Blog > Komentarze do wpisu

-> Agresorzy i sojusznicy

Polska między historią a geopolityką



Wciągnięcie flagi wojennej III Rzeszy nad gruzami placówki Westerplatte


1 września 1939 roku o świcie Niemcy zaatakowały Polskę. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego była to bezwzględna agresja zbrojna, ale wojna miała na razie charakter konfliktu polsko-niemieckiego. Dopiero gdy 3 września Wielka Brytania, a następnie Francja wypowiedziały wojnę Niemcom w obronie Polski, konflikt przerodził się w II wojnę światową. 17 września napadła na Polskę Rosja zwana wtedy Związkiem Sowieckim. Było to konsekwencją sojuszu pomiędzy Hitlerem a Stalinem, zawartego w Moskwie 23 sierpnia 1939 roku układu Ribbentrop - Mołotow - od nazwisk sygnatariuszy sojuszu. Był to sojusz agresorów, którzy wspólnie mieli napaść na Polskę, ale jednocześnie był to dokument, na podstawie którego miał być dokonany IV rozbiór Polski oraz podział Europy na strefy wpływów: niemiecką i sowiecką. Dodatkowo Stalin zapewniał Hitlerowi gigantyczne dostawy benzyny i ropy naftowej, bez których Wehrmacht i Luftwaffe nie byłyby w stanie rozpocząć wojny.
Mądry biskup i poeta Ignacy Krasicki już w okresie rozbiorów Polski w XVIII wieku pisał o osamotnieniu oraz izolacji Rzeczypospolitej w ówczesnej Europie, która zupełnie obojętnie patrzyła, jak Rosja, Prusy i Austria likwidują państwo polskie. "Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły" - pisał Krasicki. Jest takie przysłowie: "Uchowaj nas, Panie Boże, od fałszywych przyjaciół, a z wrogami sami sobie poradzimy". Czasami rzeczywiście nam się to udawało, ale nigdy gdy Niemcy i Rosja byli sojusznikami i wspólnie działali przeciwko naszej Ojczyźnie. W wielkiej poetyckiej wizji września 1939 roku Zbigniew Herbert pisał:

A potem tak jak zawsze - łuny i wybuchy
malowani chłopcy bezsenni dowódcy
plecaki pełne klęski rude pola chwały
krzepiąca wiedza że jesteśmy - sami.

Jeszcze w latach trzydziestych Piłsudski przestrzegał: "Ja nikomu prawie nie ufam, a cóż dopiero Niemcom. Muszę jednak grać, bo Zachód jest obecnie parszywieńki." Marszałek Józef Piłsudski - ojciec polskiej wolności i wielki polityczny wizjoner, przestrzegał wielokrotnie, że Niemcy i Rosja mogą się ponownie dogadać pomiędzy sobą przeciwko Polsce, tak jak bywało to już wielokrotnie w przeszłości, i przewidywał wręcz możliwość IV rozbioru Polski: "Sąsiedzi nasi, z którymi pragnęlibyśmy żyć w pokoju i zgodzie, nie chcą zapomnieć o wiekowej słabości Polski, która tak długo stała otworem dla najazdów i była ofiarą narzucania jej obcej woli przemocą i siłą. (...) Marzeniem Niemiec jest doprowadzenie do kooperacji z Rosją. Dojście do takiej kooperacji byłoby naszą zgubą. Do tego dopuścić nie można! Mimo ogromnych różnic w systemach i kulturze Niemiec i Rosji, trzeba stale pilnować tej sprawy. Na świecie powstały już dziwaczniejsze sojusze. Jak przeciwdziałać? Gra będzie trudna przy paraliżu woli oraz krótkowzroczności Zachodu".
Tak jest - krótkowzroczność Francji i Anglii były przerażające, a potem katastrofalne nie tylko dla nich jako sojusznika Polski, ale dla ich własnych narodów. Należy podkreślić, że Francja i Anglia były zobowiązane pomóc walczącej z Niemcami Polsce, do czego się zobowiązały w międzynarodowych traktatach sojuszniczych. Tymczasem jeszcze na kilkadziesiąt godzin przed agresją niemiecką ambasador Francji w Warszawie wymusił na rządzie Polski opóźnienie wprowadzenia mobilizacji powszechnej!
"Polacy będą walczyć do ostatniej kropli krwi, a my będziemy walczyć do ostatniego Polaka" oraz "Nie będziemy umierać za Gdańsk" - to dwa najpopularniejsze hasła polityczne Francji z września 1939 roku. Nie minie rok i okaże się, że ci sami Francuzi nie będą chcieli umierać nie tylko za Gdańsk, ale nawet za Paryż. Drugi nasz sojusznik - Wielka Brytania, ograniczył pomoc dla walczącej Polski do zrzucania ulotek propagandowych nad Niemcami, dokładnie w tym samym czasie kiedy bombowce Luftwaffe obracały w gruzy bezbronną Warszawę i inne polskie miasta. Charakterystyczny angielski dowcip z początku II wojny światowej:
Samolot RAF wraca do Londynu po wykonaniu misji ulotkowo-propagandowej nad Berlinem. Na lotnisku generał pyta pilota, jak było. - OK, melduje pilot, tylko ulotki się nie rozwinęły i spadły pełne paczki w całości. Generał pełen niepokoju: - O Boże, a nie zabiliście jakiegoś Niemca?
Od września 1939 roku mija już 71 lat; żyjemy w zupełnie zmienionej Polsce, w całkowicie zmienionej Europie. Rzeczpospolita jest oficjalnie pełnoprawnym członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego, a także Unii Europejskiej. Odpowiednie umowy międzynarodowe, w tym słynny artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego NATO mówią jednoznacznie o wspólnej obronie jednego państwa przez wszystkich innych. Tylko jakoś nie mogę sobie wyobrazić, kto konkretnie miałby Polski bronić przed "złym sąsiadem". Może Portugalia, bo w Polsce ma Biedronkę, może Anglia i Francja, nasi tradycyjni "sojusznicy", może Republika Federalna Niemiec - obecnie nasz największy partner handlowy w UE, a może Litwa - nasz sojusznik spod Grunwaldu, a obecnie tak jak Polska członek UE i NATO, który szykanuje Polaków na Wileńszczyźnie? Polska racja stanu nakazuje ponownie bardzo uważnie obserwować wszystko, co dzieje się na linii Moskwa - Berlin. Rosja nie jest ani w NATO, ani w UE, jednak nigdy od września 1939 roku stosunki rosyjsko-niemieckie nie były tak dobre jak obecnie. To daje wiele do myślenia. Oczywiście nikt nie wyśle dzisiaj na Polskę czołgów i bombowców, ale neoimperialna Rosja XXI wieku uzależnia coraz bardziej energetycznie nie tylko Polskę, ale również inne kraje, a wpływy Moskwy w najważniejszych stolicach UE mają na celu izolację i eliminację znaczenia Polski na politycznej mapie Europy.


Józef Szaniawski
(Nasz Dziennik)




czwartek, 02 września 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -