Blog > Komentarze do wpisu

-> Więcej niż chemia (cz.2)

Nie chcesz być jak nauczający neofita, ale pisząc teksty, wiesz, że one idą w świat, traktowane mniej lub bardziej, ale poważnie. Pisałeś 20 lat temu, piszesz dzisiaj. Coś się zmieniło w tym pisaniu? 

Nie chcę ludzi częstować śmiercią. Napisałem kiedyś piosenkę, niby cyniczną, gdzie wcieliłem się w diabełka, który opowiada o narkotykach. Na spotkaniu z młodzieżą w liceum wstała dziewczyna: „Stary, ty namawiasz do ćpania”. Nigdy więcej tego numeru nie zagrałem. Ale kilka naszych piosenek mieści się w jakimś nurcie mówienia o sprawach wiary, Boga. W tej szorstkiej muzyce opartej na bluesie chciałbym dać – nie powiem, że pozytywne przesłanie, bo wszyscy dzisiaj tak mówią, ale – nadzieję.
Jakieś 15 lat temu para heroinistów podeszła do mnie po koncercie: „Wasza muzyka pomogła nam wyjść z ostrego ćpania”. I to jest coś, bo przecież naszą muzyką nie zmieniamy świata, mówimy tylko o dzisiejszych emocjach.

I pięć lat po takim spotkaniu śpiewasz o witaminie A[mfetaminie], witaminie K[okainie]? 

No właśnie, wtedy się pogubiłem, za dużo narkotyków, za dużo alkoholu. Na szczęście fani nie zapamiętali tej piosenki, tej mojej zabawy, że fajna konwencja, że znak czasów, bo wszyscy ćpają, bo pojawiła się dilernia, szeroki dostęp. Co jest fajnego w ćpaniu? Nic. Kiedy narkotyki pojawiły się w latach 60., ludzie szukali w nich jakiegoś sacrum, dzisiaj to zabawa, popkultura, nałóg.

Co się dzieje, że w końcu z takiego stylu życia wychodzisz? 

Ale ja do końca z hedonizmu nie wyszedłem.

Jednak wyrwałeś się, czy to żona Cię wyrwała? 

Wiesz, to uproszczenie, byli też przyjaciele, a żona mogła ode mnie odejść, ale tak się nie stało, bo powalczyliśmy o siebie. Tylko jestem ostrożny, bo strasznie się wkurza, kiedy mówię jakieś peany na jej cześć. „Mąż się podlizuje przez prasę” – tego nienawidzi. Ale też nie chcę, żeby wyszła z tego gładka opowieść. Oprócz bliskich ludzi ważne jest też coś więcej. Chęć, żeby stać się bardziej męskim, szlachetnym, odpowiedzialnym, żeby wyrosnąć z roli chłopca, a ja strasznie długo byłem chłopcem. Co mnie jeszcze trzyma? Boże kochany, nie chcę za dużo mówić o Chrystusie, bo to aż nieprzyzwoite. Rozmawiasz z człowiekiem, który nie jest do końca dobry, i swoje nabroił, a będzie ci mędrkować o Chrystusie. Powinienem się zamknąć.

Tchórzysz? 

Zrozum, udzieliłem kiedyś wywiadu, w którym wyszedłem na nawróconego. Kiedy teraz księża mnie zapraszają na spotkania, jakby nagle mieli na mnie monopol, to nie idę. Nie dlatego, że nie chcę, nie dlatego, że się odwróciłem, wręcz przeciwnie. Ja już czuję tę bliskość z Chrystusem i nikt mnie od niej nie odsunie. Chcę być uczciwy, więc odmawiam.
Moje życie nie jest nadal na tyle poukładane, żebym mógł śmiało powiedzieć, że żyję jak trzeba i mogę dawać przykład. Prawdą jest, że wielokrotnie pomagał mi Jezus, ale jest też prawdą, że ciągle jestem kanalią. Nie skrzywdziłbym człowieka, nie chcę źle w życiu robić. Że tchórzę? To wszystko jest naprawdę skomplikowane.
Czujność, umiar – trudne słowa. Musisz się kontrolować, dekalog jest ciężki, ale konieczny. Muszą być ramy, których się chwycisz, bo inaczej nie poradzisz sobie ze swoim rozumem, ze swoją wolnością. Ktoś znowu powie, że to strach. Niech mówi, ja wiem, że spokój, jaki we mnie czasem pomieszkuje, daje Bóg. Niepokój, chaos, zamęt, nerwy, nałogi – na pewno nie On.

Chrystus przychodzi nie do sprawiedliwych, ale do tych, co źle się mają. 

Uważaj, bo tak sobie można mówić: „Źle się mam, jestem grzesznikiem i do mnie przychodzi”. To prawda, tylko mamy się z tego powodu uśmiechać i uznać, że w takim razie nie musimy nic ze sobą robić?
Ten stary ksiądz miał rację. Ci młodsi, kiedy stawaliśmy się kumplami, wszystko załatwiali takim „rozumiem, rozumiem”, a mi to pasowało, bo „rozumie” młody ksiądz, intelektualista. A ten stary jak młotem przyłożył, jak uderzył niczym Święta Inkwizycja... Bardzo dobrze, bo inaczej pewnie dalej bym nad sobą skamlał, zamiast wziąć się do roboty. Więc tak, Chrystus przychodzi do tych upodlonych, do mnie wielokrotnie przyszedł, do znacznie gorszych przychodzi.
Jest jeszcze jedna sprawa. Szatan. Dla mnie dowód na istnienie Boga to przede wszystkim szatan, chociaż to też brzmi jak prymitywna bajka. Wiele razy doskonale go odczuwałem, nawet w świętym miejscu, w pustelni albertynów, gdzie chciałem być tylko z Bogiem. Ale za bardzo chciałem tego Boga „zjeść”, więc pokazał mi miejsce w szyku: „Nie za dużo, człowieku”. W środku świętego miejsca takie energie zaczęły pulsować, jakby ktoś mnie chciał stamtąd wywalić na zbity pysk.

Upadasz, wstajesz, upadasz, wstajesz. Sam się dźwigasz, coś Cię dźwiga? 

Wiara i nadzieja, ale wtedy, kiedy jest walka, chęć zmiany, próba pracy nad sobą, i to wieloletnia. I energia ludzi, przyjaciół, bliskich. Oni dają ci sygnał, kiedy twoje napompowane ego bierze górę, co zawsze kończy się klęską. Zawsze przesadzisz z jakimś przesytem, który doprowadzi cię do rozpaczy.

Przesyt prowadził cię do rozpaczy? 

Wiele razy.

Czego miałeś za dużo? 

Hedonizmu. Jesteś człowiekiem znanym, popularnym, do tego słabym i próżnym, bo artystyczne zawody są egoistyczne, ale to pozwala ci iść do przodu. Tylko po drodze ranisz ludzi. „Hipokryta, przeprasza, a potem robi to samo”. Ale same przeprosiny też są ważne, dawniej bym na to nie wpadł, żeby parę osób przeprosić. Przesyt, rozpasanie, rozpieszczenie, jesteś na świeczniku, nie wiesz, jaki stosunek mają do ciebie ludzie, klepią cię po plecach, dziewczyny się uśmiechają. A co ty niby wiesz? Z żoną poznaliśmy się, kiedy byłem nikim, muzykiem bez pieniędzy znanym w wąskim środowisku, a nie „Muńkiem”. Spojrzała na mnie jak na człowieka: „Spróbujmy”. Zaczęła się przyjaźń, to się liczy.
Bez świadomości Chrystusa i istnienia Krzyża, nie miałbym dziś nad tym żadnej refleksji. Może pewne sprawy byłyby mniej bolesne, może powiedziałbym ci, że nagrałem super płytę, że ma już status złotej, że nagram jeszcze piętnaście takich albo lepszych – że w ogóle jestem mistrzem. Nie, nie jestem świetny. Ktoś powie: „Po cholerę się biczujesz?”. A może z tego biczowania coś wynika, może się stopuję, kiedy trzeba. „E tam, hipokryzja katolicka”.
Albo Wielki Piątek wiele lat temu. Spowiedź po stu latach, idę, bo strasznie mnie coś w środku boli, do tego męczy kac. I w kościele leżała Biblia, zacząłem czytać i znalazłem odpowiedź na swoje wątpliwości. Może to przypadek, wiem, tandetna opowieść, ale się zdarzyła. Dlaczego w ogóle o tym mówię, skoro nie pytasz? Nie pogadamy o muzyce?


rozmawiał Tomasz Ponikło
(Tygodnik Powszechny)



piątek, 13 sierpnia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -