Blog > Komentarze do wpisu

-> Krystyny Drozd „O tym i owym”

Halina Gryglaszewska

        Chociaż na scenie znalazła się przez przypadek, była jedną z wielkich jej postaci. Reżyseria była marzeniem Haliny Gryglaszewskiej, podobnie praca  w teatrze dla dzieci. Z tą myślą poszła na egzamin do krakowskiego studia szkoły  dramatycznej przy Teatrze Słowackiego, gdzie dowiedziała się, że może zdawać tylko na wydział aktorski, bowiem ani reżyserskiego ani teatru dla dzieci po prostu jeszcze nie było. 
      Urodziła się 13 czerwca 1917 roku w Charkowie. Pochodziła z rodziny związanej z Tarnowem. Rody Gryglaszewskich, Onitschów, Scharffów, Grabczyńskich  znacząco wpływały nie tylko na życie kulturalne, społeczne ale  i  ekonomiczne Tarnowa przełomu XIX i XX wieku. Siostra ojca, Janina Gryglaszewska, utworzyła pierwszy w Tarnowie ogródek freblowski, działający w Onitschówce w latach 1912-1925. Ojciec Roman, kładł  podwaliny pod tarnowski Teatr im. Ludwika Solskiego w latach 1945-55, by potem czynić to samo w Piwnicy pod Baranami. Rodzinną była słynna Onystchówka, dworek przy ulicy Krakowskiej 12, dziś Muzeum Etnograficzne w Tarnowie. 
Gimnazjum kończyła w Wilnie, maturę zdawała w Warszawie. Był też Lwów, Brześć Litewski i Nowy Sącz.  Studiowała socjologię i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. W czasie II wojny, od 1941 roku, Halina Gryglaszewska mieszkała w Tarnowie. Było to po aresztowaniu i straceniu jej męża Gustawa Niemca, pierwszego komendanta „Pasieki”przekształconej później w „Szare Szeregi”. Przez krótki okres czasu pracowała w „marmoladziarni”. Walczyła w partyzanckim Batalionie „Barbara” 16 p.p. AK, uczestniczyła m.in. w słynnej bitwie pod Jamną.



(kliknij w zdjęcie, by przejść do galerii)


       Pierwsze kroki na scenie tak wspominała: „Moje spotkanie z teatrem zaczęło się od udziału w „Orfeuszu” Anny Świrszczyńskiej. Jako Menada dopadłam Orfeusza - Tadeusza Białoszczyńskiego. Sparaliżowana tremą, zdobyłam się wybuch furii, patrząc w niesamowite oczy współreżysera spektaklu Edmunda Wiercińskiego. Byłam wtedy jeszcze uczennicą Szkoły Teatralnej. Pamiętam jak któregoś dnia po lekcji, reżyser Roman Zawistowski   wręczył mi egzemplarz sztuki Jerzego Zawieyskiego „Rozdroża miłości”. Grałam Martę. Stałam za kulisami, stałam długo, aż wreszcie wyszedł po mnie, grający księdza Jana, Władysław Hańcza. Wziął mnie za rękę i wprowadził na scenę. Wszystko właściwie od tego się zaczęło”.   Podczas dyplomowych pokazów aktorskich Państwowej Szkoły Dramatycznej w Krakowie wystąpiła razem z Haliną Mikołajską, Aleksandrą Śląską i Gustawem Holoubkiem.

       Debiutowała na scenie w 1946 roku rolą Pani Nocy w Teatrze dla Dzieci "Wesoła Gromadka" w spektaklu Marii Biliżanki "Niebieski ptak" wg Maurice'a Maeterlincka. Potem wystąpiła jako Menada IV w "Orfeuszu", Joanna w "Ocaleniu Jakuba" Jerzego Zawieyskiego w reżyserii Romana Zawistowskiego i Dziewka w "Klątwie" Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Bronisława Dąbrowskiego a u boku ukochanego Władysława Woźniaka. Do 1954 roku występowała w Miejskich Teatrach Dramatycznych, czyli połączonym administracyjnie Starym Teatrze i Teatrze im. Juliusza Słowackiego. Później była dyrektorem naczelnym i artystycznym w teatrze kieleckim im. Stefana Żeromskiego. Tę samą funkcję sprawowała w krakowskim Teatrze Rozmaitości w latach 1962-71. Jako aktorka najdłużej, bo 17 lat, związana była z krakowskim Teatrem im. Juliusza Słowackiego, w którym, po przejściu na emeryturę, grywała gościnnie. Ostatni raz - 20 listopada 2009 roku.

       Jej najwybitniejsze role to  portrety silnych, władczych kobiet. Warunki psychofizyczne Haliny Gryglaszewskiej kreacjom takim sprzyjały. Takie właśnie były -  Gertruda w "Hamlecie", Gwinona w "Lilii Wenedzie", Dulska, caryca  Katarzynę w "Polonezie" Sity, Klarę Zachanassian w "Wizycie starszej pani" czy Wassa Żeleznowa, Matka w "Pelikanie", Brygida w "Wygnańcach" czy Matka w "Niespodziance" w reżyserii i z udziałem Jana Świderskiego. Każdy występ Haliny Gryglaszewskiej był wydarzeniem artystycznym, a wiele ról przeszło do historii sceny polskiej. Swoje postaci poruszała wewnętrzną siłą i psychologiczną prawdą, głębią przeżyć. Do takich ról należały m.in. Liesel w Niemcach Leona Kruczkowskiego, tytułowa Balladyna z dramatu J. Słowackiego. Swą osobowością przykuwała uwagę widza. Trochę szorstką, ale jakże delikatną. Był w karierze Haliny Gryglaszewskiej i film: wyrazisty epizod w "Ziemi obiecanej" Wajdy, Emilia w "Wahadełku" Bajona, w "Bożej podszewce" Cywińskiej czy "Cwale" Zanussiego.

   Obok aktorstwa pasją Haliny Gryglaszewskiej było   nauczanie w krakowskiej PWST. Pierwsi jej studenci, to - Zbigniew Cybulski, Bogusław Kobiela, Kalina Jędrusik, Teresa Budzisz-Krzyżanowska. I przychodziły kolejne, kolejne roczniki, aż po kilkudziesięciu latach pracy sekretarka wręczyła jej na korytarzu świstek papieru będący wypowiedzeniem. To zabolało, bolało długo – zarówno fakt rozstania, ale przede wszystkim forma. I znalazła profesor Gryglaszewska pasję drugą, będącą sposobem na wypełnienie pustki: została przewodnikiem po krakowskim Kazimierzu. „Miałam nie tylko nowe zajęcie, ale przede wszystkim zaczęłam zgłębiać fantastyczną literaturę żydowską. Weszłam w świat, o który ocierałam się od dziecka. W Nowym Sączu mieszkaliśmy obok tzw. dzielnicy żydowskiej, w szkole miałam koleżanki Żydówki, największą moją przyjaciółkę pochłonął Holokaust. Tak więc, po latach, zaczęłam pogłębiać swoją wiedzę i odnalazłam dla siebie wspaniały nowy świat. Innymi oczami zaczęłam oglądać Kazimierz, mądrzejsza o zdobytą wiedzę” - wspominała.

       Ostatni raz zagrała 20 listopada 2009 roku, w Kordianie  w reżyserii Wiśniewskiego.

„(…) w tym ostatnim  jej spektaklu widać było nie tylko wielką klasę aktorską, ale również to, że ona tak naprawdę żyła tylko dla sceny, a kiedy zdała sobie sprawę, że teatr jej już nie potrzebuje tak jak dawniej, postąpiła jak ten urzędnik z opowiadania Czechowa, który wrócił do domu, położył się do łóżka – i umarł. Po zamknięciu za sobą na zawsze drzwi garderoby nie znalazła  już w sobie miejsca dla samej siebie” – wspominał  Krzysztof Jędrysek.

I zawisła, wypowiedziana  głębokim altem, fraza bezbłędnego słowa:
   Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami,
Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,
Dziś was rzucam i dalej idę w cień - z duchami -
A jak gdyby tu szczęście było - idę smętny.

Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica
Ani dla mojej lutni, ani dla imienia: -
Imię moje tak przeszło jak błyskawica
I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia.
(…)
Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
Co mi żywemu na nic... tylko czoło zdobi:
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
Aż was, zjadacze chleba - w aniołów przerobi.
Prochy Haliny Gryglaszewskiej spoczęły 25 czerwca 2010 na Starym Cmentarzu w Tarnowie, w rodzinnym grobowcu.


Krystyna Drozd



piątek, 27 sierpnia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe

Komentarze
Gość: zybert, 85.117.20.*
2010/08/27 15:26:08
Teatr Rozmaitości, to przecież Teatr Bagatela. Czy p. Gryglaszewska nie odeszła z Bagateli po słynnym wypadku autobusu, w którym zginęło kilkoro pracowników teatru? Tak jakoś sobie przypominam. Fajnie się czytało, chociaż napisane zbyt po łebkach
-
Gość: ewa czajkowska-smożewska, *.tarnow.mm.pl
2010/08/30 22:13:07
Osobo podpisująca się nickiem zylbert.
Nie będę opisywać historii nazewnictwa Teatru Bagatela, zmieniał on bowiem kilkakrotnie nazwę. Zwał się i "Bagatelą" i "Teatrem Młodego Widza" , "Teatrem Rozmaitości" również. Właśnie w Teatrze Rozmaitości dyrektorowała w latach 1963 - 1971 Halina Gryglaszewska. A do nazwy "Bagatela" teatr powrócił w 1973 roku. Zaś wypadek teatralnego autokaru wydarzył się 14 grudnia 1968 roku. Osiem trumien wystawiono na scenie.
Osobo podpisująca się nickiem zylbert.
Jeśli mi się "zdaje" to najpierw sprawdzam, a póżniej piszę. Polecam tę metodę. Ukłony.


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -