Blog > Komentarze do wpisu

-> DZIKA KISZKA I JEJ PLASTIC FANTASTIC

Z muzykami zespołu rozmawia Krzysztof Borowiec

Muszę przyznać, że do najnowszego krążka Dzikiej Kiszki podchodziłem jak do jeża i przez dwa tygodnie „nie miałem czasu” go zapuścić. Sądziłem, że to raczej mało możliwe, aby Kiszka mogła mnie jeszcze zaskoczyć. Nie szukam jednak usprawiedliwienia. Wyznaję: mea culpa. To płyta po prostu dobra, ba, jeśli by ją oceniać w kategoriach gatunku, nawet bardzo dobra. Oczywiście można by spytać, czym ów gatunek jest? Prog-postpunk-rap-and-roll? Mniejsza o szufladkowanie. Muzyczna solidność i tekstowa jędrność dobrze świadczą o Plastic Fantastic.

pf

Wokaliści Wiesiek "Golona" Kara, Grzesiek "Dyndek" Nowosielski oraz gitarzysta Andrzej "Dyzio" Suwara spotkali się ze mną w gorący czerwcowy wieczór. Rozmawialiśmy o Plastic Fantastic – płycie, która ukazała się niespełna cztery tygodnie wcześniej. Dyzio i Dyndek zaordynowali sobie grzecznie kawę, a małomówny Golona skorzystał z browarków.

Materiał zarejestrowany na płycie, jak powiedział mi - współpracujący z wami - Krzysztof „Flipper” Krupa, powstawał od dłuższego czasu, niektóre utwory mają po kilka lat.

Dyzio: Część utworów jest w nowych wersjach, powstały jednak dużo wcześniej, nawet do dwudziestu lat wstecz. Tak jest w przypadku utworu Saksy, którego tekst jest ciągle aktualny.

Dyndek: Nie, nie, to nie Saksy, to jest O czym marzy dziewczyna. Numer z 1988 roku. Muzyka jest tu jednak zupełnie nowa, a Saksy są bodajże z 2004 roku. Reszta jest właściwie w miarę nowa, z roku 2008.

Kiedy zdecydowaliście się to wszystko pozbierać do kupy i zapisać, przynajmniej w tych wersjach przed masteringiem?

Dyzio: W 2008 roku, jeśli dobrze kojarzę. W zeszłym roku płyta już była nagrana i czekała na wydanie. Mimo tego, że wydawca był, to jednak nie była to prosta sprawa. Mieliśmy pewne różnice poglądów, albo coś tam wgrywaliśmy, albo nie podobała nam się jakaś tam wersja okładki, więc to wszystko - siłą rzeczy - trwało dość długo.

Sporo ludzi wzięło udział przy powstawaniu tej płyty, która, jak każdy zauważy, brzmi ostro. Czy - akurat w tym przypadku - to zasługa Adriana „Adika” Bogacza?

Dyzio: W dużym stopniu tak. Gros rzeczy jest jego autorstwa. Tekstów też sporo, a co do muzyki, to myślę, że generalnie zażarły nam wszystkim klimaty. Wiesz, to jest tak, że ktoś przynosi albo gotowy pomysł, albo jakiś fragment, a potem na próbie go sobie obrabiamy. Nie da się jednak ukryć, że bez Adika tej płyty by nie było.

A Lars (Marcin Duchnik), któremu progresywne klimaty, podobnie jak Adikowi, są bliskie, też się tu mocniej zaznaczył.

Dyzio: Lars to jest szatan. Jeden z rytmów jest zupełnie jego, ewidentnie tak go sobie wymyślił i tak to zostało nagrane. Wiesz, tak naprawdę, to oczywiście wszyscy braliśmy w tym udział. W wypadku może jednego numeru było tak, że Adik przyniósł gotowy.

Który to numer?

Dyndek: Antybiografia, miał go od początku i powiedział, że chce, aby tak brzmiał. To jego kompozycja i jego tekst.

Przy powstawaniu płyty wkład miał także wspomniany Krzysiek Krupa.

Dyndek: Saksy są Krzysia. Został nagrany jeszcze drugi numer, w którym zmieniliśmy trochę tekst, Krzysiu jednak na to się nie zgodził i tego numeru na płycie nie ma.

Dyzio: Był też nagrany jeszcze jeden numer, który ja osobiście traktuję jako taki sztandarowy. Każdy koncert nim zaczynamy - Wstawaj i walcz. Na tej płycie go także nie ma. Tutaj jednak sprawa była zupełnie inna...

Podczas koncertów Dzika Kiszka zawsze opierała się na popisach trzech żywiołowych frontmenów, rozstaliście się jednak z Maćkiem „Maciorą” Lorenowiczem, jak było z jego następcą?

Dyndek: Po rozstaniu z Maćkiem dołączył do zespołu Cypis (Andrzej Peters), facet z Brzeska. Wydaje nam się, że dorównuje Maćkowi, a ja nawet nie obawiam się stwierdzić, że jest lepszy od Maćka.

Dyzio: Cypis jest naszym przyjacielem od dłuższego czasu. Jeden z kawałków na płycie jest jego, nazywa się Głupota to stan umysłu. Cypis, tak po prostu, robi robotę.

Jest takie pytanie, które często zadaję w takich rozmowach. Nie macie po dwadzieścia lat, a jedną z najważniejszych cech rocka jest bunt. Czy chce wam się jeszcze buntować?

Dyndek: Przeżywamy drugą młodość (ogólny śmiech). Mówi się, że po czterdziestce życie zaczyna się od nowa. Ale wiesz... te nasze teksty powstawały przez lata. A jeśli jest w nich coś z buntu to dobrze. Kiszka jednak nigdy się nie zmieniła, choć tutaj jest dojrzalsza. Posłuchaj sobie tekstów z końca lat osiemdziesiątych i posłuchaj tych. Te i tamte są o życiu, ale pisane są trochę inaczej. Przedtem były bardzo proste, nie były tak zbudowane jak teraz. Dawniej tekst się opierał na dwóch trzech zdaniach i graliśmy go przez trzy minuty, w tej chwili tekstu jest na pięć minut i tyle go gramy.

Dyzio: Życie jest tak ciekawe i śmieszne, że takie teksty muszą się pojawiać. Powiem szczerze, że ja ma serdecznie dość autorów łzawych, ckliwych balladek, których jest od groma. Wszystkie te teksty są takie same i mówią o niczym. Wydaje mi się, że nasze teksty - lekko szydercze i prześmiewcze - są o czymś. Jest w nich opisana jakaś ułomność ludzka, której i my nie jesteśmy pozbawieni. Mam nadzieję jednak, że żaden z naszych tekstów nikogo nie obraża.

Dyndek: Są teksty o miłości, także o tej innej, są teksty o radości, o terrorystach.

Kiedy startowaliście określaliście się jako zespół grający rap and roll. Rap, czyli fundament hip-hopu. Tutaj jednak w Ni ma, czy w Bloku robicie sobie jaja z chłopaków uprawiających hip-hop. To jest „szydera” z tej subkultury.

Dyzio: No jasne. Pewnie, że tak. Natomiast z drugiej strony to także autoszydera, tu też trochę śmiejemy się sami z siebie. To nie jest tak, że my jesteśmy bez wad i lejemy ze wszystkich dookoła, bo są gorsi, czy inni. Na następnej płycie może znaleźć się tekst, który nas wyśmieje totalnie i będzie prawdziwy. Jeśli tym razem słowa ruszyły kogoś w tym negatywnym stopniu, to jest to plus dla niego.

Drwicie też sobie, jak choćby w numerze tytułowym, z ludzi, którzy są ślepo zapatrzeni w media. To także kpina z mediów.

Dyzio: Kochamy media, jeśli nas tylko puszczają.

Dyndek: A... że żadne media nas dzisiaj nie puszczają...

Dyzio: No, to powstał właśnie Plasctic Fantastic. Ale wiesz, z drugiej strony, nie można oczekiwać od rozgłośni, w cudzysłowie nazwanych komercyjnymi, żeby taką muzę puszczały. Jest to muza niszowa. Czasem zdarzy się bluzg, czasem nawet, jeśli tych bluzgów nie ma, to przesłanie jest dla redaktorów programowych nie do przyjęcia. Pozostaje tylko żałować, że nie jesteśmy w Stanach, które są na tyle dużym krajem, że każda nisza jest w stanie dobrze się sprzedać. Tutaj, miejmy nadzieję, że ktoś wreszcie zrozumie, że to nie jest tak do końca, że my sobie szydzimy z ludzi, tylko, że jest to pokazanie pewnych sytuacji, jakie się zdarzają dookoła i zamiast podchodzić do nich śmiertelnie poważnie można podejść na luzie. Po co mamy w kogoś rzucać mięsem, jeśli można po prostu pokazać ludziom, że to, co robią jest lekko śmieszne.

W przypadku waszych tekstów użycie wulgaryzmów wydaje się być uzasadnione. Nie mają tylko epatować słuchacza.

Dyndek: Słuchałeś i wiesz przecież, że tych wulgaryzmów jest bardzo mało.

KB: Słuchałem i wiem, że jest ich tam dwa, może trzy na tekst.

Dyndek: Skądże!!! Nie ma ich tyle.

Wasza muzyka ewoluowała z płyty na płytę. Ta płyta jest bardzo spójna muzycznie, bardzo energetyczna, ale przecież każdemu z Was coś innego wewnątrz gra... na co dzień, na wieczór, na kaca.

Dyndek: Nie uwierzysz. Maria Peszek ostatnio mnie zachwyciła. Poza tym, gra mi stara muzyka, coś, co słuchałem zawsze: Marillion, Genesis, no teraz ktoś mi tam zapodaje Iron Maiden. Wiesz, ja słucham wszystkiego. Począwszy od jazzu, bluesa. Trudno mi określić, co naprawdę lubię. Lubię każdą muzykę, także poważną. Miałem okres, że słuchałem muzyki organowej, ale mi przeszło. Z tarnowskich kapel lubię Totentanz, ze światowych Rush, Aerosmith.

Golona: Stary Kult, Pink Floyd, Guns n’ Roses pierwsza płyta, mnóstwo, mnóstwo różnych rzeczy.

Dyzio: W pracy słucham RDN-u, później jest już bardzo różnie. Był czas, że bardzo dużo słuchałem Preisnera.

Dyndek: Teraz słucha Jasia.

Dyzio: Tak, teraz słucham swojego syna, który właśnie ma 18 miesięcy, ale poważnie to jest to także Rammstein, ich ostatnia płyta miażdży. Poza tym Soundgarden.

Dyndek: Ale przecież na tej naszej płycie słychać, czego słuchamy. Tego nie da się ukryć, tego się nie wypieramy.

Jak sądzicie, czy w polskiej muzyce można dziś znaleźć wartościowe rzeczy?

Dyzio: Zupełnie przypadkowo znalazłem się kilka dni temu na rynku. Grali tacy chłopcy z Tarnowa, którzy, jak twierdzą, mogą zostać gwiazdą w polskim wymiarze teen-popu czy teen-rocka. Ta ich konwencja mi się spodobała. Nazywają się The Same.  Wiesz, co się tam działo?! Piętnastki, szesnastki pod sceną wyły, jęczały. Dla mnie to też jest wyznacznik tego, czy coś jest dobre, czy nie. O gustach się nie dyskutuje, bo co z tego, że robi się coś zajebiście, skoro nie podoba się to nikomu lub, co najwyżej, piętnastu osobom. Jeśli nagrasz kilka rzeczy i ludzie to kupują, to coś w tym jest. Z naszych kapel Totentanz jest klasą. Zauważ, że nikt tak w Polsce jeszcze nie grał, takiego melodyjnego rocka, jak oni. Goście wiedzą co robią i chylę przed nimi czoła.

Można sądzić, że każdy z Was lubi szczególnie jakiś jeden, dwa numery z tej płyty. Jakie?

Golona: Tedi.

Dyndek: Terrorysta, od którego często zaczynamy koncerty.

Dyzio: Gramy go w troszkę zmienionej wersji, ale tak go ustawiliśmy. Szkoda, aby się marnował. Terrorysta powstał w studiu. Tekst był pisany podczas nagrywania innych numerów. Na płycie jest taka bardziej plastikowa wersja, sample i loopy, na żywo gramy go bardziej rockowo.

Co w planach?

Dyzio: Grać, grać, grać, grać.

Dyndek: Wkrótce nowy materiał będziemy zaczynać. Mieliśmy kłopoty z tym nowym materiałem, bo znowu nam się jeden muzyk zmienił. Basista - Grzesiu Wajda wyjechał do Stanów. Oczywiście, przy tej okazji, go pozdrawiamy. Trzeba było jednak zgrać się z nowym basistą, też Grzesiem.

Dla mnie istnieje coś takiego jak „dzikikiszkizm”? Co to wg was jest?

Dyndek: To znaczy, że świrem trzeba być, tak?

Dyzio: Tak, tak. To trzeba być świrem, bo normalni ludzie machnęliby ręką, albo nagrywaliby słodkie piosenki o miłości i bardzo dobrze na tym wychodzili. Nas to bawi, a jeśli dla mnie stanie się to obowiązkiem - to już mnie tu nie ma. Wiesz... kiedyś jedna pani z radia powiedziała, że nie lubi ludzi, którzy wychodzą na scenę dla pieniędzy. My na pewno nie możemy o sobie powiedzieć, że wychodzimy dla pieniędzy. Anegdotka jest taka: pewna pani w czasie jakiegoś przeglądu, podczas którego można było coś tam wygrać, zadała nam pytanie: dlaczego tu jesteście, czy dlatego, że chcecie, czy dla pieniędzy? A Dyndek na to, jakby bez zastanowienia: Nie, nie, pieniędzy to my mamy dużo.

Dzięki serdeczne. W waszym imieniu wszystkich zainteresowanych kupnem płyty zapraszam do odwiedzenia strony: www.dzikakiszka.pl.



piątek, 06 sierpnia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -