Blog > Komentarze do wpisu

-> Co rozwesela serce

Namawianie czy przymuszanie do picia nie jest bliskie tradycji biblijnej. Abstynencja też nie. Biblijny model picia alkoholu ukazuje opis uczty u króla Aswerusa w Księdze Estery, na której kto chciał, ten pił, i pił tyle, ile chciał. Niektórzy zapewne do przesady.

c
Giotto „Wesele w Kanie” (fragment) / Alinari Archives / Corbis

Obżarstwo ponoć najlepiej leczyć postem, opilstwo – abstynencją. Ale w jednym i drugim przypadku łatwo o efekt jojo. Znam wielu czekających z utęsknieniem na Wielkanoc, by mogli się najeść słodyczami, których sobie odmówili. I takich, którzy wypatrują 1 września, by móc bez większego wyrzutu sumienia powrócić do kieliszka. Dla niektórych to zapewne duże wyrzeczenie, ale stałość w cnocie umiaru bywa trudniejsza niż miesiąc wyrzeczenia.

Zgubny wynalazek

Najpopularniejszym chyba cytatem biblijnym dotyczącym wina jest fragment z Psalmu, w którym autor uwielbia Boga za to, że każe „rosnąć trawie dla bydła i roślinom, by człowiekowi służyły, aby z roli dobywał chleb i wino, co rozwesela serce ludzkie” (Ps 104, 14-15a). Do motywu rozweselania serca Pismo św. powraca wiele razy. Jaki to rzeczywiście stan opisywany jest w polskim tłumaczeniu za pomocą czasownika „rozweselać” i przymiotnika „rozweselony”, trudno stwierdzić jednoznacznie. Czy to stan zamroczenia, czy już upojenia, a może jedynie synonim dobrego humoru?

Biblia rozwiewa wątpliwości. Przykładowo, serce króla Aswerusa rozweseliło się winem już w siódmym dniu uczty (Es 1, 10)! A była to zapewne uczta, na której nie brakowało wina. Rozweselenie serca, jeśli przekroczy miarę, szybko może zostać wykorzystane przez potencjalnego nieprzyjaciela – wprowadzenie kogoś w stan upojenia alkoholowego od dawna znane było jako skuteczny oręż w walce. Doświadczył tego Amnon, brat Absaloma, na którym ten chciał się zemścić. „Uważajcie! – mówił Absalom do swoich sług – Gdy Amnon rozweseli serce winem, a ja powiem »Uderzcie na Amnona!«, wtedy zabijecie go” (2 Sam 13, 28). Jak zaświadcza autor, słudzy skrzętnie wykorzystali okazję.

Tradycja biblijna wskazuje, że jako pierwszy wino produkował Noe: „był rolnikiem i (...) pierwszy zasadził winnicę” (Rdz 9, 20). Niestety, wynalazca wina stał się też jego ofiarą: „Gdy napił się wina, odurzył się nim i leżał nagi w swym namiocie” (9, 21). Co prawda, dwaj jego synowie – Sem i Jafet – szybko przykryli nagość ojca, ale ten, który zobaczył go pierwszy – Cham – zamiast zadbać o nadszarpniętą godność rodzica, pobiegł do innych z tą pornograficzną informacją.

Alkohol stał się też narzędziem do spełnienia kazirodczego planu córek Lota. „Chodź więc, upoimy ojca naszego winem i połóżmy się z nim, a tak będziemy miały potomstwo z ojca naszego” (Rdz 19, 32) – namawiała starsza siostra młodszą. Plan zrealizowały w dwie kolejne noce. Upiły ojca tak, że nie wiedział ani kiedy każda z nich się kładła, ani kiedy wstała. „I tak obie córki Lota stały się brzemienne za sprawą swego ojca” (19, 36). Starsza dała synowi imię Moab, młodsza – Ben-Ammi. Historia ta niosła w sobie zapewne pogardliwe i dyskredytujące w oczach Żydów wyjaśnienie pochodzenia dwóch ludów – Moabitów i Ammonitów, którzy – choć blisko spokrewnieni z Izraelitami – byli w stanie nieustannej z nimi wojny.

Tak czy inaczej, rację ma prorok Ozeasz, przypominając, że „wino i moszcz odbierają rozum” (Oz 4, 10).

Abstynenci i pijanice

Jezus nie należał – posługując się współczesnymi kategoriami – do abstynentów. Nie wszystkim było to w smak, niektórzy pewnie do dziś z trudnością wybaczają Mu cud w Kanie.

Jezus wiedział, jaką w związku z tym ma opinię u współziomków. Miał świadomość, że mówią o nim „żarłok i pijak” (w jakimś tłumaczeniu znalazłem jeszcze bardziej pejoratywne określenie: „pijanica”). Ta – zapewne przesadzona – opinia nie była jednak zupełnie bezpodstawna. Karty Ewangelii świadczą, że Jezus z chęcią partycypował w życiu towarzyskim. Niejednokrotnie korzystał z gościnności, by wspomnieć choćby wesele w Kanie, posiłek u faryzeusza Szymona czy ucztę w Betanii. Wino było nieodłącznym elementem tych posiłków, stając się zresztą wraz z chlebem, z woli samego Pana, materią dla Eucharystii. Wina nie brak też w obrazach mesjańskich: Pan Zastępów „przygotuje dla wszystkich ludów (...) ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win” (Iz 25, 6).

Abstynencja była znana w czasach biblijnych, stanowiąc część ślubu nazireatu (opartego na prawie Mojżesza ślubu pełnego poświęcenia się Bogu). Oprócz przyrzeczenia powstrzymania się od wina i sycery (wysokoprocentowego alkoholu z owoców), nie wolno było ścinać włosów i brody oraz zbliżać się do zwłok. Z bohaterów biblijnych nazirejczykami byli m.in. Samson, Samuel i Jan Chrzciciel. To o tym ostatnim krążyła opinia, że „zły duch go opętał”, ponieważ „nie jadł chleba i nie pił wina” (Łk 7, 33-34). Okazuje się więc, że i wówczas ci, którzy podejmowali przed Bogiem śluby czasowej czy trwałej abstynencji, mieli w społeczeństwie opinię dziwaków.

Bóg domaga się jednak szacunku wobec nazirejczyków jako swoich wybrańców. Podobnej postawy Bóg wymaga zapewne i od nas wobec tych, którzy dziś składają śluby czy też przyrzeczenia abstynencji, zwłaszcza z wyższych racji. Zapowiada karę dla tych, którzy nakłaniają do złamania ślubu: „Wzbudzałem spomiędzy waszych synów proroków, a spomiędzy waszych młodzieńców – nazirejczyków. (...) A wy dawaliście pić nazirejczykom wino i prorokom rozkazywaliście: »Nie prorokujcie!«. Oto zmiażdżę was tak, jak miażdży wozowy walec napełniony snopami” (Am 2, 11-13).

Namawianie, nakłanianie czy przymuszanie do picia nie jest bliskie tradycji biblijnej. Abstynencja też nie. Wydaje się, że najlepiej biblijny model picia alkoholu (oczywiście: wina) ukazuje opis uczty u króla Aswerusa, gdzie było „wina królewskiego wiele według zwyczaju króla”. „Picie odbywało się wedle takiego polecenia: nie było nikogo przymuszającego, bo tak zarządził król wszystkim urzędnikom swego domu: »Niech każdy czyni, co mu się podoba«” (Es 1, 8). Kto chciał, ten pił. I pił tyle, ile chciał. Niektórzy zapewne do przesady.

Żmija w butelce

Biblia przestrzega przed nadmiarem alkoholu i przed towarzystwem tych, którzy nie znają umiaru w piciu. „(...) nie bądź z tych, co winu hołdują lub mięsem się lubią obżerać; bo pijak i żarłok jest w nędzy, ospałość chodzi w łachmanach” (Prz 23, 20-21). I dalej: „Nie patrz na wino, jak się czerwieni, jak pięknie błyszczy w kielichu, jak łatwo płynie przez gardło: bo w końcu kąsa jak żmija, swój jad niby wąż wypuszcza” (19, 31-32). Obraz żmii podkreśla przebiegłość działania alkoholu, który na początku wydaje się niewinny, a może stać się przyczyną niejednego nieszczęścia.

Na pytania: „U kogo »Ach!«, u kogo »Biada!«, u kogo swary, u kogo żale, u kogo rany bez powodu, u kogo oczy są mętne?” – autor Księgi Przysłów odpowiada wprost: „U przesiadujących przy winie, u chodzących próbować amfory” (23, 29-30). Tych, którzy nie znają umiaru w piciu alkoholu, dosięga nawet „biada” wypowiedziana przez Jahwe ustami proroka: „Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina i dzielni w mieszaniu sycery” (Iz 5, 22), „biada pysznej koronie pijaków Efraima”, „biada zamroczonym winem!” (28, 1).

Nowy Testament również zaleca roztropność w piciu wina. I to z wielu powodów. Jednym z nich jest unikanie zgorszenia. Św. Paweł wzywa, by nie sądzić nikogo według tego, co je i pije. W tle pozostaje problem pokarmów nieczystych, do czego Żydzi przywiązywali zasadniczą wagę. Paweł daje jasną zasadę: wszystko jest czyste i wszystko można spożywać, ale „dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina, i nie czynić niczego, co twego brata razi, gorszy albo osłabia” (Rz 14, 21). Drugą przestrogę znamy już ze Starego Testamentu: „I nie upijajcie się winem, bo to jest przyczyną rozwiązłości” (Ef 5, 18). Współzależność alkoholu i seksualnej rozwiązłości znajdzie najpełniejszy wyraz w Apokalipsie, gdzie w wizji Wielkiej Nierządnicy czytamy wprost o „winie jej nierządu” (Ap 17, 2). Jednocześnie ten sam Paweł zaleca Tymoteuszowi, by samej wody nie pił, ale ze względu na zdrowie używał wina „po trosze”, a więc z umiarem (1 Tm 5, 23). To więc, co może prowadzić do grzechu, może też być lekarstwem.

Alkohol pozostaje pokusą dla wszystkich: młodych i starych, duchownych i prowadzących życie światowe. „Kapłan i prorok chodzą chwiejnie na skutek sycery, wino zawróciło im w głowie, zataczają się pod wpływem sycery, chodzą jak błędni, miewają zwidzenia” (Iz 28, 7). Dziś może dziwić przestroga, którą św. Paweł formułuje wobec kandydatów do biskupstwa, by był to ktoś „nie przebierający miary w piciu wina” (1 Tm 3, 2), co wydaje się nam więcej niż oczywiste. Że przypadłość ta może dotknąć każdego i zawsze, świadczy Apostoł Narodów, który zaleca nie tylko starcom, by byli ludźmi trzeźwymi, ale i starszym kobietom, by nie upijały się winem (Tt 2, 3).

Jeśli więc „pić biblijnie”, to tak, jak zakładał to sobie Kohelet (2, 3): „Postanowiłem w sercu swoim krzepić ciało moje winem – choć rozum miał zostać moim mądrym przewodnikiem”. Oby!


Ks. Andrzej Draguła
(Tygodnik Powszechny)



sobota, 07 sierpnia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -