Blog > Komentarze do wpisu

-> Bilans życia, czyli napędza mnie gniew (cz.1)

Nergal ma białaczkę. Ta wiadomość zelektryzowała nie tylko miłośników black i death metalu. Muzyk od ponad 2 tygodni leży w szpitalu, zawiesił koncerty. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że o jego zdrowie modlą się katolicy (m.in. zaapelował o to chrześcijańsko – prawicowy portal Fronda), pomimo że kiedyś podarł on Biblię na scenie, a w swoich utworach głosi treści zdecydowanie wrogie wobec religii i Boga. – „Proszę o modlitwę w intencji Adama „Nergala” Darskiego, lidera zespołu „Behemot” – o jego nawrócenie, aby dobry Bóg wybaczył mu grzechy i pozwolił wrócić do zdrowia” – wpisy tej treści znaleźć można na stronie Fronda.pl. Wywołało to szereg spekulacji o jego nawróceniu, co sam zainteresowany skomentował krótko: Po moim trupie. Powtarzam: „Boga nie ma, jest człowiek”. Napędza mnie gniew na polską mentalność. Na religijną obłudę. Na agresywnie wszechobecną pustą moralność na pokaz. Na naszą wyssaną z mlekiem matki narodową martyrologię. Na umartwianie się. Na mesjanizm, tę mityczną wyjątkowość polskiego narodu, którą dostrzegamy tylko my sami. Pochodzący z Gdańska 33 - letni Adam Darski, ps. "Nergal", to założyciel, kompozytor, autor tekstów oraz lider najbardziej znanego na świecie polskiego zespołu blackmetalowego „Behemoth”. Jednak ostatnio znany przede wszystkim jako narzeczony znanej celebrytki, piosenkarki Dody, czyli Doroty Rabczewskiej. Para regularnie pojawiała się w kolorowych gazetach i brylowała na plotkarskich portalach. Pisano o ich wielkim uczuciu i rychłym ślubie. Tę medialną sielankę niczym grom z jasnego nieba przerwało oświadczenie wydane przez Nergala. – Jestem poważnie chory i czeka mnie wieloetapowe leczenie, które może potrwać nawet do kilku miesięcy. Tym samym odwołujemy najbliższe letnie festiwale, planowana na wrzesień i październik trasę po Rosji i krajach Bałtyckich oraz listopadowy tour po USA. Czeka mnie niełatwy okres i dużo pracy, ale stal hartuje się w ogniu, czyż nie? Pierwsze objawy choroby pojawiły się w czasie wakacji, które Nergal spędzał z Dodą w Grecji. Podejrzewano, że przyczyną złego samopoczucia artysty jest wirus. Ale stan zdrowia nie ulegał poprawie. Aktualnie przebywa on  w Klinice Hematologii i Transplantologii w Akadami Medycznej w Gdańsku. Jest w trakcie chemioterapii. Czeka go przeszczep szpiku kostnego. W poszukiwanie dawcy bardzo zaangażowała się Maryla Rodowicz, Kontaktowała się w tej sprawie m.in.  z fundacjami Jolanty Kwaśniewskiej i Małgorzaty Solorz – Żak. To prawdziwy wyścig z czasem – mówi gwiazda. Jak było do przewidzenia szpital oblegają tłumy papparazzi, wchodzą na rusztowania, bo budynek szpitala jest remontowany, próbują robić zdjęcia i polują na sensacyjny news. Doszło do tego, że rodzina muzyka zmuszona była wynająć ochronę, aby zapewnić Nergalowi spokój. Póki co, wszyscy trzymają za niego kciuki, licząc, że wygra z chorobą nowotworową tak, jak inni znani ludzie ze świata kultury i polityki, m.in. Kamil Durczok (mięsak), Krzysztof Kolberger (rak nerki), Robert Gawliński (nowotwór mózgu), Agata Buzek (ziarnica złośliwa), czy Irena Santor i Anna Seniuk – obie udanie pokonały raka piersi. Nergal pociesza zmartwionych fanów we właściwy sobie sposób – Moja głowa jest sfokusowana na walkę z chorobą, wszystko jest pod kontrolą fachowego personelu. Mam przy sobie najwspanialszą i kochającą kobietę, rodzinę, zespół… Poniżej publikujemy w ślad za Gazetą.pl interesujący wywiad z Nergalem, jaki na łamach Gazety Wyborczej  ukazał się w jej piątkowym wydaniu z dnia 13 sierpnia 2010.





Dorota Wodecka: Pana ulubiony cytat z Biblii?
Adam "Nergal" Darski: Księga Hioba 2, 3: "Rzekł Pan do Szatana: - Czy zwróciłeś uwagę na mojego sługę Hioba? Bo nie ma mu równego na ziemi! Mąż to nienaganny i prawy, bogobojny i stroniący od złego, trwa jeszcze w swej pobożności, chociaż TY mnie podburzyłeś, żebym go BEZ PRZYCZYNY zgubił". Miłosierny Bóg zakłada się z Szatanem i wystawia na próbę niewinnego człowieka, odbiera mu wszystko, pogrąża w żałobie, zsyła chorobę TYLKO po to, żeby wygrać zakład z Szatanem. No i wygrywa. Gdyby tylko katolicy w całym swoim lenistwie i ignorancji zagłębili się w genezie swojej wiary to... (śmiech).

Pana choroba też jest próbą?
- Wszystko jest próbą. Ale nie sądzi pani chyba, że w jej obliczu poczuję trwogę i zweryfikuję swoje poglądy? Powtarzam wszem i wobec: "Nie ma Boga, jest człowiek". Ale jestem świadom powagi sytuacji, w której się znalazłem. Leżę w szpitalu, czeka mnie długa i ciężka walka, ale jak mówił Schopenhauer - wszystko, co doskonałe, dojrzewa i w bólach się rodzi, a to, co proste, jest błahe. W każdej, najbardziej parszywej sytuacji możemy znaleźć coś, co nas wzbogaci, nauczy czegoś i ostatecznie wzmocni. Zaskoczyła mnie reakcja prawicowo-katolickich organizacji, które na wiadomość o mojej chorobie zaczęły modlić się o moje zdrowie, sugerując jednocześnie, jakobym miał się nawrócić. Niby do czego?! Dość dobrze znam - i to nie tylko w literackim wydaniu - chrześcijańską mitologię i nie znajduję tam niczego dobrego, kreatywnego czy pięknego. Czytałem lepsze. Natomiast przesłanie filozoficzne, naukowe, duchowe - moim zdaniem - sprowadza się do szaleństw Boga i jego wyznawców, równie opętanych jak ich stwórca. Zło wyziera z prawie każdej strony tej książki - z tego właśnie powodu jest ona dla mnie źródłem inspiracji.

A ten cytat pan lubi? "Szatan reprezentuje: zaspokojenie żądz, a nie wstrzemięźliwość, pełnię życia zamiast duchowych mrzonek, nieskalaną mądrość zamiast obłudnego oszukiwania samego siebie, przychylność dla tych, którzy na to zasługują, zamiast marnowania miłości na niewdzięczników". To z "Biblii Szatana" Szandora LaVeya.
- To truizmy. Proszę je zacytować przeciętnemu człowiekowi, nie nazywając ich "satanizmem", a prawdopodobnie entuzjastycznie pani przytaknie i powie, że to dobry sposób na życie. Nie widzę w tym nic zdrożnego, ale też nic wyjątkowego. Czytałem to, gdy miałem 16 lat. Chowałem przed rodzicami, ale ojciec i tak znalazł, i skonfiskował. Po trzech miesiącach przeczytał i oddał. Mam cichą nadzieję, że nie praktykował (śmiech). Najwyraźniej uznał, że nie jest niebezpieczna dla dorastającego syna. LaVey to inteligentny facet, który wiedział, jak zarobić duże pieniądze, choć odbieram go bardziej jako kuglarza niż intelektualistę, a już na pewno nie jako twórcę rewolucyjnej filozofii. Wcześniej pracował w cyrku i mam wrażenie, że przeniósł ten cyrk na grunt swojej myśli, którą potrafił przez to świetnie sprzedać, jak błyskotkę. Czysty materializm, bardzo amerykańskie i konsumpcyjne podejście do życia. Całość ubrana w kopyta i rogi, wiec jednych przerażała, a innych fascynowała i przyciągała. LaVey to dla mnie żaden autorytet. Cały czas szukam, obserwuję, tworzę własny system wartości na podstawie swoich doświadczeń i obserwacji. W tym względzie od LaVeya bliższy jest mi Nietzsche. Mówił: zanim coś stworzysz, musisz zrównać ziemię, wziąć wszystko w nawias, dopiero później możesz budować. Kazał wątpić nawet w swoje własne słowa. I to mi odpowiada. Kiedy większość ludzi przyswaja odgórnie narzucane idee, ja kwestionuję, kontestuję, zadaję pytania i gdy widzę taki sens, przeciwstawiam się. Taka moja natura. Ale ludzie lubią być prowadzeni przez życie za rękę. Rzadko kiedy poświęcają czemukolwiek głębszą refleksję. A potem, gdy się ockną w wieku 40 lub 50 lat, to robi się nerwowo.

Dlaczego?
Rzygać mi się chce

I o tym pan śpiewa?
- To są bardzo uniwersalne treści. Proszę posłuchać.

Słuchałam. Ale nie zawsze rozumiałam, kim jest podmiot liryczny i do kogo się zwraca. O, np. tutaj: "Panie wrogów, dziwko zbawienia. Rozerwij nieba, tak jak rozkładasz nogi. Wyrzygaj na mnie wszystkie okropności człowiecze".
- Zostawmy analizę wiersza. Skończyłem z tym w liceum. Nie potrzebuję wiwisekcji własnej twórczości. Nie czuje pani energii, jaka za tą muzyką stoi?

Pan czuje?
- Nie znam niemieckiego, nie wiem, o czym śpiewa Rammstein, ale uwielbiam ich słuchać. W życiu istotna jest energia. Niektórzy pytają mnie, co widzę w kobiecie, którą kocham. Mógłbym wymieniać jej cechy charakteru, które lubię i cenię, ale czy to one są istotą miłości? Nie. To energia, którą człowiek emanuje. To ona sprawia, że się zakochujesz, że czujesz, że to jest ta osoba. Po prostu. Podobnie jest z muzyką - ona ma w sobie przepotworną adrenalinę, moc, agresję, ale też może uwodzić wielką subtelnością. Każdy może się w niej wyrazić, pod warunkiem że jest naprawdę zainspirowany.

A pana co inspiruje?
- Wkurw.

To znaczy?
- W Stanach Zjednoczonych czas największej popularności muzyki metalowej przypadał na lata 80. Za rządów Republikanów, czyli prawicy, zaczynali najwięksi - Slayer i Metallica. W latach 90., gdy ludziom żyło się dobrze i komfortowo, metal przeszedł do niszy. Renesans przyszedł za rządów Busha, kiedy rozpoczęła się wojna w Iraku i w Afganistanie. To gniew napędza twórczość. Także w Polsce, szczególnie ostatnio.

Gniew na co?
- Na polską mentalność, na religijną obłudę, na agresywnie wszechobecną pustą moralność na pokaz. Na naszą wyssaną z mlekiem matki narodową martyrologię. Na umartwianie się, na mesjanizm, tę mityczną wyjątkowość polskiego narodu, którą dostrzegamy tylko my sami.
Proszę spojrzeć na ostatnie miesiące i całą historię z wypadkiem pod Smoleńskiem i tym, co działo się później. Wszystko to wytrąciło mnie zupełnie z równowagi. Kto wie, czy gdyby wybory potoczyły się inaczej, nie szykowalibyśmy się teraz do wojny polsko-rosyjskiej.
Zamiast szanować i doceniać innych, często mądrzejszych od nas, patrzymy z pobłażaniem na naszych południowych sąsiadów, z nienawiścią na wschodnich i zachodnich. Bo Holocaust, bo Katyń, bo zabory, a teraz ten nieszczęsny Smoleńsk. Przecież to chore! A ta historia z krzyżem przed pałacem prezydenckim? Dlaczego rząd ugiął się pod naciskami dzikiego motłochu? To był akt katolickiego terroru! Kto, k..., jest prawem w tym kraju? Rzygać mi się chce.

Coś jeszcze pana napędza?
- Denerwuje mnie powierzchowność. Ludzie nie słuchają tego, co się do nich mówi. Nie jest istotne, co mówię, istotne jest to, że pojawiam się od czasu do czasu w tym pieprzonym pudełku, w telewizorze. I kiedy ludzie widzą mnie na żywo, to dostają kota. Nie ma dla nich znaczenia, jakie wartości za mną stoją i to, że na scenie manifestuję swoją nienawiść dla głupoty, dla zabobonu, dla zacietrzewienia... - Bo sobie zadają pytania: Co dalej? Gdzie cel? Gdzie punkt odniesienia? A później, gdy uświadomią sobie, że jest nim robactwo w ziemi, pojawia się pustka. Ja z tą pustką mierzę się od początku. Nie zawracam sobie głowy ideologiami gwarantującymi zbawienie i szczęście po śmierci. Żyję zgodnie ze swoją naturą, swoimi potrzebami i aspiracjami. Może to pani nazwać egoizmem, ale jestem uczciwy wobec siebie i ludzi, którzy mnie otaczają. Staram się nikogo nie krzywdzić. Nie wypieram się swego człowieczeństwa, a wręcz przeciwnie - afirmuję je. Nie żyję w poczuciu winy, że nie jestem idealny albo że mój styl życia odstaje od jakiś norm lub czyichś oczekiwań. Jak mawiał Nietzsche: "Sumienie jest jak worek pełen kamieni, zbędny balast niepotrzebny człowiekowi".

Paląc Biblię?
- ...na przykład. W każdym razie ich to wszystko nie obchodzi. Ważna jest tylko moja magiczna facjata. Magiczna, bo widziana wcześniej w telewizorze albo w jakimś żałosnym tabloidzie. Zaczepiają mnie, domagają się autografu, plotkują, fotografują itd. Czuję się jak jakiś pierd... Shrek (śmiech).

Shrek?
- Widziała pani ostatnią część? Wszyscy go ciągną za uszy, traktują jak maskotkę. Udomowili go. A on przecież śmierdzi, jest obrzydliwy i w gruncie rzeczy niebezpieczny. W pewnym momencie poczułem, że mnie też chcą zagłaskać. Uczłowieczyć Darskiego jak Tytusa de Zoo. Bo to w sumie nasz chłopak z sąsiedztwa, bo niby robi złą minę na scenie, ale tak naprawdę to pewnie dobry z niego katolik... Naiwność ludzi jest przerażająca. Nie oczekuję poklasku ani masowego zrozumienia swojej sztuki. Wolę, żeby ogół się jej zwyczajnie bał.

Dlaczego?
- Bo to znak, że słuchają, o czym śpiewam. Moja muzyka jest zamachem na porządek w ich skostniałych, betonowych głowach. Dlaczego ciągle muszę się tłumaczyć?




poniedziałek, 30 sierpnia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -