Blog > Komentarze do wpisu

-> „O tym i owym” cz.1

Obok Ewy Czajkowskiej – Smożewskiej – aktorki, byłej gwiazdy Tarnowskiego Teatru za pamiętnej dyrekcji Ryszarda Smożewskiego, ostatnio udanie próbującej swoich sił w dziennikarstwie, w ostatnim czasie na łamach tarnowskiego „Dziennika Polskiego” jako felietonistka zadebiutowała również Krystyna Drozd – znana tarnowska Judymka, twórczyni m.in. projektów „Na skrzydłach po drabinie…” , „Tarnowska Artystyczna Konfraternia” i „Uwaga człowiek”. Pod wspólnym tytułem „O tym i owym” teksty obu pań będziemy także i my publikować.

eck

Zawód - aktorka

Dziś zaczepiła mnie nowo poznana sąsiadka: „Jaki ma pani trudny zawód, tyle się trzeba na pamięć uczyć”. Nie pierwszy raz to słyszę. Na spotkaniach z publicznością jedno z pierwszych, sztandarowe pytanie to: „Jak długo uczyła się pani tej roli?” Zawsze mi wtedy trochę ręce opadają, ale natychmiast przychodzi refleksja: „I czemu ty się dziwisz idiotko? Przecież nie wiedzą. A chcą wiedzieć!” Czy to jest trudny zawód? Tak. Piękny i trudny. Ale nie z powodu konieczności pamięciowego opanowania tekstu. Naszym „narzędziem pracy” jesteśmy my sami. To jest największa trudność. Nasze ciało, głos, system nerwowy. Wiwisekcja. Opowiem dziś Państwu o pracy nad rolą. Oczywiście, że pamięciowe opanowanie tekstu to podstawa. Uczymy się z pewnością szybciej, bo pamięć całe życie ćwiczona działa sprawniej. Ale tekst to dopiero trampolina do zrobienia postaci, którą trzeba zagrać. Roli. Kim jest ta nieznana mi jeszcze, obca zupełnie kobieta, w którą mam się wcielić. Czy jest inteligentna, czy prosta. Wrażliwa czy toporna. Jaka jest jej przeszłość. Jest wesoła czy depresyjna. A jaka jest teraz. Jaki kawałek jej życia mam zagrać. Dopiero teraz mogę wejść na scenę i zacząć tak zwane „próby sytuacyjne”. W każdym zawodzie doświadczenie sprawia, że praca jest coraz łatwiejsza. Tylko nie w naszym. Bo każda nowa rola jest inna.
Bo znów inny człowiek do zagrania. A czym pracujemy? Sobą. Aktorstwo to nie jest udawanie kogoś. Aktor staje się po wielu mozolnych próbach innym człowiekiem. Staje się Rolą. Inaczej mówi, inaczej patrzy, inaczej słucha, inaczej reaguje, inaczej myśli. On nie udaje. On JEST. Opowiadam oczywiście o roli idealnie zagranej. Ale zdarzają się nam role zagrane źle, nieprawdziwie. Wtedy się wstydzimy, a każdy spektakl jest torturą. Ale przede wszystkim jest to zawód p i ę k n y. Największą nagrodą dla nas jest magiczna cisza na widowni, kiedy gramy dramat. I śmiech w komedii. Kocham i nienawidzę. Bo są sukcesy cudne i klęski bolesne. Bo przed premierą mam ochotę uciec z teatru ze strachu. A po udanej premierze nie znam większego uczucia szczęścia. To piękny zawód. Pozwala obcować ze Sztuką. I to jest najważniejsze.

Ewa Czajkowska – Smożewska

Prawdopodobnie mało kto wie o pobycie Honoriusza Balzaka w Tarnowie.
Krótkim, bo krótkim,  i to  przejazdem, a jednak…
Właściwie to  przejazdów było cztery: we wrześniu 1847 roku, w lutym i wrześniu 1848 oraz w maju 1850 roku. Zatrzymywał się na  Post Platz, tuż przed Bramą Krakowską. Stacja dyliżansowa  tam  była z obszernym dziedzińcem,  stajniami i wozownią.
     Tak, proszę Państwa, Honore de Balzak, ten kolos literatury, wręcz niewolnik pióra, wielki esteta i smakosz  nie tylko  był w Tarnowie  1847 roku, ale i   podarował    Aurelii Kozdrańskiej, późniejszej Serdowej, przepyszny przepis.
     Stało się to za sprawą   osiemnastoletniego  romansu łączącego pisarza z Eweliną z hrabiów Rzewuskich Wacławową Hańską. A że hrabina w Wierzchowni mieszkała, stąd  dyliżansem   traktem    od  Gliwic  do  Krakowa  i poprzez   Gdów, Bochnię, Tarnów, Przeworsk, Przemyśl   do Lwowa  zmierzał. Stamtąd już prosto do ukochanej przezeń Eweliny .
Trasę z Paryża do Wierzchowni przebył w osiem dni: najpierw  drogą żelazną, czyli koleją  z Paryża poprzez Brukselę, Kolonię,  Berlin do  Gliwic miast  Mysłowic. Sam Balzak tak opisuje  podróżne perypetie: „(…) kiedyśmy się z trudem wlekli do Krakowa ciągnieni przez dychawiczną lokomotywę, która opalana drzewem sosnowym szła wolniej niż nasz dyliżans do Bordeaux, poradzono mi abym został w Glewitz, zamiast jechać aż do Mysłowic. Mimo, że z Mysłowic jest tylko trzy mile do Krakowa, trzeba(…) posyłać po konie do Krakowa; otóż przy powolności jaka cechuje Niemców, można zostać dziesięć albo dwanaście godzin w szczerym polu i spędzić tam noc, aby się w końcu dowiedzieć , że nie ma powozu. (…) Co za gospody! Co za kuchnia! Cóż za straszliwy sposób podawania! Mięso jest tu tkaniną z grubych sznurów. Myślisz, że jesz, kroisz konopie, które ci zostają w zębach, i w końcu masz w ustach pakiet niestrawnego włókna: ale kosztuje to szalone sumy”.
     Dalsza  podróż , pocztą wozową do Krakowa,  nie obyła się bez  przeszkód. Przekraczając komorę celną na Czarnej Przemszy, oddzielającej Królestwo Pruskie od Cesarstwa Austriackiego, urzędnik austriacki wpadł w furię  i nawrzeszczał na Balzaka, bo ten  nie zdjął   kapelusza, będąc w jego kancelarii. 
Nie najlepiej wspomina Balzak  pobyt w Krakowie czy też nocleg w Wieliczce. Lepsze zdanie ma o Tarnowie, ”(…) chociaż brud i  kurz i potworny fetor unosi  się na ulicy, ładnie tu nawet. Nie zdołałem obejrzeć miasta i jego Katedry. To będzie na drugi raz. Ale kuchnia pyszna”.
     I pozostawił Honore  de Balzak przepis na pyszną sałatkę z owoców egzotycznych:
Cztery  figi kroimy na ćwiartki. Jeden grejpfrut i dwie pomarańcze dzielimy na cząstki usuwając błonkę okrywającą miąższ. Dwa owoce kiwi obieramy i kroimy na plasterki. Osiem kumkwatów   wraz ze skórką kroimy  na plasterki. Owoce wykładamy  na głębokie  talerze, polewamy sosem a pośrodku  nakładamy wydrążony z  dwóch  owoców  passiflory  miąższ.
Do sosu potrzebujemy : dwie cytryny, jedną limonę, laskę wanilii,  cukru  wg uważania, ale około 50 gram.  Cytryny i limonę okrawamy, kroimy, wkładamy do rondelka, dodajemy 200 ml wody, wanilię, cukier  i gotujemy. Po wystygnięciu przecedzamy i polewamy  wyłożone na talerzach  owoce.

     Smakowite. Smacznego

Krystyna Drozd



czwartek, 05 sierpnia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe

Komentarze
2010/08/05 15:54:34
to się nazywa upadek Dziennika Polskiego. Redaktorzy upodabniają się do pseudo autorek i migdalą się między sobą. Proponuję założyć spis humoru DP, na wzór dawnych "Humorów zeszytów" Panie chyba dostały globusa albo jeszcze gorszej choroby i płodzą "grafomany". Dlaczego wszyscy musimy to cierpieć?
-
Gość: ewa czajkowska-smożewska, *.tarnow.mm.pl
2010/08/05 21:14:34
Komentatorom dwojga imion urszulapiotr, dziękuje za, co tu owijać w bawełnę bolesny komentarz. Moja rada : JEST DEMOKRACJA, MOŻNA NIE CZYTAĆ "GRAFOMANY". Ze swej strony obiecuję, ze dołożę wszelkich starań, aby nie pisać na poziomie humoru zeszytów (choć z łezkę je wspominam). Obiecuję. Pozdrawiam. Ewa Czajkowska-Smożewska
-
Gość: Krystyna Drozd, *.is.net.pl
2010/08/05 21:27:49
W przeciwieństwie do pani Ewy, niczego nie obiecuję. Mimo wszystko ozdrawiam
-
Gość: pio, *.dynamic.chello.pl
2011/10/30 07:51:20
pozdrowienia od sasiada z Nowe Huty z kazimierzowskiego


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -