Blog > Komentarze do wpisu

-> „O tym i owym” cz.2

Obok Ewy Czajkowskiej – Smożewskiej – aktorki, byłej gwiazdy Tarnowskiego Teatru za pamiętnej dyrekcji Ryszarda Smożewskiego, ostatnio udanie próbującej swoich sił w dziennikarstwie, w ostatnim czasie na łamach tarnowskiego „Dziennika Polskiego” jako felietonistka zadebiutowała również Krystyna Drozd – znana tarnowska Judymka, twórczyni m.in. projektów „Na skrzydłach po drabinie…” , „Tarnowska Artystyczna Konfraternia” i „Uwaga człowiek”. Pod wspólnym tytułem „O tym i owym” teksty obu pań będziemy także i my publikować.

e

Pawie Pióra, czyli o przesądach teatralnych

„Wesele” Wyspiańskiego to utwór wielki. Genialny. Każdy aktor chciałby zagrać w „Weselu”. Cokolwiek. Tam Duża Rola cacuszkiem, perełką jest, ale Mała Rola, nawet ta najmniejsza – Cudeńkiem. Ileż cytatów z „Wesela” weszło do potocznego języka! „Cóż tam panie w polityce”, „a to Polska właśnie”, „a pan gada, gada, gada…”, „Chopin, gdyby jeszcze żył, to by pił.”
A kontynuując temat:
          „Piję, piję, bo ja muszę,
          bo jak piję, to mnie kłuje
          wtedy w piersi serce czuję
          strasznie wiele odgaduję:”
Każdy zawód ma swoje śmiesznostki , przesądy, zabobony. Choćby… odpukać! I wydawałoby się że aktorzy, ludzie wykształceni , z wyobraźnią  takowych nie mają. Jakże się Państwo mylą. Aktorzy są jak dzieci. Przesądni do utraty tchu. Tacy są.
Jest  kilka przesądów teatralnych jakie znam:
- gwizdać na scenie nie wolno!
- piosenki „lecą świetliki, lecą...”śpiewać nie wolno!
- trumna na scenie – katastrofa! (a jak „Mazepę” Słowackiego bez trumny zagrasz? Ha!)
Bo w ”Mazepie” proszę Państwa trumna na scenie niezbedną jest , tak jak pawie pióra w „Weselu”. To jest w scenariuszu i bez tego ani rusz. Straszno jest w teatrze „Wesele” wystawiać. Straszno! Bo tam pawie pióra występują! Muszą występować! Bo to krakowskie wesele, a krakowiacy pawimi piórami czapki zdobione mają. PAWIE PIÓRA NA SCENIE = NIESZCZĘŚCIE. Strach się bać! Boją się więc dyrektorzy, reżyserzy. Aktorzy boją się okropnie, ale grają, bo „Wesele” genialnym utworem jest. Kropka. Miałam szczęście, zagrałam w „Weselu”. Aktorzy – naród bojaźliwy i przesądny jest, ale jak weźmie się do roboty, zaraz mu – znaczy narodowi aktorskiemu – wszelkie gusła z głowy wietrzeją.
A potem dzień jak co dzień; po prostu gramy. I toczy się życie zakulisowe: zmiana świateł , charakteryzacja, ploteczki, bo zawsze poplotkować miło, ale przed wejściem na scenę święte skupienie…sztuka…
Był to pięćdziesiąty któryś spektakl. Jest 18.15, a przedstawienie zaczyna się o 19.00. Czterdzieści pięć minut przed spektaklem wszyscy są, bo od wieków tak jest. I będzie. Wszyscy oprócz Jasia Mitki, który rolę Stańczyka przedstawia. Co robić? Osoba dyżurująca podejmuje decyzję: „Zaczynamy! Stańczyk wchodzi w trzecim akcie, czyli po dwóch godzinach. Jasiu nie pije (!), pewnie pomylił godziny albo zapomniał. Zdążymy go przywieźć.” Gramy. Pod koniec drugiego aktu dowiadujemy się, że Jasiu nie zagra, gdyż chory jest. Co robić? W przerwie pytanie do widzów: „Proponujemy zwrot pieniędzy za bilety lub któryś z aktorów włoży kostium Stańczyka i odczyta rolę z egzemplarza sztuki”. Publiczność wybiera wariant drugi. Gramy dalej. I toczy się WIECZÓR TEATRALNY.. Z jednej strony widownia śledząca akcję , a z drugiej strony my. Zmieniający kostiumy, plotkujący, czasem współczujący bo ktoś kogoś stracił….ale zawsze przed wejściem na scenę skupienie…święte skupienie…sztuka. Wreszcie koniec. Oklaski. Ukłony. Kurtyna. Wracamy do garderób roześmiani…podobało się… ale co z Jasiem? Jan Mitka nie żył już od dwudziestu godzin. Zmarł we śnie. Miał trzydzieści dwa lata. Pawie Pióra…  Tak! Pawie Pióra! Jan Mitka był absolwentem krakowskiej szkoły teatralnej. Reżyserował zaś opisane „Wesele” Książę polskiego teatru – nieżyjący już również, Józef Gruda. Wielka postać polskiego teatru. Rzecz jest prawdziwa. Wydarzyła się w naszym Tarnowskim Teatrze.
A ja grałam w „Weselu” i żyję. Mam radosną nadzieję, że jeszcze niejedną anegdotkę Państwu opowiem. Może śmieszniejszą…

Ewa Czajkowska – Smożewska


Tarnowskie szkice

Część pierwsza

Z dużym zaciekawieniem wzięłam do ręki pierwszy tom „Szkiców tarnowskich”.
Ku zadowoleniu wydawcy, a pewnie i redakcji Szkiców, używać będę nazwy przyjętej dla tego typu publikacji. Trzysta pięćdziesiąt jeden stronic ścisłego druku plus dwanaście KOLOROWYCH reklamowych stronic sponsorów i mecenasów, usprawiedliwia moją niechęć do używania zeszytowo numerycznej nazwy. Również format, tak pomiędzy „be pięć” a „ce pięć”, nie pozwala sztubackiej numeracji przywoływać.
Tym bardziej, że gdzieś tam, natknęłam się na informację, że Szkice są nie tylko naturalną „kontynuacją Wielkiego Przewodnika po Tarnowie, ale i nietuzinkową próbą zmierzenia się z problemami o charakterze historyczno-społecznym”.

Zamyśliłam się nieco. Cóż, Staszek Potępa aby wydać tom dwudziesty Przewodnika, stał się wydawcą: V-P POTĘPA .
Składał ten tom i w domu i przy szklanicy piwa pod parasolem Domina, i cieszył się, gdy zadrukowane, posklejane stronice otuliła  okładka ze skrzydełkową, barwną obwolutą, z jaśniejącą pośrodku i  na jej grzbiecie dwudziestką. Te charakterystyczne cyferki, zawsze w granatowym kółku, wyczekiwane z wielką niecierpliwością nie tylko przeze mnie, nieprzerwanie od 1994 roku, stały się niestety numerus clausus.
Ale dobrze, że myśl i czyn rzucone lat temu wiele przez Stanisława, nowy plon wydać zechciały. Dziś w postaci 32 szkiców, zgrupowanych w kilkunastu tematycznych działach, w tomie pierwszym i pod wspólnym tytułem „Szkice Tarnowskie”.
Jemu też pierwszy rozdział,   in memoriam, przeznaczono, pomieszczając sześć wzruszających rodzinno-przyjacielskich wspomnień. 
Uwagę moją zaabsorbował  naukowy esej Krzysztofa Moskala, odważnie nakłaniający, nie tylko dziennikarzy, ale i polityków, samorządowców, ludzi decyzji i władzy -  do nie popełniania osobliwego faux pas wobec historii, rozmijania się z faktami, przypisywania zasług nie tym co należy. A wszystko to w kontekście przystępnie opisanej faktografii dotyczącej założyciela miasta, Spicymira Leliwity.
Pani Alicja Majcher-Węgrzynek, niczym Sherlock Holmes, podąża tropem najstarszej pieczęci miasta. Młody doktorant Paweł Juśko, toczy naukowe dywagacje wokół ważnego symbolu przeszłości i tradycji którym jest herb Tarnowa. 
Po przeczytaniu arcyciekawego opracowania Mieczysława Czosnyki o prehistorycznym osadnictwie w rejonie Łęgu Tarnowskiego, Bobrownik,  Niedomic i leżących nieopodal miejscowości – uważniej zaczęłam patrzeć pod swoje stopy, czy aby nie nadepnę jakiejś skorupy sprzed  tysięcy lat, stając się mimowolnym archeologiem.
Dział wojskowości zawiera trzy ciekawe artykuły o tym, na czym jako kobieta po prostu się nie znam. Chociaż przewertowałam je pobieżnie, zachęcam do uważnej lektury. Panowie Paweł Korzeniowski, Zbigniew Radoń i Mateusz Olejnik niech wybaczą mój brak zainteresowania sztuką wojenną, strategią dowodzenia, kawalerią, działaniami wojennymi   etc.  – cóż babą jestem.
Kolejne działy to: gospodarka, demografia, sławni ziemi tarnowskiej, organizacje i stowarzyszenia, religia, gdzie są chłopcy z tamtych lat, oświata czy uczniowskie szkice.
Każdy z nich to kilkanaście kart zapisanych  i opisanych przeżyć, uniesień, dokonań, odczuć, mozołu pracy, budowania i trwania. Zapisów m.in. o Janie Jandzisiu „Sośnie”,
generale pilocie Bolesławie Stachoniu, Józefie Kordianie Zamorskim , ludziach tarnowskiego gazownictwa.

Jest też ciekawy,  uczniowski szkic, a raczej opowiadanie Agnieszki Żebrowskiej, w którym opisała czas osobiście przez nią nie zaznany.
W Komunikatach odnalazłam artykulik o wykopaliskach w centrum miasta autorstwa Wiesława Marszalika, a w Pitavalu – raport policyjny z 1915 r. w opracowaniu Józefiny Bociek.
Zachęcam  do lektury zgrabnego artykuliku Joanny Niedojadło o zapisanych w dziełach literackich i pamiętnikach, pierwszych dniach tarnowskiego  września trzydziestego dziewiątego roku.  
Na koniec zostawiłam dwa cudeńka, perełki autorstwa Wiktori Knapik-Czosnek i Janusza Kozioła. To się proszę Państwa czytać, czytać i jeszcze raz czytać chce. Styl, treść a przede wszystkim swada, z jaką autorzy opowiadają o dobrym wychowaniu w czasach niewątpliwie trudnych i karteluszkach, kartach pocztowych – zachęca do ponownego czytania. Nic to, iż to tylko refleksje, jak  skromnie usprawiedliwiają autorzy. Więcej takich merytorycznych refleksji, toż to rarytas.
Do treści zawartej w  hasłowo  wymienionych działach, rozdziałach - odniosę się w najbliższym  czasie. Dziś już niestety zabrakło miejsca.
Dodam tylko, że wydawcą tej ważnej, dla nas, Tarnowiaków, publikacji jest         Tarnowski Oddział Polskiego Towarzystwa Historycznego. Tom pierwszy   już w księgarniach.

Krystyna Drozd



środa, 18 sierpnia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe

Komentarze
najlepszy-katolik
2010/08/18 11:52:29
Armagedon trwa. Pomyśl o wieczności. Masz do wyboru niebo albo piekło.
-
Gość: zybert, 85.117.28.*
2010/08/18 15:58:58
Jeżeli da się jako tako skonsumować tekścik pani Ewy - bo przynajmniej ma ciekawą treść - to drugi, pani Drozd, jest zaprzeczeniem dobrego gustu. Wydaje mi się, że obie panie robią siano z języka polskiego, popełniają te same błędy, prześcigając się w eksponowaniu dziwnej maniery stylistycznej. Drogie panie! Piszcie blogi, a będziecie wielkie. Dziennik Polski psieje - to już nie ta co kiedyś gazeta i przypomina śmietnik.
-
2010/08/18 18:32:27
Tak, tak drogi zybert. To przypomina blogowe wypociny. Najgorsze jest to, że obie panie nie poddają się i brną w tym bełkocie.
-
Gość: zybert, 85.117.21.*
2010/08/20 07:53:14
Może nie tyle brną, a bardziej olewają czytelnika. Dla własnej próżności można pisać wszystko, tylko kto to będzie czytał?
-
Gość: zimkowa, 217.117.141.*
2010/08/20 10:46:12
nareszcie ktoś powiedział prawdę
-
Gość: ewa czajkowska-smożewska, *.tarnow.mm.pl
2010/08/20 19:04:12
Pozdrawiam wszystkich. SZCZEGÓLNIE RYTRO I JERZEGO. KATOLIKU! Niebawem doślę tekst. Ukłony.


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -