Blog > Komentarze do wpisu

-> ...za horyzont domu (cz. 1)

„Każde marzenie dane jest nam wraz z mocą potrzebną do jego spełnienia.”

Kinga i Chopin


To tytuł najnowszej letniej propozycji Mościckiego Centrum Kultury zainaugurowanego w piątek 9 lipca spotkaniem z podróżnikiem Radosławem Siudą „Chopinem”, połączone z wernisażem wystawy fotograficznej Kingi Choszcz, z którą w latach 1998 – 2003 wspólnie odbyli podróż autostopem dokoła świata. Za ten wyczyn w roku 2004 otrzymali najbardziej prestiżową nagrodę podróżniczą w Polsce - Nagrodę Kolosa w kategorii podróże. Właśnie o swoich przygodach, doświadczeniach i wrażeniach z tamtej wyprawy opowiadał podczas piątkowego spotkania „Chopin”. Bilet w jedną stronę, dwa plecaki, 600 dolarów, niewiele planów i dużo marzeń. Tyle mieli ze sobą, kiedy rozpoczynali podróż lądując samolotem w Nowym Jorku. Nie przypuszczali, że zajmie im ona aż pięć lat. Przemierzyli pięć kontynentów, podróżując głównie autostopem, ale także każdym innym środkiem transportu - łodzią, rykszą, awionetką, konno, czy rowerem, Każdego dnia inaczej, każdego dnia ciekawiej, codziennie doświadczając ludzkiej życzliwości. Z tej pełnej przygód podróży powstała książka „Prowadził nas los”. Amerykę Północną przebyli 3 razy wszerz i od Alaski po Florydę. Amerykę Południową  okrążyli całą, podobnie Australię. Potem kręcili się po południowej Azji. autostopem, łodzią, konno, rikszą, i na piechotę, korzystali także z rowerów, a nawet awionetki… . Kinga przez cały czas podróży prowadziła dziennik, który na bieżąco ukazywał się w Internecie. Kinga była zafascynowana podróżami, poznawaniem ludzi. Planowała podróż dookoła świata w rowerowym Rajdzie Pokoju, Chopin. Radek - buddysta chciał iść przez świat bez większych planów zatrzymując się tu i ówdzie. „Planowanie dobre jest dla architektów – nas prowadził los” zwykła mawiać Kinga. Niestety nie dane jej było w pełni zrealizować tych planów. W 2005 roku Kinga Choszcz wyruszyła w samotną podróż do Afryki. Ostatnim epizodem tej wędrówki było wykupienie przez Kingę z niewolniczej pracy 11-letniej dziewczynki Malaiki, odwiezienie jej do rodzinnej wioski i wysłanie do szkoły. Tam mieszkańcy poprosili Kingę, żeby nadała dziewczynce nowe imię. Wybrała imię Malaika, czyli Anioł. Jakiś czas potem Malaika zamieszkała w Polsce, a opiekowała się nią Krystyna Choszcz, matka Kingi, fundatorka fundacji Freespirit. To ona pomogła przyjechać jej do Polski. W 2008 roku Malaika została odesłana przez polskich opiekunów z powrotem do Ghany, co do tej pory wzbudza spore kontrowersje, fundacja Freespirit ma wielu zwolenników i przeciwników (nie godzących się na takie traktowanie młodej Malaiki, twierdząc, że nie dostała specjalistycznej pomocy - psycholog, terapeuta itp). Wkrótce potem Kinga zachorowała na malarię mózgowa i zmarła w Ghanie, dokładnie w Akrze  9 czerwcac 2006r. Jej prochy wrzucono do oceanu, a część z nich wróciła z „Chopinem” do Polski i została złożona  na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku. Obecnie fundacja im. Kingi „Freespirit”, zainicjowana przez Panią Krystynę Choszcz pomaga dzieciom w Afryce. Właśnie Kindze, Malaice i Afryce poświęcone zostanie kolejne mościckie spotkanie z cyklu …za horyzont domu. Poniżej publikujemy interesujący internetowy wywiad, jakiego Kinga i Chopin udzielili jakiś czas temu podczas pobytu na Tajwanie oraz bardzo osobistą relację – przesłanie Radka z ich wyprawy do Afryki.




1. Czy wcześniej każde z Was wiele podróżowało? W jaki sposób; czy także autostopem?
Oczywiście!
Chopin: Podróż była wpisana w moje życie juz od najmłodszych lat. Coroczne wakacje zawsze miałem wypełnione zorganizowanymi wyjazdami. Potem zaczęła się przygoda z autostopem. Bywało, ze w piątek w pracy zjawiałem się ze spakowanym plecakiem. Ograniczony jednak czasem i językiem (mój angielski wtedy...) nie byłem w stanie zjeździć tyle co Kinga.
Kinga: Podróżowałam od kiedy tylko pamiętam. Rodzice zabrali mnie w podróż autostopem po Polsce kiedy miałam zaledwie roczek - trudno wiec się dziwić, ze jest to dla mnie najbardziej naturalny sposób podróżowania.
2. Jak się poznaliście? Czy od razu podjęliście decyzje, ze razem wybierzecie się stopem dookoła świata?
Jesteśmy z dwóch różnych miast. Kinga z Gdańska, Chopin z Warszawy. Nigdy wcześniej o sobie nie słyszeliśmy, mimo, ze jak się potem okazało mieliśmy wspólnych znajomych. Chopin odrabiał w tym czasie służbę wojskowa pracując w "Wegetariańskim Świecie". Kinga była polską koordynatorką Wielkiego Milenijnego Rowerowego Rajdu Pokoju i za parę miesięcy miała wyruszyć rowerem dookoła świata.
Poznaliśmy się na... targach ezoterycznych - i jak tu nie nazwać tego przeznaczeniem? Potem kilka "przypadkowych" spotkań w Warszawie i Chopin zjawił się w Gdańsku. Szybko stało się jasne, ze jeśli chcemy myśleć o "Nas" poważniej musimy znaleźć wspólny mianownik. Kinga nie pojechała na rajd rowerowy, Chopin nie pomaszerował na samotną pieszą wędrówkę. Wyruszyliśmy razem - "AUTOSTOPEM W SWIAT".
3. W jaki sposób podreperowaliście budżet w Kalifornii?
Było wiele powodów, dla których zdecydowaliśmy się pojechać "na zachód". Po pierwsze zdawaliśmy sobie sprawę, ze z kasą jaką zabieramy z Polski daleko nie zajedziemy, poza tym w Kalifornii Kinga miała dobrego znajomego. Również inne znaki wskazywały, ze to dobry kierunek.
Cóż myśmy tam takiego robili? Nie były to ciężkie prace - Kinga w przytulnej kawiarni prowadzonej przez Polaka. Chopin za ekranek komputera - również w 100% polskiej firmie.
Po pięciu miesiącach ruszyliśmy dalej.
4. Co to jest "Servas?"
Servas jest organizacja promującą pokój na świecie poprzez zacieśnianie kontaktów miedzy ludźmi różnych kultur. Servas (z Esperanto - "służymy") datuje swój początek na lata po zakończeniu II Wojny Światowej.
Poprzez bardzo specyficzny sposób przyjmowania nowych członków jest to organizacja bardzo bezpieczna tak dla podróżników jak i dla hostow, czyli gospodarzy goszczących podróżników pod swoim dachem. Dla nas Servas jest ta grupa ludzi, która z wielkim entuzjazmem wciąż uczestniczy w naszej podróży oraz tworzy dla nas od czasu do czasu magiczny dom poza domem.
Więcej informacji - http://www.servas.org
5.Czym się kierujecie, wytyczając trasę?
Wszystkim i niczym. Najczęściej dajemy się ponieść wiatrowi, zasłyszanej opowieści, dobremu kierowcy, który się dla nas zatrzymał.
Na nowym kontynencie obieramy tylko ogólny kierunek. Co się potem wydarzy, to juz losu sprawa. Czym mniej planów, tym bardziej interesująco. Wtedy sami z ciekawością czekamy na to, czym nas nowy dzień zaskoczy, dokąd doprowadzi droga, gdzie będziemy spali.
6.Czy są miejsca, które staracie się odwiedzić w każdym kraju/mieście/osadzie, bo one dostarczają Wam najwięcej informacji o tubylcach, ich kulturze i obyczajach?
Zaobserwowaliśmy, ze miejscem, gdzie najwięcej można się dowiedzieć o lokalnej kulturze, obyczajach, kuchni, itd. są... targi uliczne. Supermarkety wyglądają na całym świecie podobnie, natomiast lokalne rynki są unikalne. Tu można zobaczyć jakie owoce są akurat w sezonie, posmakować świeżo wyciśniętego soku z trzciny cukrowej, zobaczyć co ludzie uprawiają, co produkują, w co się ubierają, co jedzą. Tu też można wypróbować i poćwiczyć świeżo nabyte umiejętności językowe oraz, jeśli jest to w zwyczaju, potargować się ze sprzedawcami.
7. Czy są miejsca, które wszędzie odwiedzacie, bo dobrze się w nich czujecie, fantastycznie odpoczywacie?
Jeśli o odpoczynek chodzi - to zdecydowanie natura. W wielu miejscach dobrze się czujemy. Nie dzielimy zresztą naszego życia oraz dni na "prace" i "wypoczynek". Równie dobrze "odpoczywamy" wspinając się po górach, czekając na stopa na pustej piaszczystej drodze w Paragwaju, spływając Amazonką, czy nurkując na rafie koralowej w Vanuatu.
8. Czy zaobserwowaliście jakiś miejscowy zwyczaj, który Was zdumiał lub zachwycił?
W różnych kulturach ludzie znaleźli różne drogi na rozwiązywanie różnych problemów. Zawsze jest fascynującym odkrywać "jak to robią inni".
Pieczenie bułek na Tajwanie odbywa się na parze. Tu nie ma mowy o chrupiącej skorce. Australijskie publiczne barbeques na przycisk w prawie każdym parku czy na placu zabaw były dla nas dużym zaskoczeniem. Jak i większość Australijczyków korzystaliśmy z nich niejednokrotnie.
W wielu miejscach w Ameryce Południowej standardowa toaleta, tylko bez deski była wyzwaniem.
Co do mieszkańców Ameryki Północnej natomiast, to wielu z nich co kilka lat musi zmieniać mieszkanie, bo w "starym" już się źle czują. To naprawdę inna niż u nas rzeczywistość.
Innymi "drobnymi" przykładami wypełnić by można pewnie książkę. Jednak nie ma to jak to przeżyć i samemu zobaczyć.
9. Wasze najciekawsze odkrycie kulinarne? Najsmaczniejszy owoc? Potrawa?
Będąc w Kalifornii poszliśmy raz do restauracji w San Francisco serwującej wyłącznie SUROWE, organiczne, weganskie potrawy. Eksplozja smaków w zaserwowanym posiłku przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Potem Juliano, młody szef restauracji wyjaśnił nam bardzo w sumie prosta i logiczna filozofie surowego życia.
Natura obdarza nas gotowym i idealnym pokarmem. My jesteśmy jedynymi stworzeniami na ziemi, które gotują swoje pożywienie. Zwierzęta, zjadające naturalne, świeże pożywienie, nie maja tak jak my problemów z nadwagą, próchnicą, oraz wieloma innymi schorzeniami będącymi wynikiem nienaturalnego odżywiania się. Wszyscy wiemy też, ze wysoka temperatura skutecznie niszczy większość witamin, enzymów i innych składników pożywienia. Argumentów jest dosyć. Postanowiliśmy spróbować przez jakiś tydzień jeść wyłącznie na surowo. Spróbowaliśmy i... tak nam było z tym dobrze, że nie tknęliśmy gotowanego przez osiem miesięcy. To był fascynujący czas wielu odkryć i eksperymentów kulinarnych. Dopiero wyjeżdżając do Meksyku powróciliśmy do naszej poprzedniej, gotowanej diety - Chopin wegetariańskiej, Kinga wegańskiej.
Najsmaczniejszy owoc? Mango, czeremoja, papaja... ciężko wybrać jeden. Najbardziej egzotycznie wyglądający owoc - "dragon fruit" - z zewnątrz różowy z zielonymi wypustkami, wewnątrz biały w czarne kropki.
Najbardziej kontrowersyjny - durian - smak/zapach nie do opisania, kto spróbował ten wie.



poniedziałek, 19 lipca 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -