Blog > Komentarze do wpisu

-> Ruch oporu w tarnowskim getcie

W roku 1943 w trakcie selekcji ludności żydowskiej na tarnowskim placu Magdeburskim – dzisiejszy Plac Ofiar Stalinizmu - rozegrała się tragiczna scena. Młody Żyd, Mosze Alban, spoliczkował i opluł ss-mana, wołając – Teraz zastrzel mnie bandyto! Teraz masz za co! - następnie ostentacyjnie odwrócił się tyłem do oprawcy. Hitlerowiec bez słowa wyjął z kabury pistolet i zastrzelił mężczyznę, po czym zabił jego rodziców i dwie siostry. Zamordowany Żyd był członkiem Syjonistycznej Młodzieży i podziemnej organizacji Haszower Hazair, działającej na terenie tarnowskiego Getta w czasach największego terroru hitlerowskiego. W chwili śmierci miał 19 lat. Haszower Hazair – Młody Harcerz – już po pierwszej akcji wysiedleńczej przystąpiła do organizowania ruchu oporu w tarnowskim Getcie i podjęła stały kontakt z polskim organizacjami podziemnymi. Początkowo działalność Haszomer Hazair skupiła się na udzielaniu szerokiej pomocy Żydom, decydującym się na opuszczenie Getta i ucieczkę za granicę, lub ukrywanie się w okupowanej Polsce. W mieszkaniu Josefa Birkena grupa produkowała metryki chrztu i inne dokumenty zaświadczające o aryjskim pochodzeniu. Franka Birken, siostra Josefa, znała dobrze język łaciński, co pomagało umiejętnie fałszować dokumenty kościelne – „śmieliśmy się niejednokrotnie podczas wyszukiwania imion i nazwisk rodziców, akuszerek, księży itp. Łacińskie pieczęcie z parafii Czchów i Lipnica Murowana dostarczył Josek Bruder” – opowiadała.

mg
Część miasta wydzielona na getto żydowskie, która miała pomieścić 40 tysięcy ludzi.

Jak opisywał w swoich wspomnieniach, Zagłada Tarnowskich Żydów, Abraham Chomet – „Z ucieczek na aryjskich papierach mogli korzystać tylko ci, którzy posiadali dobry wygląd i dobrą polską wymowę. Żydowski wygląd twarzy i złe opanowanie języka polskiego mogły zdradzić ukrywającego się. A kto w ogóle chciał w owych czasach ukrywać Żyda, lub udzielać mu pomocy? Bywały jednak sporadyczne wypadki, w których Polacy okazywali wiele serca i zrozumienia dla tragicznego losu Żydów i przychodzili im z pomocą”.
W żydowskim Getcie narastała nędza, głód i wyniszczające ludzi choroby. Getto musiało wyżywić się samo. Zamożniejsi Żydzi po wyprzedaniu wszystkich wartościowych rzeczy zaczynali żebrać, a inni starali się za wszelką cenę, nie zważając na karę śmierci, przemycać do Getta żywność. Kaci, gestapowcy Grunow i Rommelman, gdy dowiedzieli się o przemycie żywności, nakazali wzmocnienie straży i skrupulatne rewizje przeprowadzane na powracających z pracy. W tym czasie członkowie Judenratu – żydowskiej policji – mieli swoją restaurację przy ulicy Lwowskiej 4. W tak rozpaczliwej sytuacji, kiedy wygłodzona i udręczona ludność Getta szukała najmniejszego ratunku, powstała zbrojna organizacja podziemna Haszomer Hazair. Mała grupa młodych bojowców, którzy od początku istnienia Getta przypatrywali się beznadziejnej sytuacji Żydów, postanowili drogo sprzedać swoje życie i stawić mordercom opór. – „Po pierwszym wysiedleniu w Tarnowie Josek Bruder udał się do Lwowa, gdzie urządził na aryjskich papierach rodzinę swojej żony. W obawie przed zmobilizowaniem go do armii na terenie byłego dystryktu Galizien, powrócił do tarnowskiego Getta wraz ze swoją żoną Gizą Gross, również członkinią organizacji młodzieżowej Haszower Hazair. W tym czasie kilku młodych członków tej organizacji zaczęło organizować centrum oporu, do którego należeli, oprócz Joska Brudera z żoną: Schüssler ze swoją siostrą, Jechaskiel Krieger, Kubeza Kupferwasser i szereg innych osób. Wśród nich wyróżniał się członek służby porządkowej, policjant Szmulik Springer, pseudonim „Siedemnastka”, oraz komunista Melach Bienenstok. Kierownictwo tej grupy spoczywało w rękach Joska Brudera.” – pisał Josef Birken, opiekun grupy z ramienia krakowskiej organizacji żydowskiej. Zapał do walki był tak wielki, że Jechaskiel Krieger pożegnał się z grupą i wyjechał na wschód, by tam prowadzić walkę na własną rękę. Na trasie Przemyśl – Lwów – Stryj likwidował Niemców. Podczas nieudanej akcji w Samborze zginął, zabiwszy wcześniej kilkunastu hitlerowców. Haszower Hazair  powoli konsolidowała swoje szeregi. Przemycali do Getta broń, szkolili się w posługiwaniu i konserwacji. Powoli nabierali świadomości, że tylko zbrojny opór pozwoli im godnie umrzeć i coraz częściej rozmawiali o powstaniu w tarnowskim Getcie. Po dekonspiracji i ucieczce Josefa Birkena, grupa stała się bardziej samodzielna. Jednocześnie hitlerowcy z dnia na dzień wzmagali terror w Getcie, organizując czystki, transporty do obozów zagłady i masowe egzekucje. W 1943 roku żydowscy bojownicy dowiedzieli się o rozkazie mówiącym o koncentracji w Tarnowie sił policyjnych i planowanej likwidacji Getta, co oznaczało niechybną śmierć. Odezwał się wtedy ich były opiekun Josef Birken i zaproponował pomoc w ucieczce, ale coś zawiodło i nikt z grupy nie zjawił się w umówionym miejscu. Dopiero po wyzwoleniu Birken spotkał jedynego członka grupy, który zdołał przeżyć i dowiedział się prawdy o historii zakończenia działalności Haszower Hazair z tarnowskiego Getta. – „Już po wyzwoleniu spotkałem Kubeza  Kupferwassera, jedynego członka grupy, który przeżył. On mi opowiedział o tarnowskich, żydowskich harcerzach” – opowiadał Birken. Na wieść o zbliżającej się zagładzie grupa pod dowództwem Joska Brudera, uciekła z Getta i postanowiła przedostać się na Węgry, lub rozpocząć walkę partyzancką. Zaopatrzeni w pistolety udali się na południe. O trudnościach jakie musieli napotykać na drodze świadczy to, że dopiero po trzech dniach dotarli w okolice Tuchowa. Tam założyli leśny obóz. Po zmroku zapalili wielkie ognisko i odśpiewali kilka pieśni, po czym położyli się w jednym namiocie, pozostawiając na straży najmłodszego chłopca. Prawdopodobnie niedoświadczony strażnik usnął. Nad ranem zostali otoczeni przez Niemców, którzy otworzyli ogień w kierunku namiotu. Trzech z nich, ostrzeliwując się z Niemcami zdołało uciec, pozostali zginęli na miejscu. Uratowani dotarli pod Tarnów i walcząc z pogonią ranili kilku, zanim zginęli. Koczującą w lesie grupę zauważył strażnik leśny i doniósł do Niemców, że tam stacjonuje oddział żydowskich partyzantów. Tak zginęli młodzi Szomrowie (skauci), którzy nigdy nie pogodzili się z panującym terrorem i z pistoletami w dłoni chcieli porwać za sobą całe Getto do nierównej walki. Nie zgodzili się na śmierć w komorach gazowych, na uduszenie w bydlęcych wagonach i na śmierć w ulicznej egzekucji. Przed śmiercią śpiewali skautowskie pieśni, nie myśląc, że to ich ostatnie w życiu piosenki. W połowie sierpnia 1943 roku przybył do Tarnowa specjalista od likwidowania Gett, krwawy morderca i oprawca, zdegenerowany hauptsturmfhürer SS Amon Goeth. Pojawienie się Amona Goetha w Tarnowie świadczyło o jednym – zagłada tarnowskich Żydów jest przesądzona. Goeth do końca nie zdradzał swoich planów, a nawet rozpuszczał wieści, że wszyscy Żydzi zostaną przewiezieni do obozów pracy. Kat Amon Goeth przygotowywał się do rzezi systematycznie i planowo. Żydzi, którzy nie potrafili się pogodzić z tym co ich czeka, popełniali samobójstwa, inni kopali kryjówki, a jeszcze inni uciekali i szukali schronienia w polskich domach. Po wyzwoleniu okazało się, że miasto Tarnów zostało pozbawione połowy swoich mieszkańców, wymordowanych przez hitlerowców.
/za Tarnów. Egzystencja i zagłada skupiska żydowskiego – Tel Awiw 1954. red. Nacz. Abraham Chomet – pod redakcją Aleksandry Pietrzykowej i Stanisława Potępy./


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)



piątek, 30 lipca 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -