Blog > Komentarze do wpisu

-> Lwowiacy w Tarnowie

Jak co roku w maju, także i obecnie uroczyście obchodzono w Tarnowie Dni Lwowa, zorganizowane przez prężnie działający Tarnowski oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo -Wschodnich. Tegoroczne Dni Lwowa odbywały się w dniach 28 - 29 maja. Organizatorów wsparł finansowo zarówno Urząd Miasta Tarnowa jak i Starostwo Powiatowe. Inauguracja Dni Lwowa miała miejsce 28 maja o 18.00 w Sali Lustrzanej, tradycyjnie gromadząc liczne grono tarnowskich lwowiaków i kresowiaków oraz  gości. Wśród nich m.in. przybyli ze Lwowa Emil Legowicz, prezes i Adam Szafran wiceprezes Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej, oraz Danuta Kużiw z Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi. A bogaty program inauguracji przeplatany poezją, muzyką i historią wypełniły: W pierwszej części montaż poetycko-muzyczny „Lwowscy poeci dla Lwowa” ” z udziałem byłej gwiazdy tarnowskiego teatru, aktorki Ewy Romaniak śpiewającej przy akompaniamencie Jerzego Sobecki znane pieśni i piosenki lwowskie (m.in. słynnego Mariana Hemara), a także członków zespołu teatralnego „Kurtyna” działającego przy I  Liceum Ogólnokształcącym w Tarnowie pod opieką Katarzyny Majki, którego młodzież zaprezentowała wiersze poetów lwowskich. Gościem specjalnym części drugiej był profesor Stanisław Nicieja, historyk i wytrawny znawca dziejów Kresów Wschodnich, autor książek i filmów poświęconych tej tematyce. Wygłosił on interesującą prelekcję zatytułowaną „Kresowe Trójmiasto”, czyli o Borysław, Drohobycz i Truskawiec, połączoną z promocją swojej najnowszej książki i projekcją filmową. Profesor Nicieja przygotowuje po 22 latach nowe wydanie swojej monografii poświęconej Cmentarzowi Łyczakowskiemu we Lwowie. Warte przy tej okazji jest przypomnienie, że na tej lwowskiej metropolii za pieniądze tarnowian zebrane podczas dorocznych kwest na Starym Cmentarzu odnowiono m.in. pomnik nagrobny tarnowianina Tadeusza Rutkowskiego, byłego wiceprezydenta Lwowa. Następnego dnia, 29 maja, o godzinie 9.00 odprawiona została msza święta w kościele Matki Bożej Szkaplerznej w intencji członków Towarzystwa, po której zgodnie z tradycją przy Lwowskim Kurhanie na pobliskim Starym Cmentarzu odbył się apel poległych i złożenie kwiatów. Tegoroczne Dni Lwowa zakończyły się, podobnie jak rozpoczęły, w Sali Lustrzanej, gdzie o godz. 17 okolicznościowym programem „Pogodny Lwów”. Gość ze Lwowa, prezes Emil Legowicz wręczył specjalne odznaczenia Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej tarnowskim działaczom szczególnie zasłużonym w kultywowaniu kontaktów z mieszkańcami Kresów. Otrzymali je: Halina i Zbigniew Żmudowie, Bogusława Romaniuk i Edward Kopiniak. Dni Lwowa to dobra okazja do historycznej refleksji nad Pojałtańskim ładem (szczególnie ważnej dla edukacji młodego pokolenia) , który odciął od Polski znaczną cześć kraju z miastami, miasteczkami i wsiami, w których od wieków żyli Polacy, uprawiali ziemie, budowali miasta i świątynię, tworzyli dzieła sztuki, nauki, kultury i techniki. I przez wiele stuleci bronili Polski przed najazdami ze wschodu i południa, przed Tatarami i Turkami oraz ich sprzymierzeńcami. Za to ich mordowano, palono domostwa, brano w niewole, deportowano z całymi rodzinami. Oto interesujący wtręt na ten temat, jaki znalazłem na stronach internetowych „Współnoty Polskiej”, organizacji będącej m.in. pomostem pomiędzy diasporą polską na Kresach Wschodnich a Polską.



Na owej ziemi - ograniczamy się w tym miejscu do najbliższych nam geograficznie ziem południowo-wschodnich - Polacy za współbraci mieli wschodnich Słowian, którzy nękani przez Tatarów uchodzili ze swych naddnieprzańskich siedzib coraz dalej ku zachodowi. Mieli też Wołochów, pasterzy, którzy ze swymi stadami wędrowali wzdłuż gór z południa, dochodząc prawie po Pieniny. Mieli Ormian, poszukujących nowego miejsca na ziemi, bo przez Turków pozbawionych własnej zakaukaskiej ojczyzny, a wreszcie Żydów, którzy licznie polskie miasta zasiedliwszy, prowadzili jak i Ormianie nasz handel. Wiek XIX spowodował napływ do całej Galicji Niemców - Austriaków, zaborczych urzędników i wojskowych, których jednak potomstwo juz w drugim pokoleniu stawało się polskimi patriotami. Podobnie szybko i całkowicie spolszczyli się Ormianie, w dużej mierze Żydzi, wielu Rusinów. Przykładem owej niezwykłej siły polonizacyjnej wschodnich ziem mogą być trzej najwybitniejsi prezydenci Krakowa, tam właśnie urodzeni: Jozef Dietl i Juliusz Leo - o korzeniach niemieckich oraz Mikołaj Zyblikiewicz - ruskich. O przeszłości tamtej ziemi mówią do dziś zachowane, choć bezlitośnie niszczone ślady. Śladami wielowiekowej potrzeby militarnej są ruiny średniowiecznych i nowożytnych fortec - wśród nich Zbaraża - oraz zamków, a wreszcie obronne miasta, niektóre specjalnie w tym celu w wiekach XVI-XVII założone (jak Tarnopol i Stanisławów). Śladami budowania cywilizacji opartej od średniowiecza, jak w całej Polsce, na wzorach przejmowanych z zachodu, są miasta zakładane na zachodnioeuropejskich, magdeburskich zasadach: szachownica ulic z kwadratowym rynkiem po środku, gotyckie kościoły. Stare miasto we Lwowie nie jest inne niż w Krakowie, Warszawie czy Poznaniu, a w Drohobyczu, Samborze, Grodku Jagiellońskim lub Brzezanach - nie inne niż w Tarnowie, Bochni czy Myślenicach.
Ziemie wschodnie Rzeczypospolitej wydały ogromna cześć najwybitniejszych Polaków -Mickiewicza i Słowackiego, Sobieskiego, Kościuszkę, Piłsudskiego. Na ziemi południowo-wschodniej urodzili się wielcy wodzowie dawni i nam współcześni - od Żółkiewskiego, Koniecpolskiego, Sobieskiego i Jabłonowskiego, po generałów II wojny: Maczka, Kleeberga, Ducha, Sosabowskiego, Abrahama, Monda, Komorowskiego (Bora). Stamtąd pochodzą znakomici pisarze i poeci, poczynając od Mikołaja Reja (urodził się w Żurawnie kolo Lwowa), Sępa - Szarzyńskiego, Szymonowica, Zimorowica, Karpińskiego (Bóg się rodzi, Kiedy ranne wstają zorze...), kończąc na Staffie, Wierzyńskim, Parandowskim, Makuszyńskim, Lemie, Herbercie... A jeszcze znakomici profesorowie Uniwersytetu i Politechniki, artyści, duchowni... Warto przypomnieć, że z lwowskiej archidiecezji przybyli do Krakowa kardynałowie Dunajewski, Puzyna i Sapieha. Za to Kraków odpłacił się Lwowowi wspaniałą postacią arcybiskupa Jozefa Bilczewskiego, dziś kandydata do chwały ołtarza.

Maja wiec z czego być dumni dzisiejsi lwowscy, stanisławowscy i tarnopolscy Polacy. Jednak rzeczywistość, która bez własnej winy i woli ogarnęła ich w ostatnim półwieczu, pozostaje w sprzeczności z tamtymi pięknymi tradycjami. Ostali się w malutkich grupach - kilkudziesięcioosobowych, czasem w miastach w kilkuset- lub kilkutysięcznych wspólnotach (jedynie we Lwowie kilkudziesięciotysięcznej), skupionych przez parę dziesięcioleci wokół nielicznych czynnych kościołów. W niedziele dojeżdżali do nich po kilkadziesiąt kilometrów pociągami lub autobusami, kultywując swój rzymsko-katolicki obrządek, polski język i obyczaj, w morzu ateizmu, nie swojej mowy i bardzo obcego obyczaju. Ostali się jakby przypadkiem, bo wielomilionowa rzesza Polaków z ziem wschodnich została skutecznie rozgromiona: około dwóch milionów wywieźli sowieci do Kazachstanu, na Syberie i w podbiegunowe rejony Rosji. Wrócili do dzisiejszej Polski głównie starzy, bo młodzi wyszli z Andersem i walczyli pod Monte Cassino, a po wojnie stanowili trzon emigracji w Anglii. Dziesiątki tysięcy wymordowano w więzieniach i lagrach. Paromilionowa "reszta" została wygnana, pod mianem "repatriacji", na nasze ziemie zachodnie. Jakiś odsetek osiadł w centralnej Polsce, w tym kilkanaście tysięcy w Krakowie, tyleż w Warszawie, włączając się w życie tych miast i zasilając w nie małym procencie kadry wyższych uczelni, instytucji gospodarczych, kulturalnych lub szkolnictwa.
A tamci pozostali? Za polskość byli szykanowani (czy tylko byli?), wynaradawiani, zastraszani, bez szans na zajmowanie lepszych posad czy stanowisk. Mieli we Lwowie tylko dwie szkoły polskie, dziś w Mościskach dochodzi trzecia (w zagrzybionej ruderze), parę "szkółek sobotnich" utrzymywanych przez rodziców oraz kilkanaście klas z nadobowiązkowym językiem "obcym" - polskim. To jest stan na trzy województwa. Pozostaje paradoksem, że w jedynej, pozostałej na tamtym ogromnym obszarze, wsi czysto polskiej - Strzelczyskach (i przez dziesięciolecia za te polskość prześladowanej) - dzieci uczą się w walącej się chałupie, a budowę nowej szkoły za pieniądze naszej "Wspólnoty Polskiej" uniemożliwiono.
Na tym tle łatwo sobie wyobrazić los ludzi starych, samotnych, chorych. Z emerytur nie można się w żaden sposób utrzymać, opłaci czynszu i ogrzewania, nie mówiąc o odzieży. Nie można liczyć na szersza pomoc ze strony miejscowego środowiska polskiego, bo pensje są nie do pojęcia niskie, rzadko wypłacane, a bezrobocie szerzy się coraz bardziej. Młodsi Polacy mogą pojechać na jakiś czas do pracy w Polsce, albo w ogóle tamto państwo opuścić. Ci starsi, chorzy, przeważnie samotni, są w sytuacji beznadziejnej. Domów "spokojnej starości" ani hospicjów tam przecież nie ma.


oprac. Ryszard Zaprzałka



środa, 09 czerwca 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -