Blog > Komentarze do wpisu

-> Historia konia małopolskiego

Jest bogata i barwna niczym historia ludzi i regionu, w którym przyszło się rozwijać tej ciekawej, jedynej polskiej rasie koni. Typem wyjściowym dla konia rasy małopolskiej był konik wywodzący się od dzikiego, stepowego tarpana. Mimo swojej prymitywności, jego cechy: plenność, długowieczność, dobre wykorzystywanie paszy, odporność na choroby i niewybredność, przetrwały w krwi koni małopolskich. W dawnej Rzeczpospolitej Małopolska obejmowała kilka wschodnich województw, które były przedmurzem chrześcijaństwa ówczesnej Europy. Owe granice padały ofiarą częstych ataków hord tatarskich i tureckich, używających do boju ogierów - w ręce polskich hodowców dostawały się reproduktory orientalne - bachmaty, persy, turkmeny, konie rumelskie, natolskie i konie najczystszej z ras - konie arabskie. Wierzchowce wschodnie świetnie spełniały oczekiwania hodowlane, więc zaczęto uszlachetniać nimi konie rodzime. Uszlachetnianie wspomnianymi wierzchowcami prowadzone przez XVI –XVIII wiek doprowadziło w końcu do ukształtowania koni staropolskich, jako półkrwi orientalnej, później półkrwi arabskiej. Typ ten możemy spotkać obecnie w stadninach węgierskich , rumuńskich i słowackich. Polscy hodowcy słynęli z tego, o czym pisał książę Eustachy Sanguszko, że łączyli różne rasy i typy koni.



   Poza ogierami wschodnimi do uszlachetniania używano reproduktorów zachodnich, w tym bardzo modnych w ówczesnym czasie hiszpańskich dzianetów i lipizanerów. Pierwszy okres kształtowania historii omawianej rasy można zakończyć w momencie rozbiorów, po utracie niepodległości. Pogłowie koni na terenie kraju, szczególnie Małopolski, nosiło liczne cechy konia orientalnego, jednak dolew krwi wschodniej trwał nadal. Hodowla konia polskiego najlepiej rozwijała się w zaborze austryjackim. Na ziemie dawnej Polski zaczęto transportować ogiery Austro - węgierskie, głównie ze stadniny w Radowcach, z których szczególną rolę odgrywały reproduktory półkrwi arabskiej, pochodzących z orientalnych rodów, jak dahomany, shagye, amurathy, gazlany. Przedstawiciele wymienionych rodów były hodowane jako konie wojenne, stanowiły więc cenny dolew do krwi pogłowia rodzimego. Były silne, wytrzymałe, lekkie, urodziwe, o bardzo mocno widocznych orientalnych cechach i miały liczne podobieństwa z koniem staropolskim, przewyższając go jednak szlachetnością. Wkrótce zaczęto wprowadzać ogiery pełnej i półkrwi angielskiej rodów austrowęgierskich, mających wprowadzić pierwiastek kościstości, skuteczności na wyścigach i powiększyć wzrost pogłowia rodzimego, lub zwiększyć, poprzez przyrost masy, przydatność do pracy na roli. W ten sposób, dolewanie równomiernie krwi orientalnej, jak i angielskiej, doprowadziło do ukształtowania się wierzchowców z terenów Polski jako konia półkrwi angloarabskiej. W zaborze rosyjskim podobnie krzyżowano tamtejsze konie z angloarabami, arabami i folblutami, jednak wojny i rewolucja doprowadziły do upadku hodowli na tamtym terenie. Świetność tarnowskiej hodowli rozpoczęła się po przeniesieniu przez księcia Eustachego Sanguszkę części majątku ze Sławuty do Gumnisk. Powstały wielkie stajnie przy pałacu i dodatkowe obiekty hodowlane w Chyszowie i Klikowej. Do koni staropolskich domieszano cechy koni węgierskich, półarabów i koni orientalnych, a następnie koni pełnej krwi angielskiej, pochodzących z rodów austrowęgierskich – Nonius, Gidran, Przedświt. W ten sposób, już z początkiem XX wieku, powstał typ konia dąbrowsko – tarnowskiego, opartego głównie na linii ogiera Gidran – „Gidran to duży, mocny koń o solidnej budowie. Nadaje się do jazdy wyczynowej, zarówno jako doskonały wierzchowiec sportowy, jak i koń do powożenia. Ma atrakcyjny wygląd i przeważnie kasztanowate umaszczenie. Jego głowa jest bardzo podobna do arabskiej, jednak trochę mniej szlachetna. Szyja jest proporcjonalna do reszty ciała, pięknie osadzona i muskularna, co powoduje, że nie tak łabędzia, jak u araba. Klatka piersiowa jest głęboka i szeroka, grzbiet mimo swej długości mocny, a łopatki posiadają skos umożliwiający dużą swobodę ruchu. Nogi są mocne, o dobrze uformowanych kopytach i dosyć
krótkich nadpęciach”. Jednak największa świetność tarnowskiej hodowli przypadła na okres międzywojnia, kiedy to konie ze stajni Sanguszków nazywano w całej Europie elitą końską z książęcym pochodzeniem. Stajnie zatrudniały dziesiątki pracowników, lekarzy, zootechników i wybitnych specjalistów. Były to bardzo wyspecjalizowane przedsiębiorstwa rolne, które zaopatrywały w konie stajnie sportowe, wojskowe i gospodarskie. Tuż po wybuchu wojny, część małopolskich koni została ewakuowana z terenów wschodnich. W obawie przed zajęciem stad przez sowietów, polscy hodowcy, często w tragicznych okolicznościach przerzucali całe tabuny koni na tereny zajęte przez Niemców. Do Tarnowa, 29 września 1939 roku, Kazimierz Kułakowski – stryj cytowanego wyżej Romana – sprowadził 107 koni ze stada ogierów w Sadowej Wiszni, które zostały przyjęte do stajni w Klikowej. 22 września, na wieść o zajmowaniu wschodnich terenów Polski przez wojska sowieckie, inżynier Kazimierz Kułakowski otrzymał od Niemców przepustkę i wyprowadził całe stado. Wraz z kilkoma masztalerzami doszedł do Żurawicy, skąd pociągiem dowiózł konie do Tarnowa. Niemcy bardzo pragmatycznie podeszli do funkcjonowania tarnowskich stadnin i kontynuowali hodowlę do 1944 roku, urządzali parady, wystawy hodowlane i zawody sportowe, a stadninę w Chyszowie odwiedzał sam generalny gubernator Hans Frank. Uratowane konie zdołały przeżyć okupację i pozostały w Tarnowie, dając tym samym materiał hodowlany, niezbędny do reaktywowania świetności tarnowskich stajni. Znane i wybitne Gidrany z Tarnowa znalazły się w Chyszowie, gdzie powstała nowa stadnina hodowlana. Od pierwszych dni funkcjonowania stadniny, pracował w niej Roman Kułakowski, syn Bronisława, właściciela hodowli koni wyścigowych w majątku Wołosów. Ziemiańska rodzina Kułakowskich osiedliła się w Tarnowie w 1943 roku, po opuszczeniu swojego majątku na kresach wschodnich i ucieczce przed nacjonalistami ukraińskimi. Roman Kułakowski przez wiele lat był zootechnikiem w hodowli Chyszowskiej, zmarł w 1993 roku i został pochowany w rodzinnym grobowcu w Zakopanem. W 1955 roku, na miejscu dawnej źrebiarni stada Sanguszków w Klikowej, powstało Państwowe Stado Ogierów, które prowadzi działalność do dzisiaj. 27 grudnia 1962 roku, ministerstwo rolnictwa wydało rozporządzenie o prowadzeniu ksiąg stadnych zwierząt hodowlanych. Dopiero wtedy konie należące do tak zwanego "typu małopolskiego" zostały wyodrębnione jako rasa.  Po zlikwidowaniu stadniny w Chyszowie i przeniesieniu koni do hodowli w Prudniku, tarnowskie konie zaczęły powoli znikać z panoramy Tarnowa, a kilka lat temu padł jeden z ostatnich Gidranów, wybitny reproduktor, urodziwy i postawny ogier Wróżbita.

/Opracowane na podstawie: "Hodowla koni" Witolda Pruskiego. "Konie małopolskie" Polskiej Akademii Nauk Rolniczych i Leśnych. Roman Kułakowski - „Rody żeńskie w hodowli koni „Gidran” xo w Stadninie Koni Gumniska – Chyszów”/


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)



poniedziałek, 14 czerwca 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -