Blog > Komentarze do wpisu

-> Rewers Gdyni, czyli dwugłos podsumowujący 24 Tarnowską Nagrodę Filmową

Tradycyjną plenerową galą na tarnowskim Rynku zakończyła się w sobotni wieczór 15 maja bez wątpienia najważniejsza impreza filmowa miasta i regionu. Tarnowski Festiwal to najstarszy po gdyńskim tak prestiżowy przegląd tego, co w polskim kinie najlepszego zdarzyło się pomiędzy kolejnymi jego edycjami. Tak, jak cała impreza przygotowana przez Tarnowskie Centrum Kultury, a dokładnie przez sprawdzony już w poprzednich latach duet Anna Grygiel – dyrektor 24 TNF i Jerzy Armata – dyrektor artystyczny, znany dziennikarz filmowy Gazety Wyborczej, tak i sam koncert finałowy był w pełni profesjonalny i na wysokim poziomie artystycznym. Lekko i dowcipnie poprowadzili go dobrze znani w Tarnowie: dziennikarka telewizyjna Marzena Rogalska i aktor Marcin Dorociński. Dopisali goście i publiczność, oraz miejscowe tzw. elity polityczno – biznesowe, z powodu mizerii publicznych finansów niezbędne do zorganizowania imprezy na takim poziomie i o takim zasięgu. Wszyscy znakomicie się bawili podczas wieńczącej 24 TNF galę koncertu Filharmonii Dowcipu Waldemara Malickiego, wybitnego pianisty i popularnego telewizyjnego schowmena. Tłumnie przybyli Tarnowianie (szczególnie panie) mogli podziwiać nie tylko kunszt pianistyczny czarującego publiczność maestra, ale także jego oryginalne „muzyczne” poczucie humoru. Niestety podczas nocnego powrotu do Warszawy uległ on wypadkowi samochodowemu w Brniu kolo Dąbrowy Tarnowskiej. Na szczęście, jak nazajutrz rano podały lokalne media, niegroźnemu i nie odniósł poważniejszych obrażeń, podobnie, jak towarzysząca mu jedna z wiolonczelistek. Ale najważniejsze podczas finałowej gali były nagrody. I tak Grand Prix i statuetkę Maszkarona zdobył film „Dom zły” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego, który odebrał ją osobiście z rąk przewodniczącego Jury 24 TNF reżysera Macieja Wojtyszki. Uzasadniając decyzje kierowanego przez siebie gremium konkursowego powiedział on – Werdykt jest sprawiedliwy i niezależny, a wszystkie decyzje zapadały większością głosów. Jury przyznało także dwie nagrody specjalne - za najlepszy debiut, nagrodzony został reżyser filmu "Zero" Paweł Borowski, druga nagroda specjalna została przyznana Borysowi Lankoszowi za film "Rewers". Festiwalowa publiczność zdecydowała w plebiscycie, że statuetka Publika należy się również Borysowi Lankoszowi. W imieniu reżysera nagrodę odebrała Magda Biedrzycka, autorka kostiumów do nagrodzonego filmu. Tradycyjnie laureatów wybierało także Jury Młodzieżowe, przyznając statuetkę Kamerzysty. W tym roku otrzymał ją Paweł Borowski za film "Zero". Z kolei Jury Dziecięce 24 TNF statuetką Koguta postanowiło nagrodzić, film "Czarne Licho" z serii Bajki i Baśnie polskie, w reżyserii Roberta Turły, wyprodukowany przez Studio Filmów Animowanych TV w Poznaniu. Tę nagrodę odebrała Ewa Sobolewska, producent TV Studio Filmów Animowanych w Poznaniu. Bardzo prestiżową Nagrodę za całokształt twórczości i wkład w polską kinematografię otrzymał światowej sławy kompozytor Wojciech Kilar, który odebrał statuetkę osobiście. Choć 24 TNF dobiegła końca – dyrektor festiwalu Anna Grygiel zapowiada, że w grudniu pojawi się specjalna odsłona festiwalu pod nazwa 24.TFN… i pół. Póki co, pora na prasowe podsumowania. Jak napisał na łamach poniedziałkowego „Dziennika Polskiego” tarnowski juror tegorocznego festiwalu Łukasz Maciejewski, ceniony dziennikarz i krytyk filmowy – 24 Tarnowska Nagroda Filmowa była odzwierciedleniem udanego sezonu w polskim kinie. Nawet jeżeli w programie konkursowym zabrakło ewidentnych arcydzieł, pojawiło się wiele filmów, o które warto się spierać, z którymi można dyskutować. Z kolei dyrektor artystyczny tarnowskiego festiwalu Jerzy Armata w poniedziałkowym wydaniu krakowskiej edycji Gazety Wyborczej konkluduje – Podczas ostatniego Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni triumfował „Rewers” Borysa Lankosza, tuż za nim znalazł się „Dom zły” Wojciecha Smarzowskiego. Tarnowską Nagrodą Filmową uhonorowano „Dom zły”, a tuż za nim uplasował się – zdobywając nagrodę specjalną oraz laur publiczności – „Rewers”. W całości ten podsumowujący imprezę dwugłos publikujemy poniżej.



(kliknij w zdjęcie, by przejść do galerii)

"Dom zły" Wojtka Smarzowskiego (Grand Prix), "Rewers" Borysa Lankosza (Nagroda Specjalna i Nagroda Publiczności), "Zero" Pawła Borowskiego (Nagroda Specjalna za debiut i Nagroda Jury Młodzieżowego), ale także niewyróżnione "Jestem twój" Mariusza Grzegorzka czy "Wszystko co kocham" Jacka Borcucha - lista tytułów, które ubiegały się o główną nagrodę festiwalu, jest bardzo długa.

Laureat głównej nagrody TNF - film "Dom zły", wymyka się prostym interpretacjom. Smarzowski, portretując bohaterów umieszczonych w różnych uwarunkowaniach społecznych i politycznych (stan wojenny), wprowadza do ich portretów wspólną dla wszystkich, ciemną tonację. Prymitywny, łaknący szczęścia Dziabas w interpretacji Mariana Dziędziela; niby cwany, ale w gruncie rzeczy zagubiony Środoń (Arkadiusz Jakubik); wreszcie ambitny porucznik Mróz (Bartek Topa), który jako jedyny w trakcie wizji lokalnej próbuje zadać sobie pytanie, co się naprawdę wydarzyło w domu Dziabasów - wszyscy są tak samo uwikłani. Dopadła ich siła "domu złego", egzystencjalna toksyna, na którą nie mamy wpływu. Reżyserowi nie chodzi jednak o żadne wielkie słowa, o metafizykę. Trawestując zdanie Anny Kowalskiej z jej "Dzienników", oglądamy wciąż to samo "poletko nie Pana Boga". Ziemię jałową.

Wręczający nagrody dla "Rewersu" Lankosza, dyrektor artystyczny festiwalu, krytyk filmowy, Jerzy Armata, wyliczył, że to już 35. i 36. wyróżnienie dla tego debiutanckiego filmu. Skąd ten fenomen? Myślę, że w filmie po prostu zgodziły się wszystkie elementy: utalentowany reżyser, bardzo zdolny operator (Marcin Koszałka), znakomity scenarzysta (Andrzej Bart), doskonale poprowadzeni aktorzy. Cały ten team z uśmiechem przygląda się czasom, które w utrwalonym schemacie wydawały się nam dotąd jedynie szare, ponure i okrutne. W "Rewersie" są szare, okrutne, ale także bardzo śmieszne. "Rewers" Lankosza doskonale się ogląda. Ten film to także zabawa. W najlepszym gatunku, zrealizowana w świetnym stylu. Co ważne, śmiech Lankosza i Barta nie trywializuje epoki stalinizmu, nie jest oportunistycznym lub pełnym hipokryzji unikiem wobec powszechnie znanych historycznych świadectw. Przeciwnie, niczego nie zakłamując, "Rewers" pokazuje, że każda, nawet najgorsza epoka, miała swoje drugie dno.

Aż z dwiema, przyznanymi jednogłośnie nagrodami wyjeżdżał z Tarnowa Paweł Borowski, twórca "Zera". Świetnie, bo bardzo rzadko w polskim kinie pojawia się debiut - tak dojrzały warsztatowo film. Oglądając "Zero", debiut absolwenta warszawskiej ASP, nie wierzyłem oczom. Borowski zdobył się na coś, co w polskim kinie pozostaje niczym terra incognita. Pokazał wielowątkową, wymagającą niesłychanej precyzji, osadzoną w wyrazistym kontekście czasowym i metodycznym (narracyjnym) historię, której nie powstydziłby się Altman. Co więcej, niczego przy tym nie zgubił: kilkanaście wątków przeplata się wzajemnie, powtarza refrenowo - i to wszystko naprawdę ma sens. W Polsce, poza Andrzejem Barańskim i jego "Dwoma księżycami" (chociaż to zupełnie inna filmowa bajka) nikt w ostatnich latach nawet nie zbliżył się do takiego poziomu.

* * *

Festiwal tarnowski to nie tylko konkursowe zmagania. Liczy się aura. Ludzie. Z perspektywy lat - a nieskromnie mogę uznawać się za prawdziwego weterana imprezy, skoro po raz pierwszy w jury festiwalu zasiadałem w 1996 albo 1997 roku - widać wyraźnie, w jakim kierunku zmierza impreza. Początki były skromne. Marne filmy, niewielkie fundusze, skromna liczba gości. Dzisiaj Tarnowska Nagroda Filmowa to prawdziwa, dobrze zorganizowana instytucja. Liczba gwiazd i gwiazdeczek polskiego kina, które w tym tygodniu zjechały do Tarnowa, budzi uznanie: byli m.in. Robert Więckiewicz, Katarzyna Rosłaniec, Mateusz Kościukiewicz, Olga Frycz, Eryk Lubos, Marcin Wrona, Maciej Stuhr, Marian Dziędziel, Marcin Koszałka, Magda Biedrzycka, Bartek Topa, a w jury: m.in. Ewa Braun, Maciej Wojtyszko (przewodniczący), Maria Kornatowska, Jacek Poniedziałek...

Odbyły się także fantastyczne koncerty (Waldemar Malicki, Maria Peszek, Włodek Pawlik), pokazy plenerowe, wystawy, dyskusje branżowe. Wszystko świetnie zorganizowane, dopięte na ostatni guzik. Na szczęście, w powodzi rozmaitych atrakcji i eventów, festiwal nie zatracił tego, co, odkąd pamiętam, było jego unikatową cechą. Każdego dnia, bez podziałów na twórców i jurorów, po prostu ze sobą rozmawialiśmy. Często długo w noc. Dowcipy, anegdoty z filmowych planów, refleksje po obejrzanych filmach. Kędzierzawska, Krauze, Morgenstern, Barański - lista twórców, którzy pokochali Tarnów dzięki Tarnowskiej Nagrodzie Filmowej wciąż się wydłuża. Na "Nagrodzie Filmowej" nikt się bowiem nie obraża, nie ma szyderstw i (pomimo konkursu) wyścigów. Tutaj się rozmawia i spaceruje.

Dlatego, choćbym nie wiem jak bardzo miał napięty festiwalowy grafik, każdego roku czuję, że powinienem znaleźć czas, żeby na tydzień wrócić do rodzinnego miasta. Staram się, na ile potrafię, być usłużnym przewodnikiem tych festiwalowych gości, którzy przyjechali do Tarnowa po raz pierwszy. Pokazuję miejskie sekrety, opowiadam o mitologiach. To zawsze jest ta sama podróż w głąb pamięci dzieciństwa, szlakiem tras i uliczek, których nie prześwietlił upływ czasu. Elewacje są inne, kwiaty pachną trochę inaczej, ale wędrując - również w tym roku po Tarnowie w towarzystwie pani Marii Kornatowskiej, Łukasza Dzięcioła czy Macieja Wojtyszki, odkrywałem klimat własnych iluminacyjnych podróży. Po latach wyglądają filmowo. Dom mojej babci, w drodze na Górę Świętego Marcina, z wielkim tajemniczym ogrodem, z tysiącem małych dziecinnych wspomnień, zapachy ulicy Wałowej, żydowski kwartał tuż przy Rynku, zakątki na Zakątnej albo tak zwany "Burek", gdzie od lat te same kobiety sprzedają te same towary. Jabłka, marchewkę i spleen. Jeden z "moich" festiwalowych gości kupił na tarnowskim "Burku" barszcz, pomidory i skarpety. Ja kupiłem obraz przeszłości. Za bezcen.

Łukasz Maciejewski


"Dom zły" Wojciecha Smarzowskiego rozgrywa się na bieszczadzkim odludziu w dwóch planach czasowych: pewnej jesiennej nocy 1978 roku, kiedy szukający pracy w miejscowym pegeerze mężczyzna podczas ulewnego deszczu znajduje schronienie w jednym z gospodarstw, i zimą 1982 roku, podczas stanu wojennego, gdy poprzez wizję lokalną grupa milicjantów próbuje zrekonstruować przebieg tragicznych wypadków, do jakich doszło owej nocy przed czterema laty. Świetny scenariusz, perfekcyjna realizacja i znakomite aktorstwo to główne atuty tej posępnej opowieści dusznością oraz zagęszczeniem atmosfery przypominająca słynne "Na wylot" Grzegorza Królikiewicza, a groteskową poetyką - najlepsze filmy braci Coen z "Fargo" na czele.

Akcja "Rewersu" Borysa Lankosza, zrealizowanego na podstawie fantastycznego scenariusza Andrzeja Barta, rozgrywa się w stolicy, także w dwóch płaszczyznach czasowych: w latach 1952-53 oraz współcześnie. Sabina (Agata Buzek) pracuje jako redaktorka w dziale poezji pewnego warszawskiego wydawnictwa. Jej matka (Krystyna Janda), która w wyniku powojennych reform utraciła aptekę, usiłuje znaleźć córce odpowiedniego kandydata na męża. Jest jeszcze, czuwająca nad wszystkim, choć przykuta do łóżka, babcia (Anna Polony). Kandydaci nie wzbudzają zainteresowania dziewczyny. Pewnego dnia jednak, w dość dramatycznych okolicznościach, poznaje ona uroczego i szarmanckiego Bronisława (Marcin Dorociński). Ta znajomość diametralnie zmieni życie nie tylko jej, ale rozpocznie serię zaskakujących wydarzeń, w które zostaną zaangażowane także matka i babcia...

Film Lankosza zdobył do tej pory 34 nagrody festiwalowe, w Tarnowie do tej imponującej kolekcji dorzucił dwie następne.

Bardzo dobrze zostało w Tarnowie przyjęte również "Zero" Pawła Borowskiego, absolwenta warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, znanego Czytelnikom "Gazety Co Jest Grane" z cyklu rysunków "Z drugiej strony ekranu". Jego debiutancki film to pełna suspensu i nieoczekiwanych zwrotów akcji fascynująca opowieść z życia kilkunastu osób, rozgrywająca się w ciągu jednej doby. Jak u Roberta Altmana czy Alejandro Gonzáleza Inárritu. Film Borowskiego został wyróżniony przez festiwalowe jury, pracujące pod kierunkiem Macieja Wojtyszki, nagrodą za najlepszy debiut. Uhonorowało go także swoim laurem jury młodzieżowe.

Festiwal Tarnowska Nagroda Filmowa ma w programie niezwykle atrakcyjną sekcję skierowaną do najmłodszych kinomanów. Za najlepszy film jury dziecięce uznało odcinek serii "Baśnie i bajki polskie" zatytułowany "Czarne licho", zrealizowany przez Roberta Turło w - obchodzącym trzydzieste urodziny - poznańskim Telewizyjnym Studiu Filmów Animowanych.

Nagrodę za całokształt twórczości i wkład w rozwój polskiej kinematografii, którą już od pięciu lat przyznaje się w Tarnowie, otrzymał w tym roku - po Andrzeju Wajdzie, Januszu Morgensternie, Tadeuszu Konwickim i Franciszku Pieczce - Wojciech Kilar, znakomity kompozytor muzyki nie tylko filmowej.

Swą korespondencję z Tarnowa zatytułowałem "Tarnów awersem Gdyni". Uczyniłem to nie tylko z powodu tegorocznego werdyktu. Gdynia to gala, czerwone dywany, błysk fleszy, tłumy gapowiczów, wieczny pośpiech. W Tarnowie czas płynie wolniej. W ciągu festiwalowego tygodnia można obejrzeć tu najciekawsze filmy rodzimej produkcji, iść na wystawę, koncert, spotkanie dyskusyjne czy posiedzieć w uroczej Kawiarni Tatrzańskiej, która na czas Tarnowskiej Nagrody Filmowej pełni rolę festiwalowego klubu.

Tarnów to - nade wszystko - urocze miasto, fantastyczna atmosfera, sprzyjający festiwalowi prezydent oraz sponsorzy z Azotami na czele, wspaniali organizatorzy - Anna Grygiel, dyrektor festiwalu, i Tomasz Kapturkiewicz - dyrektor Tarnowskiego Centrum Kultury, oraz ich oddana ekipa, dla których nie ma rzeczy niemożliwych, a także tłumnie uczestnicząca w imprezie publiczność, która polskie kino darzy szczególnym uczuciem.

Jerzy Armata


oprac. Ryszard Zaprzałka


foto by Paweł Topolski



wtorek, 18 maja 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> MACIEJ STUHR – część I

    Był kolejnym gościem Łukasza Maciejewskiego w cieszącym się ogromnym zainteresowaniem cyklu spotkań filmowych w Centrum Sztuki Mościce. Ostatnie z nich miało mi

  • -> Maciej Stuhr - część II

    Piotr Guszkowski: Rola w "Obławie" Marcina Krzyształowicza opowiadającej o ponurej rzeczywistości okupacyjnej. Długo oczekiwane „Pokłosie” Władysła

  • -> Łukasz Maciejewski

    Zawsze pamiętam że jestem z Tarnowa. To punkt odniesienia dla wszystkich moich podróży. Filmoznawca, krytyk filmowy i teatralny. Prominentny Obywatel Tarnowskie



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -