Blog > Komentarze do wpisu

-> Koniec żałoby

W Krakowie policja musiała rozdzielać zwolenników i przeciwników pochowania pary prezydenckiej na Wawelu, demonstrujących pod krakowską Kurią. W Warszawie na Plac Defilad demonstrować przeciwko pochówku na Wawelu przyszło 200 osób. W środę wieczorem pod krakowską Kurią, pod słynnym „oknem papieskim" przy Franciszkańskiej 3 zebrała się ok. 800-osobowa grupa, aby wyrazić swój sprzeciw wobec pochowania Kaczyńskich na Wawelu. Po kilkunastu minutach do protestujących dołączyła także grupa zwolenników pochówku w Krakowie. Przynieśli ze sobą transparenty z napisami „Dajcie spoczywać w pokoju" albo „Kardynale, dziękujemy". Z kolei, przeciwnicy tego pomysłu skandowali „Wawel, tylko dla królów", „Kardynalny błąd", „Powązki". Demonstrujący wdali się w ostrą dyskusję. Musiała ich rozdzielić policja. Protesty miały miejsce także w stolicy. Około 200 osób w środę wieczorem spotkało się na warszawskim placu Defilad. Organizatorzy demonstracji chcieli wyrazić sprzeciw wobec pochówku na Wawelu, jednak apelowali o niewznoszenie okrzyków i uszanowanie żałoby. Zbierali podpisy pod petycją skierowaną do krakowskiej Kurii, aby ta zmieniła swoją decyzję. W Poznaniu na placu Wolności zebrała się 100-osobowa grupa przeciwników tego pomysłu. Mieli ze sobą transparenty „Tragiczna śmierć nie czyni bohatera". Uczestnicy jednak zapalali także znicze, aby uczcić pamięć ofiar sobotniej katastrofy. Mniejsze demonstracje odbyły się jeszcze we Wrocławiu, Katowicach, Łodzi i Gdańsku. Z kolei „Gazeta Polska" i „Rzeczpospolita" opublikowały wczoraj teksty bezlitośnie atakujące przeciwników zmarłego prezydenta. (Od czterech dni jako społeczeństwo, i jako media, zdajemy wielki egzamin - uczymy się żałoby, która z jednej strony nie powinna być pełnym hipokryzji milczeniem zgodnie z zasadą de mortuis..., jeśli czujemy, że pewne ważne rzeczy muszą zostać powiedziane. Z drugiej zaś strony absolutnie nie powinna być wymianą oskarżeń. To trudne, bo po pierwszym szoku przychodzi kolejny nieodzowny etap żałoby - gniew, szukanie winnych. Ale w publicystyce ten gniew powinien być jednak powściągnięty. Nie mówiąc już o „poezji”.





Ta atmosfera narastała od kilku dni, i właściwie czekałam, kiedy taki utwór się pojawi. Bo kilkadziesiąt lat temu Julian Tuwim napisał pełen gniewu - o tak, wtedy uprawnionego - wiersz po śmierci Gabriela Narutowicza, zabitego przez szalonego malarza w klimacie endeckiej nagonki (Wiersz „Pogrzeb prezydenta Narutowicza" zaczyna się od pamiętnych słów: „Krzyż mieliście na piersi, a brauning w kieszeni. Z Bogiem byli w sojuszu, a z mordercą w pakcie, Wy, w chichocie zastygli, bladzi, przestraszeni, Chodźcie, głupcy, do okien - i patrzcie! i patrzcie"). Wczoraj „Gazeta Polska" na pierwszej stronie publikuje dzieło Marcina Wolskiego „Na śmierć prezydenta Kaczyńskiego", który usiłuje naśladować Tuwima.

Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie,
dzisiaj lekko pobledli i trochę strapieni,
jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie.

Nie potrzeba łez waszych, komplementów spóźnionych,
waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny,
wasze żarty i kpiny wylewane przez szkło.

Bo pamięta poeta, zapamięta też naród,
wasze jady sączone bez ustanku, dzień w dzień.
Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru...
Karlejecie pętaki, rośnie zaś jego cień!

Od Okęcia przez Centrum, tętnicami Warszawy,
Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem,
jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.
A kraj czuje – prezydent znowu jest w swoim mieście.
 
Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą.
Na kolana, łajdaki, sypać popiół na głowę!
Dziś możecie go uczcić tylko wstydu minutą!

O kogo chodzi? W wydaniu papierowym nie ma „dedykacji", przedwczoraj w internetowej wersji GP stało: mediom.

Co Marcin Wolski chciał przekazać mową wiązaną, Zdzisław Krasnodębski wyraził prozą. W kolumnowym artykule w „Rzeczpospolitej" przypomina wszystkie ataki na prezydenta Kaczyńskiego ze strony opozycji, mediów, liberalnych elit. „Zawsze obawiałem się, że jego prezydentura może zakończyć się tragicznie. Bałem się, że spotka Go los podobny do losu prezydenta Narutowicza, że znajdzie się jakiś intoksowany i indoktrynowany szaleniec, który będzie chciał zakończyć ten "obciach". Spotkał Go jednak inny los".

I tu również wielki finał: „A od tych, którzy przy Nim stali i pozostali, wymaga się, by milczeli, by odkreślili przeszłość grubą kreską, by się pojednali, by nie zakłócali atmosfery żałoby. Ale ich - naszym - obowiązkiem wobec niego jest mówić. Grubej kreski tym razem nie będzie. I wy miejcie odwagę, pozostańcie sobą. Już zaczęliście dzielić łupy i dobierać się do szaf. Zróbcie kolejne »Szkło kontaktowe «, wyśmiejcie tę śmierć, wypijcie małpki. Zaproście Palikota i Niesiołowskiego. Krzyczcie »cham «, »dureń «, i »były prezydent Lech Kaczyński «”. Wyśmiewajcie i drwijcie. Bądźcie sobą. Gardzę wami. Jestem dumny, że go znałem”.

Z kronikarskiego obowiązku dodam jeszcze, że naczelny "Rz" Paweł Lisicki napisał w swoim komentarzu, iż jednym z powodów powszechnego żalu po śmierci prezydenta jest „nieczyste sumienie".

Uff. Chyba muszę w punktach.

1. Prezydent Narutowicz został ZAMORDOWANY. Prezydent Kaczyński zginął w skutek tragicznego ludzkiego błędu lub/a także technicznej usterki. Naprawdę wielkim nadużyciem jest porównywanie obu tych sytuacji.

2. Nikt nie ma prawa zabraniać komukolwiek żalu i rachunku sumienia. Nawet łotr na krzyżu miał prawo do nawrócenia. Jako osoba, która raczej krytycznie oceniała śp. Prezydenta, doceniłam w ostatnich dniach wartość tej "krytycznej" żałoby, spojrzenia w przeszłość i próby powtórnej oceny osób, których już z nami nie ma.

3. Jeśli osoby, które tak piszą, uważają, że żałoba w mediach to wszystko krokodyle łzy i rozpacz pod publiczkę, jest to również okrutne i niesprawiedliwe. Bo w ten sposób pozbawia się adwersarzy ludzkich cech.

4. Nie pochwalam tego, że niektóre postacie polityczne stają się obiektem szyderstwa liberalnych mediów i elit. Tak, jak George Bush w Stanach, premier Berlusconi we Włoszech i - w mniejszym stopniu - bracia Kaczyńscy w Polsce. Ale, jak powiedziała dziś w Tok FM Ewa Milewicz, demokracja to krytyka. Ostra, czasem niesprawiedliwa. I obustronna - republikanie w USA też potrafią nieźle „przywalić" Obamie.

5. W tragicznym wypadku pod Smoleńskiem nie zginął tylko prezydent Lech Kaczyński. Także kilkadziesiąt innych osób - z różnych opcji politycznych, kombatantów, ludzi wykonujących swoją służbę, których znaliśmy i szanowaliśmy. Ten smutek jest również po nich. I naprawdę przykro, że podczas żałoby trzeba to wszystko mówić.

Na koniec jeszcze jeden cytat z Wojciecha Roszkowskiego, bo chyba najlepiej oddaje moje poczucie decorum - tzn. jak z wrażliwością powiedzieć o tym problemie, bo przecież nie apeluję, żeby go chować pod dywan: „Ta masowa żałoba po jego śmierci jest chyba próbą zadośćuczynienia za to, że ulegali tym nazbyt krytycznym nastrojom. Redaktor Michnik uznał, że można się było z prezydentem Kaczyńskim nie zgadzać, a jednocześnie przyznał, że był to człowiek wybitny”.

Różnica jest tu właśnie w intencjach: czy zobaczymy w przeciwnikach ludzi, czy też tylko świnie. I jak to świadczy o tobie, gdy nawet w takim momencie widzisz tylko świnie.

Pogrzeb na Wawelu

Kolejnym ważnym tematem we wszystkich gazetach jest decyzja o pochowaniu pary Marii i Lecha Kaczyńskich na Wawelu. Ale tylko „Gazeta Wyborcza" odważyła się na krytyczny wobec tego komentarz. Piszę „odważyła się", bo wczorajsze dyskusje redakcyjne trwały długo: jak napisać rzecz ważną, którą trzeba napisać teraz, a nie naruszyć powagi żałoby i nie sprzeniewierzyć się szacunkowi wobec zmarłych. Myślę, że wybrnęliśmy z tego dobrze. „Hołd dla głowy państwa, człowieka, który zginął, pełniąc dla nas służbę, jest słuszny, sprawiedliwy i niezbędny" - czytamy w komentarzu podpisanym, jak wyjątkowo w „Gazecie", przez Redakcję, a nie konkretną osobę. „Jednak decyzja o pochówku na Wawelu - ciężko to powiedzieć, jest pochopna i emocjonalna. Miejscem stosowniejszym niż Wawel byłaby katedra św. Jana w Warszawie, u boku prezydenta Gabriela Narutowicza, który również zginął tragicznie. Albo Powązki - pośród grobów powstańców warszawskich, którzy byli Lechowi Kaczyńskiemu tak bliscy i dla upamiętnienia których tak wiele uczynił. Tę decyzję podjęto w patriotycznym uniesieniu, pod wpływem tragedii, współczucia dla rodziny" - pisze „Gazeta Wyborcza", której zdaniem "niestosowne jest wymaganie, by Lech Kaczyński musiał po śmierci sprostać sąsiedztwu Józefa Piłsudskiego, twórcy niepodległości Polski". I konkluzja: „Pochówek na Wawelu powinien być wynikiem narodowej dyskusji i możliwie szerokiej społecznej zgody. Tak byłoby godnie i demokratycznie."

„Gazeta" publikuje też głosy za i przeciw Wawelowi. Prof. Tomasz Nałęcz mówi: „Apelowałbym o pokorę. Józefa Piłsudskiego historia już osądziła. Lecha Kaczyńskiego - nie. Nie kładłbym ich obok siebie". Przeciwnego zdania jest inny historyk-polityk, prof. Wojciech Roszkowski: „Reakcja społeczeństwa na śmierć prezydenta, reakcja, której nawet trudno się było spodziewać, najlepiej pokazuje, że decyzja o pochowaniu go na Wawelu jest słuszna".

Trudno powiedzieć, czemu inne gazety nie podeszły do problemu w ten sposób, opisując tylko kontrowersje, jakie decyzja wzbudziła na ulicy i w internecie.


źródło: Gazeta Wyborcza - Milada Jędrysik
oraz portal Fronda



piątek, 16 kwietnia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

Komentarze
2010/04/16 09:54:34
Bardziej chyba chodzi o atmosferę w jakiej podjął tę decyzję kardynał Dziwisz. Nie było żadnej dyskusji, a sam pomysł nie wyszedł od żadnego gremium. Cała sprawa odbyła się w tajemniczych okolicznościach i polegała na ustaleniach pomiędzy kardynałem a Jarosławem Kaczyńskim. Na tym polega skandal tej decyzji. Wawel nie jest własnością kościoła i kardynał nie miał moralnego prawa do tak autorytatywnego postawienia sprawy. Dostaliśmy wiadomość już po dokonanym fakcie z zaznaczeniem, że nikt już tego nie zmieni. To jest kpina i lekceważenie społeczeństwa. Ten pochówek mógłby odbyć się na Wawelu po jakiejkolwiek dyskusji ogólnopolskiej. Prezydenci polscy leżą w Warszawie w katedrze św. Jana i tak powinno pozostać. Co to znaczy "na wniosek rodziny"?


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -