Blog > Komentarze do wpisu

-> Wielki Nieobecny

Zapraszamy do lektury kolejnej części rekolekcji wielkopostnych autorstwa tarnowianina ks. Michała Hellera - kosmologa, fizyka, filozofa i teologa - których kolejne odcinki będą się ukazywać przez cały Wielki Post w kolejnych wydaniach "Tygodnika Powszechnego" i naszego tkk.

ff

Religia, którą wyznajemy, ustala bardzo swoisty stosunek między Człowiekiem a Bogiem. Bóg nie jest dla nas tylko Stwórczą Siłą, Źródłem Istnienia, Docelowym Punktem Historii. Bóg jest jednym z nas, Jezusem Chrystusem.

Wprawdzie Jezus żył dawno i nigdy nie widzieliśmy Go oczyma ciała, ale jest On dla nas kimś bliskim, z kim zżyliśmy się od dawna, kto wie o naszych krokach, komu mówimy (często bez słów) o naszych problemach; Kimś – o kim jeżeli nawet zapominamy na jakiś czas, to czujemy wtedy pustkę i winę.

Być dobrym chrześcijaninem to znaczy świadomie rozbudowywać tę więź z Jezusem. Ale powinna ona być oparta nie na odczuciach (które dziś są, a jutro ich nie ma), lecz na DOBRU naszego życia.

Długa historia ludzkości, od odejścia Jezusa z tej ziemi aż po jego powtórne przyjście, to okres rozstania. Historia toczy się swoimi drogami, dobro walczy ze złem. Nasze indywidualne czyny raz popierają dobro, kiedy indziej przyczyniają się do chwilowych zwycięstw zła. Dziwne i często złowieszcze rzeczy wyprawia człowiek na arenie dziejów i zapisuje je na kartach historii. A Jego nie ma. Ale nawet jeśli Go jeszcze nie ma, jest Wielkim Nieobecnym. Ludzkie dzieje raz na zawsze są naznaczone piętnem Jego Osoby. Bo nawet jeśli Go nie ma dostrzegalnie, to On jednak jest. Jako punkt odniesienia, jako Norma, jako Ten, który znowu przyjdzie.

Czy nigdy nie czekaliśmy na kogoś bliskiego, kto wyjechał, ale jest bardziej obecny niż otaczające przedmioty, i czas odmierza się odległością od chwili, w której znowu zadzwoni do drzwi? Z Jezusem jest podobnie. Wiemy, że On już jest, ale czekamy, aż przyjdzie. I to będzie moment Spotkania. Wielkie wypełnienie naszego życia. Ogromna radość, do której wiedzie ciasna brama. W gruncie rzeczy boimy się tylko ciasnej bramy, a każda komórka naszego jestestwa nieśmiało, ale całą sobą domaga się tego, co jest po drugiej stronie.

Nasza religia wyznacza bardzo swoisty stosunek między człowiekiem a Bogiem. Bóg powiedział do nas, ustami Jezusa: „Jam jest Droga”. Nie są to słowa wyryte na kamiennych tablicach, ale słowa wypowiedziane przez Człowieka, Jezusa z Nazaretu.

***

Często mówił do nas w przypowieściach. Niektóre stały się własnością światowej literatury. Któż z nas nie pamięta przypowieści „o bogaczu i Łazarzu” (Łk 16, 19-31)? Dialog z końcówki tej przypowieści jest wręcz niesamowity. Jezus udramatyzował go w maksymalnym stopniu. Oto jesteśmy świadkami pośmiertnego dialogu człowieka sukcesu z człowiekiem marginesu. Tyle że nie chodzi tu o majątek i pozycję społeczną. Luksusy bogacza i skrajna nędza Łazarza są jedynie dekoracyjnymi elementami, które uwypuklają dramatyzm sytuacji. Sam dramatyzm polega na czym innym: na wewnętrznej pustce jednego i wewnętrznym bogactwie drugiego.


Bogacz po śmierci rozmawia z Abrahamem, który odgrywa rolę sędziego, ale także i pośrednika w rozmowie, bo dyskusja w istocie toczy się pomiędzy pustym życiem bogacza a bogatym życiem Łazarza. Nie chodzi o samo pośmiertne wyrównywanie społecznych nierówności. Chodzi o to, że – jak wyjaśniał Jezus w innej przypowieści – jeden pomnożył otrzymane w depozyt talenty, a drugi nie tylko nie oddał tego, co otrzymał, lecz zaprzepaścił wszystko.

Jeżeli spróbujemy wgłębić się w myśl zawartą w Jezusowej przypowieści, być może zrozumiemy, że jest to przypowieść o celu ludzkiego życia. Życie bez celu, jeżeli nie ma być tylko wegetacją, musi w końcu stać się nieustannym gwałceniem swojego rozumu, by nie myśleć, by z zamkniętymi oczami skakać z jednego dnia w drugi. Taka polityka prowadzi do używania życia za wszelką cenę. Częstą formą używania życia za wszelką cenę jest wygodnictwo. Byle nikt mi nie wchodził w drogę. Ja sam też pozostaję dla innych doskonale obojętny.

Przypowieść Jezusa o bogaczu i Łazarzu skierowuje uwagę na nasz prawdziwy cel. Nie znajduje się on w tym życiu, chociaż to życie oświetla i organizuje. Człowiek jest ograniczoną istotą, ale ma nieograniczone tęsknoty. Małe szczęście nie może ich zaspokoić. I dlatego cel człowieka nie może być mniejszy od czegoś, co nigdy nie da się wyczerpać. To jest owa „iskra Boża” w nas, ślad, że z Nieskończoności wyszliśmy, do Nieskończoności dążymy i że Nieskończoność – choć tylko w pragnieniach – nosimy w sobie.

Jak taki zawrotny cel „rozmienić na drobne”, sprawić, by się zrealizował w życiu? Tu właśnie trzeba przywołać ten niesamowity dialog z finału Jezusowej przypowieści. Bogacz mówi do Abrahama: „Proszę cię, ojcze, poślij Łazarza do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”.

Abraham odpowiada, trzeba przyznać, dość lakonicznie i stanowczo: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają”.

Bogacz nie ustępuje, jest natarczywy i – trzeba przyznać – zjednuje mu to naszą sympatię: „Nie, ojcze Abrahamie, lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”.

Pada odpowiedź, która jest zakończeniem całej przypowieści, a więc odpowiedź zawierająca jej istotną treść: „Jeżeli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą”.

Mam na ziemi do dyspozycji wszystkie środki potrzebne do zrealizowania mojego ostatecznego celu. Winienem ich po prostu mądrze używać. Umarli z zaświatów nie przyniosą rozwiązania. Bo problem, jedyny problem, kryje się w ludzkim wnętrzu. I tylko tam.


Ks. Michał Heller



sobota, 27 marca 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -