Blog > Komentarze do wpisu

-> John & Mary

Tegoroczne obchody Międzynarodowego Dnia Kobiet w Tarnowie uświetnił występ warszawskiego teatru TM, który w dniach 6 i 7 marca pokazał w Pałacu Młodzieży wzruszający spektakl o poszukiwaniu miłości. Spektakl „John i Mary" powstały na kanwie książki Mervyna Jonesa, która w połowie lat sześćdziesiątych stała się światowym bestsellerem, to typowa amerykańska komedia romantyczna, gdzie prawda i miłość prowadzą do nieuchronnego happy endu. Sukces powieści potwierdził film Petera Yatesa z mega gwiazdami Mią Farrow i Dustinem Hoffmanem. Teatr TM to dawny warszawski Teatr Ochoty, stworzony i przez całe lata prowadzony przez legendę polskiej sceny Jana Machulskiego, obecnie działający pod kierownictwem artystycznym Tomasza Mędrzaka. - Naszą ambicją zawsze było prezentowanie spektakli na najwyższym poziomie artystycznym. Przeniesione ze stałej warszawskiej sceny przedstawienia w sposób prosty i pomysłowy zostały dostosowane do prawie każdych warunków. I rzeczywiście teatr TM to profesjonalny teatr tworzony przez zawodowców – ludzi teatru, od lat związanych z zawodami teatralnymi - scenografów, reżyserów, teoretyków teatru i przede wszystkim aktorów, m. in: Katarzynę Łaniewską, Tatianę Kwiatkowską, Halinę Rowicką, Agnieszkę Sitek, Witolda Pyrkosza, Cezarego Morawskiego, Waldemara Barwińskiego i Tomasza Mędrzaka. Jak podają organizatorzy sztukę „John i Mary” autorstwa Mervyn Jones zagrano 300 razy w dawnym warszawskim Teatrze Ochoty. Teraz pod innym szyldem poznawana jest przez publiczność w całym kraju. Dwoje tytułowych bohaterów (John – Tomasz Mędrzak i Mary – Agnieszka Sitek) sprawia na widzach nieodparte wrażenie, że wszystko to, co dzieje się na scenie, to spontaniczna improwizacja. Naturalność, z jaką aktorzy odgrywają swoje role powoduje, iż zapominamy o tym, że jesteśmy w teatrze. Temat przedstawienia, czyli pragnienie przeżycia tej jedynej, wielkiej, wspaniałej i prawdziwej miłości, jest tak samo bliski i młodym, i tym już dojrzalszym, niezależnie od poglądów, postaw i światopoglądów. - Zaprosiłem Tomasza, bo cenię jego pracę jako reżysera i aktora – podkreśla Edward Żentara, dyrektor naczelny i artystyczny tarnowskiego teatru. – Jestem przekonany, że ten zabawny i wzruszający spektakl przypadnie z pewnością do gustu naszym widzom. Z racji Dnia Kobiet przed sobotnim przedstawieniem odbył się pokaz mody przygotowany przez młode projektantki ze Szkoły Szczepanika. Kolekcja nosząca nazwę „Być kobietą” to stroje wieczorowe, oczywiście dla pań. Tę feministyczną fetę zorganizował tarnowski teatr na wychodztwie, a sfinansowała  Karpacka Spółka Gazownictwa, której piękniejsza połowa załogi uczestniczyła w pierwszym spektaklu. I tak chcąc nie chcąc, jako płatnicy regularnie wzrastających rachunków za gaz, staliśmy się poniekąd zbiorowym sponsorem tego obcego ideowo większości tarnowian święta. Ale zostawmy to, 8 marca to nie czas na sarkazm. Tym bardziej, iż warszawski spektakl to aktorski majstersztyk, dodatkowo oprawiony nieśmiertelną muzyką ABBY i Joe Cockera, no i ten zaskakujący happy end



Spektakl jest doskonałym studium rozwijającego się uczucia. Ukazuje rzeczywistość postrzeganą na przemian oczyma mężczyzny i kobiety, co staje się powodem wielu zabawnych sytuacji. John, pedantyczny kawaler, bojący się uzależnienia od innej osoby, jest całkowitym przeciwieństwem energicznej i nieco roztargnionej Mary. Jak to często bywa, nie tylko w świecie fikcji, przeciwieństwa przyciągają się. Tak dzieje się również w tym przypadku. John & Mary to prosta historia. W zasadzie można ją streścić w kilku zdaniach. On (Tomasz Mędrzak, pamiętny Staś Tarkowski z filmowego przeboju W pustyni i w puszczy): pedantyczny ustawiacz butów w rządku, bojący się zaangażowania, stateczny samiec z poukładanym życiem. Ona (Agnieszka Sitek, dla niektórych aktorka znana jedynie z serialu Złotopolscy): młoda, roztargniona, nie dbająca o szczegóły, pełna sprzecznych emocji dziewczyna. Mężczyzna i kobieta. Dwa przeciwieństwa. To właśnie oni, John i Mary, którzy spotkawszy się na przyjęciu spędzają ze sobą noc i rano zdają sobie sprawę, że nic o sobie nie wiedzą. Jedyne co łączy tych dwoje, to przeczucie wyjątkowości chwili, która stała się ich udziałem W sztuce Mervyna Jonesa wszystko dzieje się na odwrót. Czy nie jest to jednak sytuacja, która nie jest niczym dziwnym. Każdego wieczoru jakiś Jan i Marysia wychodzą wspólnie z klubu, by stanąć przed dylematem: Do mnie, czy do Ciebie?  Bohaterowie sztuki należą jednak do tych, którzy dają sobie szansę. Nie bagatelizują tego co się między nimi wydarzyło, nie sprowadzają do jednej z codziennych, zwyczajnych czynności. Usiłują, choć to niezwykle trudne starać się zachować względem siebie szczerość. Wyrazić pragnienie prawdziwej miłości, mimo wahań i strachu, który nie jest im obcy. Właśnie o strachu przed miłością, zaangażowaniem, oddaniem jakiejś części siebie John i Mary jest ten spektakl.




A oto wywiad udzielony Dorocie Wyżyńskiej z Gazety Stołecznej przez aktorów i realizatorów spektaklu.

John i Mary po latach

Dorota Wyżyńska: Powspominajmy. Spektakl "John i Mary" z Bożeną Stryjkówną i Tomaszem Mędrzakiem przez kilka lat nie schodził z afisza. Zagraliście go 250 razy.

Tomasz Mędrzak: Obliczyliśmy sobie kiedyś, że jeśli by dodać wszystkie nasze przedstawienia "Johna i Mary", to mieszkaliśmy ze sobą na scenie przez całe dwa tygodnie.

D.W. Wiele emocji budziła szalejąca we foyer reporterka z kamerą, która przed każdym spektaklem zadawała widzom pytanie o miłość od pierwszego wejrzenia. Byliśmy pewni, że to ekipa telewizyjna.

T. M.: Było to w czasach bojkotu telewizji. Pewien wybitny aktor na pytanie naszej podstawionej reporterki odburknął tylko: "Telewizji Polskiej wywiadów nie udzielam". Potem dzwonił do mnie i przepraszał: "Ale się skompromitowałem, ale wstyd".

D.W. Ludzie wierzyli, że to jest telewizja, bo kamery wideo to była wówczas absolutna nowość. W Warszawie miały je może dwie osoby na krzyż. Kiedyś na spektakl przyjechała ekipa z "Dziennika Telewizyjnego" i oni też się na- brali.

Bożena Stryjkówna: Skąd wziął się ten pomysł? Obowiązkowym elementem każdego spektaklu w Teatrze Ochoty była dyskusja po przedstawieniu. Nie wyobrażałam sobie, że po "Johnie i Mary" usiądziemy z widzami i tak po prostu zaczniemy zastanawiać się, czy istnieje miłość od pierwszego wejrzenia. Wymyśliliśmy tę podstawioną reporterkę. Po spektaklu w foyer stał monitor - widzowie oglądali siebie udzielających wywiadu. Czasami było to ciekawsze niż samo przedstawienie. Wybuchy śmiechu i brawa. Żona krzycząca do męża: "Coś ty nagadał, ale się wygłupiłeś".

T. M.: Byli i tacy, którzy przychodzili drugi raz na spektakl, żeby powiedzieć coś mądrzejszego. Wielu po spektaklu zmieniało zdanie.

Bożena Stryjkówna: Niektórzy byli przerażeni. Pamiętam, jak jeden pan błagał naszą reporterkę, żeby jakoś to wycięła. "Bo ta kobieta, z którą tu przyszedłem, to nie jest moja żona, i nie chciałbym... Czy uda się to jakoś wyciąć?". "Nie wiem, czy to będzie jeszcze montowane, ale..." - brnęła dalej nasza koleżanka, wprowadzając widza w jeszcze większe zakłopotanie.

D.W. Kiedy przed laty w Teatrze Ochoty odbyła się premiera spektaklu "John i Mary" z Bożeną Stryjkówną i Tomaszem Mędrzakiem, Agnieszka Sitek kończyła właśnie podstawówkę. Minęło kilka ładnych lat. Agnieszka gra teraz Mary, a Johna znów Tomasz Mędrzak. Jak to jest?

Bożena Stryjkówna: Tomek wtedy był chyba trochę za młody do tej roli. John w powieści to dojrzały mężczyzna. Po doświadczeniach, które ma za sobą, boi się stałego związku z kobietą, boi się zaangażować. Tomek jest teraz bardziej przekonujący jako John...

D.W. „John i Mary" to pozornie banalna historia miłosna. Poznali się wieczorem w klubie, spędzają ze sobą noc. A rano - rozmawiają o jajkach na miękko...

T. M.: Można to też tak streścić - facet wyjął jakąś panienkę z bankietu, zabrał do domu, a potem się w niej zakochał. Temacik na pierwszy rzut oka żaden, ale... W tamtym przedstawieniu - mam nadzieję, że uda się to też teraz - była tęsknota do drugiego człowieka. To opowieść o zwykłych ludziach, którzy mają swoje wady. Bo nawet ci z pozoru wspaniali mają jakieś pęknięcia.  Z jakichś powodów są sami, w pewnym momencie nie wierzą, że mogą jeszcze kogoś poznać, albo są z kimś, ale jest to związek nieudany. Mówią sobie: trudno - nic lepszego mi się nie zdarzy. W wieku trzydziestu kilku lat przestajemy wierzyć, że może jeszcze przytrafić nam się miłość od pierwszego wejrzenia. A w tym spektaklu między wierszami jest ta nadzieja, ta iskierka, wiara.

Agnieszka Sitek: To jest marzenie, które niespodziewanie się spełniło. Oboje zaczynają sobie zdawać sprawę, ona szybciej, on później, że to jest jednak możliwe.

D.W. Teatr Ochoty to specyficzne miejsce. Aktor ma tu widza na wyciągnięcie ręki. Jakie są tego blaski i cienie?

Agnieszka Sitek: Nie wiem, jakie są cienie. Na razie mogę mówić o blaskach. Naprawdę czuję, że płynie do nas energia od widzów.

Bożena Stryjkówna: U nas najważniejszym elementem przedstawienia jest aktor i jego prawdziwe emocje. W dużym teatrze łatwiej ukryć zły dzień, zły nastrój, który każdemu może się zdarzyć. W Teatrze Ochoty widać drżenie rąk i łzy. Jesteśmy tak blisko widza, że emocje muszą być prawdziwe.

T. M.: Tutaj nawet zamknięcie oka coś znaczy. W Teatrze Polskim zamknięcie oka też coś znaczy, ale tylko dla widzów siedzących w czterech pierwszych fotelach. U nas nie ma suflera. Wszystko byłoby słychać. Niektórzy aktorzy żądali suflera, ale nie godziłem się. Tu trzeba się nauczyć tekstu na pamięć. Nie obchodzi mnie, że ktoś ma chałtury na boku i nie ma czasu. Uszanujmy widza. Teatr to misja. Dlatego poszedłem do szkoły teatralnej, a nie na prawo... Chodzi o to, żeby opowiedzieć o czymś ważnym. Wierzę, że moi widzowie chcą nie tylko tego, żeby aktor się przewrócił na scenie, zatańczył, zakręcił.  Gramy tu komedie, ale są to komedie, na których przynajmniej dwa razy można się wzruszyć.


oprac. Ryszard Zaprzałka


zdjęcia: strona internetowa Teatru Ochoty



czwartek, 11 marca 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -