Blog > Komentarze do wpisu

-> Jan Głuszak - Dagarama (część pierwsza)

- Co jeszcze chcesz wiedzieć. Nie jesteś pewien czy ja to wszystko mówię poważnie, co było kamuflażem, co wykrętem? Czy zmieniam poglądy jak żongler? Stary, many face of life And work, wiele twarzy życia i pracy. Tak jest, stworzyłem te pojęcie na własne potrzeby, żeby się tłumaczyć takim jak ty. Tak jest, przed sobą nie muszę się tłumaczyć. Stary, mogę ci jeszcze powiedzieć, że umiem się śmiać z samego siebie. Nie powiesz, żeby było to takie częste. Zresztą osądź to wszystko jak chcesz.
Powyższy cytat pochodzi z długiego monologu, wygłoszonego przez Jana Głuszaka dla swojego przyjaciela Stanisława Potępy, który mozolnie spisał i uporządkował chaotyczne słowa i opublikował w artykule pt. „Urzędnik Federacji Kosmicznej” w Tygodniku Temi - grudzień 1978 roku. Spowiedź – wywiad, zbiegł się z wybraniem Karola Wojtyły na Ojca Świętego i miał niebagatelny wpływ na ocenę enigmatycznej i nie do końca zrozumiałej postaci - wizjonera architektury z Tarnowa Jana Głuszaka.



Urodził się 12 marca 1937 roku w Tarnowie. Po zdaniu matury w I Liceum – 1955 rok – podjął pierwszą, nieudaną próbę dostania się na studia. Po roku intensywnej nauki podjął następną próbę i po akceptacji lekarzy – był chory na schizofrenię – rozpoczął studia na wydziale architektury Krakowskiej Politechniki. Nie należał do wybitnych studentów, a wpisy do jego indeksu pokazują oceny dostateczne i dobre. Studiów nie ukończył, nie zdążył do mety w wyścigu z chorobą, która zdominowała całe jego późniejsze życie. Po trzecim roku nastąpił gwałtowny nawrót schizofrenii, co zapoczątkowało nieustający ciąg cyklicznych pobytów w szpitalach, nieszczęść i aktów samozniszczenia. Będąc na studiach, Głuszak poznaje prace architektów wizjonerów, twórców futuryzmu w Europie, czyta ich manifesty i jednocześnie umacnia w sobie przekonanie o wielkości własnych wizji. W późniejszych rysunkach i tekstach Głuszaka można doszukać się koncepcji Antonio Sant`Elie, Yakova Chernikhova, Richarda B. Furrela, a w obracających się wokół własnej osi wieżowcach Fischera, źródło do koncepcji domów, wędrujących w kierunku słońca. W trakcie studiów bierze udział w wystawach, konkursach i wchodzi w dyskurs o architekturze z polskimi wizjonerami przyszłości. Pierwszy poważny sukces Głuszaka, to na pewno wystawa we Wrocławskim Muzeum Architektury, gdzie został zauważony i doceniony – po latach, w 1969 roku, wrocławskie muzeum zakupiło wszystkie prace Głuszaka i zaprezentowało na wielkiej wystawie „Jan Głuszak – architekt przyszłości”. W 1965 roku, na łamach „Projektu” ukazał się obszerny artykuł Jerzego Hryniewieckiego o Janie Głuszaku i to zapoczątkowało – jak twierdził Głuszak – budowanie jego legendy. Posypały się propozycje, często absurdalne, ale dodające kolejne mity do historii tarnowskiego wizjonera. W rozmowie ze Stanisławem Potępą, Jan Głuszak tak opowiedział o własnej mitologii:
„Stary to są legendy, zresztą ja ich nie dementuję, one mi robią dobrą robotę, tworzą wokół mnie mity /…/ No, właśnie. Domalewski napisał w „Dzienniku” o trzech biznesmenach, którzy przyjechali do Tarnowa z Arizony aby szukać Domu Kultury według mojego projektu, a Pyrczak w „Panoramie” zrobił z nich Amerykanów z Chicago. Poza tym chciałem ci Stary powiedzieć, że sam tę legendę wypuściłem. Szedłem kiedyś wieczorem do domu i jacyś Amerykanie pytali o drogę do Rzeszowa. W tym samym dniu jeszcze puściłem pogłoskę, że byli u mnie Amerykanie i pytali o mój dom kultury, którego projekt widzieli na wystawie we Wrocławiu /…/ Efektem całej mojej publicity, systematycznie i starannie wklejanej do specjalnych ksiąg, były nie tylko zlecenia prac naukowych. He, He! Dostawałem też sporo listów, szczególnie od kobiet.”
   Mało kto wiedział, że Głuszak jest bardzo chory, że jego wizje są częściej objawami, niż przebłyskami geniuszu. Pisał do siebie listy od wyimaginowanych kochanek, pisał oferty na  projekty monumentalnych budowli, na nieistniejące nigdy, umiejscawiane w dalekim świecie gmachy, mosty, osiedla. Bawił się swoją legendą, która wbrew logice powstała już za życia, nazywając siebie komikiem i dobrym aktorem. Można zadawać pytania o to, co było szczere i prawdziwe, a co zwykłą kokieterią artysty, albo doszukiwać się chorobliwej megalomanii, można. tylko, że w konfrontacji z dziełami wszelkie domysły stają się pustą narracją, a artystyczna wizja dominuje i upraszcza dociekania do jednego stwierdzenia – Jan Głuszak był artystą, który dotknął fizycznie swojego posłannictwa i nazwał je „boskim”. Antoni Wolak, wieloletni przyjaciel Głuszaka wspomina:
„Swego czasu pracował w pracowni architektonicznej w Myślenicach… i tam to się stało, po powrocie do (w miarę) „normalnego” zdrowia… Tam też rozszedł się z Olgą i zaraz potem spalił sobie rękę (obok dworca w Myślenicach była budowa), w takim piecu - blaszaku służącym robotnikom do grzania. I wtedy doświadczył  „mistycznych wizji”, jak zwykł mówić i zaczęła się jego wielka gehenna... Kiedy przyjechała policja, przemawiając na peronie (wspomnianego dworca) do przypadkowych podróżnych, wyjął spod płaszcza częściowo zwęgloną rękę - wyobrażam sobie jak ona musiała wyglądać. Został zawieziony prosto do szpitala, bo jak mówił Jasiu, nie było mowy o założeniu  kajdanek i aresztowaniu. Podobno jedna kobieta uklękła przed nim i ucałowała poły jego płaszcza, wzywając Boga na świadka i tym podobne, robiąc słowne zaklęcia.”
   Po powrocie, już na stałe, do Tarnowa pracował w Spółdzielni Inwalidów, a potem w Tarnowskim Muzeum, gdzie był portierem. Tarnowska bohema przyjęła Głuszka - Dagaramę z otwartymi ramionami i zaprosiła do swojego towarzyskiego anturażu, promując jego wizjonerstwo i tajemniczość. Stanisław Potępa, Jan Rybowicz, Andrzej Lenartowicz, Antoni Wolak, Adam Bartosz i inni, zauroczeni nadrealizmem Głuszaka, skutecznie spopularyzowali dokonania miejscowego futurysty i wizjonera, a jego mały dom za wiaduktem kolejowym, przy ulicy Lwowskiej, stał się miejscem spotkań tarnowskich intelektualistów i wyjściem do powstawania nowych idei artystycznych.
Opisany na wstępie związek Głuszaka z Janem Pawłem II jest zapisany w tytule dzieła – manifestu Dagaramy, „De Labore Solis”. Jak pisał autor, nazwa pochodzi ze średniowiecznej przepowiedni świętego Malachiasza, który w krótkich sentencjach łacińskich nazwał i opisał wszystkich przyszłych papieży, po dzień dzisiejszy. Interpretatorzy przepowiedni przypisują „De Labore Solis” papieżowi Janowi Pawłowi II, który za życia wykazał wielki trud – Labore – w swoim pontyfikacie, a słońce – Solis – związane było poprzez daty zaćmień słońca z narodzinami i pogrzebem Ojca Świętego. Jan Głuszak, jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, napisał bardzo znamienne proroctwo, w którym podał rok swojej śmierci, jako początek życia swoich wizji i urzeczywistnienie myśli architektury przyszłości, podając jednocześnie konkretną dekadę, która odnowi jego historię. O dziwo, jego proroctwo i śmierć, zbiegają się z rocznicą śmierci papieża. Po wielu latach milczenia i zapomnienia o Janie Głuszaku, jego historia wypłynęła w 2005 roku, roku śmierci papieża Jana Pawła II.
„Na to, żebym mógł coś z siebie wydobyć po latach, musiałbym mieć dużo więcej czasu.
Był na tyle szalony, że proboszczowi z Rzędzina wyznał w sekrecie (chcąc poznać jego reakcje), że miał stosunek seksualny na torach z Matką Boską i temu podobne harce słowne, że układał fraszki, że pisał (od czasu do czasu) wiersze i czytał je nam, (jeden nawet był publikowany w miesięczniku „Poezja”), układał teksty piosenek, które miały na celu obrazić jego matkę, będącą osobą w podeszłym wieku. Matka z trudem znosiła jego wyskoki, a poza tym  nie rozumiała go do końca. Jego ojciec, można powiedzieć, był  ziemianinem, a tam gdzie teraz stoją bloki, od kościoła na Rzędzinie  w górę, aż do kolejnego kościoła na nowym osiedlu, od Spadzistej do Grabówki i w kierunku Klikowej, było jego rodziców. Przed wojną jego ojciec był stajennym księcia Sanguszki.” – napisał Antoni Wolak.
   Jan Głuszak zmarł śmiercią własną, wychodząc przez okno drugiego piętra szpitala psychiatrycznego w Straszęcinie pod Dębicą… w roku 2000.

LINK: DAGARAMA - Galeria.


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)



piątek, 19 marca 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -