Blog > Komentarze do wpisu

-> Jan Głuszak - Dagarama (część druga)

Oto wspomnienie o Dagaramie pióra Antoniego Wolaka nadesłane z Kanady, gdzie nasz przyjaciel od lat mieszka, tworzy i pracuje, na adres Jerzego Reutera, dziennikarza Gazety Krakowskiej i naszego.



Jasiek dla przykładu, bo nie wiem, czego Ty możesz nie wiedzieć, chociaż domyślał się, ze już wiele wiesz na jego temat, stad będę improwizował i rzucał strzępy myśli przychodzące mi w tej chwili na myśl, żeby Ciebie (i siebie tez) naprowadzić na to co najbardziej Cie interesuje.
Dla przykładu…
Po artykule w „Polityce” otrzymał propozycje... Instytut Palantologi PAN w Warszawie zwrócił się do niego aby zaprojektowal Muzeum Ewolucji (powinienem był mieć gdzieś list, listy, które potwierdzają to, ale gdzie Ty to wszystko upchniesz, wiec nie będę nawet ich szukał) i nawet nie wiem czy takie muzeum powstało ostatecznie, czy istnieje w ogóle w Warszawie i czy Jasiek wysłał cokolwiek co by nadawało się, żeby wziąć jego propozycje pod uwagę…? Z tego co pamiętam chodziło im o wstępne rysunki (prace), które mogły dawać zbliżony wygład bryły tego (planowanego) obiektu, muzeum…
Jurek mało wiem o Tym co Ty wiesz na jego temat a nie chce się powtarzać, czyt. mądrzyć.  Nie wiem czy wiesz, ze Jan miał zbliżone poglądy do (bodajże) Friedmana, tj., że małą architekturę (zwłaszcza domy jednorodzinne!) każdy powinien sobie robić (projektować) sam. Tak jak do prokreacji potrzebny jest …powtarzał często, itd., tak do budownictwa, każdy powinien szukać i wybierać sobie odpowiednią (jemu) najlepszą substancję, czyli odpowiednie materiały i technologie oraz kształt.  Wisz co mam na myśli, np. widziałem ( filmie i zdjęciach) domu który powstał z butelek, puszek, a tam gdzie wymagane był większe bezpieczeństwo i estetyka, czyli strop i podłogi… było użyte drewno, beton, itp.

I zapewne wiesz to tez, ze Głuszak pojawia się w książce Trzeciaka pt. „Przygody architektury XX wieku”. Pisał tez o nim m.in. prof. Jerzy Hryniewiecki – wybitny teoretyk współczesnej architektury.     

I to zapewne, ze pod koniec studiów na Politechnice w Krakowie na wydziale architektury dopadła go schizofrenie jak grom z jasnego nieba i ze jego związek… z Olgą (dziewczyna z Leningradu) zaraz po tym rozpadł się i pogrążył go jeszcze bardziej w tym (juz kiepskim) stanie. Dość powiedzieć, ze choroba zaczęła go potwornie zżerać. Dopiero profesor Antoni Kempiński, którego Głuszak był już od pewnego czasu pacjentem dal mu szanse i wycofał lekarstwa… Według relacji Jaska, chciał jeszcze studiować jako eksternista, ale Zin nie podpisał mu podania. Pozwól, ze zacytuje Ci co napisał o schizofrenii A. K. (Słowa te świetnie oddają stan w jakim przebywał Jasiu), chociaż to tez może znasz: „Niezadowolenie z własnej aktywności w świecie zewnętrznym powoduje (u chorego), ze aktywność ta przenosi się w świat wewnętrzny; dysproporcja miedzy marzeniem, a rzeczywistością staje się coraz większa. (…) U osób, które z racji swego talentu artystycznego przez chorobę mogły łatwiej uciec w świat fantazji niż przeciętni ludzie, schizofrenia przebiega zwykle w odmienny sposób… Osoby takie przyzwyczajone są do jednoczesnego poruszania się w rzeczywistości i nierzeczywistości…” Ten opis najtrafniej określa stan choroby Jana. Bywało, ze był całkiem do rzeczy, ale kiedy zbliżały się gorsze jego dni potrafił być ciężki dla otoczenia, innymi słowy upierdliwy, zwłaszcza dla matki i Tosi, która mieszkała z nią i była czymś w rodzaju pomocy domowej, takiej służącej w PRL-u.
Jak był w miarę pod kontrola leków potrafił być kapitalny i wykazywać się dużą doza humoru i mieć wyostrzony krytyczny zmysł.., siebie tez (bywało) nie oszczędzał.
Kiedy (dokładnie) urodził się, nie wiem, ale w latach 40 w Tarnowie (chyba w drugiej połowie…, musiałbym znowu przekopywać moje różne papierzyska). Jak juz napisałem studiował w Krakowie. Swego czasu pracował w pracowni architektonicznej w Myślenicach… i tam to się stało po powrocie do (w miarę) „normalnego” zdrowia…, tam tez rozszedł się z Olga i zaraz potem spalił sobie rękę (obok dworca w Myślenicach była budowa), w takim na wiek Błaszaku służącym robotnikom do… i wtedy doświadczył tam tzw. „mistycznych wizji” jak zwykł mówić i zaczęła się jego wielka gehenna... Kiedy przyjechała policja, przemawiając na peronie (wspomnianego dworca) do przydatkowych podróżnych, wyjął z pod płaszcza częściowo zwęgloną rękę, wyobrażam sobie jak ona musiała wyglądać, został zawieziony prosto do szpitala, bo, jak mówił Jasiu) nie było mowy o założeniu mu kajdanek i aresztowaniu go. Podobno jedna kobieta (tak na obecne czasy mocherówka, uklękła przed nim i ucałowała poły jego płaszcza, wzywając Boga na świadka… i tym podobne robiąc słowne zaklęcia.  Powrócił do Tarnowa i zamieszkał z matką, m.in. (jak wiesz) pracował w Muzeum Okręgowym w Tarnowie jako portier, zaś przed muzeum w Spółdzielni Inwalidów składał pudelka kartonowe.
Jasiek, (przypominasz go sobie…) ponad stukilogramowy jegomość charakteryzujący się mocnym tubalnie dudniącym głosem… bez tej lewej reki z proteza, która kończyła się ostrym hakiem, schizofrenik (według prof. A. Kępinskiego) o „królewskim przebiegiem…”, architekt, futurolog-fantasta, chwilami realista, aż do bólu! Jasiek którego słuchając (kiedy go poznałem w pierwszej połowie lat 70 autobusie, czy już na przystanku MPK i zaprzyjaźniłem się z nim), sypał taką wiedzą, wypuszczał (jak z rękawa) cytaty znanych filozofów, o których (zazwyczaj) nie miałem wielkiego, albo zielonego pojęcia, stad długo czułem się przywalony tą jego wiedzą, zanim stałem się (w miarę) jego równorzędnym partnerem do godzinnych rozmów. Oczywiście, ze dla wielu był kimś (powiedzmy) w rodzaju przybysza z innej odległej od nas planety. Nasza przyjaźń trwała az do mojego wyjazdu z Polski, a właściwie, to do jego śmierci (podobno samobójczej, wyskoczył z czwartego pietra w ośrodku dla psychicznie chorych k/Dębicy – Ty będziesz wiedział jak się nazywa ta miejscowość…) w latach dziewięćdziesiątych. Jak juz zapewne zdążyłeś się zorientować wszystkie jego prace (projekty architektoniczne) były oparte (w całości) na szeroko pojętej naturze. Miał zwyczaj mówić, ze wszystkie budowle ludzkie są bardzo ociężale i niewygodne. Był przekonany, ze przyjdzie taki czas, gdy trzeba będzie poszukać nowych rozwiązań architektonicznych i technologicznych, a gotowych wzorów może nam podsunąć tylko przyroda. Wiele (jeśli nie większość) jego prac rozdał znajomym, sporo jest w muzeach.
W wielu przypadkach jego przedsięwzięcia kończyły się na dobrych (tylko) chęciach, bo rzadko mógł liczyć na wsparcie, które zachęciłoby go do kontynuowania i rozwinięcia jego architektonicznych propozycji.
Głuszak zostawił po sobie (też) coś w rodzaju „traktatu” który (mówiąc najprościej) obejmował wszystkie ważne aspekty życia włączając w to sztukę i architekturę . Dzieło to (notabene) napisanie ręcznie na setkach stron przygotowanej w introligatorni opasłej księgi (na jego osobiste zamówienie) z pustymi (stronami) kartkami – nazwał „De Labore Solis”.
Tłumaczy się go mniej więcej z łacińskiego na polski „Z trudu Słońca”.
P.S.
Jurek wysyłam parę Jaska zdjęć, pierwsze (zbliżenie…) jest z 1988 (kiedy byłem (jak już wiesz) na wakacjach w Tarnowie; był wtedy z znakomitej formie…, spędziłem z z nim(wtedy) kilka godzin w jego domu na tzw. „Głuszakówce”, drugie zostało zrobione na kilkanaście miesięcy, może kilka przed śmiercią, przed samobójcza śmiercią (ale to musisz sprawdzić, zaciągnąć języka…, najlepiej zapytaj się Adama Bartosza), kiedy odwiedził go mój znajomy (poznałem go w Calgary, przebywał u swej siostry z wizyta - pochodził z Dębicy, z naszych stron i wciąż ma tam rodzinne, czy rodziców, a mieszka na Dolnym Śląsku), i to on przekazał mu trochę grosza ode mnie i jest na zdjęciu. Spisał się się dobrze, zaraz potem otrzymałem list od Jaska. Swego czasu wysłałem Adamowi Bartoszowi na dysku trochę materiałów, był tam tez listy, czy dwa listy w sprawie projektu muzeum Palantologicznego, jakie miało powstać w Warszawie… projektu Jasia

Każda wizyta u Jasia, zwykle zabierał mnie ze sobą idąc po drodze do niego Staszek Słomka (chyba byliśmy z nim, przez pewien czas, najbardziej, ze wszystkich jego znajomych, blisko) była wtedy swego rodzaju intelektualna przygoda i zabawa, było zazwyczaj jakieś wino , raz drogie innym razem tanie, były burzliwe dyskusje. Pamiętam, ze po takiej jednej Jasiek wyrzucił z domy z hukiem Rybowicz. Był tez Wojtek Wróbel, Zenek Kuc, były tez dziewczyny, jedna z nich mieszka obecnie w Kanadzie, Ontario, druga jest zona Staszka S., Basia. Jasiek miewał tez burzliwe związki, które zwykle kończyły się po kilku dniach, albo tygodniach. Kiedy pisano o nim w latach już 60 i na początku 70 (było tego niewiele, ale bardzo koloryzowano jego osobę) pojawiała się jakieś, dla przykładu, nawiedzone kobitki… z jedna taka, to było jeszcze pod koniec lat 60, Jasiek spędził tzw. upojna noc w już nie istniejący hotelu „Leliwa” zaraz przy ulicy Wałowej, gdzie później był dom partii, czy cos w tym rodzaju. Polegało to mniej więcej, ze Jasiek zamęczał ja swymi pomysłami i już nawet nie pamiętam, czy doszło do jakiegoś intymnego zbliżenia. Głuszak (raczej) podchodził do każdego związku z dużą rezerwa, bo zdawał sobie sprawę ze swej sytuacji, ale był może na swój sposób w niej zakochany. Wiem, ze był w Oldze, jego jedynej żonie, która opuszczając (w mieszkaniu w Wadowicach gdzie pracował przez pewien czas) napisał jaskrawa farba na podłodze „Uwaga panowie…, krowa), czy coś w tym rodzaju… i wyszedł, chwile potem spalił sobie rękę….



To żebym mógł z siebie wydobyć po latach musiałbym mieć dużo więcej czasu. I np. opowiedzieć Ci, ze był na tyle szalony, ze proboszczowi z Rzędzina wyznał  w sekrecie (chcąc poznać jego reakcje), że miał stosunek seksualny na torach z Matką Boską i temu podobne harce słowne, ze układał fraszki, ze pisał (od czasu do czasu) wiersz i czytał je nam, (jeden nawet był publikowany w miesięczniku „Poezja”), układał tekst piosenek, które miały na celu obrazić jego matkę, która będąc osoba w podeszłym wieku z trudem znosiła jego wyskoki, a poza tym nie rozumiała go do końca. Jego ojciec można by powiedzieć był chłopem ziemianinem, tam gdzie teraz stoją bloki od kościoła na Rzędzinie  w gore az do kolejnego kościoła na nowym osiedlu od Spadzistej do Grabówki i w kierunku Klikowej był jego rodziców. Przed wojną jego ojciec był stajennym (zajmował się końmi) księcia Sanguszki.
Musiałbyś mi zadąć konkretne pytania, bo tak to ja nie znając koncepcji gdzie i na czym się chcesz skupić… jestem trochę bezradny.


Antoni Wolak



piątek, 19 marca 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -