Blog > Komentarze do wpisu

-> Jakub Szela i rabacja galicyjska

   „…czerniawa należąca do rabacji szła od wsi do wsi i wszędzie zabierała chłopów ze sobą i w ten sposób tworzyła się coraz większa banda, a jakby nie chciał kto z nimi iść, to bili i zabijali. Ale w każdej wsi było dosyć takich, co chętnie do nich przystawali: jedni dla rabunku, inni chowali różne zemsty za pańszczyznę, a z resztą zrobiła swoje wódka, bo gdzie zdybali karczmę, to pili co się dało, a czego nie wypili, to po pijanemu rozbijali, wylewali”. – Jakub Słomka.



   Od połowy XIX wieku postać Jakuba Szeli przewija się w szerokiej i narodowej dyskusji nad historią najkrwawszego chłopskiego buntu w ówczesnej Galicji. Mnogość przekazów, nie zawsze dokładnych i opartych o fakty, narastające legendy wokół wydarzeń i niesamowita dynamika kilku dni lutego, pamiętnego roku 1846, budują obraz niejasny i skupiający się najczęściej przy tragedii, pomijając tło wydarzeń. Jakub Szela, jako morderca, kat małopolskiej szlachty, sprawca wielu nieszczęść, przeszedł do ludowych pieśni i dzieł literatury, które wykrzywiły z czasem prawdziwy obraz tego buntownika i mordercy, a jego życiorys stał się przestrogą dla wszystkich porabacyjnych pokoleń. Kim był przywódca krwawej rabacji, obwiniany za śmierć około dwóch tysięcy szlachty, oficjalistów dworskich, urzędników i chłopów? Ponoć w młodości był człowiekiem łagodnym i nad wyraz uprzejmym. Nie szczędził datków dla biednych i każdego żebraka przyjmował w domu.
   Jakub Szela urodził się w Smarzowej 15 lipca 1787 roku. Data śmierci Szeli nie jest znana i jak podają różne źródła historyczne zmarł pomiędzy 1862 – 1866 rokiem w małej wsi na rumuńskiej Bukowinie. Wiadomo, że pochodził z wieloletniej rodziny zamożnych, podjasielskich chłopów. Po przejęciu przez starszego brata Kazimierza ojcowizny, został cieślą i kołodziejem. Podobno nie służył w wojsku, bo odrąbał sobie dwa palce lewej ręki, chociaż z opowieści osób, które znały Szelę wynika, że swój autorytet zbudował głównie na wojskowej przeszłości. Pierwsze małżeństwo, poprzez posag w postaci małego gospodarstwa, uczyniło z Szeli rolnika. Żona, Róża Chodórzanka zmarła, lub jak podają niektórzy, została zamordowana przez Jakuba, pozostawiła jednego syna Stanisława, późniejszego „pułkownika chłopskiego” w czerniawach” (oddziałach) ojca. Drugą żoną Jakuba była Salomea Niewiarowska, z którą miał dwoje dzieci, ale czy ostatnią?
   Pierwsze wzmianki urzędowe o Jakubie Szeli pochodzą z lat dwudziestych i pokazują blisko trzydziestoletnią walkę z właścicielami Smarzowej Boguszami, którzy zasłynęli ze swojej srogości i bezlitosnego traktowania poddanych chłopów, wędrówkach po wszystkich urzędach austryjackich, od Krakowa po Lwów, a także upokorzenia jakie spotykały Szelę ze strony szlachty – za wyjazd z chłopską petycją do Lwowa, w pierwszy dzień 1833 roku został przykuty łańcuchami w kościele i wystawiony na publiczne pohańbienie. Niepotwierdzone informacje podają, że Szela posłował aż do Wiednia, gdzie miał się spotkać z samym arcyksięciem Karolem, a inna plotka podaje, że z cesarzem Ferdynandem Dobrotliwym. Legenda jaka się tworzyła wokół Jakuba przerastała często swoje czasy. Wraz z procesem z Boguszami rosła sława galicyjskiego pieniacza i rósł jego niesłychany mir. Początkowo sąsiedzi, potem okoliczne wsie prosiły o upominanie się o swoje krzywdy i niesprawiedliwość panów. Szela wyrastał na chłopskiego wodza, co stawało się zarzewiem nadchodzących krwawych zapustów 1846 roku. Cesarskie władze zaczęły powoli upatrywać w Szeli swojego pomocnika w walce z niepodległościowymi ruchami i nadchodzącymi powstaniami szlachty. Sprytny starosta tarnowski Józef Breinl von Wllenstern wykorzystał znaczenie Szeli wśród chłopstwa i umocnił go, nadając pełne prawo do formowania przyszłych zbrojnych oddziałów i szerzenia wśród nich zagrożenia wynikającego ze strony szykującej się do buntu szlachty. Szela prowadził spotkania po wsiach i pod nakazem milczenia wyznaczał na przyszłych dowódców ludzi, wśród których nie brakowało kryminalistów i pospolitych przestępców. Do tej roli zaangażował też swojego syna Staszka Szelę. Planował całą dynamikę zbrodni i wyznaczał miejsca do napadów, chwaląc się przy tym i podpierając dokumentami mającymi niby przekazywać Szeli specjalne rozkazy od samego cesarza, w których miał jakoby mieć zapewnione 24 godziny wolnej ręki na rozprawieniem się ze zbuntowaną szlachtą. Hasłem jego gromad były słowa „Bóg i cesarz”. Wystawiał glejty bezpieczeństwa, które były akceptowane przez austriacką administrację.
Nieszczęśliwie rabacja wywołana przez Szelę zbiegła się z wybuchem Powstania Krakowskiego i sprowadziła na Galicję niespotykane dotąd rzezie i pogromy. Powstanie Krakowskie wybuchło 18 lutego i w tym samym dniu starosta Breinl zwołał do Tarnowa przedstawicieli chłopskich na naradę. Po tym spotkaniu Szela powrócił do Smarzowej już jako plenipotent władzy i wydał rozkazy do buntu. Pierwsza czerniawa pod dowództwem Jakuba Szeli zrobiła błyskawiczne zaciągi, przechodząc przez okoliczne wsie i zbierając wszystkich zdolnych do walki. Opornych bito, a nawet zabijano. Chłopi chętnie przystępowali do czerniawy, zwabieni wielkością przyszłych łupów i możliwością zarobienia na rzezi – starosta obiecał zapłacić za każdego zabitego, rannego i żywego szlachcica odstawionego do cyrkułu.
   Według księdza Wojciecha Michny, naocznego świadka i kronikarza tamtych dni, Szela zorganizował trzy czerniawy, które okazały się potężnymi oddziałami dobrze uzbrojonych chłopów. Jednej z nich przewodził Szela, drugiej Koryga, a trzeciej Szydłowski. Koryga mordował i rabował na odcinku pomiędzy Bochnią, Dąbrową i Tarnowem. Szela w okolicach Pilzna, Ropczyc, Dębicy i Mielca, do samego Rzeszowa i Brzostka. Pierwszymi ofiarami byli najwięksi antagoniści Szeli, rodzina Boguszów. Jednocześnie chciał ożenić syna Staszka z dziesięcioletnią Zosią Bogusz ze Smarzowej, córką swojego największego wroga, ale dziecko wybawił z opresji i wywiózł do Jasła austriacki major Rosner, na czele oddziału wojska.        Skala zbrodni była tak wielka, że poruszyła całą Europę. Niewątpliwym ułatwieniem dla rezunów Szeli było gromadzenie się szlachty na wieść o wybuchu Powstania Krakowskiego, co sprawiło, że mordowano całe grupy powstańcze. Ciała zwożono do Tarnowa i w oczekiwaniu na obiecaną zapłatę, gromadzono na placu Sobieskiego i w piwnicach kamienicy Bracha. Sam Szela, według niektórych historyków, nie brał bezpośredniego udziału w zbrodniach, a jedynie dowodził i pobierał dziesięcinę od zrabowanych łupów.
   Rabacja trwała zaledwie dwa dni, ale zebrała krwawe żniwo w postaci ok. dwóch tysięcy zabitych i wiele setek rannych, spustoszono 470 dworów szlacheckich. Po zakończeniu rzezi – ponoć Szela sam wydał rozkaz, ponieważ miał być związany słowem honoru z cesarzem na 24 godziny wolnej ręki – dotychczasowy okrutnik i zbrodniarz zamienia się w typowego wodza narodu. Ogłasza nowe rozkazy, które zabraniają chłopom odrabiania pańszczyzny, powołuje swój prowizoryczny rząd, wydaje instrukcje powołujące chłopskie straże i śle w imieniu gmin do Wiednia petycje o nadanie chłopom większych swobód. Szela nie domyślał się, że będąc narzędziem w ręku starosty Breinla spełnił już swoją rolę i powinien powrócić do pierwotnego stanu. Rozsierdzony poczynaniami Szeli starosta nakazuje aresztować niepokornego buntownika i zamknąć go w tarnowskim cyrkule. Niedawny przyjaciel i zleceniodawca rzezi, stał się pogromcą swojego wykonawcy. Jakub Szela wyszedł z więzienia po niecałych dwóch latach i został przeniesiony z rodziną na Bukowinę, gdzie zmarł w zapomnieniu, w bliżej nieokreślonym roku. Zmarł śmiercią naturalną i pochowany został w miejscowości Vicsani ok. 6 kilometrów od miasteczka Siret. Ostatnią informacją o Szeli była opowieść jego syna, który odwiedzał ojca na Bukowinie. Opowiedział, że zawsze przywoził ojcu czarny wiejski chleb, co Szela witał ze łzami w oczach, podnosił bochenek w stronę północną, ku rodzinnej wsi i żarliwie się modlił o powrót do domu.
/ za Franciszek Ziejka – Złota legenda chłopów polskich /


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)



środa, 03 marca 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

Komentarze
Gość: jakub, *.dynamic.chello.pl
2012/09/15 20:50:58
Niech Żyje prawda sarmacji - wasza prawda jest sarmacka


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -