Blog > Komentarze do wpisu

-> Fizjografie

(...)Osobliwą doskonałością "Fizjografii" jest próba syntezy. Polega ona na pokazaniu skadrowanych zjawisk przyrody jako jej unikalnego oblicza, w bezpośrednim połączeniu z wizerunkami twarzy osób publicznie rozpoznawanych. (...)Zawsze dwa kwadraty, portret i pejzaż. Niektóre skomponowane tak, że tworzą harmonijną jedność z zatarciem granicy technicznej. Ale w sztuce, w dziele artystycznym, nie ma granic. Granice są w umyśle widza-odbiorcy. Wymiary wszystkich prac są jednakowe a blask na obrazach tworzą biel i czerń. Twarze wybrane do kolekcji tworzą humanistyczny pejzaż ze śladami doświadczeń, a przyroda fascynuje odsłanianą intymnością. Taką definicję tej oryginalnej dziedziny sztuki autorstwa Władysława Serwatowskiego zatytułowaną „Fizjografie - portrety jako oblicza przyrody" nadesłała nam pani Ewa Łączyńska-Widz z Galerii Miejskiej BWA. Uprawia ją Mariusz Wideryński – czołowy polski artysta fotografik, którego wystawę prac można aktualnie oglądać w Galerii „Pasaż” przy Rynku 4. Jej wernisaż odbył się w ostatni piątek 26 lutego, gromadząc spore grono osób zainteresowanych tą mało spopularyzowaną dziedziną sztuki, którą laik mógłby nazywać krótko albumową.
Najnowszy cykl prac tego autora zatytułowany „Fizjografie”, to czarno-białe portrety prezentowane w zestawieniach z ujęciami pejzaży, będących w istocie  personalizacją krajobrazu. Każdej portretowanej osobie fotografik przyporządkował jeden krajobraz, który wedle artysty jest sposobem na opisanie osobowości portretowanej postaci. Wideryński jest mistrzem obu tych gatunków fotografii, których istota polega na pokazaniu zjawisk przyrody w bezpośrednim połączeniu z wizerunkami twarzy. Mariusz Wideryński znany jest głównie z tego, że jego zdjęcia mogą się pojawić wszędzie – zrobił ich już setki. Zasilają największe agencje i banki fotografii w kraju i za granicą. Jako Prezes Związku Polskich Artystów Fotografików ma wiele do powiedzenia w świecie fotografii. Bywa inicjatorem i kuratorem wystaw, plenerów, akcji; wykłada w szkołach specjalistycznych. Po latach pracy jako fotograf Krajowej Agencji Wydawniczej postawił na zawodową wolność i poświęcił się dwóm swoim fotograficznym pasjom: pejzażowi i portretom. Sadząc po tarnowskiej wystawie prac tego artysty postawił on na właściwego konia i raczej nie prędko znajdzie się ktoś, kto mógłby wysadzić go z siodła… .



Mariusz Wideryński jest zwolennikiem starej szkoły – fotografii analogowej, czarno białej (w efekcie odrzucenia współczesnej kakafonii barw, jak sam mówi), bez różnorakich eksperymentów, dodatkowych lamp czy filtrów. Polega zawsze na swoim wyczuciu i znajomości sprzętu. Jego fotografie powstają w świetle zastanym, o porach dnia przez fotografów rzadko wybieranych – wczesnym rankiem lub o zmierzchu. Skąpe, ale zarazem miękkie światło nadaje zdjęciom wyraz smutku i melancholii.

Portrety Wideryńskiego to ciasne kadry, mocne zbliżenia, wyczekane momenty – pisze o jego twórczości Joanna Sabak. Wśród jego fotografii można odnaleźć ludzi kultury (w tym innych fotografów) i polityki, ale także przypadkowych bezdomnych i ludzi spotkanych podczas wypraw na Ukrainę, Białoruś czy do USA. Jego metodą jest rozmowa (nigdy nie robi zdjęcia, jeśli nie uzyskał na nie zgody). Zaczepia ludzi, których twarz go zainspirowała i stara się podchwycić dostrzeżone przed chwilą emocje. Słowami stara się naprowadzać na sytuację, która chwilę temu miała miejsce.



Nie inaczej odbiera się jego pejzaże – również utrzymane w czarno białej tonacji. Na co dzień robię setki zdjęć kolorowych – wyjaśniał autor. Ale jego własne poszukiwania, zdjęcia robione dla przyjemności są zawsze czarno białe. Czasem nawet specjalnie pozbawiane koloru. Pejzaże te są zawsze starannie skomponowanym kadrem, wycinkiem z jakiejś bliżej niezidentyfikowanej rzeczywistości. Wybiera do tego celu takie pory roku, które kojarzą się z przemianą: przełom jesieni i zimy, przedwiośnie. Autor kilkakrotnie podkreślał, że zależy mu głownie na uchwyceniu w przyrodzie ludzkich emocji.

Właśnie z tego zamysłu zrodził się projekt „Fizjografie”, czyli seria dyptyków – zestawień fotografii portretowej ze starannie dobranym pejzażem. Wideryński zestawił ze sobą portrety i pejzaże, tworząc podwójny obraz, który ma się nawzajem uzupełniać. Pomysł ciekawy, acz nie w pełni porywający. Głównie z powodu tej jednorodności emocji, z powodu natężenia smutku i melancholii. Aż chciałoby się zapytać, jak zilustrowałby dziecięcy śmiech, złość, czy też inne gwałtowniejsze emocje. Może to pytanie na jutro?



Mariusz Wideryński - w 1976 roku obronił dyplom z geologii historycznej. Po studiach pracował jako fotograf Krajowej Agencji Wydawniczej. Od końca lat 80-tych jako fotograf współpracuje z wydawnictwami i agencjami w kraju i za granicą. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików. W czerwcu 2005 roku został wybrany na stanowisko prezesa ZG ZPAF, w 2008 wybrano go po raz kolejny. Wykładowca fotografii na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz w Warszawskiej Szkole Filmowej. Był pomysłodawcą i kuratorem ponad 80 wystaw fotografii w Starej Galerii ZPAF. Inicjator i komisarz (wspólnie z zaproszonymi kuratorami - Małgorzatą Plater-Zyberk z Muzeum Narodowego w Warszawie oraz Adamem Sobotą z Muzeum Narodowego we Wrocławiu) wielkiej wystawy "Polska fotografia XX wieku" w salach Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie oraz Wilnie w 2007, Warszawskiego Lata Fotografii 2007, 2008 oraz cyklicznych międzynarodowych plenerów fotograficznych. Równolegle do twórczości fotograficznej uprawia grafikę użytkową. Projektuje plakaty, okładki książek, katalogi. Członek Stowarzyszenia Polskich Artystów Grafików Projektantów od 1983 do zakończenia działalności Stowarzyszenia. Od 1978 jest czynnym ratownikiem górskim GOPR i przewodnikiem beskidzkim.

A oto, co o swojej twórczości mówi sam Mariusz Wideryński: Od wielu lat zajmuję się fotografią portretową. Kiedyś była to swego rodzaju notatka fotograficzna i zapis powstający bez konkretnego planu. Z czasem okazała się świadomym działaniem, chęcią zatrzymania czasu, zapisania obserwacji, spostrzeżeń oraz uchwycenia obiektywem aparatu czegoś pozornie nieuchwytnego. Oczy, zmarszczki, układ ust oraz mimika twarzy dokładnie opisują emocje, stan ducha - a w końcu bagaż osobistych przeżyć. Każda twarz jest inna, wyjątkowa, każda na miarę życiowych doświadczeń i cech charakteru emanuje innymi informacjami. Każda tworząc niezwykły pejzaż bez wątpienia jest lustrem właściciela.

Równolegle z fascynacją portretem od zawsze wielkie znaczenie ma dla mnie fotografia krajobrazu. Pierwsze pejzaże były rejestracją miejsca, jego uroku i kolorytu. Z czasem zacząłem poszukiwać sytuacji plenerowych odpowiadających moim emocjom, stosownie wybrany motyw, czas fotografowania i światło pozwalały na wyrażenie ich za pomocą fotograficznego obrazu. Próba opisania osobowości portretowanych postaci poprzez zastawienie portretu z pejzażem, jako dwóch spójnych formalnie i znaczeniowo elementów, stała się osobistym wyzwaniem.


oprac. Ryszard Zaprzałka


foto by Paweł Topolski



czwartek, 04 marca 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -