Blog > Komentarze do wpisu

-> „Czas i przestrzeń nie istnieją”

To cytat z Donalda Judda i tytuł najnowszej wystawy w Biurze Wystaw Artystycznych, gdzie w piątek 12 marca swoje oryginalne grafiki i rysunki pokazała przedstawicielka najmłodszego pokolenia tarnowskich plastyków Anna Łabuz. Ta kolejna ekspozycja w Małej Galerii przy Rynku 4 z cyklu prezentującego młodych tarnowskich artystów udanie przekonuje, iż jeśli czas i przestrzeń nie istnieją, to potrzeba je stworzyć.
Artystka jest zainteresowana oba tymi problemami. Jej wcześniejsze prace związane były z miejscem, z przemieszczaniem, pokazywała maszyny, które pomagają ludziom podróżować. Prace nad którymi pracuje aktualnie są bardziej abstrakcyjne. Grafiki i rysunki uzupełniają się wzajemnie. - Interesuje mnie czas i jego opresyjność, fakt istnienia świata równoległego w głowie. W tym świecie nie istnieje czas, istnieją odnośniki, punkty w pamięci, ciągle transformowane od nowa. W tym „czasie, świecie myśli" czas jako taki istnieje cyklicznie, powraca się ciągle do pewnych motywów. W opozycji istnieje czas codzienności, zrytmizowany przez podział na minuty i godziny, pozbawiony względności. Mierzony i mierzalny przy pomocy czynności, które są koniecznie, niezbędne, potrzebne. Człowiek funkcjonuje według pewnych schematów czasowych; jest czas na coś, potem jest już za późno, potem jest już „po czasie". Anna Łabuz (rocznik 1984) to tarnowianka, absolwentka III Liceum Ogólnokształcące w Tarnowie. Wychowanka pracowni Elżbiety i Witolda Pazerów w Tarnowskim Centrum Kultury oraz Autorskiej Pracowni Jacka Kucaby przy Pałacu Młodzieży w Tarnowie. Od 2004 roku studiuje na Wydziale Grafiki krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie w 2008 roku obroniła dyplom licencjacki w Pracowni Wklęsłodruku u prof. Henryka Ożoga. Obecnie kończy studia magisterskie i pracuje nad dyplomem w tej samej pracowni. Związana z Pracownią Rysunku prof. Joanny Kaiser. Studiuje także w Katedrze Bliskiego i Dalekiego Wschodu na UJ. Pracuje w technice akwaforty, akwatinty, czasem suchej igły i mezzotinty, dodając również techniki własne. Na pierwszej indywidualnej wystawie w swoim rodzinnym mieście pokazała grafiki wykonane w tradycyjnych technikach warsztatowych: akwaforty i akwatinty. Poniżej prezentujemy interesujący wywiad z Anną Łabuz przeprowadzony przez Ewę Łączyńską-Widz.



Ewa Łączyńska-Widz: Nie chodziłaś do liceum plastycznego, zainteresowanie sztuką przyszło później czy wybór liceum ogólnokształcącego był świadomą decyzją?
Anna Łabuz: Na zajęcia plastyczne uczęszczałam jeszcze w podstawówce, rysowałam więc właściwie od zawsze, jak zresztą wiele dzieci. Wybór liceum ogólnokształcącego był jednak jak najbardziej świadomą decyzją, miałam wiele zainteresowań, w wieku 15 lat trudno było mi jednoznacznie decydować się na wybór jednego z nich. Uważam, że rozwój w jednej dziedzinie może pozytywnie rzutować na inne.

EŁ-W: Pracujesz w technikach grafiki warsztatowej, nie miałaś ochoty zająć się grafiką komputerową, która daje przecież większe możliwości?
AŁ: Grafika warsztatowa zafascynowała mnie kilka lat temu i wciąż czuję, że tkwi w niej ogromny potencjał. Grafika komputerowa nigdy mnie aż tak nie pociągała. Wydaje mi się, że istnieje inny rodzaj świadomości przy tworzeniu grafiki warsztatowej. Ja wciąż jeszcze mam takie poczucie, że chcę mieć kontakt dotykowy z tym, co tworzę, a przy grafice komputerowej ta sfera jest jakby zamknięta. Przy grafice warsztatowej każde działanie, ponieważ jest czasochłonne i odwracalne tylko do pewnego stopnia, wymaga większego skupienia i chociaż posiada ograniczenia, to pozwala wybrać drogę, którą się podąży. W grafice komputerowej istnieje tak duża dowolność, że chyba bym się w niej pogubiła. Ale wydaje mi się też, że zainteresowanie grafiką komputerową przyjdzie z czasem, że doświadczenia z pracy nad warsztatem staną się wtedy jakimś punktem wyjścia.

EŁ-W: Nieczęsto w Galerii Miejskiej w Tarnowie możemy oglądać prace wykonane w technikach akwaforty i akwatinty, możesz w skrócie powiedzieć na czym polegają obie techniki, ile trwa proces powstawania takich grafik?
AŁ: Obie techniki należą do technik wklęsłych, czyli to, co wytrawimy czy narysujemy jest potem pokryte farbą i drukowane. Techniki te wykonuje się na blasze miedzianej lub cynkowej. W przypadku akwaforty blachę po odtłuszczeniu kryje się tzw. miękkim werniksem, zasłaniając w ten sposób miejsca, które mają być nietrawione w kwasie. Później dowolnym narzędziem, najczęściej igłą, gwoździem wykonuje się rysunek, następnie powstałe przez odsłonięcie kreski trawi się w kwasie. Przy akwatincie po odtłuszczeniu blachy pokrywa się ją sproszkowaną kalafonią, zatapia się kalafonię przy pomocy palnika. Następnie części, które mają pozostać białe, zasłania się werniksem, pozostałe trawi przy pomocy kwasu azotowego. Można zyskać gradację szarości stopniując długości czasu trawienia, najkrótsze dają najjaśniejszy odcień szarości.
Obie techniki są czasochłonne, wymagają wielu czynności niezwiązanych z samym procesem tworzenia. Pewne działania wymagają, by poczekać na ich rezultat, np. zasłanianie werniksem wymaga czekania na jego wyschnięcie, bo niewyschniętego nie można włożyć do kwasu, werniks straciłby swoje właściwości. Niekiedy rezultat jest inny od zamierzonego, co czasem jest pozytywne, ale niekoniecznie i wtedy cały proces należy powtórzyć od nowa
.



EŁ-W: Ciekawi mnie zestawienie twoich ulubionych technik, grafiki, która jest pracochłonna, skomplikowana, uzależniona od wielu dodatkowych czynników i rysunku, który jest najszybszą i najprostszą formą stworzenia obrazu.
AŁ: Rysunek pozwala mi na przełożenie bezpośrednie danej inspiracji i kwestia czasu jest tu również bardzo istotna, bo przy rysunku ta inspiracja nie ulega rozproszeniu. Warsztat pozwala na różne "wypadki" w trakcie procesu tworzenia grafiki i daje to możliwość twórczego ich wykorzystania. Kolejne bodźce, pomyłki, błędy, przypadki np. przetrawione fragmenty blachy można wykorzystać, proces tworzenia rozciąga się więc w czasie, moje zamierzenie ulega transformacji i często powstaje dużo ciekawsza praca niż zamysł. W każdym razie na pewno nieco inna.

EŁ-W: Akademia nie jest twoją jedyną uczelnią, gdzie jeszcze studiujesz i jak inne zainteresowania wpływają na twoje prace plastyczne?
AŁ: Studiuję także w Katedrze Bliskiego i Dalekiego Wschodu na Uniwersytecie Jagiellońskim. Z tych studiów wypływają fascynacje sztuką, czy to Dalekiego czy Bliskiego Wschodu, które niejednokrotnie stały się wręcz permanentną inspiracją. Sztuka jest pewnym ścisłym elementem kultury, filozofii, sposobu myślenia i postrzegania świata - dlatego poznanie sztuki odmiennej od europejskiej każe się zastanowić nad różnorodnymi możliwościami jakie dają sztuki wizualne, nad wzajemnymi oddziaływaniami innych elementów kultury. Wydaje mi się, że pozwala to spojrzeć w zdecydowanie szerszej perspektywie na własne możliwości, a jednocześnie podważa zasadność wyboru takiej a nie innej drogi. Pozwala ciągle się rozwijać.

EŁ-W: Przygotowałaś bardzo ciekawy dyplom licencjacki, bardzo ekspresyjny. Przedstawiał nieco archaiczne środki transportu: łodzie podwodne, sterowce, pociągi, związane ze zmianą miejsca, podróżowaniem, ale w surowym czarno-białym ujęciu również z wojną. Skąd takie zainteresowanie?
AŁ: Szczerze mówiąc jakoś nie kojarzyłam tych prac nigdy z tematami wojennymi, ale to ciekawa uwaga, zwłaszcza ze względu na pierwsze źródło moich zainteresowań - znalezione gdzieś w Internecie zdjęcie sterowca, który kojarzy się przecież przede wszystkimi z okresem międzywojennym, z napięciem związanym ze zbliżającym się wtedy czasem kolejnej wielkiej wojny. Jednocześnie ma w sobie coś z bomb zrzucanych z samolotów. Mnie fascynowała głównie jego forma i wyobrażenie unoszącej się, ciężkiej obłej bryły nad ówczesnymi miastami, nie obfitującymi przecież w architekturę wieżowców, w tak oczywistą obecnie. Fascynacja sterowcami, ich formą, konstrukcją, trwała kilka miesięcy. Później zaczęłam szukać pojazdów podobnych w formie. Jeśli więc istniała fascynacja wojenna, to była podświadoma.

EŁ-W: Na wystawie w Tarnowie zobaczymy część dyplomu magisterskiego, nad którym aktualnie pracujesz. W porównaniu do wcześniejszych prac, te są rozmyte, bardziej abstrakcyjne, ale widać też konstruktorskie inspiracje.
AŁ: Tutaj moje wcześniejsze zainteresowania, związane z ciężkimi konstrukcjami ogromnych pojazdów nakładają się na fascynację formą subtelną, ulotną, ledwo zaznaczoną. Jakiś czas temu zainspirowało mnie japońskie monochromatyczne malarstwo tuszem i wydaje mi się, że ono wciąż zyskuje odzwierciedlenie w moich pracach. W malarstwie monochromatycznym podejście do gestu jest bardzo świadome; gest pokazuje sugestię, zarys, nie ma pretensji do bycia opisem. Dlatego staram się unikać opisu w swoich pracach, zarysowywać raczej jakieś dalekie aluzje, nie rzeczywistość obiektywną, w której poznaniu nie do końca ufam.

EŁ-W: Jesteś ostrożna w użyciu koloru, dlaczego?
AŁ: Być może dlatego, że kolor niesie dodatkowe znaczenia i moim zdaniem wymaga dodatkowej świadomości; użycie koloru musi wynikać z poczucia, że właśnie ten kolor i właśnie w tej formie powinien się pojawić. Dotychczas raczej nie czułam potrzeby użycia koloru.

EŁ-W: Masz pomysł na kolejny cykl, który zaczniesz po skończeniu dyplomu?
AŁ: Niekoniecznie od razu na cykl, chociaż gdy pojawia się inspiracja, to zazwyczaj powstaje więcej prac jej dotyczących. Myślę, że chciałabym rozpocząć "poznawanie" koloru, co będzie dla mnie sporym wyzwaniem.



Anna Łabuz – ur. w 1984 roku w Tarnowie. Absolwentka III Liceum Ogólnokształcące w Tarnowie. Wychowanka Autorskiej Pracowni Plastycznej Elżbiety i Witolda Pazerów w TCK oraz Autorskiej Pracowni Jacka Kucaby przy Pałacu Młodzieży w Tarnowie. Od 2004 roku studiuje na Wydziale Grafiki krakowskiej ASP, gdzie w 2008 roku obroniła dyplom licencjacki w Pracowni Wklęsłodruku u prof. Henryka Ożoga. Obecnie kończy studia magisterskie i pracuje nad dyplomem w tej samej pracowni. Związana z Pracownią Rysunku prof. Joanny Kaiser.
Pracuje w technice akwaforty, akwatinty, czasem suchej igły i mezzotinty, dodając również techniki własne.

Wystawę grafik i rysunków Anny Łabuz „Czas i przestrzeń nie istnieją” można oglądać w Galerii Miejskiej w Tarnowie od 12 marca do 6 kwietnia 2010 r.
Ewa Łączyńska-Widz, BWA


oprac. Ryszard Zaprzałka


foto by Grzegorz Golec



czwartek, 18 marca 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -