Blog > Komentarze do wpisu

-> „Jestem ikoną tej dekady, po to się urodziłem”

I dodaje - W tym kraju jest tylko jeden geniusz: JA! Tak mówi o sobie Robert Kuta - „papież krakowskiej sztuki”, jeden z najciekawszych i najbardziej ekscentrycznych artystów młodego pokolenia, urodzony w Tarnowie (rocznik 1988), obywatel świata. Retrospektywną wystawę jego prac otwarto w ostatni piątek 29 stycznia w Galerii Miejskiej BWA. I trochę żal, że jego wernisaż nie zgromadził w Pasażu Tertila spodziewanych tłumów, pomimo zapowiadanej możliwości nabycia limitowanej serii artzinów artysty. No cóż, jeszcze raz potwierdziła się stara zasada, iż najtrudniej o uznanie wśród swoich. Sztuka Roberta Kuty jest „wirusem infekującym skonwencjonalizowaną kulturę, uderza w jej oczywistość, robi prywatną rewolucję.” Kuta nie boi się realizować swoich najśmielszych artystycznych fikcji na uczelni, w przestrzeni publicznej, wszędzie. Takie działania najczęściej określane są jako „strategia szaleństwa i skandalu”. Niezależność artystyczna, niezrozumienie, związany ze sztuką ekstrawagancki sposób i styl życia oraz sieć intryg, uczyniły z Kuty wroga publicznego (uczelnianego?) numer 1. „Krakowskie drobnomieszczaństwo zgrzyta na mój widok zębami”- mówi o sobie. Kuta budzi nieufność, wrogość, awersję swoim strojem i zachowaniem. Chodzi zawsze szybko, lekko zgarbiony w dziwacznych ciuchach, zachowuje się jak gwiazda z pierwszych stron gazet, gardzi wszystkim i wszystkimi. Ma wszystko gdzieś. Ludzie w ogóle go nie interesują. Ciągle prowokuje. Twarz ma bardzo szczupłą, wręcz wychudzoną. Jest postacią która wyzwala bardzo skrajne emocje. Manipuluje ludźmi. Codziennie wznieca wokół siebie indywidualne i spontaniczne rewolucje, będące „emanacją jego wewnętrznych i całkowicie naturalnych impulsów.” Nasuwa się pytanie o granice między prowokacją, demistyfikacją obłudy i umowności norm a szaleństwem. Choć jego działania sprawiają wrażenie chaotycznych, mają przemyślany i poważny cel. Nie chowa się za statusem artysty, często traktuje go z ironią, nie wpisuje się w bezpieczne programy artystyczne, bierze pełną odpowiedzialność. Artysta rok w rok trafia na listę najgorzej ubranych gwiazd według PETY. Dla zaspokojenia jego zamiłowania do naturalnych futer, skór oraz akcesoriów z węży, czy krokodyli zabito już setki zwierzątek. Ostatnio przechadzał się po ulicach Londynu w futrze, które wyglądało na zrobione z połowy fauny Mazur. Robert Kuta gdziekolwiek się pojawi zawsze robi wrażenie. Jego sylwetka sprawia, że nie da się przejść koło niego obojętnie. Niedawno wieczorem paparazzi przyłapali go, jak wychodził z paryskiej knajpki ubranego w czarne leginsy z lampasami, nabijanymi jetami. Zestawił to z czarną koszulką i kolorową kurtką. Uzupełnieniem stroju były buty Louboutin i okulary przeciwsłoneczne Ray Ban. Robert Kuta ma obwód głowy równy obwodowi talii, ale nie zamierza przytyć. Co więcej, panicznie boi się dodatkowych kilogramów, szczególnie w święta. Gwiazda trzyma się więc „reguły trzech kęsów". W ten sposób twierdzi, że „może jeść wszystko". Robert Kuta oskarża fotoreporterów o doprowadzenie go na skraj załamania nerwowego. Za każdym razem, kiedy widzę aparat fotograficzny, wariuję. Zaczynają mi się trząść ręce i ogarnia mnie lęk. Niestety, za bycie osobą medialną płaci się swoją cenę. Zwłaszcza, że Robert samym swoim wyglądem kusi ciekawskich reporterów. Dziwacznie ubrany chudzielec - to robi wrażenie. Ten 22 latek, niedawny absolwent Liceum Plastycznego w Tarnowie, obecnie studiuje na III roku malarstwa krakowskiej ASP w Pracowni Interdyscyplinarnej prof. Zbigniewa Bajeka. W 2008 roku otrzymał stypendium twórcze Telewizji Polskiej w konkursie „Dolina kreatywna, czyli czego szuka młoda sztuka” (I miejsce). W październiku 2009 był uczestnikiem Art & Fashion Festiwal „Fashion Workshop” prowadzonym przez Monikę Jakubiak, polską projektantkę współpracującą m.in. Z Vivienne Westwood. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, fotografuje siebie, wydaje własne fanziny, pisze teksty o sobie, oraz szyje unikatowe ubrania. Prowadzi bloga wwww.robertkuta.blogspot.com w całości poświęconego własnej osobie. Swoje prace wystawia od 2007 roku, realizując wystawy indywidualne, biorąc równocześnie udział w licznych projektach zbiorowych, laureat wielu nagród i wyróżnień.



Z niezmiennym entuzjazmem i fantazją tworzy od 10 lat. Wiecznie młody duchem i energiczny, choć ma dopiero 21 lat. Artysta, który udowodnia, że sztuka w wydaniu polskim nie musi być nudna i zachowawcza. Tworząc, kieruje się mottem: „W sztuce nie chodzi o bycie sensownym. Liczy się to, jak się czujesz”. Swoją pierwszą galerię założyły na początku u siebie w pokoju, później na najbogatszej ulicy Zwierzynieckiej w Krakowie. Początkowo galeria nosiła nosi nazwę „Bez Sensu”, zmienia ją jednak wielokrotnie. Galeria znana była więc także jako m.in „Robert Kuta”, czy „Nothing special”. Kuta uczynił galerię prawdziwą mekką dla wszystkich tych, którym bliska była prawdziwa sztuka. Ściągają tu ludzie z całego kraju. „Bez Sensu” sprzedaje wszystko, co kojarzy się z szokującym stylem: obraz malowane na poniszczonych, starych arkuszach, znaleźć można również wytarte jeansy, skórzaną odzież projektowaną przez artystę, magazyny, ręcznie robione artziny, małe przedmioty użytkowe, zdjęcia, nawet jedzenie. Połączenie tych wszystkich elementów i zgromadzenie ich w jednym miejscu, daje piorunujący efekt. Jest to rok 2009 a galeria wzbudza prawdziwe oburzenie wśród purytańskiej elity krakowskiej... A jednak to właśnie tam narodził się jego styl i wizja, a Kuta stworzył niepowtarzalną mieszankę sztuki i mody. Niewątpliwie do wykreowania takiego wizerunku przyczynił się fakt, że obrazy i ubrania firmowane nazwiskiem Kuty nosili członkowie zespołu „Foals” – i to zarówno podczas koncertów, jak i wystąpień telewizyjnych. Kuta nie stroni od ekscentryczności i dziwactwa. Z fantazją łączy pop z abstrakcja, odzież ekskluzywną z modą prosto „z ulicy”: znoszone trampki z fluorescencyjnymi kolorami, fotografie umieszczaną w kilku egzemplarzowych artzinach z dodatkiem artystycznej grafiki. Od czasu pierwszej wystawy, Kuta wielokrotnie sięga po historyczne inspiracje, z pełną swobodą przystosowując styl i XVIII-wieczne techniki malarskie do współczesnych odbiorców. Kuta nigdy nie trzyma się sztywnych reguł. Obrazy powstają bez wcześniejszych koncepcji, prosto na płótnie, kierując się wyłącznie swoją fantazją, a nie zasadami kompozycyjnymi. Odważnie łączy pozornie nie pasujące do siebie materie i style: tandetę z przepychem, prostotę z drapieżnością. Jego fantazyjne, bezkompromisowe obrazy są lekiem na napuszenie świata wielkiej sztuki. A jednak mimo swojej ekscentryczności, Kuta nigdy nie odciął się od korzeni, od tradycyjnego malarstwa, które bardzo szanuje. Klasyka niezmiennie go inspiruje. Obrazy z 2006 i 2007 r. potwierdzają jego fascynację historią, sztuką i literaturą. Chętnie eksperymentuje, sięgając po elementy z ubiegłych wieków. Robert Kuta to jeden z symboli pop kultury współczesnego świata. Znany jako „papież krakowskiej sztuki” i skandalista. To kolorowa postać świata sztuki. Same wystawy Kuty to prawdziwe artystyczne show, pełne nietuzinkowych pomysłów i feeri barw: podłogi pomalowane kredkami, zdjęcia pod sufitem, poniszczone obrazy, częstowanie cukierkami z jego nazwiskiem i podobizną. Kuta nigdy nie ogranicza się do bycia tradycyjnym artystą. Projektuje dla wspomnianego Foals, jest także autorem okładek płyt i własnych gazet.
Ostatnie lata przyniosły mu nieco wyciszenia i spokoju, wciąż jednak pozostaje barwną postacią, a jego malarstwu nie brakuje nowatorskiego podejścia, drapieżności i... świetnego wyczucia współczesnych gustów. Brązowe włosy, szalone stroje własnego projektu, trampki, wielkoformatowe obrazy, rurki, bluzy z kapturem, kolory oślepiające oczy, podarte ubrania - oto Robert Kuta.



…”Dziecko Warhola. Nowy Basquiat. Obrazkowe sumienie młodego, wielkomiejskiego pokolenia. Osobowość i talent. Anonimowy, utalentowany łobuz z niezwykłym życiorysem. Uwielbia swoją babcię. Ciągnie się za nim opinia przereklamowanego, zblazowanego dzieciaka. Inni uważają, że jest nową nadzieją znudzonego środowiska. Od wyrzutka do elity. Ma w sobie to coś – urodę, talent, osobowość, życiorys, tajemnicę, coś, co każe uważać go za ikonę. Jak Debbie, Andy, Lou przed nim. Brzydzi go gatunek ludzki, a jednocześnie ludzi uwielbia. Z wzajemnością. Jest gwiazdą każdej imprezy. Świetnie funkcjonuje wśród ludzi świata mody. Widywany na pokazach, fotografowany przez mistrzów. Nosi wytarte dżinsy, poszarpane tiszerty własnego projektu, kamizelki dla dzieci. I buty. Zawsze musi mieć ciekawe buty, i lubi, gdy zwracają na nie uwagę. Zawsze z aparatem fotograficznym. Uwielbia eksperymentować. Buntownicza natura nie pozwala mu tolerować współczesnych środków komunikacji. Jego sztuka jest dokładnie taka, jak współczesna masowa rzeczywistość – ekshibicjonistyczna, wulgarna, wścibska, egocentryczna. Zdjęcia Kuty są obrazkowym reality-show. W roli głównej on. Zdjęcia zatrzymują mijającą chwilę. Stworzył własną przestrzeń w mieszkaniu, które dzielił z koleżanką. I w pracowni. W obu tych miejscach panuje totalny bałagan. Chaos i brud. Tylko tak potrafi funkcjonować. Wszędzie walają się farby, zdjęcia, ciuchy. Ma świetny gust, wiecznie niegrzeczny chłopiec.”

A oto garść opinii na jego temat: Robert Kuta nie jest prawdziwym człowiekiem. Jest od A do Z wykreowany. Jest kim chce. To że ludzie nie mogą dostrzec niczego pod jego wizerunkiem nie jest żadnym zaskoczeniem. Nie ma sensu zaglądać pod powierzchnię. Wszystko dzieje się na naszych oczach. Robert Kuta nie jest niewolnikiem swojego pochodzenia, wychowania, nawet płci. Może być, kim chce. Taka wolność oznacza spełnienie. Kuta jest społecznie chory. Bardzo zgrabnie siebie wystylizował. Jest świadomy własnej klasy. Wszyscy próbują go kopiować, ale nie mogą osiągnąć tego samego smaku. Na polskie gusta jego uroda jest zbyt wyzywająca. Jest zanurzony w nowojorskiej modzie i przenosi to do malarstwa. Kuta nie może sobie narzucić granicy bo może robić wszystko. Nie znosi stagnacji. Często prowokuje by coś się działo. Podąża za intuicją. Zawsze się spieszy. Okulary przeciwsłoneczne są jego makijażem. Nawet w nocy. Pół jego twarzy to okulary. Robert Kuta lubi być w centrum zainteresowania. Ma okropny temperament. Jednak w dużej mierze wszystko co robi to raczej niefrasobliwa autopromocja na najwyższym poziomie – jednak.



Działania artystyczne, artefakty, gadżety czy też same obrazy których twórcą jest Robert Kuta są często rzeczami które ukazują nam świat z zupełnie innej zaskakującej perspektywy. Mają charakter uniwersalny. Artysta nie tylko komentuje rzeczy świata realnego ale próbuje wciągnąć w swoją grę innych ludzi. Działania Kuty maja różnych i otwarty charakter – to zależy od tego na jaki szalony pomysł artysta wpadnie – jedno jest tu pewne – nic nie jest w stanie przeszkodzić mu w realizacji zamierzonego projektu. Robert Kuta aby działać sięga do różnych metod i technik - maluje i rysuje, a także robi zdjęcia - zwłaszcza autoportrety, te bowiem, jak sam twierdzi, są zawsze niepowtarzalne. Tworzy blog (www.robertkutaielawiatr.blogspot.com), a także ciekawe i kontrowersyjne akcje, które wprowadzają mętlik, zamieszanie i ferment myślowy w społeczeństwie. Ma głowę pełną pomysłów, kolejnych realizacji. Jak sam twierdzi „artysta w sztuce może wszystko”. Fascynują go ikony popkultury, przede wszystkim mechanizmy, które sprawiają, iż z nieznanej dotąd nikomu osobie można zrobić megagwiazdę show-biznesu.
Jego obrazy za każdym razem nabierają nowych znaczeń. Bardzo stara jest koncepcja, zakorzeniona jeszcze w starożytnej myśli Plotyna, iż to co widzialne prowadzi nas do tego co ponadzmysłowe, transcendentne. Malarstwo Roberta Kuty może nie otwiera nam świata duchowego, odsłania jednak ukryte znaczenia symboli popkultury. Może też prowokować do pytania o to czy sam artysta nie jest wciągnięty w mechanizmy pop-kultury i czy sam już nie jest ikoną? Otwórzmy się na ukryte znaczenia jego sztuki , pozwólmy by do nas przemówiła, pozwólmy sobie na komfort wyjścia poza sferę czysto wizualnego odbioru. Nie będziemy wówczas zawiedzeni wędrówką, do której zaprasza nas sam Robert Kuta .



Czy Robert Kuta jest człowiekiem łamiącym prawo dla osiągnięcia korzyści własnych, wykorzystujący swoją pozycję społeczną do załatwienia osobistych interesów, a może to awanturnik, wichrzyciel? Ja go po prostu nie lubię. I to nawet nie przez zazdrość o to, iż perfekcyjnie opanował sztukę autokreacji i tylko dzięki temu stał się legendą. Nikt nie zaprzeczy, nie natrudził się tak, jak na przykład Michał Anioł przy freskach w Kaplicy Sykstyńskiej. Produkuje te swoje Autoportrety, obrazy celebirties i to obliguje go do mówienia otwarcie: tak, jestem artystą, składajcie mi hołd. Nie zmienię historii sztuki, jego nazwisko już w jakimś sensie funkcjonuje w obiegu sztuki. Co to za hybryda?! Zwyczajna karykatura. Kolejne pytanie brzmi czy Robert kuta jest prawdziwa osobą, czy jednym z najlepszych sztucznych wyrobów, kiedykolwiek wyprodukowanych? Cóż, aby być dziś artystą, trzeba w pierwszej kolejności być dobrym ekonomistą. Kuta wspina się na szczyt dzięki konsumpcjonizmowi, jego artyzm jest wątpliwy. Żeruje na niewysublimowanym guście społecznej masy. Ja tego nie kupuje.

Robert Kuta  nie żyje wprost czy po prostu,  raczej tworzy własne życie. Robert Kuta to przeżyta w skali mikrokosmosu kultura masowa. Przypadek Roberta Kuty pokazuje schemat funkcjonowania kultury, w której o tym kto jest autorem konkretnej wypowiedzi, wyrokuje publiczność. By zachować pozycję, musi on przyjąć chociaż część postulatów formułowanych przez społeczność, czyli tak kreować własną indywidualność, by odpowiadała powszechnym wyobrażeniom na temat osobowości artysty. Wobec tego Robert Kuta musi teatralizować swoją egzystencję, „usztuczniać” ją wedle przyjętego przez niego wzoru. W efekcie jego aktywność jawi się jako wypadkowa trzech zjawisk: „widowiska kulturowego”, metody konstruowania osobowości za pomocą systemu rynkowego oraz procesu „śmierci postaci scenicznej”.


Ryszard Zaprzałka
PS. Przy pisaniu tego artykułu korzystałem z materiałów ze strony internetowej R. Kuty.


foto by Paweł Topolski



piątek, 05 lutego 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz

Komentarze
Gość: misza, *.tck.pl
2010/02/05 18:15:30
szkoda tylko że nie było Pana na wernisażu, bo tłumy wbrew temu co Pan pisze dopisały
-
Gość: PZ, *.is.net.pl
2010/02/06 11:50:28
Nie było Pana i tym razem na wernisażu a szkoda bo stracił Pan Pani Ryszardzie Zaprzałko materiał na naprawdę dobry artykuł. Kto wie, czy Kuta za jakiś czas nie będzie sławniejszy od Sasnala, którego artystyczne artefakty też nie rzucają na kolana wirtuozerią wykonania oraz oryginalnością pomysłu. Tłumy nie były wcale mniejsze niż na poprzednim wernisażu Tarasewicza, co widać resztą na licznych fotoreportażach. Na wernisażu miał miejsce pewnego rodzaju skandal sprowokowany przez lokalnego artystę rzeźbiarza (no jakiego? Kto zgadnie) i w ogóle było bardzo energetycznie. Bliższym kontakcie Kuta zdecydowanie zyskuje i zaskakuje wybitną elokwencją. Od jakiegoś czasu czytam ten Pański blog i czasami nie mogę się nadziwić po co Pan to robi, czy aby tylko w celu zabicia czasu? Pisz Pan rzetelnie o imprezach na których Pan był albo wcale. Życzę poprawy i pozdrawiam.
-
Gość: urszulapiotr, 85.117.21.*
2010/02/09 09:47:53
Ciekawe odpowiedzi. Przecież pan Zaprzałka nie opisuje swoich wrażeń z ze spotkania z artystą. Nie musiał być na wernisażu, by przytaczać opinie innych. Bardzo zręcznie połączył przeciwstawne zdania ze słowem Kuty i zrobił dobry artykuł informacyjny. Tak się robi, by nie ulec bezpośredniemu kontaktowi. Wrażenia z wernisaży są zbyt subiektywne.
-
Gość: PZ, *.is.net.pl
2010/02/09 20:07:07
Zlepianie czyichś cytatów i robienie z tego recenzji wydaje mi się nieetyczne, co innego posiłkować się materiałami jako uzupełnieniem własnych przemyśleń. Sztuka jest właśnie po to by wywoływać emocje i to jak najbardziej subiektywne, na tym to polega, nie można pisać o koncercie, spektaklu czy wystawie na podstawie obcych relacji, bo można wprowadzić potężne zafałszowania. Taki błędne informacje były już podczas wigilii środowisk twórczych o na której Pan Ryszard Zaprzałka zobaczył tłum artystów, którego tam akurat nie było, na wernisażu Kuty Pan Ryszard tego tłumu nie zauważył, ciekawe dlaczego? Zamiast klecić informacyjne teksty z materiałów których w necie pełno, napisz Pan co pan sądzi o żółtym nocniku Kuty, który być może stał się najważniejszym, symbolicznym pomnikiem pokolenia bezczelnych, cwanych i niezwykle zdolnych szczeniaków do jakich z pewnością zalicza się Kuta. I co Pan na to Panie Ryszardzie Zaprzałko?
-
Gość: urszulapiotr, 85.117.21.*
2010/02/09 20:38:34
To jest typowe ocenianie życzeniowe. Bo ja bym tak chciał. Nie tędy droga.
-
Gość: PZ, *.is.net.pl
2010/02/10 21:07:44
Żeby nie brnąć w czcze konwersacje na poziomie sutereny, powiem tylko, że nawet podoba mi się z lekka grafomański, quasi elokwentny styl Pana Zaprzałki, tylko prawdy więcej i faktów sprawdzonych! I tyle!
-
Gość: jawal, 85.117.20.*
2010/02/10 21:23:56
jeżeli już to suteryny :) Mnie też się podoba, bo jest niezależny i nie podlizuje się władzy. Pisze co myśli.
-
Gość: PZ, *.is.net.pl
2010/02/11 20:35:53
SUTERENY, zdecydowanie, forma - suteryna - to ewidentna wiejska gwara. No nie onanizujmy się już bez powodu. No chyba że ktoś ma problemy emocjonalne. a NIECH SE PISZE KTO CHCE, niezależnie zlepia opinie innych, dla mnie jednak, powtarzam to uparcie to oszustwo i kompletny brak etyki.













-
Gość: jawal, 85.117.20.*
2010/02/11 21:56:05
Wiesz, mam taki zwyczaj, że jak mi coś nie pasi, to tego nie czytam. Po co się wymądrzać? Bo teraz mam myśleć, ze Ty jesteś taki mądry, a pisanie R. Z. jest głupie? Takimi gadkami zniechęcasz tylko do siebie. Wyluzuj ziom, nie ma o co się napier....ać :)
-
Gość: PZ, *.is.net.pl
2010/02/17 20:48:20
NIE PASI - co to gwara? Kto tak mówi? Z jakiej wsi? A poza tym nigdzie nie stwierdziłem, że pisanina pana RZ jest głupia, niektóre jego samodzielne teksty są bardzo ciekawe, tekst o Kucie mnie po prostu wkurzył bo akurat byłem na tej imprezie od początku do końca, jestem nawet na kilku zdjęciach i spoko loko, JAWALU, jak możesz to napisz coś jeszcze w tej swojej śmiesznej gwarze. Serialnie pozdro, zoooom!


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -