Blog > Komentarze do wpisu

-> Tarnowska kultura z perspektywy sprzedawcy spodni...

Rozszerzona wersja wywiadu Jerzego Reutera, jaki ukazał się w ostatniej w tym roku Gazecie Tarnowskiej (Gazeta Krakowska).



Kim jest Ryszard Zaprzałka vel Smagacz: poetą, dziennikarzem, kupcem?
Myślę, że każdą z tych postaci po trochę. Na pewno poetą bywam, więc pisanie wierszy to świętowanie. Mam  na swoim koncie sześć tomików wierszy, kolejny jest gotowy do druku. Dziennikarstwo to zawód, który uprawiam w różnych formach, od gazety drukowanej (m.in. tygodnik Echo Tarnowa.)  po Internet, gdzie redaguję i wydaję Tarnowski Kurier Kulturalny. Aliści zawsze zajmowałem się najszerzej rozumianą kulturą miasta i regionu. A ponieważ z żadnego z powyższych zajęć, a raczej pasji, nie sposób wyżyć, o utrzymaniu rodziny nie wspominając, zająłem się handlem. Dokładnie sprzedaję spodnie na Burku, gdzie wraz z żoną dzierżawimy stoisko w jednym z tamtejszych pawilonów.

To od ilu już lat sprzedajesz ludziom spodnie i pod jakim nazwiskiem?
Od kilkunastu lat, dokładnie pod koniec swojej pracy zawodowej w tarnowskim teatrze, gdzie przepracowałem w sumie ćwierć wieku, od montażysty dekoracji zaczynając, poprzez rekwizytora, inspicjenta, statystę, organizatora widowni, kierownika sceny objazdowej, na szefie działu technicznego skończywszy. Myślę, iż handel ma wiele wspólnego z teatrem. Obie profesje wymagają umiejętności autokreacji, łatwości w nawiązywaniu kontaktów, są bardzo stresujące i wymagające gotowości na ekstremalne wyzwania. A co do nazwisk, to swoje wiersze podpisuję R. Smagacz, zaś reszta mojego ego to R. Zaprzałka.

Dlaczego w filmach, literaturze, teatrze nie przywiązuje się wagi do spodni. Bohaterowie głowią się nad rozmiarem płaszcza, szyją koszule, albo zdejmują majtki. Ktoś napisał dramat o kamizelce, inny ktoś o kapeluszu. Gdzie są spodnie? Przecież by stać się nagim wystarczy zdjąć portki. Nic więcej.
Fajne pytanie ale odpowiedź na nie wcale nie jest łatwa. To jak na razie literacka „biała plama” i ciekawe wyzwanie dla ewentualnych chętnych. Z całą odpowiedzialnością twierdzę, że traktat o zdejmowaniu spodni lub konsekwencjach ich nie posiadania, wierszem lub prozą, absolutnie powinien powstać Nieskromnie się przyznam, iż od jakiegoś czasu zastanawiam się nad „popełnieniem” czegoś większego na ten temat. Tylko czy samo zdjęcie spodni i wypięcie gołego tyłka, co m.in. na scenie naszego Solskiego wykonał przed laty niejaki Papkin vel Ogrodnicki, może być czymś więcej niż tylko desperackim ekshibicjonizmem? Czy w spodniach poza fizjologią można dojrzeć jakąś filozofię?



Pracujesz na chleb, czy dla przyjemności?
Najczęściej na rachunki, a jak coś zostanie, to kupuję chleb.

Ciężka jest dola sprzedawcy spodni?
Ciężka. Szczególnie teraz w tzw. kryzysie W dodatku magistrat skutecznie wpisuje się w politycznie zaprogramowane niszczenie drobnego, rodzinnego handlu, preferując i promując duże markety i galerie. Na szczęście są z nami nasi stali klienci, ale i oni „przędą” coraz cieniej… .

No, właśnie! Jak mam ciebie nazywać? Pan prezydent miasta mówi o tobie per handlujący, inny, gdy chce ci dokopać, mówi, że jesteś handlarzem, a jak chce się podlizać; kupcem.
Zdecydowanie jestem za nazywaniem wykonywanej przeze mnie profesji kupiectwem i przywrócenie mu dziewiętnastowiecznego etosu. Kupiec, którego synonimem jest dla mnie Rzecki z „Lalki” B. Prusa, to główny protoplasta zupełnie niesłusznie spostponowanej przez komunistów, a i teraz z trudem odzyskującej należne jej  miejsce w społeczeństwie klasy średniej. A to ona jest rdzeniem i kręgosłupem zachodnich demokracji, to ona jest głównym elementem stabilizującym tamtejsze sceny polityczne. I dobrze by było aby pamiętali o tym także nasi lokalni politycy i nie traktowali mieszczan (czytaj: kupców i rzemieślników), jak mięso wyborcze, zaś potem, jak powyborczą padlinę. W naszym galicyjskim miasteczku przysłowiowym papierkiem lakmusowym stosunku pana prezydenta i jego magistrackich urzędników do tzw. drobnego, rodzinnego i rodzimego handlu jest bliski mojemu sercu Burek wraz z pobliskimi pawilonami. Jak na razie batalię, a raczej bitwę o rozsądną modernizację tego placu (kupcy), a nie jego totalną likwidację (prezydent) wygrali ci pierwsi ale droga do zakończenia wojny o ucywilizowanie tego miejsca jeszcze daleka.

Nie znudziło cię codzienne wyczekiwanie na klientów? Można w takim stresie pisać wiersze?
Właśnie znakomitym antidotum na wielce stresujące, jak to byłeś łaskaw nazwać, oczekiwanie na klientów jest pisanie i czytanie, rozmowy z odwiedzającymi mnie ludźmi. Bowiem moje stoisko z dżinsami to także redakcja Tarnowskiego Kuriera Kulturalnego, nieformalny salon literacki, gdzie bywają znani ludzie tarnowskiej kultury: malarze i graficy, poeci i literaci, dziennikarze i księża… . To jedyne takie miejsce w Tarnowie. Na stoisku mam komputer z podłączonym doń bezprzewodowym Internetem, co pozwala mi trzymać rękę na pulsie życia miasta i nie tylko, oraz uważnie śledzić to, co w tarnowskiej kulturalnej trawie piszczy. To świetny punkt obserwacyjny. Tam redaguje swój organ i pisuje wiersze, ale przede wszystkim, sprzedaje spodnie – bywa, że tylko trzy pary dziennie… .

Jaka jest z tej nietypowej perspektywy kondycja tarnowskiej sztuki?
Generalnie psieje, jak wszystko wokół. Lawinowo rosnące bezrobocie i dramatycznie poszerzający się krąg biedy, co na Burku widać szczególnie, ma znaczący wpływ na ilość i jakość oraz percepcję tarnowskiej kultury. Szkoda, że z okien gabinetu prezydenta Ścigały i jego ekipy przy ulicy Mickiewicza widać jeno kiczowatą do bólu świetlną fontannę, mimowolnie znakomicie recenzującą stan tarnowskiej kultury, a nie prawdziwe życie miasta, którego puls bije zupełnie gdzie indziej… . A wracając do istoty twego pytania, to tarnowska kultura od lat funkcjonuje w ramach tego samego personalno – towarzysko – biznesowo - politycznego układu i jest martwa. Nastawiona głównie na eksponowanie twórczości artystów spoza Tarnowa, a konsekwentnym pomijaniu rodzimych twórców. Jest pozorancka i kunktatorska, pretensjonalna i prowincjonalna, nie kreuje tylko afirmuje rzeczywistość. Jest do bólu spolegliwa i uzależniona od polityczno – biznesowych sponsorów i promotorów.  Kierujący od lat tarnowskimi placówkami kulturalnymi ludzie już dawno się zgrali i wypalili. Brak im wizji i poczucia misji. To urzędnicy a nie Judymi. I nie zmieniają tej opinii trzy flagowe miejskie imprezy: Festiwal Komedii TALIA, Tarnowska Nagroda Filmowa oraz ArtFest, czy mniejszego kalibru autorskie koncerty Wojtka Klicha, a także oferta Galerii „Hortar”. Ale już brak Festiwalu Filmowego „Vitae Valor” to zdecydowana tegoroczna porażka. Podobnie, jak „działalność” Miejskiej Biblioteki Publicznej. Na tym tle bardzo korzystnie wypada Mościckie Centrum Kultury, ale to instytucja marszałkowska, oraz poza samorządowe inicjatywy kulturalne, m.in. Tarnowska Konfraternia Artystyczna, Centrum Animacji „Horyzonty”, Teatr Nie Teraz. Jedno jest pewne.  Czas najwyższy na prawdziwe, a nie tylko kosmetyczne zmiany w miejskiej kulturze. Tylko kto będzie tym odważnym szeryfem?

Czego wobec tego życzysz tarnowskiej kulturze w nowym roku?
To wbrew pozorom bardzo trudne pytanie. Wszak tarnowscy zawiadowcy kulturalni animowani przez magistrackich magików  od marki miasta i PR działają w określonych realiach politycznych i finansowych. Stąd ich działania, jakie są każden widzi. Ale betonowy mur lokalnych układów i niemożności można i trzeba zburzyć. A w dokonany wyłom wpuścić betlejemskie światło nowych perspektyw i możliwości. I takie są moje życzenia dla tarnowskiej kultury na ten Nowy Rok!

Dziękuję za interesującą rozmowę i również życzę Dosiego Roku.


rozmawiał: Jerzy Reuter


ZRSCałe swoje zawodowe życie związany z tarnowską kulturą. Przez 25 lat pracował w Teatrze im. L. Solskiego za co otrzymał m.in. Srebrny Krzyż Zasługi podpisany przez samego prezydenta Lecha Wałęsę, co cenię sobie szczególnie. Pisze od szkoły średniej, do tej pory ukazało się sześć zbiorów jego wierszy Jest także współautorem książki „Tarnów z Melpomeną pod rękę”. O jego twórczości obszernie pisze M. Morawczyński w monumentalnym wydawnictwie encyklopedycznym „Od Raby do Wisłoki – szlakami pióra”. Jako dziennikarz przez kilka lat etatowo związany był z tygodnikiem „Echo Tarnowa”, współpracując z wieloma innymi czasopismami, specjalizując się głównie w tematyce kulturalnej. Czas jakiś działał w tarnowskim duszpasterstwie akademickim, współorganizując m.in. festiwale filmowe „Vitae Valor”. Był współzałożycielem i redaktorem naczelnym miesięczników „Tratwa” i „Teraz Tarnów”. Przez blisko dwa lata na jednym z tarnowskich portali internetowych InTARnet.pl prowadził stały felieton kulturalny. Przez blisko trzy lata był współwłaścicielem i redaktorem gazety internetowej w całości poświeconej kulturze i sztuce www.tarnowska.u2.pl, w międzyczasie wchodząc w skład redakcji nowego tarnowskiego tygodnika „Bez cenzury”. Aktualnie kontynuuję swoje dziennikarstwo internetowe w utworzonym przez siebie rok temu Tarnowskim Kurierze Kulturalnym, na łamach którego na bieżąco relacjonuję to, co w tarnowskiej kulturalnej trawie piszczy… . Przez cały czas aktywności dziennikarskiej w miarę regularnie, co tydzień publikuję swoje kolejne „flagowe” felietony „Pegazem po Tarnowie”, których do tej pory uzbierało się już ponad 300, i które być może uda się wydać w formie książkowej. Swoje wiersze sygnuję pseudonimem literackim Smagacz, zaś w dziennikarstwie i w życiu prywatnym funkcjonuję, jako Ryszard Zaprzałka.



piątek, 08 stycznia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

Komentarze
Gość: PE, *.tck.pl
2010/01/13 11:15:07
Wyjątkowo pozytywnie mnie Pan zaskoczył, taki dystans do własnej osoby! Kompletny brak zadufania, pogratulować i życzyć długich lat w zdrowiu i dalszej niezachwianej bystrości umysłu.


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -