Blog > Komentarze do wpisu

-> Kuchnia u świętego Szymona... z szopką w tle

Dokarmianie biednych i głodnych przez tarnowskich ojców z klasztoru Bernardynów, zapoczątkowała działalność bursy szkolnej, prowadzonej przez zakonników w drugiej połowie XIX wieku. Oprócz przyjmowania do bursy uczniów z rodzin najbiedniejszych, najczęściej spoza Tarnowa, wprowadzono tam dożywianie ubogich gimnazjalistów z miasta. Założycielem bursy i pierwszym dyrektorem był ojciec Kazimierz Mikulski.
W 1939 roku, po wybuchu II Wojny Światowej, w tarnowskim klasztorze oo. Bernardynów zapanował strach rodzący wielki zamęt i paniczną ucieczkę zakonników na wschód. Według pobieżnych źródeł, ojcowie opuścili mury klasztoru, a na ich miejsce wprowadzili się Jezuici. Nie trwało to długo, bo już po kilku dniach Bernardyni powrócili do swojego domu i w ciągu miesiąca na powrót zagospodarowali klasztor. Wraz z okupacją Tarnów stał się miastem wędrówki uciekinierów z zachodu na wschód, a niebawem, po zajęciu przez Armię Czerwoną wschodniej Polski, w drugą stronę. Migracja ludności sprawiła, że przed tarnowskimi Bernardynami pojawił się trudny do ogarnięcia problem. Uciekinierzy byli głodni i ktoś musiał im pomóc przetrwać tak ciężkie chwile.



Pomocą dla uchodźców wojennych początkowo zajmowali się Tercjarze, czyli zakonnicy świeccy, pielęgnujący tradycje świętego Franciszka z Asyżu. W pierwszych miesiącach okupacji w klasztorze powstała specjalna sala, służąca do przygotowywania posiłków dla Tercjarzy, a w dniach zimowych dla odpoczynku i ogrzania. Z czasem ojcowie zaczęli wydawać posiłki biednym i głodnym. Wielką pomocą było wsparcie ze strony tarnowskiego Caritasu, prowadzonego przez księdza prałata Karola Pękalę. Akcja charytatywna Caritas pomagała w zaopatrywaniu migrantów w żywność i pomoc w sprawach bieżących, lecz potrzeby przerastały możliwości. W 1941 roku przełożony klasztoru ojciec Bartłomiej Wojciech Głowacki zorganizował drugi punkt pomocy, który bardzo szybko przekształcił się w kuchnię dla ubogich mieszkańców Tarnowa. Gotowane posiłki, z braku stołówki, zabierane były do domu. Mieściła się tuż przy furcie klasztornej w małym pokoiku. Kuchnia była zasilana przez Caritas, mieszkańców Tarnowa i anonimowych darczyńców. Zjednoczenie wokół pomocy głodnym, zaowocowało rzeczą niebywałą, jak na czasy okupacyjne – w 1942 roku klasztor otrzymał pozwolenie na doprowadzenie do kuchni instalacji gazowej, a Tarnowska Gazownia przydzieliła na potrzeby kuchni pewną ilość gazu. W ciągu kilku miesięcy kuchnia podwoiła ilość wydawanych posiłków, a ich liczba dochodziła do 200 porcji dziennie. Pomagali wszyscy, którzy zdołali coś zaoszczędzić, zataić przed okupantem, czegoś nie dać w obowiązkowych kontyngentach. Rzeźnia miejska przysyłała kości, spółdzielnia rolnicza „Plon” mąkę i przetwory zbożowe. Pomoc szła z dóbr książąt Sanguszków, Spółdzielni Przetworów Owocowych w Gumniskach i cegielni „Konstancja”. Kwestarze klasztorni objeżdżali okoliczne wsie, gdzie spotykali się z niebywałą przychylnością podtarnowskich gospodarzy, którzy rozumiejąc głodujące miasto wspomagali czym mogli kuchnię dla ubogich. Pomoc szła również z innych miast. Klasztor oo. Bernardynów w Leżajsku przesłał potajemnie, drogą kolejową, wielki transport drewna. Przemyceniem wagonów przez zmilitaryzowane dworce zajęli się polscy kolejarze, a drewna było na tyle, że część zamienili ojcowie na węgiel. Nie można pominąć też działalności patriotycznej i podziemnej. Na terenie klasztoru ukrywali się poszukiwani przez Niemców Polacy, zagrożeni aresztowaniem. Zakonnicy zorganizowali dla ruchu oporu skrzynkę kontaktową do przesyłania ważnych informacji i przechowywali przez okres okupacji wiele kosztowności, zdeponowanych przez wiernych. Pod koniec wojny Bernardyni postanowili założyć w swoim ogrodzie oranżerię przeznaczoną na hodowanie jarzyn, co w późniejszych czasach okazało się zbawienne dla bytu kuchni ubogich i klasztoru.
Po wojnie nastały zupełnie inne czasy. Terror stalinowskiego systemu nie ominął ojców i klasztoru, co jeszcze bardziej związało biednych mieszkańców z dobroczynnością Bernardynów. Kuchnia funkcjonowała nadal. Nowy okupant postanowił zlikwidować „miejsce spotkań”, ale nie wziął pod uwagę, że w nowej administracji pracują ludzie, którzy zawdzięczają ojcom życie i pomysł spalił na panewce. W latach 1945 – 1950 nastąpiła szeroko zakrojona akcja likwidacji klasztorów. UB aresztował wielu zakonników, zakazał kwesty klasztornej, czym zlikwidował zgromadzeniom podstawowy środek utrzymania. Klasztorom odebrano osobowość prawną i obłożono wielkimi podatkami. Komunistyczna władza pozbawiła klasztory majątków. Niektóre zgromadzenia zostały zlikwidowane, a – jak to miało miejsce w przypadku sióstr z klasztoru w Alwerni –  siostry zakonne umieszczono w więzieniu. W 1950 roku odebrano cały majątek tarnowskim Bernardynom. Pozostał dobrze utrzymany ogród, który stał się jedynym środkiem egzystencji. Kuchnia dla ubogich, pomimo wielkich trudności, nie zaprzestała działalności. Zasilana produktami z ogrodu i darami od mieszkańców wspomagała biednych, gotując codzienne posiłki i organizując dwa razy w roku paczki świąteczne.



W tych bardzo ciężkich czasach pojawiła się szopka. Początkowo umiejscowiona w kruchcie kościoła stała się alternatywą dla przerażonych nowymi czasami wiernych. Dzisiaj trudno określić datę pierwszego wystawienia szopki, ale na pewno były to pierwsze lata powojenne. Figury robili zakonnicy i osoby świeckie. Nie było żadnego planu, a wszystko ustawiane było spontanicznie. Szopką opiekował się brat Narcyz Mycka, który czuwał nad jej artystyczną formą i stroną techniczną. Pod koniec lat 50 – tych, wraz z pojawieniem się pierwszych sputników, brat Narcyz zaczął wprowadzać do szopki figury ruchome. Najpierw Święta Rodzina, bujająca się kołyska imitująca żłób, a następnie postaci Józefa i Marii. Stosując lustra i magnesy stworzył ruchome niebo z mrugającymi gwiazdami, poruszające się na wodzie ptaki i pracujący młyn. Oglądających witał uśmiechnięty anioł, kiwający głową i wyciągający małą skarbonkę. Po wrzuceniu monety zapalały się światełka, rozlegała się cicha muzyka, a figurki zaczynały się ruszać i ożywała szopka. W latach 60 – tych szopka przeniesiona została z kruchty kościoła do sali przy furcie klasztornej, gdzie wystawiana jest do dzisiaj. Kilka lat temu na dziedzińcu klasztornym pojawiła się szopka żywa, składająca się ze zwierząt i młodych aktorów, uczniów tarnowskich szkół. Żywa szopka jest kontynuacją tradycji zapoczątkowanej w 1223 roku przez świętego Franciszka z Asyżu, mającej przybliżać pamięć narodzin Jezusa, który przyszedł na świat do ludzi ubogich.
Po wielu latach kuchnia przeniosła się z jednoizbowej sali do nowowybudowanego pomieszczenia, gdzie są toalety, łazienka i obszerna jadalnia. Budową i wyposażeniem nowej kuchni z ramienia klasztoru zajął się gwardian o. Jan Szpila. W 2007 roku, po kanonizacji 2 czerwca świętego Szymona z Lipnicy, kuchnię poświęcił biskup tarnowski Wiktor Skworc, nadając jej nazwę „Kuchnia świętego Szymona”.
Kuchnia dla ubogich wpisała się na stałe w historię Tarnowa i nikt nie ma wątpliwości, że jej działania na rzecz ludzi głodnych są całkowicie bezinteresowne i szczere. Nie przychodzą tam osoby publiczne, ludzie władzy i kandydaci w wyborach, by się fotografować na tle bezdomnych i zapomnianych. A jednak dla każdego tarnowianina kuchnia jest częścią wspólnej własności i sercem małej ojczyzny., bo jak mówi stara maksyma: „Kto nie pomaga biednym, ten nie pomaga nikomu i jest obcym wśród swoich”.


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)



czwartek, 07 stycznia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -