Blog > Komentarze do wpisu

-> KARNAWAŁOWE KLIMATY (felieton nr 44)

ml

Za nami Sylwester a przed nami bale karnawałowe. Jak co roku, nadchodzi czas roztańczonych hulanek. Dziś zatem, w nieco nostalgicznym nastroju, to i owo o niegdysiejszej muzyce tego zabawowego okresu.

f44

       Rock and roll zagościł na karnawałowych balach i imprezach jeszcze w latach  pięćdziesiątych. Bill Haley i Jego Komety, Jerry Lee Lewis, Chuck Berry, Fats Domino czy Little Richard swoimi przebojami podrywali do tańca. Ich niezwykłej – jak na tamte czasy - energii ulegała głównie młodzież. Starsi jakoś nie mogli się przekonać do tego rodzaju „wygłupów”.
       W drugiej połowie lat pięćdziesiątych, zresztą nie tylko w czasie karnawałowych szaleństw, piosenki Elvisa Presleya brylowały tak na amerykańskich, jak i europejskich listach przebojów. W styczniu 1958  brytyjskiemu zestawieniu przewodził ognisty przebój Jailhouse Rock, w roku następnym namiętny hit One Night. W roku 1960 karnawałowe listy Brytyjczyków zdominowała piosenka It’s Now Or Never w presleyowskim wykonaniu, a z kolei dwa lata później hit Return To Sender. Potem prymat królów rock and rolla przejęli Beatlesi.
       Zanim tak się stało, w początku lat sześćdziesiątych na parkietach całego świata trwał jednocześnie szał na twista. Jego niekoronowany król – Chubby Checker ze swoimi przebojami The Twist i Let’s Twist Again podbił listy przebojów po obu stronach Atlantyku. Świetnym chwytem marketingowym, przy okazji Checkera, był zabieg polegający na tym, że do każdego singla z The Twist dołączano instrukcję „twistowania”. Oto co - między innymi - zawierała ta instrukcja: wyobraź sobie, że obiema stopami gasisz niedopałki, a jednocześnie wycierasz plecy ręcznikiem. Warto i dziś to spróbować.
       W 1966 roku, aż do połowy karnawału, brytyjskiejmu zestawieniu przewodził Tom Jones ze swoim słodko kołyszącym hitem Green Green Grass Of Home. W Polsce natomiast, gdyby pokusić się o wytypowanie karnawałowego szlagieru tamtej dekady, należało by zapewne wskazać na piosenkę Cała sala śpiewa z nami Jerzego Połomskiego.
       W latach siedemdziesiątych karnawałowych hitów było również bez liku, takich jak choćby piosenka Viva España, którą śpiewała Imca Marina, albo też przeboje braci Gibb pochodzące ze ścieżki dźwiękowej filmu Gorączka sobotniej nocy. Dekadę później triumfy święciły kawałki z innego kinowego hitu – Dirty Dancing.
Oczywiście przykłady karnawałowych przebojów można mnożyć niemal bez końca.
       Czym jednak byłby przed laty karnawał bez prawdziwego big-bandu? Zresztą do dzisiaj i to niemal w każdej części świata, grywane są evergreeny orkiestry Glenna Millera. Co by nie mówić, właśnie ten artysta, legendarny band-lider stworzył brzmienie, które wielu sympatykom muzyki od lat kojarzy się z karnawałem. Wszak, trudno nie ulec takim szlagierom jak Chattanooga Choo-Choo, Moonlight Serenade, Pennsylvania czy In The Mood.
       Miller, zanim rozpoczął karierę z własną orkiestrą, był puzonistą, związanym w latach trzydziestych z bardzo popularnym wówczas big-bandem Raya Noble’a, dla którego był autorem swingowo-tanecznych aranżacji. Lansując własne brzmienie postanowił - zrywając z tradycją - zastąpić trąbkę klarnetem, który odtąd prowadził cztery saksofony. Tym samym powstało oryginalne brzmienie zwane „Miller sound”. Jak bardzo ów „sound” przypadł ludziom do gustu świadczy fakt, że wiele orkiestr, z większym lub mniejszym powodzeniem, starało się naśladować „millerowskie brzmienie”. Grały tak, między innymi, orkiestry Ralpha Flanagana, Jerry’ego Graya, czy Texa Benekego. Do dzisiaj w samych tylko Stanach Zjednoczonych jest przynajmniej kilkadziesiąt zespołów, grających kawałki Glenna Millera i określających się jako „Glenn Miller Orchestra”.
       Jest rzeczą bezsprzeczną, że przynajmniej jeszcze kilka orkiestr wypracowało swój własny „karnawałowy sound”. Tak było w przypadku niezwykle popularnej orkiestry Mantovaniego. W samym tylko 1953 roku zdobyła ona cztery Złote Płyty, wśród których jedna była z walcami Straussa. No cóż, przecież prawdziwy karnawałowy bal bez walca to tylko jakaś namiastka, przynajmniej w Europie. 40-osobowy band Mantovaniego stworzył słodkie, ale jednocześnie bardzo bogate brzmienie. Jego oryginalność polegała na wykorzystaniu rozbudowanej sekcji – jak to ktoś kiedyś określił – grających kaskadowo śpiewających smyczków. Orkiestra Mantovaniego, oprócz muzyki popularnej, grała także – i to z dużym powodzeniem -utwory klasyczne.
       Do karnawałowych big-bandów, rozpoznawalnych brzmieniowo, należałoby z całą pewnością zaliczyć orkiestry Raya Coniffa oraz Jamesa Lasta. Last potrafił w latach siedemdziesiątych zawojować całą Europę tanecznie zaaranżowanymi kawałkami, które aktualnie plasowały się na listach przebojów. Czynił to na tyle udanie, że jego płyty rozchodziły się niczym świeże bułeczki. Do połowy lat osiemdziesiątych James Last ze swoją orkiestrą zdobył aż 200 Złotych Płyt. To Osiągnięcie wprost nieprawdopodobne.
       Rzecz jednak nie tkwi w tym czy lepiej się bawić przy rytmach big-bandów, rock and rollowych kapel, hip-hopie czy aktualnych przebojach popowych gwiazdek. Bawmy się przy tym, co lubimy, co nas unosi. Karnawał jest przecież od tego, aby choć trochę w tym zakręconym, umykającym życiu poszaleć, żeby choć na jeden wieczór uwolnić się od codzienności.


Krzysztof Borowiec


foto by Google Search



wtorek, 05 stycznia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -