Blog > Komentarze do wpisu

-> Impresje po Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan (część druga)

Od ekumenizmu do ateizmu

Można zadać pytanie dlaczego Kościół katolicki tak ostro potępił rodzący się u progu XX wieku ekumenizm określając go jako grzech podkopujący same fundamenty objawionej Prawdy? Dlaczego ekumenizm jest tak wielkim złem, niepojętą obrazą Boga skoro lansowany jest dziś powszechnie przez najwyższych dostojników kleru? Aby udzielić właściwej odpowiedzi na te pytania należy najpierw sięgnąć do katechizmu aby przypomnieć czym tak naprawdę jest Wiara katolicka?

Dziś wielu ludzi błędnie utożsamia Wiarę z uczuciami religijnymi lub wewnętrznymi pragnieniami czy też własnymi wyobrażeniami Boga. To wielki błąd i manipulacja. Jak poucza nas katechizm Wiara jest to cnota nadprzyrodzona dzięki której nasz rozum przyjmuje wszystko co Bóg o Sobie objawił a Kościół katolicki do wierzenia podał. Wiara katolicka jest więc obiektywną prawdą, którą otrzymaliśmy z zewnątrz przez Objawienie Boże. Jeśli jesteśmy ochrzczeni i przyjmujemy wszystkie artykuły Wiary - jesteśmy katolikami, jeśli odrzucamy choćby jedną najmnijeszą prawdę Wiary - katolikami nie jesteśmy. Bóg odkrył przed człowiekiem wiele prawd o Sobie ponieważ bez tego człowiek nie byłby zdolny Pana Boga pokochać. Już starożytni Rzymianie mówili: ignoti nulla cupido - czego człowiek nie zna tego i nie pożąda.
Bóg przekazał więc o Sobie prawdę aby człowiek mógł Go poznać i dzięki temu szczerze pokochać, dlatego właśnie największym grzechem przeciwko miłości Pana Boga jest herezja czyli świadome fałszowanie tego, co Pan Bóg o Sobie nam przekazał. Tak Kościół katolicki zawsze i wszędzie nauczał do II Soboru Watykańskiego. Prawda ma to do siebie, że zawsze jest bezwzględna, autorytarna, gdyż potępia wszelki fałsz. Słynny kaznodzieja węgierski bp.Tihamer Toth podczas jednego z kazań dla młodzieży akademickiej powiedział nawet: "Często słyszymy zarzut, że Kościół katolicki jest "niewyrozumiały". Nie pozwala np., żeby w małżeństwach mieszanych połowa dzieci była innego wyznania; nie pozwala, żeby poświęcony przez Kościół sztandar, mógł być "poświęcony" przez inne wyznania itd. Jest niewyrozumiały? Nie, Kościół katolicki nie jest niewyrozumiały, tylko PRAWDA, której jest stróżem jest "niewyrozumiała".
Trudno, ale dwa plus dwa, nigdy nie jest pięć! Pomyślmy trochę, jaka powstałaby obojętność religijna, jaka oziębłość, jeśliby Kościół katolicki lekko traktował tę sprawę i ustępliwością swoją wykazywał, że sam nie jest zupełnie pewny swojej nauki. Nie gorszcie się, ale otwarcie powiem: Natychmiast zerwałbym z Kościołem katolickim, gdyby utrzymywał: "niech sobie będą i inne wiary dobre..."
Wtenczas bowiem wiara katolicka nie byłaby prawdziwą!". Dlatego Kościół katolicki jako jedyny depozytariusz Prawdy Objawionej zawsze i wszędzie potępiał wszystkie fałszywe religie jak islam, judaizm, buddyzm a także antyreligie jak protestantyzm, a z zwłaszcza potępiał mieszanie prawdy z fałszem czyli ekumenizm. Bp. R.Williamson tłumaczy różnicę miedzy ekumenizmem a wiarą katolicką na bardzo prostym przykładzie: "jeśli jakiś matematyk wierzy, że dwa plus dwa może dać w sumie cztery lub pięć, podczas gdy inny jest przekonany, że jedynym wynikiem może być cztery, czy mają w głowach tę samą arytmetykę? Z pewnością nie!(...) Prawdziwa arytmetyka wyklucza każdy wynik niezgodny z rzeczywistością. Podobnie prawdziwa wiara katolicka odrzuca wszystkie błędy innych religii, zwłaszcza błąd wolności religijnej, podkopujący całą obiektywną prawdę w celu zaprowadzenia religii człowieka."
Bóg mógł przekazać prawdę o Sobie w tylko jednej prawdziwej religii nadprzyrodzonej, a wszystkie inne są kłamstwem, wierzeniami wymyślonymi przez ludzi, wiarą w wielkie Nic! Każde inne twierdzenie jest absurdalne, gdyż musiałoby dowieść, że w Bogu jest wewnętrzna sprzeczność, skoro przekazał o Sobie prawdę w różnych, wykluczające się wzajemnie religiach (co jest niemożliwe) lub też, że Pan Bóg nie istnieje wcale. Drugi wniosek czyli ateizm jest fałszem, gdyż światłem czystego rozumu dowodzimy istnienia Boga. Wystarczy spojrzeć na cały otaczający nas świat: drzewa, kwiaty, skały, morza. Cały świat zbudowany jest z mikroskopijnych cząsteczek zwanych atomami. Nie jest dziełem możliwym aby przez przypadek albo w wyniku jakiegoś wielkiego wybuchu mogły te cząsteczki poukładać się w tak doskonale harmonijny i uporządkowany świat. A nawet jeśli byłoby to możliwe, że przypadek ułożył atomy w jedną, piękną harmonię świata materialnego, wykluczone aby cząsteczki te jednocześnie ułożyły się przez przypadek i zarazem podlegały niezmiennym prawom przyrody. Jest więc Bóg, stwórca rzeczy widzialnych i niewidzialnych.
Ponieważ jest jeden Bóg, jedna może być tylko prawdziwa religia, a jak podkreślił wybitny XIX-wieczy teolog katolicki Mikołaj Jamin: "Religia, która twierdzi, że wszystkie inne są także dozwolone, nie jest religią, ale raczej szyderstwem ze czci religijnej, ponieważ Boga czyni bałwanem, u którego wszelki hołd jest w równej cenie. Jakże!.. toż poganin który czci wiele bogów; żyd, chrześcijanin, mahometanin, którzy czczą tylko jednego: chrześcijanin, który odrzuca Mahometa jak zwodziciela, mahometanin, który go czci jako największego z proroków? żyd który ukrzyżował Jezusa Chrystusa jako bluźniercę; chrześcijanin, który Go uznaje za Mesjasza przepowiedzianego przez proroków i od narodów pożądanego: deista, który nie dopuszcza objawienia, żyd, chrześcijanin, mahometanin, którzy je dopuszczają: chrześcijanin, który czci Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego współistotnego Ojcu Swojemu, i socynianin, który Go czyni stworzeniem; toż mówię od tych wszystkich oddawane hołdownictwo Bóstwu, miałoby Mu się równo podobać? Ale precz od nas tak straszne bluźnierstwo. Bóg nie może aprobować takich religii, które się nawzajem wykluczają: "Bóg nasz jest Bóg zawistny [(por. Wj. 34, 14)]." Jest więc ekumenizm - jak naucza Kościół katolicki w encyklice Piusa XI - nawet nie herezją ale całkowitym odstępstwem od prawdziwej Wiary, źródłem wszelkiej oziębłości i obojętności religijnej a w konsekwencji drogą w otchłanie ateizmu.

Czy jednak miłość bliźniego nie wymaga szacunku dla innych wyznań?

W czasach których żyjemy powszechnie przyjęło się w społeczeństwie obrzydliwe kłamstwo, które utożsamia miłość z uczuciami. Miłość to jednak nie uczucia. Miłość to czyn będący ofiarą, poświęceniem własnego dla Boga lub bliźnich. Uczucia natomiast bardzo często sprzeciwiają się prawdziwej miłości a są przy tym bardzo podstępne gdyż lubią przybierać postać czegoś duchowego choć w rzeczywistości należą do porządku zmysłów tak jak wzrok, węch czy smak. Uczucia same z siebie nie są więc złe jak cały porządek zmysłów, lecz podporządkowanie wartości duchowych uczuciom jest grzechem tak samo jak grzechem jest podporządkowanie naszego życia wyłącznie potrzebom brzucha. Dlatego prawdziwa miłość czasami wymaga zanegowania i przeciwstawienia się uczuciom. Przykładem może być tutaj właśnie współczesny ekumenizm, który pod diabelskim płaszczykiem uczucia, sugeruje aby nie ranić przekonań innowierców i nie starać się ich nawracać. A prawdziwa miłość do nich polega właśnie na czymś dokładnie odwrotnym, gdyż wymaga od nas abyśmy ze wszystkich sił starali się ich nawrócić na prawdziwą Wiarę. Prawdziwa miłość nakazuje troszczyć się o dobro bliźniego, lecz w pierwszej kolejności o dobro duchowe czyli zbawienie jego duszy. Dlatego tylko ten kto prawdziwe miłuje ma odwagę potępiać błędy wszystkich fałszywych religii, aby bliźniego od nich odwieść i nawrócić na łono jedynej prawdy katolickiej.
Wyznawcy ekumenizmu lansujący dziś religijny synkretyzm podczas dyskusji odwołują się właśnie najczęściej do argumentu fałszywej miłości czyli uczuć religijnych. Tą szatańską pułapkę niszczenia prawdy poprzez odwoływanie się do uczuć zdemaskował już Ojciec Święty Pius XI w encyklice przeciwko ekumenistom: "Zdawać by się mogło, że wszechchrześcijanie, dążąc ku połączeniu wszystkich Kościołów, zmierzają ku wzniosłemu celowi, jakim jest pomnożenie miłości wśród wszystkich chrześcijan. Jakżeż jednak byłoby rzeczą możliwą, by po zniszczeniu wiary zakwitła miłość? Wszyscy przecież wiemy, że właśnie Jan, Apostoł miłości, który zdaje się, że w swej Ewangelii odsłonił tajemnicę Najświętszego Serca Jezusowego, a który uczniom swym zwykł był wpajać nowe przykazanie: "Miłujcie się nawzajem", że właśnie on ostro zabronił utrzymywać stosunki z tymi, którzy by nie wyznawali wiary Chrystusa w całości i bez uszczerbku: "Jeśli do was przyjdzie ktoś i nie wniesie z sobą tej nauki, nie przypuśćcie go do domu i nie powiedzcie bądź pozdrowiony (2 J 10). Ponieważ więc miłość wspiera się na fundamencie nietkniętej i prawdziwej wiary, przeto więc uczniowie Chrystusa muszą być przede wszystkim spojeni węzłami jedności wiary."
Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy cnotę prawdziwej miłości wypaczono i sprowadzono wyłącznie do sfery uczuć, a wręcz chorej czułostkowości bardzo łatwym stało się narzucenie katolikom herezji ekumenizmu w imię obłędnych haseł: "miłość! miłość! precz ze skostniałymi dogmatami i prozelityzmem - liczy się tylko miłość". Nadto, dla współczesnego człowiek wskutek niespotykanego wcześniej materializmu i powszechnego zatracenia sensu obiektywnej prawdy Pan Bóg stał się tak bardzo odległy jak nigdy w historii. Tradycyjna teologia katolicka, oparta jest na znaku Krzyża wskazującego dwa przecinające się kierunki. Pierwszy kierunek - pionowy (wertykalny) symbolizuje miłość człowieka do Boga, która jest celem naszego istnienia, zaś kierunek poziomy (horyzontalny) ukazuje konsekwencje tej miłości, czyli miłość bliźniego. Dziś wskutek herezji modernizmu, która sięgnęła szczytów hierarchii kościelnej w znacznej mierze zredukowany został kierunek wertykalny, gdyż za za punkt odniesienia obrano nie Boga lecz człowieka. Postępowi "katolicy" wyszli bowiem z założenia że Trójjedyny Bóg jest zbyt odległy dla współczesnego, liberalnego, subiektywnego człowieka, dlatego skoncentrowali się nie na Bogu lecz człowieku! Herezja ta zwana antropocentyzmem jest główną przyczyną współczesnego ekumenizmu.
Celem naszego życia na ziemi jest Pana Boga poznać, czcić, kochać i dzięki temu zbawić swoją duszę. Ekumenizm jest natomiast konsekwencją odrzucenia Boga, Jego niezmiennego Objawienia a przyjęciem nowej modernistycznej religii opartej na kulcie człowieka, w wyniku czego zastąpiono dziś nawracanie na prawdziwą wiarę dialogiem i ekumenicznym zlotami - oczywiście w imię człowieka, jego rzekomo przyrodzonej godności, szacunku dla uczuć religijnych innowierców, pokoju na świecie i innych lewicowych dogmatów rodem z rewolucji francuskiej. Przejście z pozycji wertykalnej na horyzontalną jest kamieniem węgielnym współczesnej ultra herezji. Soborowy modernista, ks. Karol Rahner określał to zjawisko niewinnie: "zwrotem w kierunku człowieka", czego nie można nazwać inaczej jak jawną choć milczącą apostazją.
Cel wiary katolickiej jest dokładnie odwrotny, gdyż polega na "zwrocie człowieka w kierunku Boga", na nawróceniu człowieka do Pana Boga, do Jego niezmiennej i jedynej prawdy od której niestety odstąpił wskutek grzechu. Ponieważ katolicyzm jest jedyną i absolutną prawdą zawsze rodził męczenników, gdyż prawda jest znienawidzona przez świat i przezeń prześladowana. Dlatego też gdy umarł autor "Syllabusa" bł.Pius IX cały świat nie składał mu hołdów lecz podczas procesji pogrzebowej lud rzymski obrzucił jego trumnę kamieniami i błotem. Dziś dla współczesnego ekumenisty niepojęte są świadectwa ofiar jakie pierwsi męczennicy katoliccy w Starożytnym Rzymie składali tylko za to, że nie chcieli zapalić jednego ziarenka kadzidła przed figurkami pogańskich bożków. Dziś zdumienie modernistów budzi wierność wierze, jaką napotykamy choćby z czasów prześladowań Unitów przez schizmatyków prawosławnych. W jednym z opracowań apologetycznych czytamy: "Było to w roku 1872. Wtedy Moskale siłą zmuszali Unitów do porzucenia katolickiej wiary(...) Jednego gospodarza, niejakiego Lisaka mocno przywiązanego do wiary katolickiej siłą poprowadzono do cerkwi prawosławnej. Tam prawosławny pop olejem pomazał mu czoło - miał to być znak, że Lisak przeszedł na prawosławie. Po tej ceremonii Lisak zniknął gdzieś, a po paru godzinach znów się zjawił z pokrwawionym czołem. - Co tobie? - pytają. - Brzytwą oderżnołem skórę na czole, gdzie mnie pop namaścił. Ja nie chcę zmieniać wiary. - Ledwie go odratowano w szpitalu od zakażenia krwi". Czy można wyobrazić sobie większą sprzeczność wobec tak pięknego świadectwa wierności Bogu jak czyn, którego dopuścił się Jan Paweł II w 1986 roku podczas wizyty w Indiach, kiedy przyjął na czoło znak pogańskiej bogini Sziwy? Dlatego też jak podkreśla bp.Williamson: "Prawdziwa religia katolicka zawsze rodziła męczenników za prawdę, ponieważ prawdziwy katolicyzm potępia błędy świata. Natomiast religia wolności religijnej, która jedynie z pozoru jest katolicka, męczenników nie rodzi, ponieważ pomiędzy nią a światem i jego błędami panuje pokój." Jedność oraz pokój na świecie jaki pragnie budować - niczym pogański Senat Rzymu - współczesny ruch ekumeniczny, jest jednością według wizji masońskich, gdyż budowaną z odrzuceniem kamienia węgielnego jakim jest Prawda, zaś o prawdziwym pokoju nie stanowi brak wojen i konfliktów lecz wierność Chrystusowi, gdyż tylko On daje pokój jakiego świat dać nie może.


Łukasz Kluska - tygodnik "Najwyższy Czas"



piątek, 29 stycznia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -