Blog > Komentarze do wpisu

-> W takim świecie żył Jezus

Nikt nie zwrócił uwagi na Jego nauczanie, cuda, wskrzeszanie zmarłych, proces i śmierć...

W Rzymie i w innych częściach imperium nikt nie zwrócił uwagi na Jezusa, Jego nauczanie, czynione cuda, nawet na wskrzeszenie zmarłych, proces i śmierć. Dlaczego? Nie tylko z tego powodu, że nie było dziennikarzy, ale też dlatego, że Jezus mieszkał w Palestynie, niewielkiej i bardzo mało znaczącej krainie w wielkim, liczącym kilka milionów kilometrów kwadratowych imperium rzymskim, utrzymującym prawie półmilionową armię na stopie pokojowej.

Za Jego życia Palestyna miała około 20 tys. km kwadr. i mieszkało tam - zdaniem różnych uczonych - od 600 tys. do 1 mln ludzi. W czasach Jezusa życie na tym terenie toczyło się według niemal tych samych reguł, co kilka wieków wcześniej. On i Jego rodzina, a potem także wszyscy wybrani przez Niego uczniowie, byli Izraelitami, którzy w życiu kierowali się Prawem i zwyczajem żydowskim.

Podstawę tworzyła rodzina. Zawarcie małżeństwa było podstawowym obowiązkiem mężczyzny, a celem obojga małżonków - pozostawienie po sobie możliwie najliczniejszego potomstwa. Niepłodność uważano za wyraz Bożego gniewu wobec kobiety lub całej rodziny. Celibat - choć praktykowany w Izraelu - był powszechnie uznawany za postawę niewłaściwą. Właśnie w celu zachowania ciągłości rodziny wydany został przepis lewiratu (lewir - szwagier), nakazujący w przypadku niepozostawienia syna przez zmarłego mężczyznę, jego bratu lub spadkobiercy poślubić wdowę po zmarłym. Syn urodzony z takiego drugiego małżeństwa był - w sensie prawnym - synem zmarłego pierwszego małżonka.

Współczesnemu Polakowi nie jest łatwo przyjąć, że Maryja, matka Jezusa, gdy Go rodziła, miała prawdopodobnie 13-14 lat. Praktyką bowiem w rodzinach żydowskich było wydawanie córek za mąż ledwo po ukończeniu 12. roku życia. Józef, mąż Maryi, który na obrazach i tzw. świętych obrazkach przedstawiany jest jako starzec, w momencie narodzin Jezusa był najpewniej 20-letnim młodzieńcem. W starożytnym Izraelu uważano, że najlepszy czas na ożenek to osiemnaste urodziny, choć zdarzali się 13-14-letni mężowie. Teoretycznie św. Józef mógł mieć więcej żon, bo prawodawstwo żydowskie dopuszczało poligamię. W praktyce jednak, w czasach Chrystusa, powszechna była monogamia. Powszechne było też to, że średni wiek życia mężczyzn był znacznie krótszy niż kobiet.

Choć o małżeństwie decydowali z reguły ojcowie: panny młodej i pana młodego, inicjatywę mógł również przejawić narzeczony. Józefowi zatem mogła wpaść w oko Maryja. Dziewczyny nie pytano o zgodę. Jej ojciec dostawał od przyszłego zięcia pieniądze, zwykle była to równowartość kwoty, za którą można było kupić młodą kobietę (w czasach Jezusa około 30 sykli srebra). W drugą stronę też była zawierana transakcja. Ojciec panny młodej miał obowiązek wyposażenia córki w różnego rodzaju dobra, które w razie, gdyby została wdową lub została oddalona przez przyszłego męża, wracały do niej. Formalnie młodzi ludzie małżeństwem stawali się wtedy, kiedy zamieszkali razem i rozpoczęli życie seksualne. Wesele trwało siedem dni, a czasami 14. Młoda żona opuszczała własną rodzinę i przechodziła do rodziny i rodu męża.

Ojciec był głową rodziny. Jego imię przekazywane było synowi. Nic zatem dziwnego, że hebrajskim terminem określającym rodzinę było wyrażenie "dom ojca". Pozycja żony była bardzo niska w porównaniu do pozycji męża - do czasu, gdy urodziła syna. Jednak także wtedy mąż posiadał pełną władzę nad żoną lub żonami, dziećmi i najbliższą rodziną, np. wnukami. Ojciec decydował nie tylko o wszystkich najważniejszych sprawach, w tym o majątku rodziny, ale także o życiu jej członków. Mógł błogosławić, ale również przekląć.

Status kobiety poprawiał się, gdy wydała na świat potomka. Doznawała wówczas większej czci, ale nadal była w pełni podporządkowana mężowi. Jednakże obowiązkiem dzieci było okazywanie szacunku ojcu i matce w takim samym stopniu (przykazanie: "Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie" - z Księgi Wyjścia).

Matka opiekowała się córkami aż do ich zamążpójścia, a synami - jedynie do piątego roku życia. Pięcioletni Jezus przeszedł zatem pod opiekę Józefa. Badacze życia społecznego w Biblii z okresu Nowego Testamentu z jednej strony przypominają, że Żydówka w świetle samej litery prawa była nisko usytuowana. Z drugiej - rola kobiety w domu była z reguły dominująca. Ona decydowała np. o zakupie nowej ziemi, dysponowała pieniędzmi ze sprzedaży płodów rolnych, ale też musiała mleć ziarno, wypiekać chleb, nosić wodę oraz oliwę. Znawcy podkreślają, że sytuacja Żydówek była lepsza niż kobiet w świecie rzymsko-greckim.

Narodziny dziecka, o czym warto pamiętać w okresie świąt Bożego Narodzenia, zwłaszcza jeśli to był syn, były czasem radości, szczęścia. Rabini pozwalali na pomoc rodzącej kobiecie nawet w szabat. Również obrzezanie chłopców, które włączało ich w społeczność izraelską - co miało miejsce w ósmym dniu po narodzinach - można było przeprowadzać w szabat.

Jezus, podobnie jak większość jego rówieśników, gdy skończył pięć lat, poszedł zapewne do szkoły przy synagodze, gdzie uczono podstaw wiedzy religijnej. Gdy miał 13 lat - osiągnął pełnoletniość. Stał się "synem Prawa". Dziewczynki od 5. roku życia były natomiast przyuczane do pomocy matkom. Tylko nieliczne we własnych domach były nauczane Prawa.

Całe życie Żydów było przeniknięte religią, a konkretnie - wymaganiami, jakie stawiała. Dotyczyło to także tak prozaicznych spraw, z dzisiejszego z punktu widzenia, jak jedzenie, ubranie, praca. Kiedy zatem żydowska rodzina spożywała posiłek, łączyła go z modlitwą. Samo jedzenie było zwykle monotonne. Podstawą był chleb jęczmienny lub pszenny. Czasami do mąki dodawano oliwę, miętę, kminek, cynamon, miód, a nawet... szarańczę. Wieśniacy wyrabiali masło, zbierali miód. Często jedzono owoce - oliwki, melony, figi, winogrona, granaty, orzechy, migdały, pistacje, jeżyny, daktyle, morele. Sporo spożywano także jarzyn, szczególnie bób, soczewicę, cebulę, ogórki, sałatę. Rzadko natomiast jedzono mięso. Jedynie przy okazji większych uroczystości rodzinnych zabijano krowę, koźlę lub barana. Często na stołach gościła natomiast ryba. Chlubą i radością Izraelity było wino, o którym Biblia mówi bardzo pozytywnie. Na przykład w Psalmie 104 jest piękny wers: "Wino, co rozwesela serce człowieka". Jednocześnie Pismo przestrzega przed jego nadużywaniem.

Przeciętny Izraelita solidnie jadł dwa razy dzienne - przed wyjściem do pracy oraz po zakończeniu codziennych obowiązków. W południe spożywał lekki posiłek, po którym krótko odpoczywał. Przed każdym posiłkiem mył ręce, a przynajmniej prawą rękę. Po obmyciu odmawiał błogosławieństwo. Dopiero wtedy zabierał się do jedzenia. Jadł na krześle lub siedząc na podłodze, a w czasie uroczystych uczt leżał na dywanie lub sofie.

Ubranie Izraelity składało się przede wszystkim z tuniki i płaszcza. Oba rodzaje strojów zakładały zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Tunika była szatą sięgającą poniżej kolan, zrobioną z jedwabiu lub wełny. W czasie pracy lub podróży była przepasywana pasem. Żydzi zdejmowali ją tylko na noc. Płaszcz natomiast był strojem uroczystym, którym jednakże niekiedy przykrywano się podczas snu, a czasami służył jako rodzaj wykładziny lub dywanu, na którym sadzano gościa. Ubranie kobiety różniło się w zasadzie jedynie tym, że było z delikatniejszego materiału i bardziej ozdobne, choć biżuterią - ze złota, srebra, pereł i drogich kamieni - mężczyźni byli obwieszeni nie mniej niż kobiety. Buty, zwykle sandały, robione były ze skóry wielbłąda, szakala lub hieny, a podeszwy z kory palmowej lub trzciny.

Praca dla Izraelitów była tak samo ważna jak rodzina. Uważało się ją za obowiązek nałożony przez Boga i rozumiano przede wszystkim jako wysiłek fizyczny. Pracę fizyczną wykonywać musieli również uczeni w Piśmie. Przypomnijmy, że św. Paweł był z zawodu tkaczem. Większość rodaków Jezusa była pasterzami i rolnikami. Szczególnie niebezpieczny zawód mieli pasterze, bo stale musieli odpędzać dzikie zwierzęta zagrażające stadu, m.in. hieny, wilki, a nawet niedźwiedzie. Potwornie uciążliwą pracę wykonywali natomiast rolnicy. Uprawiali głównie jęczmień i pszenicę, ale wiele trudu i czasu musieli poświęcić temu, by odpowiednio przygotować ziemię (spulchnić, nawodnić, użyźnić itp.). W pracy pomagały im woły, a czasami osły i wielbłądy. Dojrzałe zboże ścinano sierpem.

Liczną grupą zawodową w czasach Chrystusa stanowili rybacy. Większość z nich tę pracę łączyła z uprawą roli. Używali najczęściej kolistej sieci, obciążonej ołowiem, mającej około 4 m obwodu. Kiedy rybacy wypływali w większej grupie, stosowali sieć o długości około pół kilometra(!) i 3 m szerokości.

Kolejną grupą zawodową byli rzemieślnicy, np. cieśle, farbiarze, krawcy, kamieniarze, mistrzowie budowlani, garncarze, złotnicy. Rzemieślnikiem, cieślą, był Józef, i zapewne sam Jezus. Stosunkowo nieliczni Żydzi handlowali lub byli bankierami. O tym, że w czasach Jezusa zróżnicowanie zawodowe mężczyzn było spore, najlepiej świadczy skład grupy dwunastu apostołów skupionych wokół Niego.

Zajęciem kobiet izraelskich było rodzenie dzieci. Cieszyły się one poważaniem z tytułu bycia żoną i matką. Bezdzietne kobiety były nieszczęśliwe. Trwale bezdzietne miały obowiązek znaleźć mężowi niewolnicę lub służącą, z którą mógł mieć potomka. Tak było i około 1500 lat przed Chrystusem, jak i - choć znacznie rzadziej - w Jego czasach.

Z troski o rodzinę izraelską przyjęte były regulacje dotyczące życia płciowego. Kwestię wierności w małżeństwie regulowały dwa przykazania z Dekalogu - szóste i dziewiąte. Pierwsze z nich mówiło: "Nie będziesz cudzołożył", drugie - zakazywało pożądania wszelkiej własności mężczyzny. W prawie widać wyraźne uprzywilejowanie mężczyzn. Mężczyzna wolny mógł uwieść bezkarnie kobietę, o ile była wolna. Żonaty nie był natomiast tak ograniczony sankcjami prawnymi jak żona. Mąż cudzołożył tylko wtedy, gdy naruszał czyjeś małżeństwo. Nie cudzołożył, jeśli współżył z kobietą samotną lub wdową. Kary za cudzołóstwo były wysokie. Zdradzony mąż mógł doprowadzić do śmierci żony i jej kochanka przez ukamienowanie, ale pod warunkiem, że udowodnił im winę.

Duchowym ośrodkiem narodu żydowskiego była Świątynia jerozolimska - jedyne miejsce składania ofiar Bogu. Dla mieszkańców świata rzymskiego niepojęta była wiara Żydów w to, że ofiary można składać w jednym sanktuarium. Zdziwieni byli także zwyczajem masowych pielgrzymek do Jerozolimy dla uczczenia poszczególnych świąt religijnych. Nie-Żydzi uważali za oczywiste, że bogów cieszą wszystkie ofiary, bez względu na miejsce ich składania. Naturalna była też wielość bogów rządzących światem. Politeizm był powszechny. Monoteizm Żydów był maleńką wysepką odmienności.

Świątynia z czasów Chrystusa była trzecią z kolei. Żydzi byli z niej dumni. Miała 450 m długości i 300 - szerokości. Zbudowano ją niemal w całości z białego marmuru, a dach był pokryty złotymi blachami. Samo sanktuarium i otaczające je dziedzińce składały się z kilku części. Był np. dziedziniec pogan (tylko w nim mogli przebywać nie-Żydzi), kobiet (tutaj musiały się zatrzymać) i Izraelitów-mężczyzn. W świątyni, za czasów Jezusa, było około 7200 kapłanów oraz ponad 10 tys. lewitów (potomków Lewiego, syna Jakuba; zajmowali się głównie pilnowaniem i sprzątaniem). Kapłani pochodzili od Aarona. Szczegółowe przepisy regulowały ich ubiór, wiek sprawowania poszczególnych funkcji w świątyni, zawieranie małżeństwa. Samych rodzajów kalectwa, które wykluczało ze służby kapłańskiej, było 142. Kapłani podzieleni byli na 24 grupy, a każda z nich odpowiadała za tygodniową służbę w świątyni. Każdy Żyd po ukończeniu 20. roku życia musiał na utrzymanie świątyni łożyć co sześć miesięcy pół szekla.

Do Świątyni jerozolimskiej sam lub z rodzicami przybywał również Jezus. W niej życie religijne tętniło cały czas. Dwa razy w ciągu dnia składano ofiary za pomyślność narodu (z jednorocznego baranka, mąki, miodu i oliwy).

Życiem Żydów kierowała modlitwa. Każda niemal sytuacja życiowa była z nią związana. Obowiązywała każdego mężczyznę od 13. roku życia; nie musiały jej spełniać kobiety, dzieci i niewolnicy. Przed jej rozpoczęciem Żyd nakładał tałes, czyli chustę modlitewną, na głowę i ramiona, a do czoła i ramienia przywiązywał tefilim, to jest małe, skórzane pudełeczka, w których znajdowały się pergaminowe kartki z fragmentami Księgi Wyjścia i Powtórzonego Prawa. Twarzą stawał w kierunku Jerozolimy, a jeśli był w mieście - to twarz zwracał ku świątyni. Kiedy zaś znalazł się w samej świątyni - ku miejscu najświętszemu, które było pustą przestrzenią.

Dniem należącym całkowicie do Boga było święto, czyli siódmy dzień tygodnia - sobota, szabat. Był to dzień odpoczynku, ale przede wszystkim "stawania przed Panem". Świąt w świecie żydowskim było sporo.

W takim świecie żył Jezus.


Włodzimierz Knap
(Dziennik Polski)


Przy pisaniu artykułu korzystałem m.in. z następujących książek:

"Biblia", Marcel Simon "Cywilizacja wczesnego chrześcijaństwa", Gerd Theissen "Czasy Jezusa", Joachim Gnilka "Pierwsi chrześcijanie" i "Jezus z Nazaretu", Henry Chadwick "Kościół w epoce wczesnego chrześcijaństwa", Pierre Verbraken "Narodziny i wzrost Kościoła", Ewa Wipszycka "Kościół w świecie późnego antyku", "Życie społeczne w Biblii", "Życie religijne w Biblii", "Wstęp do Nowego Testamentu", Adalbert Hamman "Życie codzienne pierwszych chrześcijan", Henri Holstein "U początków wspólnoty chrześcijańskiej", Anna Świderkówna "Rozmowy o Biblii. Nowy Testament", prac Daniela Ropsa, "Encyklopedia Biblijna".



piątek, 25 grudnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -