Blog > Komentarze do wpisu

-> Ryszard Smożewski – Przemilczana pierwsza rocznica śmierci

Alfred, bo tak naprawdę miał na imię Ryszard Smożewski ur. 1930 w Zamościu, zm. 13 listopada 2008 w Tarnowie. Dziennikarz, reżyser, scenarzysta, publicysta. W latach 1972 – 1988 dyrektor Tarnowskiego Teatru im. Ludwika Solskiego. Ryszard Smożewski przyszedł do tarnowskiego teatru w 1972 roku, by otworzyć przebudowany i wyremontowany obiekt i nadać mu nowy kierunek na miarę aspiracji ponad stutysięcznego wówczas Tarnowa. Po wyreżyserowaniu dramatu „Czapa” i „Moralność pani Dulskiej”, zapoczątkował złoty okres w dziejach Tarnowskiego Teatru im. Ludwika Solskiego. Nie podobał się ówczesnej władzy, bo szedł pod prąd obowiązujących kanonów i wciąż wyłamywał się spod kontroli wszechobecnej cenzury. To w Tarnowie pierwszy raz publiczność odśpiewała słynną pieśń - Jana Pietrzaka „Żeby Polska”, późniejszy nieformalny hymn „Solidarności”. Wystawiał sztuki Michaela Ghelderode, gdy inne teatry po prostu się bały. W Żytomierzu – dawny ZSRR - na „Kram Karoliny” i „Escurial” ludzie przychodzili pod okna teatru, by chociaż posłuchać zakazanej sztuki. Podobnie było ze „Złotym chłopcem” C. Odetsa, „Torem” Gawlika i „Życiorysem” Kieślowskiego, „Twarze ludzi i twarz boga” Wojtyły. Urodził się na Zamojszczyźnie, gdzie doznał podczas okupacji największej traumy życia – na oczach Ryszarda Smożewskiego Niemcy zamordowali jego matkę. Po tej tragedii postanowił, że będzie kimś i nikogo nie poprosi o pomoc. Po wojnie przebywał w domu dziecka, a następnie w przeróżnych przyszkolnych internatach. Cierpiał wielką biedę materialną, ale krok po kroku piął się tam, gdzie umiejscowił swoje marzenia. Chciał pisać. Zadebiutował felietonami, mając kilkanaście lat, w kieleckim dzienniku „Słowo Ludu”. Po ukończeniu edukacji powrócił do Kielc i przez kilka lat pisał do „Słowa”, stając się sztandarowym felietonistą tej gazety. Będąc uznanym i powszechnie lubianym, nie tylko w  kieleckim środowisku, założył słynny Klub Dziennikarza i Aktora. Tam zaistniał jako twórca i reżyser znanego szeroko w kraju Teatru Faktu. To u niego zadebiutował Jan Nowicki. Swoje monodramy prezentowali tam, m.in. Ryszard Filipski i Henryk Giżycki. Wtedy też nawiązał współpracę z teatrem dramatycznym w Kielcach i „Bagatelą” w Krakowie, gdzie przez czas jakiś pełnił funkcję kierownika literackiego. Tarnowski teatr już w pierwszym sezonie dyrektorowania Ryszarda Smożewskiego wystawił aż 17 premier, rzecz nie do pomyślenia w dzisiejszych realiach. Tarnowskie przedstawienia były nagradzane na najważniejszych festiwalach teatralnych w Polsce, a „Solski” był na ustach wszystkich i napawał dumą każdego tarnowianina. Na deskach naszego teatru występowali artyści znani dzisiaj z ekranów telewizyjnych i kinowych - Krzysztof Stroiński, Andrzej Malec, Marek Litewka, Andrzej Precigs, Tomasz Poźniak, Elżbieta Kijowska, Monika Niemczyk, Andrzej Grabowski, Anna Tomaszewska, Ewa Czajkowska, Włodzimierz Matuszak, Jan Prochyra, Andrzej Bieniasz, Andrzej Jakimiec. W powszechnej opinii Smożewski miał rękę do aktorów, a jego – tarnowski teatr - określano jako wyścigową stajnię, z której wypuszczał w świat swoje  „aktorskie championy”. W roku 1987 po obrzydliwej intrydze związkowców teatralnych, oddanych upadającej władzy PRL, musiał odejść. Nie obraził się, nie napuszył. Nadal obdarzał wszystkich swoim uśmiechem i naturalną empatią. Mieszkał w Krakowie, Kielcach i Tarnowie. Potem przyszła ciężka choroba, wyniszczająca i odbierająca zdolność do samodzielności. Ryszard Smożewski walczył o swoje miejsce i próbując nie odchodzić w niepamięć, chciał jednocześnie być sam.  Zmarł w Tarnowie, mając u boku żonę Ewę i grono wypróbowanych przyjaciół. A zainaugurowana przez Ryszarda Smożewskiego nowocześnie wyposażona scena teatralna w pięknie odremontowanym teatrze, po wielu latach stała się zbyt stara i niefunkcjonalna. I dziwnym zrządzeniem losu została wyburzona w kilka miesięcy po śmierci jej twórcy, zamykając w symboliczny sposób jego życie i dzieło. A oto wywiad, jakiego udzieliła Ewa Czajkowska – Smożewska Gazecie Krakowskiej przy współpracy Tarnowskiego Kuriera Kulturalnego.

Jerzy Reuter : Z okazji tegorocznego Święta Zmarłych , nikt publicznie nie wspomniał o Pani Mężu, z wyjątkiem Tarnowskiego Kuriera Kulturalnego, dlaczego…? Dlaczego tak szybko zapominamy ?
Ewa Czajkowska-Smożewska : W dniu , w którym wspominamy tych którzy odeszli, o Nim była cisza. A to dopiero rok. Ta cisza wokół Ryszarda , zaczęła się tak naprawdę w 1987 roku, kiedy to po wielkiej niby - politycznej burzy, w nikczemny sposób usunięto Go z funkcji dyrektora Tarnowskiego Teatru. Po siedemnastu latach. Właściwie to On wtedy umarł. Dziwnie zaczynam to wspomnienie prawda? Ale chciałam wyrzucić to z siebie na początku, żeby móc mówić o chryzantemach, zniczach, blasku i poświacie cmentarza wieczorem w Święto Zmarłych. Nie lubimy mówić o śmierci, jest taka nieelegancka – kompletnie nie na miejscu. Boimy się jej. A żeby ten strach przed nieznanym okiełznać, często udajemy ze jej nie ma .
Rozmawiałam z Ryszardem o Jego umieraniu w lipcu 2008 roku .Pojechaliśmy na przejażdżkę. Las, zapach igliwia ,cudne lipcowe popołudnie. Siedzieliśmy na polanie  szczęśliwi prawie i nagle szept: „Porozmawiaj ze mną o moim umieraniu”…. Zdobyłam się na tę rozmowę… Cieszę się że starczyło mi odwagi. Na skromnym nagrobku wyryłam napis : POKOCHAŁ TO MIASTO. Po kilkunastu latach emigracji do Krakowa, już bardzo chory chciał tu powrócić. Do swojego Tarnowa … I został. I tylko nagrobek skromny i złota brzoza którą mu posadziłam. Chciałabym , aby Jego  miasto nazwało którąś z ulic Jego Imieniem.
J. R. : Jaki był Ryszard Smożewski. Albo może kim był, kim był jako człowiek i artysta?
E. C. S : Był piękny. Długi niezapięty kożuch, wysokie buty, sztruksowa marynarka. Wysoki. Włosy rozwiane, sprężystym krokiem chodzący.
Takim go poznałam, będąc prawie dzieckiem. Reżyserował "Moralność pani Dulskiej", w której, jako uczennica, Melę próbowałam zagrać .Stawiałam wtedy pierwsze kroki w teatrze. Zaczarował mnie. On zaczarowywał ludzi. Niezwykle inteligentny, błyskotliwy i taki pazerny na życie. Charyzmatyczny. Miał dobry kontakt z władzą i  kościołem. Kościół szanował, a władza się go -aż trudno uwierzyć - bała. I prostych ludzi uwielbiał. Portierzy, panie bileterki w ogień by za nim wskoczyli. Ciągle w ruchu. Nie było sprawy, której nie potrafił załatwić, a nocami pisał, bo przecież dziennikarzem był. Fantastycznym dziennikarzem. Drukowały go najlepsze pisma w Polsce.
J. R. : W jaki sposób tworzył swoją karierę? Czy miał na to jakikolwiek wpływ?
E. C. S. : Czy dbał o swoją osobistą karierę? Z pełną odpowiedzialnością odpowiadam nie!
Kochał pracę dla niej samej. Stanowiska kierownicze jakie pełnił, były jakby przypadkiem. Sekretarz redakcji, dyrektor, główny reżyser telewizji Kraków - to wszystko działo się, bo nie mogło dziać się inaczej. Niemożliwy idealista. Nie zabiegał, nie prosił, nie przesiadywał w kolejce do notabli. Proponowano mu dyrekcje teatrów we Wrocławiu, Poznaniu, Warszawie.
Natomiast o swoich pracowników walczył. I dawał schronienie ludziom z politycznym, wilczym biletem. Miał misję docierać do jak największej widowni, takiej, do której nikt nie dojedzie. Uważał że świat, że ludzie będą może odrobinę lepsi, spokojniejsi. Że ulgę w niełatwym życiu im przyniesiemy. I grywaliśmy w małych mieścinach, w nieogrzewanych salach, bo takie czasy były ... Kochał przydrożne kapliczki, Chrystusików frasobliwych, brylując jednocześnie na salonach "Wolnej Europy". Taki był...
J. R. : Miał jakieś autorytety? Nauczycieli? Mentorów? Czy był ktoś, kto wprowadził pani męża w taki świat?
E. C. S. : Ryszard nie miał n i k o g o! Opowiadał mi czasem, że po traumie związanej ze śmiercią matki, postanowił zostać "kimś"! Internaty, samotność i pragnienie wyjścia z biedy, były pewnie siłą napędową. Uczył się, pracując równocześnie. I został "kimś"! Ale paradoksalnie, nigdy nie przywiązywał wagi do tzw. dóbr materialnych. Był urodzonym przywódcą. Czy tego się można nauczyć?
J. R. : Na pewno miał jakieś marzenie, które nosił w sobie do końca. Co jeszcze chciał dogonić, dopisać, dopowiedzieć?
E. C. S. : Bardzo chciał wydać jeszcze jedną książkę o sobie, o przeszłości, o czasach które minęły - politycznych czasach, bo polityka, pomimo coraz gorszego stanu zdrowia, nadal była jego pasją. Nie mógł już pisać, z trudem robił notatki, coraz większą trudność sprawiało mu mówienie. Mieliśmy się więc spotkać; Rysiu Zaprzałka, Jurek Świtek i ja. Na kilka sesji nagraniowych. Ryszard miał opowiadać, później to nagranie mieliśmy spisać i wydać książkę... To było jego wielkie marzenie. Nie zdążyliśmy ...
J. R. : Byliście parą ludzi z teatru. Po odejściu Ryszarda Smożewskiego z Tarnowa pani grała w krakowskich teatrach, telewizyjnych „Spotkaniach z balladą”. Czy wtedy coś się zmieniło pomiędzy wami?
E. C. S. : Byliśmy razem dwadzieścia dziewięć lat. Każde z nas miało już za sobą małżeństwo. I przyszedł moment, kiedy pobraliśmy się. Cichutko, bez fanfar. Świata poza nim nie widziałam. Potem przyszła wieloletnia ciężka choroba, która zaczęła atakować coś, co miał najcenniejszego - mózg. O takiej codzienności nie chcę opowiadać. Nie udźwignęłam jego choroby, jego cierpienia...
J. R. : Rozumiem. Dziękuję pani za rozmowę.


Jerzy Reuter, Ryszard Zaprzałka



poniedziałek, 07 grudnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -