Blog > Komentarze do wpisu

-> Requiem dla Galerianki (część druga)

Rewind raz jeszcze, bo pogubiłem się znów w dygresjach, ale kto nie gubi się w dygresjach, gdy przywołuje wyblakłe obrazy zapamiętane w dzieciństwie? Może są i tacy, ja tam się zwyczajowo gubię.
A więc tak. Dwa zdarzenia zmąciły spokój mojego osiedla bez tożsamosci, a Pit nie mógł zaćmić ani nic wypić i chodził nabuzowany po ulicy. Krychę zostawmy, bo Krycha się dopiero urządza. Przejdźmy może do galerii. Byliście kiedyś w galerii? Ha!
A więc otworzono galerię. Siniaki, zadrapania, porysowane samochody, zagubione dzieci, niechciane ciąże. Pierwszą w mieście. Wczoraj jeszcze nie było wszystkiego, ale dziś galeria otwarta i już wszystko w Tarnowie mamy. Wszystko? Wszystko. Zaraz, zaraz. A Zara na pierwszy przykład? Zara, Zara. A KFC? Nima, no nima. A Bershka?  A to bieda, że Bershki niet. Nie ma też fontanny. Przeoczenie czy co? I palmy nie ma. Kto tu będzie kupować, skoro nie ma Bershki i palmy? I fontanny? Hmm? Tutaj to tylko wieśniaki będą kupować, zresztą, widać gołym okiem, KTA, KBR i RDE ewentualnie. A właśnie, panie, bo ten parking to niski jakiś taki, antenkę mi przygięło... Ja to do Kraka, panie, kra-ka-kra-ka, prawdziwe KT-mieszczuchy kupują tylko tam, tam gdzie Bershka, gdzie fontanna, gdzie Zara Zara, gdzie KFC...
Miasto wiecznych utyskiwań i narzekactwa? Jak najbardziej! W Tarnowie miło się narzeka na wszystko, a raczej narzeka się, że nie ma nic, ale jeśli – nie daj, Boże! - coś powstanie to narzeka się w dwójnasób: bo to liche „coś” - bo „coś” zawsze okazuje się liche – nie jest w stanie zmienić ogólnego obrazu, a zarazem zakłóca utrwalone, wydawałoby się, raz na zawsze „nic”, które bardziej niż w pejzaż miasta, wrosło w umysły konserwatywnych skądinąd mieszkańców. W heroiczno-żałosnej walce o to czy inne „naj”, które z permanentnego braku „wszystkiego”, dałoby miastu przynajmniej pozory blichtru, gdy budowa gigantycznego pomnika Chrystusa Króla spaliła przed laty na panewce, a temperatura płata figle (poza tym ile można chwalić się słońcem?), Tarnów ma szansę na miano najbardziej zakompleksionego miasta.
Miłość do takiego miasta owocuje bardzo trudnym związkiem. To jak z pierwszym porywem serca – szczęśliwie się o nim zapomina, lecz jeśli nie, lepiej od razu unicestwić resztę świata, bo każde porównanie okaże się zabójcze dla ocalałych złudzeń.
Wkrótce zrozumiałem, że nie tylko moje bezimienne osiedle, ale i miasto, mimo dumnej, rozmaicie interpretowanej nazwy, tęskni za wyrazistą, wyróżniającą tożsamością. A teraz? Uczucie, niegdyś burzliwe i pełne pretensji, obecnie jest dość stabilne i wyzute z ambicji, jakie uczuciom zwykły towarzyszyć, i do których uczucia powinny skłaniać. Kiedyś bez wzajemności i teraz również. Głupie to uczucie. Uczucie do miasta bez tożsamości.
Te słodkie przekłamania dzieciństwa. Cały świat jest (a raczej wydaje się) taki jak ten mały, widziany na co dzień i ta fałszywa świadomość zapewnia do czasu względną emocjonalną stabilność, którą po latach skojarzymy z beztroską. Nic więc dziwnego, że informacje, iż na świecie (tym większym) znajduje się cokolwiek ciekawego przyjmowałem i przyjmuję po dziś dzień opornie, a emocjonalna stabilność pozostanie dla mnie li tylko wspomnieniem z dzieciństwa i – per se – skutkiem przekłamania i przejawem zakłamania.

*

Czas, ciągnący się niemiłosiernie, a może nawet stojący bez ruchu, jak woda w jednolicie czarnych zakolach Wątoku. Sceptyczny stosunek do wielkiego, nieistniejącego realnie, świata wymusza sceptyczny stosunek czy nawet niechęć do zmian, które zresztą i tak nie wpraszają się zbyt często do życia mieszkańców.
Lecz oto na spokojnym osiedlu, na którym od dwudziestu ośmiu lat (za tyle zaręczam) nie zdarzyło się nic interesującego (z wyjątkiem kilku wypadków, ze spektakularnym wjechaniem stara do ogródka Drużbickich na czele), pojawiły się mityczne galerianki.
Po prawdzie gimnazjalistki nie zdawały sobie sprawy z nadanej im ad hoc etykiety (w większości, bo słyszałem podekscytowaną grupkę czternastolatek – „jesteśmy galeriankami! jesteśmy galeriankami!”), ale czy przeciętny dresiarz wie, że jest dresiarzem, a statystyczny blokers identyfikuje się ze zjawiskiem blokersów? Dzięki Bogu istnieją pop-tefałen-subkulturowe etykiety, bo nikt na moim osiedlu nie umiałby znaleźć odpowiednich słów dla nastolatek z ostentacją ćmiących na ulicy szluga.
A więc są – to nie legenda!
– Są! Są! Krycha, chodź no szybko! Krycha!
– Czego chcesz?
– Chodź, Krycha! Są! Te – galerianki! Chodź i zobacz!
A co zobaczyła Krycha, zanim zdążyła urządzić się na dobre?
Ano zobaczyła trzy dziewczyny stojące pod bramką Leśnickich i podające sobie papierosa. Nie wiem, jak Krychę, ale mnie trochę zdziwił ten obrazek. Prawdziwe krejzole już dawno doszły do wniosku, że w paleniu nic krejzolskiego nie ma i w rubryczkach na fotce czy innym mixerze wybierają lekką ręką opcję „nienawidzę papierosów” albo, ale to już rzadziej, „palę okazyjnie”. Te rekrutowały się jak widać z tej drugiej grupy, a jaka mogła być większa okazja do zaćmienia, niż wizyta w nowootwartej galerii?
Pan Pit przeszedł obok dziewczyn i spojrzał na nie nienawistnie, a one udały się chwilę potem w kierunku galerii, pozostawiając po sobie śmieci – chusteczki, zmięte papierki, paczkę po chrupkach. KTA i KBR, ani chybi.
Wieczorem poszedłem wreszcie tam, gdzie pójść w końcu musiałem. Nie chciałem, ale co mam robić wieczorem. Myślałem, ze mnie Krycha zaprosi. Ale nie. Ubrałem się, uczesałem staranniej niż zazwyczaj. A co?
Idąc wzdłuż Krakowskiej, podsłuchałem rozmowę dwóch młodych dziewczyn.
– Nie chciałabym tu mieszkać.
– Czemu?
– Nie wiem. Nie podoba mi się. Tu nie ma nic.
– No. Nie wiem, czemu akurat tu dali galerię.
Nie powiem, żebym wszedł bez emocji. Nie. Jakieś emocje były. A zarazem potem przypomniał mi się Bobek z ubabraną nogą i tą skwaszoną miną, jaką ma każdy kto wdepnął w gówno. On wdepnął aż po udo. Był New Yorker i Pierre Cardin. Sunset Suit's i Laguna Collection.
Ale nie było Bershki. Fontanny też nie. Lipa. Ani palmy. To zauważyłem, powiedziałbym nawet, że brak palmy był aż nazbyt widoczny. Był kebab, i nawet chciałem zjeść symbolicznie kebaba, okazyjnie tak, ale nastolatki obległy kebaby, bo teraz wszyscy tylko za tymi kebabami, kebaby i kebaby, a na American Dream i Pianino Genuino żadnych chętnych, a KFC nie ma... I ze smakiem musiałem się obejść, i okrążyłem kilka razy stoiska, tu Orsay, a tam Green Point, i schodami ruchomymi chciałem się jeszcze przejechać symbolicznie, ale ruchome schody znieruchomiałe nie wiedzieć czemu były...
A w drodze powrotnej – droga ta zajmuje mi dokładnie półtorej minuty - natknąłem się na osiedlowe małolaty, zmierzające w wiadomym kierunku, bo nasza rzeczywistość jednokierunkowa się stała, i to odwrotnie niż ulica... Wymalowane, w sexy wdzianku. Pierwszy raz zobaczyłem w nich dziewczyny. Ale dziś jest wielki dzień, fine day to mature.
Jeszcze wczoraj zwichrowane gimnazjalistki, dziś już wielkie galerianki - pomyślałem. Ale nie – one wczoraj były gówniarami z bezimiennego osiedla, na którym od dwudziestu ośmiu lat (za tyle zaręczam) nie działo się nic, a dziś dostało w prezencie tożsamość. Miałka to tożsamość, ale wreszcie jest. Tożsamość Galerianki.
- Jak możesz! - krzyknęła jedna z dziewczyn, gdy przechodziłem obok i aż wzdrygnąłem się ze strachu, że to do mnie.
Ale co ja tam mogę. Ja nie mogę nic.
Moja miłość do Galerianki jest wciąż miłością stabilną i nieodwzajemnioną. A moje sentymenty? Moje sentymenty rozlały się szczęśliwie (o tyle, o ile) po innych, odległych i nazwanych od dawna miejscach.
Rewind?
Lepiej już nie.


Maks Fila


Tarnów, listopad 2009



piątek, 04 grudnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -