Blog > Komentarze do wpisu

-> KONCERT W HYDE PARKU (felieton nr 40)

Było to 5 lipca 1969 roku. Zaplanowany z odpowiednim wyprzedzeniem koncert mógł się nie odbyć. Stonesi postawili jednak na swoim, i poświęcili go zmarłemu dwa dni wcześniej Brianowi Jonesowi. Było to niewątpliwym wyrazem hołdu, choć wcześniej Jones został usunięty z grupy. Z biegiem lat – Brian Jones, pomysłodawca nazwy zespołu, zaczął oddalać się od pozostałych Stonesów. Kupił sobie farmę, na której A. Milne napisał Kubusia Puchatka. Tam z upodobaniem i sporą regularnością oddawał się orgiastycznym imprezom. Utonął we własnym basenie w nocy z 2 na 3 lipca 1969 roku. Tuż przed tragiczną śmiercią został usunięty z zespołu, a następnego dnia po jego śmierci ukazał się nowy singel Stonesów zawierający znakomite kawałki Honky Tonk Woman i You Can’t Always Get What You Want. Wkrótce po odejściu Briana w zaświaty Stonesi poświęcili mu największy koncert w całej spisanej wcześniej historii rocka (trzeba pamiętać, że Woodstock oraz festiwal na wyspie Wight z 1970 roku miały miejsce później). Ten zorganizowany ku jego pamięci występ zgromadził w Hyde Parku setki tysięcy widzów.

f

       Wieczorem 4 lipca fani zespołu zaczęli już ściągać do Hyde Parku. Wkrótce do snu układało się tu ponad 500 osób. Ponoć około godziny 23-ej ktoś zaproponował uczczenie pamięci Briana dwoma minutami ciszy. Oddano mu hołd na stojąco. Rozpalono ku jego czci 50 ognisk, do których użyto połamanych leżaków i części płotu. Niestety zrobiło się trochę zadymiasto. Pewna grupa zaczęła chodzić z zapalonymi pochodniami, na co inna obrzuciła ją puszkami po piwie. Aresztowano 12 osób. Fanów z godziny na godzinę przybywało. Rano było ich parku już 7 tysięcy, a według obliczeń policji o godzinie 11 wylegiwało się w słońcu, bądź chłodziło się w stawie 20 tysięcy osób.
       Według odpowiedzialnej za całe przedsięwzięcie firmy Blackhill Enterprises – organizacja koncertu kosztowała 3000 funtów. Spory wydatek stanowiła scena, która miała metr wysokości. Zbudowano też trzymetrową platformę na kolumny, aby ustawić je na wysokości ponad 6 metrów, dzięki czemu dźwięk docierał o wiele dalej. Dziś oczywiście brzmi to dość zabawnie, ale wówczas była to najnowsza technika.  Mick Jagger - by mógł tańczyć boso - zamówił na scenę dywan. Chciał też aby scenę udekorowano palmami i specjalnymi gatunkami kwiatów, wśród których miały znaleźć się papugi. Poniżej sceny umieszczono punkt pierwszej pomocy medycznej, a z przodu zrobiono miejsce dla VIP-ów. Do ochrony terenu i bezpieczeństwa samych VIP-ów wynajęto sto osób.
       Oczekujący z wielogodzinnym wyprzedzeniem na koncert fani tworzyli niezwykła scenerię. Przyozdobieni w paciorki, chusty i biżuterię brzdąkali na gitarach i grali na bębnach. Bill Wyman, ówczesny basista zespołu, stwierdził, że wszystko to wyglądało jak hippisowskie niebo.
       Tego dnia, oprócz Stonesów, na scenie pojawiły się, między innymi zespoły, takie jak: New Church Alexisa Kornera, Family, Screw, a przede wszystkim nowozałożony King Crimson, którego klawiszowiec Ian McDonald tak wspominał występ: Przed nami na trawie rozłożyły się tysiące angielskich hippisów i entuzjastów współczesnej kultury. Czuliśmy, że trafiliśmy w sedno, grając dla nich numer „20th Century Schizoid Man”.
       Około 17.20 prowadzący koncert Sam Cutler zapowiedział: The Stones chcą dziś zagrać dla Briana. Jaggerowi dopiero po kilku próbach udało się uciszyć tłum na tyle, żeby wygłosić mowę: naprawdę chciałbym coś powiedzieć o Brianie, nie wiem jak mam to zrobić, ale spróbuję. Widownia zamilkła w oczekiwaniu, a Mick odczytał dwie strofy Adonisa romantycznego poety Percy Bysshe Shelleya, wiersza napisanego po śmierci innego romantyka - Johna Keatsa. Pokój. Pokój. On nie umarł, nie zasnął. Obudził się jeno ze snu życia. Tłum wpadł w euforię, a atmosfera udzieliła się nawet filmującym wydarzenie kamerzystom.
       Stonesi ruszyli, zaczęli numerem Johnny’ego Wintera I’m Yours She’s Mine. Wtedy właśnie wypuszczono z pudełek ponad trzy tysiące motyli, które miały wzbogacić symbolikę całego wydarzenia. Mick, występujący w białym stroju, skakał na scenie i robił wszystko najlepiej jak potrafił. Zespól grał w sumie krócej niż godzinę, zszedł ze sceny około 18.15. Po koncercie, fani zachęceni nagrodą w postaci najnowszego singla zespołu za zebranie trzech worków śmieci wynieśli 15 ton odpadów i zostawili park czystszym niż w normalną sobotę. Według tego, co pisała prasa w koncercie uczestniczyło 250 tysięcy ludzi, jeśli zaś wierzyć organizatorom i Daily Telegraph prawie pół miliona.
       Trzeba przyznać jednak, że ten niespełna godzinny występ Stonesów nie był jakimś szczególnym osiągnięciem artystycznym. Po latach, cytowany wcześniej Bill Wyman przyznał rację jednemu z fanów, który napisał, że granie zespołu nie kleiło się. Być może wzruszenie koncertujących Stonesów wpłynęło na ostateczny efekt muzyczny. Fakt faktem, że nawet świetny Mick Taylor, który tegoż dnia stał się (choć jak czas pokazał, nie na długo) pełnoprawnym gitarzystą zespołu nie błysnął wyborną formą.
       W kilka dni po koncercie - na łamach wpływowego pisma Melody Maker o tym występie tak napisał Chris Welch: Mick Taylor grał bardzo mało na gitarze solowej, ledwie też słyszałem Charliego i Billa. Był to jednak nostalgiczny rytuał na rozstrojonych instrumentach, który podsumował dekadę muzyki pop.


Krzysztof Borowiec


foto by Google Search



środa, 02 grudnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -