Blog > Komentarze do wpisu

-> Gwiazdy w Tarnowie, czyli ArtFest 2009

Rozmowy o sztuce, przy sztuce, po koncercie, przed wernisażem, artystów z publicznością, artystów z artystami, w końcu rozmowy… ze sztuką. Taki był tegoroczny ArtFest. Interdyscyplinarny Festiwal Sztuki ArtFest 2009 zainaugurował  wernisaż wystawy fotografii Wojciecha Prażmowskiego połączony z promocją książki Dariusza Bugalskiego „Jaśnienie”. Wieczór należał zaś do Voo Voo i Hajdamaki. Przypadający u początku festiwalu ostatni weekend listopada upłynął pod znakiem wystaw. Pierwsza to „Lekcja tańca” Andrzeja Świetlika, współtwórcy słynnej grupy artystycznej Łódź Kaliska. Również w sobotę swój wernisaż  miała Galeria Bezdomna. Zgodnie z ideą odbywa się bez preselekcji i bez narzucania tematu czy kształtu prezentacji, a każdy z twórców sam znajduje sobie w pomieszczeniu interesujący go kawałek przestrzeni, sam wiesza zdjęcia i aranżuje pokaz. W niedzielę pałeczkę przejął Tomasz Sikora z „Przejrzystością rzeczy”, o czym pisaliśmy oddzielnie. Pomysł to prezentacja ludzi i ich historii wykorzystująca przedmioty jako medium. Natomiast pierwszy grudniowy weekend upłynął pod znakiem osobowości. A to za sprawą projektu „…z cyklu Osobowości” organizowanego po raz czwarty przez MCK. Tym razem głównym bohaterem wydarzenia był Janusz Głowacki, światowej sławy dramatopisarz. Trzy dni wypełniły filmy, spektakle, koncerty i wernisaże, dla których wspólnym mianownikiem była postać Głowackiego. To on był głównym bohaterem kolejnej, piątkowej, odsłony ArtFestu 2009 – przywożąc swój głośny spektakl „Antygona w Nowym Jorku", który tym razem w Mościckim Centrum Kultury pokazał Teatr Ludowy z Nowej Huty. Rzecz wyreżyserował i muzycznie pracował Piotr Szalsza, zaś scenografię i kostiumy przygotowała Elżbieta Krywsza. A w spektaklu wystąpili: Anita - Beata Schimscheiner, Sasza - Andrzej Franczyk, Pchełka - Jacek Wojciechowski i Policjant - Jerzy Fedorowicz. Po spektaklu spotkanie z Januszem Głowackim, poprowadziła Barbara Marcinik z Programu III Polskiego Radia. Niezwykle interesujące było wcześniejsze, także piątkowe spotkanie w Kawiarni „Tatrzańska” z udziałem: Magdy Dygat-Dudzińskiej – pisarki, autorki bestsellerowych Rozstań, Biednej Pani Morris, córki Stanisława Dygata, Andrzeja Dudzińskiego – światowej sławy grafika, rysownika, malarza, karykaturzystę, fotografa; twórcy postaci Pokraka i Dudiego oraz Małgorzaty Braunek – aktorki filmowej i teatralnej, zapamiętanej z kultowych  ról m.in. w „Polowaniu na muchy” i „Potopie”, a obecnie „Domu nad rozlewiskiem”, poprowadzone przez Barbarę Marcinik – wspomnianą wyżej dziennikarkę radiowej Trójki, autorkę programu „Magazyn Bardzo Kulturalny”. Podczas tego wyjątkowego wieczoru promowano książkę – album „Mały alfabet Magdy i Andrzeja Dudzińskich”. Jej fragmenty czytała M. Braunek, która przyjechała do Tarnowa prosto z prób do nowej sztuki Krystiana Lupy. 5 grudnia w kolejnej odsłonie bardzo cenionego przez tarnowian cyklu Osobowości w MCK po raz kolejny zaprezentował się Janusz Głowacki. Bogaty program tego wieczoru wypełniły: film „Depresja mon amour” o Januszu Głowackim, wernisaż wystawy fotograficznej Andrzeja Dudzińskiego „Antygona w Nowym Jorku” i „Nowy Nowy Jork” oraz goście specjalni: Nigel Kennedy i zespół KROKE, których koncert stał się głównym wydarzeniem artystycznym całego ArtFestu 2009. Tego samego dnia późnym wieczorem odbyło się jeszcze jedno interesujące spotkanie, i tym razem w kawiarni „Tatrzańska” z udziałem Janusza Głowackiego i jego gości specjalnych: Małgorzaty Braunek, Magdy Dygat, Andrzeja Dudzińskiego i Oleny Leonienko, która dała kameralny recital. ArtFest zakończył koncert jednego z czołowych polskich jazzmanów Zbigniewa Jakubka i niemieckiej gitarzystki Susan Weinert oraz wystawa „Osobowości sztuki polskiej: Leon Tarasewicz” (piszemy o tym oddzielnie). Trudno wyobrazić sobie lepsze zakończenie roku dla tarnowskiej kultury. Wielkie brawa dla organizatorów tego kulturalnego maratonu, a szczególnie dla dyrektora Galerii Miejskiej Bogusława Wojtowicza w tym roku obchodzącego jubileusz 30 – lecia pracy zawodowej (wywiad z nim prezentujemy poniżej). To dzięki jego determinacji rzecz cała doszła do skutku, stając się obok Festiwalu Komedii „Talia” i Tarnowskiej Nagrody Filmowej jednym z trzech najważniejszych wydarzeń kulturalnych sezonu.

- - - część pierwsza - - -




Tragikomedia ANTYGONA W NOWYM JORKU, opowieść o trójce bezdomnych, Polaku, Rosjaninie i Portorykance przeżywających chwile miłości, nadziei i rozpaczy w nowojorskim Tompkins Square Park, została napisana na zamówienie waszyngtońskiego teatru Arena Stage. Następnie została wystawiona w Pradze, Petersburgu, Bonn, Yale Repertory, Atlancie, Nowym Jorku, (Vineyard Theatre), Mexico City, Chorwacji, Litwie, Estonii, i Paryżu (gdzie otrzymała nagrodę "Le Baladin" i nagrodę studentów Sorbonny dla najlepszej sztuki roku w Paryżu. Sztuka została przetłumaczona na ponad 20. języków i uznana przez tygodnik Time, podobnie jak "Polowania na karaluchy" za jedną z dziesięciu najlepszych sztuk roku. Polskie przedstawienie ANTYGONY W NOWYM JORKU reżyserowała w Ateneum Iza Cywińska z Piotrem Fronczewskim, Januszem Michałowskim i Marią Ciunelis w rolach głównych. Sztukę w Teatrze Telewizji reżyserował Kazimierz Kutz.

W ludzkich dramatach jest niemal tyle samo tragizmu co komizmu. Tę szydzącą z nas prawdę adaptuje do swoich sztuk Janusz Głowacki, wyjątkowo wnikliwy obserwator natury ludzkiej i otaczających ją zjawisk. "Antygona w Nowym Jorku" to efekt jego uważnych obserwacji ludzi mieszkających w Tompkins Square Park w Nowym Jorku. Historia rosyjskiego Żyda Saszy - niegdyś znanego malarza, Polaka Pchełki - robotnika pochodzącego ze wsi i Portorykanki Anity, która przyjechała do USA z matką to tragikomiczna opowieść o rozpaczy, samotności i wyobcowaniu. Głowacki mówi o dramacie swoich bohaterów zestawiając sacrum i profanum w sposób niespodziewany, który powoduje, że o sprawach ostatecznych widz zaczyna myśleć bez ceremoniału i z cierpkim uśmiechem. Czy jednak powinniśmy widzieć w tym sztukę napisaną dla chichotu? Jak najtrafniej odbierać tę "komedyjkę o rozpaczy" - jak to określił sam autor - ze śmiechem czy powagą?

 - "Moja sztuka nie jest dokumentalnym zapisem życia w parku, a bohaterowie to nie sportretowani bezdomni. Może ten park jest niczym więcej niż dekoracją. Bezdomni w tej sztuce są tacy, jak my wszyscy. A gdybyśmy jeszcze tak znaleźli się na dzień, albo rok na ulicy..." - mówi Janusz Głowacki.

Jan Kott, światowej sławy szekspirolog, krytyk literacki i teoretyk teatru zaliczył "Antygonę w Nowym Jorku" do najwybitniejszych polskich dramatów współczesnych obok "Emigrantów" Mrożka i "Do piachu" Różewicza. Sztuka grana jest na scenach ponad 20 krajów. W czym tkwi clé uniwersalności znaczeń? Być może właśnie w przenikliwej opowieści o człowieczeństwie pogruchotanym przez życie i nieszczęśliwym. Istne pole minowe ludzkich autopsji i przypadłości zmetaforyzowane w temacie - bezdomności - która jednak paradoksalnie nie ogranicza się do nowojorskiego lunaparku bez widoku na przyszłość, ale określa poczucie wewnętrznej pustki, w której jak echo odbija się potworność trywialności czasu, w którym żyjemy.





Magda i Andrzej Dudzińscy stworzyli niepowtarzalną, wspomnieniową opowieść o swoim życiu. Jego bogactwo spróbowali alfabetycznie uporządkować – od Aardvarka czyli mrównika po Żal. Tak powstało 171 haseł – prywatna opowieść Dudzińskich, przeplatana portretami przyjaciół, barwnymi anegdotami, opisami ważnych dla nich miejsc, zwierząt, przedmiotów, a wszystko na tle historii obyczajowej Polski, Europy, świata drugiej połowy XX i początku XXI wieku. Bohaterami opowieści są zarówno liczni światowi i polscy artyści, pisarze, aktorzy, muzycy m.in. S. Barańczak, E. Braun, Cz. Miłosz, E. Demarczyk, M. Duchamp, E. Hemingway, R. Kapuściński, J. Kofta, T. Konwicki, S. Lem, G. Holoubek, E. Czyżewska, Dalajlama, L. Beach, W. Pszoniak, M. Komar, C. Santana, J. Głowacki. Książka, bogato ilustrowana została zaprojektowana graficznie przez Andrzeja Dudzińskiego. 171 alfabetycznie ułożonych haseł, które zaczyna Aardvarka czyli mrównik, a kończy Żal, to wspomnieniowa opowieść o życiu stworzona przez Magdę i Andrzeja Dudzińskich.

Janusz Głowacki - dramaturg, prozaik, felietonista, autor scenariuszy filmowych. Światowy sukces przyniosły Głowackiemu sztuki teatralne, przede wszystkim „Antygona w Nowym Jorku”. Na przełomie lat 60. i 70. rozpoczął aktywną działalność jako scenarzysta. W tym okresie powstaje film Andrzeja Wajdy "Polowanie na muchy" oparty na twórczości Głowackiego. Jednak prawdziwym sukcesem okazał się dopiero obraz stworzony we współpracy z Markiem Piwowskim pt. "Rejs", który przez niektórych uważany jest za najlepszą polską komedię wszech czasów.
Andrzej Dudziński „Antygona w Nowym Jorku” - została wydana w Stanach Zjednoczonych w formie książkowej z doskonałymi rysunkami Andrzeja Dudzińskiego, który podobnie jak Janusz Głowacki, zamieszkał w Nowym Jorku na stałe. Wystawa prezentuje 20 oryginalnych prac artysty. Andrzej Dudziński „New York, New York” – wystawa fotografii, do której pretekstem stało się zaproszenie Andrzeja Dudzińskiego do zaprojektowania scenografii do sztuki Arthura Millera "Śmierć komiwojażera" w Teatrze Narodowym w Warszawie w reżyserii Kazimierza Kutza. Andrzej Dudziński zafascynowany Nowym Jorkiem, miejscem swojego zamieszkania przedstawia swoją wizję tego niezwykłego miasta.
Nigel Kennedy - to jeden z największych wirtuozów skrzypiec na świecie. Wprawdzie nie przypomina on eleganta we fraku ani klasycznego wirtuoza, bywalca Filharmonii, to bez wątpienia jest on zjawiskiem absolutnie wyjątkowym. Także wtedy, gdy w swojej garderobie koniecznie musi mieć focaccię z oliwkami i solą morską, a na scenie… puszkę piwa. Płyty brytyjskiego artysty od lat mieszkającego w Polsce zawsze trafiają na szczyty notowań muzyki klasycznej. W 2003 r. wraz z krakowskim zespołem Kroke (ta nazwa w języku yiddish oznacza Kraków) - jedną z najciekawszych grup grających muzykę klezmerską - stworzył niezwykły projekt muzyczny, płytę East Meets East. Od tego czasu Kennedy występuje z Krokersami, dając słuchaczom dużo przyjemności i przy okazji udowadniając swoją totalną wszechstronność. „Bad Boy of Classical”, jak niektórzy nazywają Kennedyego prawie zawsze wciska w fotel i zabiera w szaloną muzyczną podróż wypełniającą absolutnie całą przestrzeń wrażliwości słuchacza. Ulubieniec legendarnego sir Yehudi Menuhina  gra na pochodzących z  XVIII wieku skrzypcach Guarneri del Gesu i Stradivariusie. Skrzypce te otrzymał od Dorothy Jeffries, która zapisała mu je w testamencie, z zaleceniem, że po zakończeniu kariery ma je przekazać innemu młodemu i utalentowanemu muzykowi. Nic zatem dziwnego, że Nigel niemal cały czas ma je na oku. Nawet wtedy, gdy odpoczywa w swojej garderobie przed koncertem. W ostatnich przygotowaniach towarzyszy mu zwykle żona Agnieszka, spokojnie przypominająca: „Nigel już czas”. A potem już „tylko” dwugodzinna z reguły muzyczna uczta. – Wspaniała energia, świetne miejsce. Chcę tu wrócić – powiedział po koncercie w Mościckim Centrum Kultury. A ponieważ w Jaworkach koło Szczawnicy buduje on swój nowy dom, kto wie, może wpadnie do nas po sąsiedzku… .
Olena Leonenko - urodzona w Kijowie, pieśniarka, kompozytorka. Od 1990 roku na stałe mieszka i tworzy w Polsce. Skomponowała muzykę do ponad 20 przedstawień teatralnych i telewizyjnych. Współpracowała m.in z Krystianem Lupą, Agnieszką Glińską, Krzysztofem Warlikowskim, Zbigniewem Zapasiewiczem i Maciejem Dejczerem.





Ryszard Zaprzałka 


foto by Paweł Topolski



piątek, 18 grudnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -