Blog > Komentarze do wpisu

-> Żeglujące przeboje (felieton nr 39)

Lato już dawno za nami i sezon żeglarski zakończył się na dobre. Jesienne klimaty i zima za pasem skłaniają do refleksji i wakacyjnych wspomnień otulonych mgłą nostalgii. W wielu z nas nadal żywe są jeszcze szantowe klimaty, więc proponuję sentymentalny rejs przez świat starych przebojów z żaglami, morzem, portem i żeglowaniem w treści. Port to jest poezja rumu i koniaku / Port to jest poezja westchnień czułych żon / Wyobraźnia chodzi z ręką na temblaku / Dla obieżyświatów port to dobry dom /.../ Port to są zaklęcia starych kapitanów / którzy chcą wyruszyć w jeszcze jeden rejs / Tu żaglowce stare giną na wygnaniu / Wystrzępione wiatrem, aż po drzewce rej.
Między innym te słowa w piosence Port śpiewał Krzysztof Klenczon. Mija 38 lat, gdy ten numer można było w miarę często usłyszeć w polskim eterze. To był fajny, prosty, dynamiczny i - w gruncie rzeczy - refleksyjny kawałek, choć oczywiście zdecydowanie mniej znany, zwłaszcza wśród późniejszych żeglarzy, niż sławne 10 w skali Beauforta.

   Gdyby tak przyszło wybrać najlepsze miejsca do żeglowania po naszych słodkich wodach, to nawet ci, którzy nie wypoczywają w ten sposób, wskazaliby bez pudła kilka miejsc. Od lat, również i w piosence, popularne były polskie jeziora i mazurskie miejscowości z Mikołajkami na czele. W latach sześćdziesiątych największą furorę w piosence zrobił  jednak Augustów. Najpierw o tym czarującym zakątku Polski śpiewała w Augustowskich nocach Maria Koterbska. Augustowskie noce / Nad brzegami drzemiące / Noce parne, gorące / Osłonięte przez mgłę (...)  / Zatopione w jeziorach (...) / Ty chowasz tę muszelkę / Znalezioną nad Wigrami (...) / Kolorowy sierpień / Naszym żaglem opięty / Pozostanie w pamięci.
   Janusz Laskowski – w jednym z największych hitów PRL-u, bazarowo-ogniskowym szlagierze - Beata z Albatrosa - skoncentrował się i na okolicach Augustowa, i  na pewnej siedemnastolatce. Laskowski zakochał się bardzo w tytułowej Beatce, zabierał ją na fregatę, gdzie – jak można było sądzić - wzdychali do siebie. Może nawet było i coś więcej, bo bard śpiewał tez te słowa: Minął dzionek słońce zaszło za jeziorem /  I fregaty kontur ukrył się za mgłą / Na fregacie byliśmy znów sami. No tak, ale to właśnie facetowi, a nie adresatce słów, biło mocniej skrwawione serce. Już od dawna ciebie nie widziałem / Tak mi smutno jest bez ciebie, tak mi źle / Lecz myślę, że kiedyś się spotkamy / W Augustowie tam nad Nieckiem w białe dnie. Cóż, jeziora mają w sobie nie tylko urok, ale i jakiś niezwykły romantyzm. Choć, co medycznie dowiedziono, wielu słodkowodnych żeglarzy, zwłaszcza w późniejszym wieku, zawdzięcza im również reumatyzm.
   W latach sześćdziesiątych o jeziorach i żaglach śpiewały – bo jakże byłoby inaczej - Czerwone Gitary. Zresztą czerwonogitarzyści śpiewali bodaj  o wszystkim, o czym wolno było śpiewać. Swoją drogą trzeba przyznać, że ich przebój Wróćmy na jeziora jest do dziś popularny. Kiedy wrócą ptaki do mazurskich gniazd / Ruszaj tam, gdzie już żeglarze płyną szlakiem gwiazd / Wróćmy na jeziora, na wędrowny rejs / Znajdziesz tam cel swojej drogi wśród szumiących drzew / Białe żagle, szmaragdowa toń / A przy tobie przyjacielska dłoń. Szlagier kończył się jakby obietnicą, że wrócisz tu za rok. Nic dziwnego, kto raz poznał smak mazurskiej przygody, ten już nie mógł jej się oprzeć.
   Polska miała jednak przynajmniej jeszcze jeden słynny - odległy od  Mazur zakątek, który z czasem stał się Mekką dla żeglarzy. W piosence Zielone wzgórza nad Soliną Wojciech Gąssowski śpiewał: Zielone wzgórza nad Soliną okrywa szarym płaszczem mrok / Nie żegnaj się, choć lato minie spotkamy się tu znów za rok. Piosenka była mało żeglarska, ale był w niej – podobnie jak u Czerwonych Gitar - akcent, mówiący o tym, że niestety na następne lato trzeba czekać rok, a dla tych, którzy lubią żagle, to rzeczywiście rzecz niezbyt wesoła.
   Z marynistycznych, dziś już zapomnianych numerów należałoby  przypomnieć Serwus panie chief Filipinek, Żeglujże żeglarzu Maryli Rodowicz, czy choćby Kapitańskie tango  Alibabek. W tym ostatni można było usłyszeć: Kapitańskie tango, / z torsem w paski, miną hardą, / z fajką w zębach, długą broda, / przesiąknięte morską wodą /Kapitańskie tango, / niespokojne przed wyprawą,/ znów tęsknota zaćmi oczy / długich morskich, smutnych nocy!  Tekstowo bliski, acz zdecydowanie bardziej nostalgiczny w wyrazie był szlagier, który wyśpiewała - dzisiaj też już nieco zapomniana - Alicja Majewska. W jej piosence zatytułowanej Jeszcze się tam żagiel bieli można było usłyszeć: Jeszcze się tam żagiel bieli, chłopców, którzy odpłynęli, / nadzieja wciąż w serc kapeli na werbelku cicho gra, / bo męska rzecz być daleko, a kobieca - wiernie czekać, / aż zrodzi się pod powieką inna łza, radości łza.
Na koniec warto przypomnieć spory przebój Ireny Jarockiej - zatytułowany Gondolierzy znad Wisły. To - rzecz jasna - nie tyle hit o żeglarzach, ile po prostu o przewoźnikach słodkowodnych. Szlagier był to w tamtych czasach wielki i wydawano go namiętnie na pocztówkach dźwiękowych. Problem jednak tkwił w tym, że nie dla wszystkich był zrozumiały tytułowy rzeczownik: gondolierzy. W pewnym sklepie zachwycona nastolatka poprosiła o pocztówkę z  piosenką o Jerzym Gondolu znad Wisły.


Krzysztof Borowiec


foto by Google Search



czwartek, 26 listopada 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -