Blog > Komentarze do wpisu

-> Kochliwy hycel spod Pleśnej

Pitaval Tarnowski nr 27 Jerzego Reutera

       Jan Kuboń, hycel spod Pleśnej, stanął przed sędzią śledczym za pobicie kilku kobiet i swoją niewinność tłumaczył wzburzeniem po porzuceniu przez upatrzoną na żonę dziewczynę. Poznali się w kościele. Ona uśmiechem odpowiadała na ukłony Kubonia, a on oprócz grzecznych pozdrowień posyłał pannie mrugnięcia i cmokał w jej kierunku. Potem, jak w romantycznej powieści, przesłał swojej wybrance krótki list spisany na odwrocie świętego obrazka, w którym krótko opisał swój gorący afekt i zaproponował spotkanie.
       Maria, chociaż sierota bez majątku, swoją godność miała i wyznaczała spotkania w miejscach publicznych, czym bardzo denerwowała amanta Kubonia, który za wszelką cenę chciał się bliżej przyjrzeć dziewczynie. Potęgowało to w nim gorącą miłość i zwiększało potrzebę zbliżenia swego serca do bujnej piersi Marii. Wszystko układało się pomyślnie. Po kilku tygodniach rozkochany Kuboń wysłał do Marii swata z tak zwaną wódką. Dziewczyna wódką nie pogardziła i wychyliła butelkę grzecznościowo do dna, ale żadnego słowa nie dała. Tłumaczyła to porą postu i kościelną gorliwością w tym względzie. Kuboń postanowił załatwić sprawę osobiście i jak stał, udał się do opornej panny. Gdy powtórnie został odrzucony zażądał zwrotu kosztów poniesionych na wynajęcie swata i na wypitą przez pannę wódkę. Żądania poparł waleniem pięścią w stół i zagroził Marii ciężkim pobiciem. Na szczęście awanturę usłyszeli sąsiedzi i spłoszyli furiata.
       Kuboń starym obyczajem, odrzuconych kawalerów przespacerował się do szynku, gdzie przy alkoholu uspokajał swoje rozdygotane nerwy. Na próżno. Wraz z wypijaną wódką rosła w nim wielka gorycz do żeńskiego rodu, a poczucie doznanej krzywdy nakazywało natychmiastowe przystąpienie do naprawienia całego zła. Po wypiciu strzemiennego w postaci szklaneczki gorącego rumu doszedł do wniosku, że nic tak dobrze nie zrobi jego skołatanej duszy jak danie solidnej nauczki opornej dziewczynie w postaci pobicia jej pięściami po twarzy. Rozwścieczony Kuboń nie wziął pod uwagę zgubnego działania trunku, które przesłania wzrok i umysł. Po wyjściu na ulicę przystąpił do dzieła. Na dobry początek wciągnął do bramy przechodzącą ulicą Wałową szwaczkę Janinę Zelm i pobił ją do obfitego zakrwawienia, a po stwierdzeniu, że nastąpiła pomyłka ukradł ofierze torebkę. Z Wałowej udał się Kuboń na Targową i tam zaatakował służącą państwa Kozickich. Pobił ją dotkliwie najpierw pięściami po plecach, a po zauważeniu, że to nie jego Marysia, złamał kobiecie nos.
       Być może byłoby więcej ofiar – wszystkie kobiety wydawały się być Marią - gdyby oprawca nie natknął się na szynk, gdzie postanowił zrobić sobie przerwę i nieco się pokrzepić. Dla odzyskania sił kazał podać butelkę wina i kieliszek likieru. Po wypiciu tak sporej dawki alkoholu doznał olśnienia i zrozumiał, że popełnił coś bardzo złego. Sumienie szarpnęło duszą Kubonia, więc popadł w czarny nastrój i postanowił zakończyć całą sprawę w sposób zgoła inny. Udał się do domu i napisawszy pożegnalny list wypił butelkę siarczanu miedzi, zagryzając sporą dawką trucizny na szczury. Na całe szczęście zaalarmowana policja, idąc tropem Kubonia dotarła do jego mieszkania na czas. Po udzieleniu pomocy w miejscowym szpitalu sprawcę umieszczono w areszcie policyjnym.
       Kuboń tłumaczył swoją niewinność tym, że każda kobieta widziana od tyłu jest taka sama i chciał tylko zemścić się na Marii, a pobite kobiety to zwykła pomyłka i złudzenie po wypitych trunkach.


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)



środa, 21 października 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

    Boże Ciało to zwyczajowa nazwa katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwanej również Świętem Najświętszego Ciała Chrystusa. Jest to święt



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -