Blog > Komentarze do wpisu

-> Jubileuszowa kompromitacja

Wielka szkoda, że jubileusz 450-lecia I Liceum Ogólnokształcącego w Tarnowie, a dokładnie miejskich tradycji pedagogicznych, bowiem sama szkoła działa oficjalnie od 1877 roku, przebiegały w atmosferze skandalu. Tak się złożyło, iż wrześniowe uroczystości jubileuszowe w  popularnej „Jedynce" przypadły w czasie kiedy trwa ostry spór pomiędzy władzami miasta a nauczycielami, uczniami i ich rodzicami, oraz absolwentami I LO o matematyka i byłego wicedyrektora tej jakże zasłużonej dla miasta szkoły Krzysztofa Horbacewicza, który niefortunną decyzją władz miasta przeniesiony został do peryferyjnej placówki - ZSO nr 4. Przypomnijmy, że podczas konkursu na nowego dyrektora ILO zarzucono mu plagiat w przygotowaniu własnej koncepcji funkcjonowania szkoły oraz potem brak chęci współpracy z nową dyrektor, Małgorzatą Wrześniowską. Gdy w tarnowskiej katedrze trwała uroczysta msza święta na inaugurację jubileuszu, przed szkołą zbierali się uczestnicy pikiety. Legalnej, zawczasu zgłoszonej w urzędzie miasta. Znakiem rozpoznawczym organizatorów były białe koszulki z nadrukiem. - Nie wolno traktować ludzi jak przedmioty. Jej uczestnicy rozpostarli transparenty z napisami: „Ś.P. I LO 1559-2009. Tak się nie robi!!! ", „Stowarzyszenie Umarłych Absolwentów”, „Gdzie jest Krzysztof?" i „Wierni tradycji". Przed szkołę wynieśli kilka ławek. To na nich stali potem, wznosząc okrzyki - udało im się nawet momentami zagłuszać uświetniającą uroczystość orkiestrę. „Nie ma rady na układy” skandowali także obecni uczniowie szkoły. Tak powitano oficjalnych gości jubileuszu - społeczność szkolną, absolwentów , przedstawicieli władz samorządowych, kiedy po mszy w katedrze i procesyjnym przejściu ulicami miasta wchodzili do budynku I LO. Wrogie okrzyki słychać było także podczas odsłonięcia tablicy pamiątkowej w holu I LO. Krzysztof Horbacewicz uczestniczył w tych niezwyczajnych uroczystościach. - Zostałem zaproszony, to jest jubileusz mojej szkoły. Jestem absolwentem I LO i czuję się na tyle z nim związany, że musiałem tutaj przyjść. Uważa, że to co go spotkało to reperkusje po wygranym przez niego konkursie na dyrektora I LO, który został unieważniony. Nauczyciel przed sądem administracyjnym domagał się uznania wyniku konkursu. W jego obronie stanęło grono pedagogiczne I LO. W specjalnym piśmie do prezydenta Tarnowa ponad pół setki nauczycieli wyraziło swoją dezaprobatę dla przeniesienia kolegi do innej szkoły. Ich zdaniem, prawo zostało wykorzystane instrumentalnie i mają nadzieję na cofnięcie decyzji o oddelegowaniu Horbacewicza. Nic z tego. - Decyzja pana prezydenta jest wiążąca i obowiązująca - stwierdziła Dorota Kunc, rzecznik prasowy prezydenta. Sprzeciw wobec przenosin Horbacewicza zgłosiła także delegatura Solidarności. - Takie rzeczy działy się w stanie wojennym, a my ponoć żyjemy w demokratycznym kraju i demokratycznie zarządzanym mieście - komentuje Romuald Jewuła, szef delegatury. I jak na ironię losu na kilka dni przed jubileuszem Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie unieważnił zarządzenie prezydenta Tarnowa dotyczące konkursu na dyrektora I LO. Aliści za nic ma to orzeczenie prezydent R. Ścigała. I pomimo, iż minęło już trochę czasu od tamtych pamiętnych wydarzeń, opadają emocje i cała sprawa przechodzi powoli do historii (ciekawe jak opiszą je kronikarze szkoły), warto przypomnieć prawdziwe historyczne tło 450 letnich tradycji pedagogicznych w Tarnowie. Bardzo rzetelnie opisał historię I Liceum na łamach Gazety Krakowskiej nasz współpracownik Jerzy Reuter.



   Aspiracje oświatowe staropolskiego Tarnowa tworzyły się wraz ze wzrostem znaczenia miasta jako ośrodka miejskiego Małopolski. Powstawanie organizacji kościelnych – pierwsza kolegiata i utworzenie dekanatu –  stosunki demograficzne, społeczne i gospodarcze, a szczególnie rozwój rzemiosła i handlu miały wpływ na powstawanie dziejów szkolnictwa w Tarnowie. Pierwsze wzmianki o istniejącej w mieście szkole parafialnej pochodzą z 1413 roku i mówią o bakałarzu miejskim Mikołaju, który jako były student Akademii Krakowskiej sprawował jednocześnie funkcję pisarza miejskiego.
   Szkoła parafialna w Tarnowie, związana ściśle z Kościołem, służyła głównie jego interesom, ale odpowiadała także na potrzeby świeckiego mieszczaństwa. Największy rozkwit tarnowskiego szkolnictwa przypada na przełom wieków XVI i XVII dzięki mecenatowi hetmana Jana Tarnowskiego i fundacji księdza Marcina Łyczki. Donacja hetmańska ustanawiała i zaopatrywała miejskiego bakałarza i jasno określała swoje cele: „aby w naszym mieście Tarnowie w szkołach publicznych można było lepiej /…/ kształcić młodzież”. Natomiast fundacja ks. Łyczki opłacała pobyt na Akademii Krakowskiej studentom pochodzącym z Tarnowa.
   Przez dwa wieki szkolnictwo tarnowskie funkcjonowało na zasadach szkół parafialnych. Po nieudanej próbie zreformowania oświaty i zaistnieniu tak zwanej kolonii tarnowskiej, czyli szkoły podległej Akademii Krakowskiej, nastąpił pierwszy rozbiór Polski i przejęcie przez Austrię jurysdykcji nad nauczaniem w Galicji. W 1784 roku po próbie przeniesienia kolonii tarnowskiej do Bochni, na mocy cesarskiego dekretu ustanowiono Państwowe Gimnazjum w Tarnowie, które funkcjonowało na ogólnych prawach wszystkich szkół w monarchii.
   W roku 1877 oddano na użytek gimnazjum nowy budynek przy ulicy Seminaryjnej, który po dziś dzień jest siedzibą I Liceum Ogólnokształcącego. Wcześniej szkoła mieściła się w kamienicy przy Katedrze, na ulicy Wałowej i Bernardyńskiej.
   Okres przed uzyskaniem niepodległości był pełen patriotycznych uniesień wśród uczniów. Nastroje niepodległościowe, pomimo tępienia przez austriackie władze, zdominowały całe pokolenia. Gimnazjaliści walczyli w powstaniach Listopadowym i Styczniowym, zaciągali się do armii Napoleona i wędrowali z nim pod Moskwę. Najbardziej tragiczną postacią tego okresu był niewątpliwie J. Goslar, który w 1852 roku został stracony w cytadeli wiedeńskiej. Z gimnazjum wyszedł Józef Kmietowicz, proboszcz w Chochołowie i organizator Powstania Chochołowskiego i Kazimierz Brodziński, żołnierz napoleońskiej wyprawy na Rosję, obecnie patron szkoły.
   Życie szkoły obfitowało w wiele niespodziewanych wydarzeń, tych tragicznych i wesołych. Dnia 23 kwietnia 1891 roku zastrzelił się w parku siedemnastoletni uczeń gimnazjum Witold Idzikowski. Sprawa tak bardzo poruszyła opinię publiczną, że zaprotestowały wszelkie gremia tarnowskie, łącznie z prasą. Uczeń Idzikowski wszedł w konflikt z profesorem języków klasycznych Franciszkiem Haburą, a ten chcąc upokorzyć ambitnego młodzieńca nakazał mu przeprosić siebie pokornie przed całą klasą. Prawdopodobnie profesor szykował na tę okazję upokarzające ucznia przedstawienie.
      Dwudziesty wiek i odzyskanie niepodległości przyniosły wiele istotnych zmian w funkcjonowaniu gimnazjum. Pomimo istniejących w Małopolsce austriackich przepisów, szkolnictwo odrabiało straty poniesione w czasach zaboru i powoli wypierało ze szkół naleciałości minionych lat. Kilkakrotna reforma oświaty w odrodzonej Polsce sprawiła, że do szkół powróciła polskość. Tarnowskie gimnazjum w dwudziestoleciu międzywojennym aspirowało do miana szkoły nowoczesnej i wpisującej się w ogólnopolski nurt nauczania.  Owe czasy szczegółowo, chociaż subiektywnie, opisali byli uczniowie Jan Bielatowicz i Roman Szydłowski (Szancer).
   W szkole przez wiele lat po wojnie stosowany był stary austriacki regulamin - być może z uwagi na to, że większość kadry nauczycielskiej była z tamtego okresu. Funkcjonowała biała i czarna księga, ośla ławka i kara odsiadywania w kozie. Jak pisze J. Bielatowicz, uczniowie nic nie robili sobie z tych kar, a nawet obnosili się wśród kolegów z dumą cierpiętników. Profesorowie – nie wszyscy – bardzo często byli gośćmi tarnowskich restauracji, szynków i kawiarni. Przesiadywali tam i zabawiali się do wczesnych godzin rannych. Najczęściej przychodzili na tak zwane inspekcje. Lustrowali lokal czy aby nie gości w nim jakiś uczeń, a potem zasiadali do stolika i… bawili się do zamknięcia. Ponoć uczniowie starszych klas też tam bywali.
   Po wybuchu II wojny światowej w budynku gimnazjum mieściły się koszary Wermachtu, stacja weterynaryjna, a następnie już do końca okupacji siedziba policji gospodarczej Schutzpolitzei. Niemcy zniszczyli większość pomocy naukowych i zbiory biblioteczne, spalili prawie całe archiwum i zdemontowali pomniki Brodzińskiego i Szujskiego. Uczniowie, absolwenci i wykładowcy walczyli na wszystkich frontach wojny, ginęli w obozach i hitlerowskich więzieniach. Brali udział w konspiracji i nauczali na tajnych kompletach.   Zdzisław Simche, uwielbiany przez młodzież szkolną profesor geografii, po niedługim pobycie w tarnowskim więzieniu został wywieziony pierwszym transportem do Auschwitz i tam zmarł z wycieńczenia po przejściu przez tak zwaną gimnastykę.
   Po wyzwoleniu z początkiem 1945 roku liceum wznowiło swoją działalność Były to zupełnie inne czasy. Od samego początku królowała w murach szkoły indoktrynacja. Nowa władza szczególną uwagą i opieką objęła młodzież. Socjalistyczne wychowanie wykreśliło ze słownika uczniowskiego pojęcia honoru i tradycji. Wśród uczniów pojawiali się denuncjatorzy i prowokatorzy. Komuniści z całą determinacją pozbywali się ze szkoły wybitnych nauczycieli i przedwojennych pedagogów, a na ich miejsce zatrudniali swoich.
   W 1950 roku doszło do największej prowokacji w historii szkoły. Podczas wojewódzkiego zjazdu ZMP w Krakowie uczeń XI klasy Jan Skrabacz, działacz młodzieżowej organizacji szkolnej wystąpił z potępiającym dyrekcję liceum referatem. Zarzucił dyrektorowi szykanowanie członków ZMP, niesprawiedliwy podział stypendium, brak wpływu organizacji na decyzje rady pedagogicznej i stwierdził, że w szkole rządzi reakcyjne bagno. W sprawę ingerował Urząd Bezpieczeństwa i władze partyjne. Doszło do wielu dymisji i kontroli. Był to rekordowy rok pod względem niezdanych egzaminów maturalnych i odejść uczniów ze szkoły. Po wyjaśnieniu sprawy Skrabacz został przeniesiony do innej szkoły, ale szkód wyrządzonych przez denuncjatora nigdy nie naprawiono. Jan Skrabacz dosłużył się stanowiska prokuratora.
   Po wielu latach I Liceum Ogólnokształcące, wzmocnione swoją historią, obchodzi zaszczytny jubileusz. Pozostaje historia, o której nie wolno zapomnieć, pozostają wielkie nazwiska zapisane na stałe w kronice szkolnej i wielka tradycja. Idąc za słowami hetmana Jana Tarnowskiego, pierwszego mecenasa nauki w naszym mieście powtarzamy:
"aby talenty i młodzież w szkołach publicznych mogły być kształcone, należycie kierowane i wychowywane"
/za monografie – A. Sypek, K. Samsonowska/



Oto nazwiska niektórych absolwentów I LO:
poeta Kazimierz Brodziński, działacz niepodległościowy i poeta Julian Goslar, poseł do galicyjskiego Sejmu Krajowego, pisarz historyczny i poeta Józef Szujski, ks. Józef L. Kmietowicz – przywódca powstania chochołowskiego z 1846 r., biskup pomocniczy tarnowski Karol Pękala, poeta Mieczysław Jastrun, pisarz Roman Brandstaetter, malarz, aktor i reżyser Tadeusz Kantor, malarz J. E. Dutkiewicz, pisarz J. Bielatowicz,  krytyk teatralny  i pisarz Roman Szydłowski – Szancer, polonista prof. UJ Zenon Klemensiewicz, premier Józef Oleksy, pisarz i podróżnik Zbigniew Święch, sekretarz Episkopatu Polski  bp. Stanisław Budzik, aktor Marcin Hycnar, siatkarka Agata Mróz, aktorka Joanna Sydor, lobbysta Marek Dochnal… .


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)


foto by Google Search



piątek, 09 października 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -