Blog > Komentarze do wpisu

-> „Sługa dwóch panów” w Mościcach

Nieco w cieniu XIII Ogólnopolskiego Festiwalu Komedii „Talia” dano 13 października o godz. 18:00 w Mościckim Centrum Kultury  klasyczną sztukę „Sługa dwóch panów” Carlo Goldoniego, którą pokazał dobrze znany w Tarnowie Teatr im. W. Siemaszkowej z Rzeszowa. W tej znanej, barwnej komedii włoskiej w stylu dell arte, której rzeszowska premiera odbyła się 30 stycznia 2009 r. ,akcja rozgrywa się w XVIII-wiecznej Wenecji na tle tańca, śpiewu i występów trupy grającej komedie dell arte. Pełno tu zabawnych nieporozumień i perypetii zakochanych par. Jeszcze bardziej komplikuje to zwinny Trufaldin, który służąc dwóm panom jednocześnie, myli ich polecenia lub miesza sprawy wymagające dyskrecji i taktu. Słowem: klasyka włoskiej komedii w pięknej, barwnej scenografii i bogatych kostiumach, a przy tym doskonała lekcja teatru i włoski entourage z takim przepychem, ruchem na scenie, wspaniałymi kostiumami i ariami z jakimi dzisiaj rzadko w teatrze mamy do czynienia. Rzecz całą zgrabnie wyreżyserował Waldemar Matuszewski, zaś stylowe kostiumy i „włoską” scenografię wyczarowała Małgorzata Treutler, niegdyś także współpracująca z tarnowskim teatrem. Ale to nie jedyne tarnowskie konotacje tym rzeszowskim projekcie. Oto w obsadzie spektaklu znalazły się aż trzy nazwiska aktorów dobrze znane niegdyś w Tarnowie z racji występów w teatrze im. L Solskiego – Marioli Łabno (świetna, przez prawie cały spektakl, z wyjątkiem sceny finałowej, wciela się w mężczyznę), Grzegorza Pawłowskiego  oraz Marka Kępińskiego, nadal regularnie bywającego i występującego w swoim rodzinnym mieście. W obsadzie znalazł się też inny tarnowski aktor i reżyser Sławomir Gaudyn. Widowisko, wyreżyserowane w Siemaszkowej przez Waldemara Matuszewskiego to spektakl jak najbardziej tradycyjny. W maksymalny sposób wypełniający przeciętne wyobrażenia o teatrze. Mamy więc grupy aktorów poprzebieranych w barwne stroje, mamy węże boa i strusie pióra, cekiny i maski, znane arie operowe i zbiorowe tańce, piękne kobiety gustownie roznegliżowane i bardzo śmiesznych, stale przewracających się błaznów, mamy łatwą do zrozumienia fabułę ze szczęśliwym zakończeniem – słowem: widz powinien być zadowolony. Nie inaczej było podczas mościckiej prezentacji tej popularnej sztuki – były brawa w trakcie i owacje na koniec, kwiaty i bisy… .



A oto, co na temat „Sługi dwóch panów” napisała krytyk sztuki Małgorzata Tokarz w tekście zatytułowanym „Strusie pióra, węże boa i weneckie maski…

Spektakl zrealizowano w konwencji komedii dell’arte. Jest to gatunek komedii, powstały we Włoszech w połowie XVI wieku, zakładający sporą dawkę improwizacji, schematyzm zabawnych postaci, łatwy do zrozumienia komizm, muzykę i taniec, aktorów w barwnych kostiumach i maskach, przystępną fabułę, intrygę miłosną ze szczęśliwym zakończeniem. Wszystkie te elementy występują w inscenizacji Matuszewskiego. Główną atrakcją tego spektaklu jest jego bogactwo formalne. To jakby historia i teoria teatru w jednym. Taka lekcja podglądowa o teatrze. I ta właśnie atrakcyjna forma, bogactwo zastosowanych tu chwytów i znaków stanowi o głównej wartości tego widowiska.

Spektakl zaczyna się we foyer. Tam aktorzy grają drobne scenki, na pograniczu cyrkowych występów, mające zachęcić do obejrzenia właściwego widowiska. To także element gatunkowy. Dawniej tego typu scenki grywano na ulicach miasta, gdzie zawitał teatr, aby zachęcić ludzi do przyjścia na właściwy spektakl i zakupienia biletu.



Treść dramatu jest bardzo prosta. Akcja rozgrywa się w XVIII – wiecznej Wenecji. Poznajemy tam nerwowego mieszczanina Pantalone, jego rezolutną córkę – Klarysę, bardzo w niej zakochanego, choć niezbyt błyskotliwego Sylwiusza i jego flegmatycznego ojca – Dottore. Dochodzi do zaręczyn zakochanej pary i właściwie wszystko potoczyłoby się dalej spokojnie i z góry ustalonym torem, gdyby nie niespodziewany przyjazd Fryderyka - obiecanego Klarysie za męża, którego, jak widać niesłusznie, uznano za zmarłego. Fryderyk domaga się przyrzeczonej mu dziewczyny i nie zważając na jej opory, dąży do małżeństwa, ale i on ma swoje zaskakujące tajemnice. Bo Fryderyk to w istocie… Beatrycze. I też ma plany matrymonialne, i to bynajmniej - nie z kobietą. Sytuację komplikuje jeszcze fakt, że sługa Fryderyka/Beatrycze na skutek braku wystarczającej ilości ciepłych posiłków znajduje sobie drugiego pana. I nie jest to postać przypadkowa w tej intrydze…



Spektakl trwa trzy godziny z przerwą. Przez scenę przetaczają się gromady barwnych postaci. Aktorzy ubrani są w bardzo atrakcyjne kostiumy z epoki, które ociekają wręcz bogactwem, złotem, barwną pstrokacizną, cekinami, strusimi piórami i wężami boa. Jest to kicz, który w takim nagromadzeniu staje się klasyką. Specjalnego kolorytu dodaje mu wenecki „onturaż”: maski, włoskie stroje z epoki, arie operowe, gra na instrumentach, przejażdżki gondolą, popisy taneczne, klimat zabawy... Pomiędzy poszczególnymi scenami grywane są intermedia: takie mini scenki, które nie mają bezpośredniego związku z główną intrygą, ale są rodzajem swoistego przerywnika, w którym widz, a także aktor może złapać odrobinę oddechu. Widowisko jest bardzo atrakcyjne pod względem plastycznym. Oprócz kostiumów zachwyca w nim mocno teatralna scenografia, która nawet nie próbuje udawać rzeczywistości. Całości dopełnia klasyczne tło ze starannie namalowaną perspektywą.



W inscenizacji wystąpiła cała plejada aktorów z Siemaszkowej. Patrząc na nich miałam wrażenie, że grając komedię dell’arte znakomicie się bawią. W tym tłumie na wyróżnienie zasługuje niewątpliwie Joanna Baran, młoda aktorka, która w rzeszowskim teatrze gra od niedawna. Z prawdziwą przyjemnością obserwuję każdą jej kreację, ponieważ ze spektaklu na spektakl jest coraz lepsza. W „Ani z Zielonego Wzgórza” zagrała Dianę Barry, uroczą dziewczynkę ze słodkim głosikiem, w musicalu o Annie Jantar zagrała bezbronną i niewinną narzeczoną kleryka, a w „Janie Kochanowskim” zachwyciła widownię kiełkującym erotyzmem, z wdziękiem demonstrując nogi na stole. Tu natomiast gra rezolutną Klarysę, córkę cwanego Pantalone, której nie jest obojętne za kogo wyjdzie za mąż i kiedy wszystko zdaje się sprzysięgać przeciwko niej - asertywnie bierze sprawy w swoje ręce, nie przestając na moment być posłuszną córką swojego ojca. Klarysa to kwintesencja kobiecej sprzeczności. Jest jednocześnie sympatyczna i śmieszna, zadbana i piękna inaczej, grzeczna i niezrównoważona, a skala jej histerycznych okrzyków, gdzie płynnie przechodzi z rozpaczy w rozbawienie zdaje się nie mieć końca.

Doskonale partneruje jej Kornel Pieńko. To również młody aktor, który ma jednak na swym koncie kilka udanych ról. W tej komedii, na deskach Siemaszkowej, z wdziękiem wkracza w wiek męski, nie tracąc przy tym nic na gówniarskiej fanfaronadzie i dezynwolturze.

„Sługa dwóch panów” w reżyserii Matuszewskiego to zabawne widowisko dla szerokiego spektrum odbiorców. Wypełnia wszystkie znamiona teatru. Powinno się podobać koneserom i profanom. Szczególnie w okresie karnawału.

Sługa dwóch panów
Autor:
Carlo Goldoni
Reżyseria: Waldemar Matuszewski
Scenografia i kostiumy: Małgorzata Treutler
Choreografia: Artur Dobrzański
Kierownictwo muzyczne: Ewa Iżykowska
Opracowanie muzyczne: Ewa Szymańska
Obsada: Joanna Baran, Anna Demczuk, Magdalena Kozikowska, Mariola Łabno-Flaumenhaft, Małgorzata Machowska, Barbara Napieraj, Małgorzata Pruchnik, Agnieszka Smolak, Beata Zarembianka, Robert Chodur, Przemysław Dąbrowski, Sławomir Gaudyn, Paweł Gładyś, Marek Kępiński, Łukasz Krzemiński, Wojciech Kwiatkowski, Adam Mężyk, Grzegorz Pawłowski, Kornel Pieńko oraz Jerzy Lubas (dyrygent) i Karolina Dańczyszyn (adept)
Premiera: 30 stycznia 2009 r.


oprac. Ryszard Zaprzałka


foto by Andrzej Murczek



niedziela, 18 października 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -