Blog > Komentarze do wpisu

-> Biologia drzew i chmur

Oraz geometryczne formy architektoniczne poprzez szczególne operowanie fakturą farb pozwalającą na nowo odkrywać kolor i światło, składają się na „Pejzaże” - ciekawą ekspozycję malarską artysty i profesora Bolesława Oleszki otwierającą nowy sezon wystawienniczy w Galerii Miejskiej BWA, które wernisaż odbył się w ostatni piątek 4 września godzinie 18.30. Oglądając kilkadziesiąt prac artysty obejmujących ostatnie trzydzieści lat jego bogatej twórczości nie sposób nie zachwycić się całym pięknem, całym skupieniem tych płócien. Widać na nich, jak subtelna jest sztuka opowiadania krajobrazu przy pomocy pociągnięć pędzla. Jak mocno trzeba się wpatrzyć w pierwowowzór, aby wysyntetyzować go w czytelny, przemawiający do emocji i wyobraźni znak. Widzenie Oleszki schodzi czasem ku abstrakcyjności, tak jak pewien rys abstrakcji tkwi w malowanych przezeń osiedlach czy fabrykach. Czasem jego pejzaże sprawiają wrażenie przypomnianych, oddalonych, zdystansowanych przez pamięć - jak te z bieszczadzkimi cerkwiami. Ale wszystkie one są zapisami spokrewnienia, tajemnego zbratania z rzeczywistością i wielkiej dla niej czułości, jaką czasem miewają wielcy portreciści albo twórcy martwych natur. Wielka szkoda, że ich twórca nie mógł osobiście promować swoich dzieł, niejako delegując do tego jednego ze swoich studentów. W roku 1963 Bolesław Oleszko rozpoczął pracę w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Zaczynając od stopnia asystenta doszedł do stopnia profesora zwyczajnego. W sumie przepracował na uczelni 42 lata pełniąc różne funkcje publiczne. Od czasu ukończenia studiów należał do ZPAP. Od 1969 do 1974 roku był sekretarzem Zarządu Okręgu, a od 1974 do 1978 przewodniczącym Sekcji Malarstwa. Od 1978 do 1980 roku członkiem Rady Artystycznej Okręgu Krakowskiego. „Moja praca, tak wielowątkowa, wynikała z zainteresowań i potrzeby sprawdzania się w różnych dziedzinach działań plastycznych - najbardziej jednak określają mnie moje obrazy" – podsumowuje swoje bogate i pracowite życie profesor Oleszko.


Bolesław Oleszko, tak pisze o sobie:
"Urodziłem się w 1934 roku w małym miasteczku Mikaszewicze nad Prypecią na Polesiu. Miasteczko było zabudowane drewnianymi domami, a mieszkańcami byli głównie Białorusini, Żydzi, Polacy i nieco Tatarów. Otoczenie dzikiego, podmokłego i błotnego krajobrazu oraz odrębność kulturowa grup ludzkich ukształtowała moje dzieciństwo tak dalece, że po przyjeździe do Polski najlepiej się czułem obcując bardziej ze wspomnieniami niż z otoczeniem dla mnie nowym i trochę obcym.
Po maturze w 1954 roku w Gimnazjum Ziemi Kujawskiej we Włocławku zostałem przyjęty na pierwszy rok studiów Wydziału Malarstwa i Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Po obronie dyplomu docent Adam Stalony Dobrzański zaproponował mi pracę przy wykonawstwie polichromii i witraży. Pomagałem i jednocześnie uczyłem się technologii fresku suchego i mokrego — stało się to moją miłością i pasją. Ta miłość do polichromii zaowocowała aż dwunastoma samodzielnymi realizacjami polichromii, głównie w zielonogórskim, wrocławskim, rzeszowskim, tarnobrzeskim, kieleckim, krakowskim i w Warszawie. Byłem projektantem ponad dwustu płaskorzeźb literniczych i wielu projektów z zakresu grafiki użytkowej.”
A tak recenzuje jego twórczość nestor krakowskich malarzy profesor Stanisław Rodziński:
„...twórczość tego właśnie malarza łączy w sobie kilka cech bardzo ważnych dla sztuki współczesnej, ale i dawnej. Pozwala poznać twórczość artysty, który w swych obrazach i polichromiach zawarł wiele cech pozwalających patrzeć na to malarstwo jako na wybitne i ważne zjawisko w naszej sztuce. Patrząc na krajobrazy Oleszki odnajdujemy w nich bardzo czytelne motywy konkretnych pejzaży w równie konkretnych okolicach. Artysta zresztą w wielu przypadkach podaje nazwy miejscowości, które stały się dlań inspirujące. Tak jest z krajobrazami z Bieszczad, gdzie wśród ciemnych zieleni, wzgórz i drzew pojawia się światło. W kształtach światła rozpoznajemy architekturę cerkiewną, a tak właśnie zobaczony i namalowany krajobraz nadaje widzialnemu światu charakter metafizycznego znaku.
Oczywiście kolor, deformacja fragmentów architektury są rodzajem poetyckiej zadumy nad pejzażem, nie dochodzi tu jednak do ewolucji widzenia, która umożliwia (...)zaledwie domyślenie się by idąc za tytułem obrazu — odszukać w nim ślady rzeczywistości.

Sądzę, że ta właśnie droga Oleszki nie jest drogą oddalającą nas od rzeczywistości widzialnego świata. Sądzę, że ta ewolucja widzenia i malowania krajobrazu jest poszukiwaniem duchowego sensu rzeczywistości, jest ukazywaniem realnego świata, ale i propozycją by szukać w naturze nie tylko "widoku", ale i duchowego przeżywania tego, na co patrzymy.

Jego Fabryki i Osiedla są  - jak sądzę taką właśnie skierowaną ku nam propozycją, byśmy patrząc na otaczający nas świat odszukiwali w nim coś więcej. Szeregowo zabudowane osiedla, które za dnia są nie zawsze piękną architekturą, z pasmami okien, balkonów, parkujących samochodów — wieczorem zamieniają się w ciemne podłużne lub pionowe formy "zaludnione" rozświetlonymi oknami. A więc może blokowiska, to także znak ludzkiej obecności, to także nie tylko gromady bloków, ale inspiracja dla malarza, który dostrzega więcej? „Odchodzenie" od niemal realistycznego postrzegania i interpretowania krajobrazu to nie jest droga malarza w stronę malarstwa „niezrozumiałego", w stronę „nowoczesności", która nieraz kojarzy nam się z niezrozumiałymi zagadkami."

By czerpać rozkosz z podróży po wystawionych pejzażach trzeba przede wszystkim poddać się przepełniającej je przyjaznej melancholii. Śnić razem z autorem umykające w niebyt i z niebytu przypływające obrazy. Artysta jest profesorem na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i długoletnim jej pracownikiem. Całość nie ma jednak krzty akademickiej nudy. To perfekcjonizm i zaniechanie zmieszane w odpowiednich proporcjach.
A tak pejzaże prof. Oleszki opisuje na portalu inTARnet.pl Agnieszka Setlik:
Jak sam tytuł wskazuje, w tym - abstrakcyjnym w zasadzie – malarstwie należy szukać krajobrazów: równin, stepów, morza, pól pociętych miedzami. Wielu obrazom twórca nadaje też nazwy, takie jak: „Drzewa”, „Morze”, „Zagajnik”, „Bieszczady-Komańcza”, czy „Blokowisko”. Daleko im jednak do studiów plenerowych. Nierzadko pejzaże Oleszki sprawiają wrażenie wydobywanych z pamięci. To jakieś zarysy konturów, dawno nie widzianych kształtów i być może związanych z nimi wspomnień. W nieprecyzyjności tej notacji widać jednak konkretność uczuć, kontemplacyjność natury przechowującej w pamięci zapis miłych doznań. Kompozycje pozbawione są jednolitego stylu. Balansują na granicy pomiędzy abstrakcją, a realizmem. Niekiedy sprawiają wrażenie amatorszczyzny, kiedy indziej niechlujnego zarysu. Nie sposób im jednak odmówić szlachetnej prostoty i szczerości. Ta zamierzona prymitywizująca prostota, indywidualne i emocjonalne odczucie form i subtelny liryzm składają się na najprostszy język przekazu. Decyduje o nim również materia malarska. Artysta w swoich kompozycjach po mistrzowsku odkrywa możliwości zawarte w sugestywnej wymowie światła i koloru. Melancholijne wędrówki światła po bieszczadzkich cerkwiach, zmysłowe nasycenie zmierzchającego górskiego pejzażu, czy jasne rozbłyski bieli lub żółci na surowej architekturze ciemnych, szarych, niemalże chromatycznych blokowisk, wydają się być ważniejszym tematem tych obrazów niż jakieś konkretne fragmenty natury.


Ryszard Zaprzałka


foto by Wojciech Kobylański, Michał Stańczyk



wtorek, 15 września 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -