Blog > Komentarze do wpisu

-> Zagadka młynu Dagnana – ciąg dalszy

Tam się ukrywam – w młynie Dagnana,
szepczę z innymi kadisz żałobników…
W młynie Dagnana moi synowie
 urządzają polowania na pluskwy…
/Wioletta Grzegorzewska/

   W styczniu 1995 roku, obok cmentarza komunalnego w Piwnicznej zaparkowały trzy eleganckie samochody. Była pełnia zimy i odwiedziny cmentarza należały raczej do rzadkości. Z samochodów wyszli trzej ubrani na czarno starsi mężczyźni i nie rozglądając się na boki weszli pomiędzy groby. Spotkali się wszyscy przy jednej mogile i nawiązali pomiędzy sobą rozmowę. Po kilku kurtuazyjnych zdaniach nacisnęli mocniej kapelusze na głowy i zaintonowali w języku hebrajskim smutną pieśń, a następnie podjechali razem pod dom rodziny Dagnanów.
 


   Piwniczańscy Dagnanowie wywodzą się w prostej linii od Stanisława Dagnana, tarnowskiego właściciela młyna. Jego syn Bolesław przeniósł się do Piwnicznej po pierwszej wojnie i założył swój młyn, tartak i kilka innych przedsiębiorstw, a wujek Bolesława Jan był w tym czasie piwniczańskim proboszczem. Bolesław był bardzo rzutkim człowiekiem i w krótkim czasie nadał Piwnicznej  przemysłowy charakter, zatrudniając w swoich fabrykach wielu mieszkańców tej pięknej i uzdrowiskowej miejscowości.

   Józef K. Anzelm L. i Mojżesz W. przybyli do Piwnicznej, by pokłonić się nad grobem człowieka, który przed kilkudziesięcioma laty uratował im życie. Tym człowiekiem był Bolesław. Wcześniej wzięli udział w rocznicowym spotkaniu w byłym obozie Auschwitz – Birkenau, gdzie stracili rodziców, braci i siostry. Historia zatoczyła koło i sprowadziła swoich uczestników do Piwnicznej, gdzie przed laty ukryci w młynie, oczekiwali na niepewną przyszłość. Przewiezieni z różnych zakątków Polski, przez etap w Tarnowie u Stanisława Dagnana, doczekali się na swojego przewodnika i bezpiecznie przeszli przez Słowację na Węgry.

   Szlak kurierski przez Tarnów – Piwniczną – Słowację powstał pod koniec 1939 roku. Początkowo przewodnicy przeprowadzali polskich oficerów, udających się na zachód, najczęściej do Francji, a po kilku miesiącach z inicjatywy organizacji „Żegota” i Armii Krajowej przeprowadzano także ludność żydowską. Młyny w Tarnowie i Piwnicznej były doskonałymi kryjówkami dla oczekujących na przerzut. Skalę tej niebezpiecznej działalności najlepiej obrazuje relacja Michała Łomnickiego, jednego z najbardziej znanych przewodników. Łomnicki w swoich wspomnieniach pisze o dwustu przeprowadzonych przez siebie Żydach i kilkuset Polakach.

   Jednym z pierwszych, a może pierwszym Żydem, który ukrywany przez rodzinę Dagnanów w Tarnowie dotarł do piwnicznej, a potem na Węgry, był szwagier Anastazego Dagnana zapamiętany przez przewodników jako Fredek Po zapłaceniu 200 dolarów został odebrany z piwniczańskiego młyna i przeprowadzony na Słowację przez braci Reichertów. Dalszym przewodnikiem Fredka, aż do Budapesztu, był Jan Podstawski, jeden z najuczciwszych piwniczańskich kurierów.
 
   Adam Bartosz, dyrektor tarnowskiego muzeum w artykule „Zagadka młynu Dagnana” opisuje odkrycie, w trakcie wyburzania budynku, skrytki wymurowanej na strychu. Zamaskowane pomieszczenie miało 9 metrów kwadratowych i podobno ukrywała się w nim żydowska rodzina z Tarnowa. Czy oczekujący na wyjazd do Piwnicznej korzystali z tej skrytki? Czy może była jeszcze inna? Tego nie wiemy, ale jest pewne, że młyn tarnowskich Dagnanów był punktem pośrednim na trasie przerzutowej na Węgry. Potwierdzają to relacje uratowanych Żydów, którzy do dzisiaj odwiedzają Piwniczną, oraz opowieści byłych przewodników i kurierów. Wspomniany wcześniej Jan Podstawski opisał swoją matkę Katarzynę, która jeździła do Tarnowa po ukrywających się w młynie Dagnana.

   Któregoś dnia Podstawska przywiozła z Tarnowa wylęknioną młodą kobietę i jej trzyletnią córkę. Kobieta owa była żoną niemieckiego urzędnika. Ślub wzięli cztery lata przed wybuchem wojny, ale po wkroczeniu hitlerowców musieli natychmiast wziąć rozwód i zerwać ze sobą wszelkie kontakty. Małżonek chcąc pomóc swojej rodzinie załatwił im przerzucenie na Węgry i w tym celu, poprzez znajomość ze Stanisławem Dagnanem, wszedł w kontakt z kurierami. Po przybyciu do Piwnicznej kobieta zamieszkała wraz z dzieckiem w młynie Bolesława, oczekując na przeprowadzenie przez granicę. Głód, rozłąka i ciągły strach o życie doprowadziły Żydówkę do całkowitej utraty samokontroli i do obłędu. Którejś nocy uciekła z kryjówki i wsiadła z dzieckiem do pociągu jadącego do Tarnowa. Być może chciała jeszcze raz zobaczyć męża, albo po prostu nie zdawała już sobie sprawy z niebezpieczeństwa. W Bobowej do pociągu weszli ss – mani i zaczęli sprawdzać dokumenty. Gdy zbliżali się do kobiety, ta wyjęła z kieszeni cyjanek i otruła córkę, a potem siebie. Były mąż, na wieść o tragedii, zastrzelił się w swoim tarnowskim mieszkaniu.

   Szlaków kurierskich było wiele i działali na nich nie tylko uczciwi ludzie. Trafiali się zwykli bandyci, szmalcownicy i zdrajcy. Być może, z tej przyczyny ci uczciwi nie starali się w czasach powojennych ujawnić swoich historii. Często pozostawali w swojej skromności zapominani i wręcz odsuwani od chwały. Jan Podstawski, zaprzysiężony w Budapeszcie wraz ze Stanisławem Marusarzem przez pułkownika WP Jasiewicza, służył w AK pod pseudonimem „Rąbalski”. Działał pod dowództwem Pawła Libra ps. „Sprytny”, twórcy pierwszej siatki przerzutowej z Piwnicznej. Po wyzwoleniu żył bardzo skromnie i nikomu nie narzucał się ze swoją chlubną przeszłością.
   Najmłodszy przewodnik Michał Łomnicki, aresztowany w 1942 roku nie wydał nikogo, pomimo okrutnych tortur. Wykupiony z rąk gestapo przeprowadzał przez granicę ludzi do końca wojny. Spisał swoje wspomnienia, a w 1993 roku otrzymał odznaczenie Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, przyznane za ratowanie ludności żydowskiej, a szczególnie za pomoc udzieloną Henrykowi Zvi Zimmermannowi, działaczowi żydowskiego podziemia.

   Losy trzech tajemniczych mężczyzn były tak pokrętne, jak tylko mogą być losy ludzi wyklętych przez sprawców wojny. Józef K. wpadł w ręce gestapo w Budapeszcie podczas modlitwy w synagodze i został przewieziony do Auschwitz. Przeżył piekło obozu i po wyzwoleniu zamieszkał w Argentynie. Anzelm L. na skutek różnych okoliczności znalazł się w Jugosławii i walczył w partyzantce - po wojnie zamieszkał w Australii. Mojżesza W. przechowali węgierscy gospodarze - po wojnie zamieszkał w Izraelu.
   W 1995 roku odbyli swoją ostatnią podróż do przeszłości, do Piwnicznej i podarowanego im życia przez rodzinę Dagnanów.

   Przez 45 lat po zakończeniu wojny historia polskich Żydów i związana z tym martyrologia były skrzętnie zamazywane przez ówczesne władze. Wiele faktów odeszło wraz ze świadkami wydarzeń, wiele wyparowało z pamięci ludzkiej, a przekaz ustny z pokolenia na pokolenie wykoślawia się coraz bardziej. Pokolenie Dagnanów pozostawiło jednak wiarę w wielkość prostych ludzi i doniosłość małych miasteczek.

/za Muzeum w Piwnicznej, Towarzystwo Miłośników Piwnicznej,
„Piwniczańscy Żydzi na tle dziejów miasta” - W. Wdowiak, A. Talar /

Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)


poniedziałek, 17 sierpnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -