Blog > Komentarze do wpisu

-> Ksiądz Indyk i burzliwe dzieje budowy kościoła

Kilka dni temu proboszcz Mościckiej parafii, Artur Ważny, opowiedział mi dziwną historię, którą usłyszał od księdza Michała Hellera. „Ksiądz profesor wspominał proboszcza Stanisława Indyka. Mówił o latach powojennych i wielkiej pracy włożonej w budowę kościoła. Wspomniał też wspólny wyjazd do Tuchowa. Gdzieś po drodze – mówił profesor. – Ksiądz Indyk pokazał mi jakiś zrujnowany bunkier i powiedział, że w czasie okupacji spotykał się w tym miejscu z oficerem niemieckim i jednocześnie agentem brytyjskiego wywiadu. Agent przekazywał Indykowi vel „Cyranowi” bardzo ważne informacje o planowanych niemieckich akcjach wymierzonych w Polaków. Potem ten Niemiec wpadł i został skazany na śmierć. Proces odbył się Berlinie. Dobrze byłoby, żeby ktoś o tym napisał”.
Ksiądz Stanisław Indyk urodził się w Cyrance w 1902 roku. Teologię studiował w Tarnowie i tutaj przyjął święcenia kapłańskie. Pracował w Chełmie, Nawojowej, od 1 IX 1930 był katechetą w gimnazjum realnym im. E. Orzeszkowej i w gimnazjum handlowym w Tarnowie. 1 IX 1933 otrzymał nominację na prefekta, a 1 VIII 1934 na ojca duchownego w Tarnowskim Seminarium. 15 X 1938 został proboszczem w Mościcach, gdzie zbudował kościół, plebanię i dom parafialny. W czasie okupacji hitlerowskiej należał do Armii Krajowej i przyjął pseudonim Cyran – od nazwy rodzinnej wsi. Aktywnie pracował w tajnym nauczaniu. Był wicedziekanem dekanatu tarnowskiego. 31 września 1963 został szambelanem papieskim. Zmarł 23 III 1982 w Mościcach. Spoczywa na tamtejszym cmentarzu.

Tuż po zakończeniu II wojny światowej „nowa” władza zaczęła wprowadzać ideę miast robotniczych, całkowicie podporządkowanych partii. Miały to być przykłady proletariackich wspólnot, oddanych ludowej ojczyźnie, wyzbytych z rodzinnych i narodowych tradycji. W Tarnowie na długo przed powstaniem takich miast jak Nowa Huta, Stalowa Wola, czy Świdnik - miast objętych planem komunistycznej indoktrynacji - istniała dzielnica Mościce. Zamieszkana głównie przez pracowników chemicznego kombinatu, idealnie pasowała do wizji „miasta szczęścia” i przykładnego trudu mas. Niewątpliwym ułatwieniem dla ówczesnej władzy był brak w Mościcach kościoła. Zupełnie inaczej brak świątyni rozumieli mieszkańcy i ich przedwojenny proboszcz Stanisław Indyk.
  
   5 lipca 1929 roku ks. Józef Gwiżdż, proboszcz w Zbylitowskiej Górze, odprawił mszę w największym zakładowym magazynie na terenie Zakładów Azotowych. Fakt ten dał impuls do powstania Komitetu Budowy Tymczasowej Kaplicy, która została ukończona i oddana do użytku 18 października 1931 roku. Inżynier Wojtasiewicz wraz z ks. profesorem Julianem Piskorzem, ówczesnym rektorem kaplicy w Mościcach, podjęli pierwsze rozmowy urzędowe. Interweniowali w sprawie budowy kościoła u ks. bpa Lisowskiego - wówczas ordynariusza tarnowskiego - i samego prezydenta, Ignacego Mościckiego. Mościce do 1 września 1938 roku należały do parafii w Zbylitowskiej Górze.

   Do wybuchu wojny, w kaplicy odbywały się regularne msze i obrzędy religijne. Powstały komitet organizował kwesty i składki na budowę kościoła, a księża wszystkich tarnowskich parafii prosili o datki. Gdy uskładała się potężna suma, 50 tysięcy złotych, wybuchła wojna i przerwała wszelkie przygotowania. Zatwierdzony projekt został odłożony do szuflady, a uzbierany kapitał przepadł bezpowrotnie. W czasie wojny kaplica wzbogaciła się o kilka skromnych datków, ławy, stół i kilka sztuk ręcznie wyszywanych ornatów. W 1944 roku do Mościc przybyła bardzo liczna grupa uchodźców z powstańczej Warszawy. Kaplica stała się centrum pomocy dla wypędzonych ze stolicy, zyskując wielu przyjaciół, bardzo wspomagających późniejszą budowę kościoła.

   W 1946 roku idea budowy kościoła odżyła, wszczęto starania o przydzielenie gruntu i rozpoczęła się zwózka materiałów. Tony stali zbrojeniowej, 300 tysięcy cegieł, wagon wapna i tysiące kubików drewna wędrowało wozami konnymi na plac przy kaplicy. Brak zmechanizowanego sprzętu zmuszał ludzi do pokonywania wszelkich trudności gołymi rękoma. Ówczesna władza nie mogła przejść obojętnie obok wymykającej się spod jej kontroli sytuacji. Zaczęły się aresztowania, przesłuchania i różne przeszkody. Dochodziło do kradzieży materiałów budowlanych i zwolnień z pracy bardziej aktywnych przy budowie kościoła pracowników. Pomimo wszystkich przeciwieństw w 1948 roku budowniczowie dokonali uroczystego, pierwszego wbicia łopat w teren pod wykop na fundamenty głównych filarów.

   W tym samym roku dyrektorem Azotów został Stanisław Anioł. Przedwojenny komunista, ideowiec i jednocześnie człowiek wrażliwy na ludzką krzywdę. Był zwykłym stolarzem, a dyrektorem został z tzw. społecznego awansu. Okres rządów S. Anioła był najspokojniejszym w historii budowy i dzięki niemu parafia dostała na własność nieruchomość gruntową i pozwolenie na budowę. Dzisiaj ma swoją ulicę w Mościcach, a na jego grobowcu widnieje napis; „Towarzysz Stanisław Anioł”. Po jego śmierci, w 1951 roku, gdy ściany kościoła zaczęły powoli wznosić się ku górze, urwała się współpraca z dyrekcją Zakładów. Szykany ze strony władz państwowych, terytorialnych i wszechwładnych funkcjonariuszy partii komunistycznej, posunięte do aresztowań i przesłuchań członków Komitetu Budowy i proboszcza, zwalnianie z Fabryki robotników pracujących po godzinach przy budowie kościoła, lub zbierających na ten cel fundusze, odcinanie dostaw wody i prądu na teren budowy miały zniechęcić do dalszych prac. Ale, jak zapisano w kronice parafialnej, starania te odnosiły skutek wprost odwrotny. Po wyrzuceniu z mieszkania proboszcza, budowa stanęła na kilka miesięcy. Wszystkie siły skierowano na budowę plebanii.

   Lata 1952-1953 zeszły na wznoszeniu murów. Im wyżej, tym i większe były problemy. Z powodu braku wyciągników i przerw w dostawach prądu, mościczanie wymyślili tzw. "wieczorną gimnastykę". Codziennie pod wieczór na plac budowy przychodziło po kilkadziesiąt, kilkaset osób i z rąk do rąk podawało cegły na najwyższe rusztowania, aby na następny dzień murarze mogli pracować bez przestojów. To były kryzysowe lata. W takich momentach proboszcz zwracał się o szczególną modlitwę do chorych. Zastrzegł sobie ich zaopatrywanie. W rozmowach z chorymi prosił, aby swe cierpienia ofiarowali w intencji pomyślnego ukończenia budowy. Wznoszone z mozołem mury były kilkakrotnie rozebrane w nocy przez nieznanych ludzi, co spowodowało ustanowienie specjalnej straży parafialnej.

   Do 1956 roku zużyto ponad 6 milionów cegieł. Przy budowie brali udział pracownicy Azotów, którzy całymi oddziałami, po zmianie, przychodzili na plac budowy i nie bacząc na zagrożenia ze strony władz pracowali kilka godzin dziennie. Kwestarze chodzili po wydziałach zakładu i zbierali pieniądze. Wiele cegiełek zakupili, mieszkający w Mościcach, pod koniec okupacji, warszawiacy i w ten sposób odwdzięczyli się za gościnę i bezinteresowną przyjaźń.

   Po licznych kłopotach, ukoronowanych bezpośrednią interwencją proboszcza w Krakowie, w piątek 29 września 1956 roku uzyskano zgodę na otwarcie kościoła. Uroczyste otwarcie i poświęcenie zapowiedziano na dzień 7 października, czyli w parafialny odpust, w dzień św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Pierwszą mszę świętą przy niezbyt pięknej pogodzie, ale za to przy udziale około 5 tys. wiernych, odprawił ks. infułat, dr Jan Bochenek, podówczas proboszcz tarnowskiej katedry. Gościem specjalnym, zastępującym chorego biskupa Jana Stepę, był bp Karol Pękala, który dokonał poświęcenia kościoła. Podczas uroczystości śpiewał chór z parafii XX Misjonarzy z Tarnowa, prowadzony przez ks. Józefa Pawełczyka.
   W tym samym dniu partyjna władza zaprosiła mieszkańców Mościc na mecz Unii Tarnów z czechosłowackimi piłkarzami. Był to perfidny sposób na ściągnięcie wiernych spod kościoła na stadion. Niestety, piłkarze Unii odmówili gry, a Czesi zagrali z Tarnowią.

   Kościół parafii N. M. P. Królowej Polski w Mościcach stał się pomnikiem jego bezimiennych budowniczych i wieczną pamiątką po proboszczu, księdzu Stanisławie Indyku.

/za Halina Gurbisz i Marek Smoła – Historia parafii/

Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)


poniedziałek, 31 sierpnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -