Blog > Komentarze do wpisu

-> Goldmanówka

Jerzy Reuter

   Na początku dwudziestego wieku, zbankrutowany właściciel neogotyckiej kamienicy przy ulicy Gumniskiej (dzisiejszy Pałac Ślubów) przedsiębiorca Nalepa powiesił się w górującej nad budynkiem wieżyczce, a rodzina nieboszczyka wystawiła nieruchomość na sprzedaż. Do pałacyku przylegały wielkie połacie ziemi i kilka fabryk. Efraim Goldman syn Izaaka odkupił od Nalepów majątek wraz z cegielnią, fabryką świec i kaflarnią, po czym zamieszkał z całą rodziną w budynku. Piękny pałacyk zmienił nazwę z Nalepówki na Goldmanówkę, a nowi właściciele wraz z majątkiem trwałym przejęli ciążące nad kamieniczką fatum.
   Z początkiem pierwszej wojny rosyjskie aeroplany zbombardowały cegielnię i przylegające do niej zabudowania. Goldmanowie uciekli do Wiednia i powrócili po odejściu z Tarnowa Rosjan. Efraim Goldman był mądrym człowiekiem, ale w latach dwudziestych wdał się w interesy z nieuczciwymi wspólnikami i stracił fortunę. Wszystkie dochody z fabryk szły na spłatę weksli, a Goldmanowie utrzymywali się z przydomowego gospodarstwa i wynajmu mieszkań w pałacyku. Przewrotny los zdjął przekleństwo ciążące na pałacyku, gdy wprowadziła się tam rodzina Poetschke. Był koniec lat dwudziestych i nikomu nie przyszło do głowy jak bardzo spolszczona rodzina niemieckich Poznaniaków może wpłynąć na życie Goldmanów.


   W 1917 roku Hubert Poetschke po ciężkich ranach odniesionych w bitwie pod Verdun postanowił nie wracać na front w mundurze niemieckiego freitra. Uciekł do Kongresówki, gdzie zaciągnął się do Legionów Piłsudskiego i w 1920 roku wziął udział w kampanii kijowskiej. Po wojnie polsko – bolszewickiej zmęczony wojowaniem i odniesionymi ranami, postanowił założyć rodzinę i rozpocząć spokojne życie. Ożenił się z Niemką, która stanowczo opowiedziała się przy polskości Huberta i nie zgodziła się na przesiedlenie do Niemiec.
   Hubert Poetschke był fachowcem młynarstwa i posiadał po rodzicach młyn wiatrowy, ale gdy otrzymał propozycję pracy w Tarnowie, nie odmówił. Został zatrudniony na bardzo korzystnym kontrakcie u Szancera i po niedługim czasie wynajął mieszkanie w pałacyku. Najstarszy syn Huberta Jerzy szybko zaprzyjaźnił się z Blanką dwa lata starszą córką Goldmanów, a Efraim spłacił ostatnią ratę długu. Na ulicę Gumniską zawitało nowe, radośniejsze życie.



   Nadszedł 1939 rok i nowa wojna. Po wejściu Niemców do Tarnowa Goldmanowie zostali przesiedleni na ulicę Lwowską, a rodzina Poetschke do małego domu na ulicy Kołłątaja 9. Hitlerowcy wtłoczyli w jednopokojowe mieszkania, na kilkunastu ulicach, tysiące żydowskich rodzin, skupiając w jednym miejscu ofiary nadchodzącego holokaustu.  Goldmanówkę zajęła rodzina ślązaków z Wadowic, a stary i schorowany Efraim Goldman zmarł ze zgryzoty w nowym miejscu zamieszkania, pozostawiając rodzinę na łasce okupacyjnego losu. Jerzy Poetschke i Blanka Goldman spotykali się co raz rzadziej. Hitlerowcy z dnia na dzień zawężali swobodę poruszania się po mieście, wyznaczając ulice i miejsca dla Żydów, tworząc powoli getto. Ojciec Jerzego nawiązał współpracę z Armią Krajową, czego nie ukrywał przed najstarszym synem. 
   Po śmierci Efraima rodzinę Goldmanów przeniesiono bliżej planowanego getta, na ulicę Nową, skąd coraz częściej hitlerowcy wyprowadzali ludność żydowską na pobliski kirchoł. Odbywały się tam masowe egzekucje. Na wiosnę 1942 roku Niemcy rozpoczęli przygotowania do największej hekatomby żydowskiej w Tarnowie, co nie uszło uwadze mieszkańców. Blanka ostrzeżona przez swojego przyjaciela Jerzego, urządziła w piwnicy skrytkę i postanowiła walczyć o swoje życie. 11 czerwca hitlerowcy wymordowali kilkanaście tysięcy Żydów. Masakra odbyła się na rynku, w lesie pod Zbylitowską Górą i na żydowskim cmentarzu. Rodzina Goldmanów spoczęła w masowej mogile, obok grobów przodków, na starym kirchole.

   Kilka tygodni po tym masowym mordzie Jerzy spotkał na ulicy Blankę Goldman.  Ocalała dzięki ostrzeżeniom Jerzego i jego radom. Przesiedziała w piwnicy najgorsze dni i po wyjściu z ukrycia wmieszała się w ostałych przy życiu mieszkańców getta. Po tym wydarzeniu Jerzy Poetschke postanowił pomóc Blance w sposób bardziej zdecydowany. Przy rodzinnym obiedzie zapytał czy mógłby przyprowadzić do domu żydowską dziewczynę i ukryć ją przed Niemcami. Wiedział jak wielką odpowiedzialnością obarcza swoich bliskich i jaka kara grozi za przechowywanie Żydów. Kilka dni wcześniej hitlerowcy rozstrzelali za ukrywanie zbiega z getta, znaną w Tarnowie rodzinę Żelazów. Ojciec Jerzego bez zastanowienia wyraził zgodę. Przeprowadzka nastąpiła w 1943 roku. Do Tarnowa przyjechał wtedy Amon Goeth, nazwany „rzeźnikiem z Płaszowa”, bezwzględny SS- man i morderca. Nie było wątpliwości, że szykuje się kolejna masakra. Blanka ukrywała się w domu przy Kołłątaja 9 do końca wojny. Rodzina Poetschke traktowała ją jak każdego domownika, a Jerzy urządził w piwnicy schowek na wypadek najścia Niemców. Wyuczył też Blankę na pamięć kilku adresów gdyby nie wiedziała gdzie ma pójść po ewentualnym aresztowaniu i śmierci rodziny. Przeżyła w domu Poetschke likwidację tarnowskiego getta i wielką samotność spowodowaną śmiercią najbliższych.



   W sierpniu 1944 roku do domu Jerzego Poetschke przyszli dwaj wysłannicy Armii Krajowej, Stanisław Wodziński i nieznany ksiądz. Wodziński był mężem zaufania AK na okręg tarnowski i dobrze znał się z Hubertem. Po długiej rozmowie wyszli, a następnego dnia uzbrojeni partyzanci przyprowadzili dwóch angielskich lotników.  Philip J. Anderson i Walter Charles Underwood, oficerowie RAFu zostali zestrzeleni przez niemiecki myśliwiec nad Nowym Sączem, gdy wracali z akcji zrzutowej nad powstańczą Warszawą. W domu przy Kołłątaja 9 zrobiło się weselej. Anglicy zdawali sobie sprawę z trudnej sytuacji mieszkańców i do końca wojny nie zgodzili się zmienić mundurów na cywilne ubrania. Obawiali się, że w przypadku dekonspiracji zostaną uznani za szpiegów, co skończyłoby się niechybną śmiercią. W tym trudnym okresie rodzina Huberta Poetschke prowadziła normalne życie. Przyjmowali gości i znajomych, ale nikt nie zauważył co dzieje się w pokojach za szczelnie zasłoniętymi kotarami.

   Przyszedł styczeń 1945 roku i długo wyczekiwane wyzwolenie. Lotnicy z oczywistych powodów musieli jak najprędzej powrócić do swojej ojczyzny, więc postanowili zgłosić się do radzieckiego dowództwa. Zanim to jednak uczynili odwiedzili tarnowskiego adwokata Kryplewskiego i złożyli na jego ręce pisemne podziękowania za uratowanie życia przez rodzinę Poetschke. Był to jednocześnie swoisty glejt, mówiący o bezinteresowności ich wybawicieli. Anglicy zostali przewiezieni do Odessy, skąd powrócili do Anglii.
   Jeszcze w tym samym miesiącu Blanka i cała rodzina Poetschke powrócili do swojej Goldmanówki i zamieszkali tam na stałe. Po dwóch latach Blanka wyjechała do Szwecji. Odszukał ją wujek, który cudem przeżył wojnę i obóz koncentracyjny. Blanka wyszła za mąż i zamieszkała w Australii. Zmarła w 1972 roku i do końca swoich dni utrzymywała kontakt z Jerzym. Hubert wyemigrował w latach 60 tych do USA i zmarł w 1974 w Detroit. Jego małżonka zmarła w Tarnowie w 2002 roku i oboje są pochowani na Starym Cmentarzu. Jerzy mieszkał w Goldmanówce do 1975 roku i został przekwaterowany do małego mieszkania w bloku. Żyje do dzisiaj w Tarnowie.



   W 1995 roku do Jerzego Poetschke przyszło pismo z Ambasady Izraela w Polsce. Ambasada informowała, że pan Jerzy został uhonorowany przez Instytut Pamięci w Jerozolimie Yad Vashem medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)



czwartek, 06 sierpnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

Komentarze
Gość: , *.dynamic.mm.pl
2015/07/08 17:47:31
Chciałabym zaznaczyć, że w artykule znalazłam błąd, dotyczący rozstrzelanej rodziny Żelazów. Pochodzę z tej rodziny i wiem z wiarygodnego źródła, że został rozstrzelany tylko wujek Żelazo i Żydówka z dzieckiem, którą ukrywali. Żydówką tą była kuzynka Jana Marcina Szancera, znanego rysownika i ilustratora. Żona i dzieci wujka zdążyli uciec przed gestapo, wujkowi i Szancerównej sie niestety nie udało
Mam u siebie zdjęcia powojenne dzieci i żony wujka Żelazy, więc nie mogli zostać rozstrzelani.


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -