Blog > Komentarze do wpisu

-> Brian Jones – pro memoriam (felieton nr 34)

Dziś, zresztą nie po raz pierwszy w tym miejscu, o założycielu najsłynniejszego rockandrollowego bandu na świecie – The Rolling Stones. Gdyby żył, kilka dni temu skończyłby sześćdziesiąt siedem lat. Na osiągnięciu takiego wieku mało mu jednak zależało. Nie dożywszy nawet dwudziestej ósmej wiosny, „z sukcesem” wpisał swą biografię do kanonu żywotów nie-świętych rockandrollowców.

f34

       Gdy odszedł byłem zupełnym dzieciakiem, który mało co słyszał o The Rolling Stones. Tym samy nie mogłem mieć jakiegoś emocjonalnego stosunku do jego śmierci. Dopiero po latach, kiedy poznałem muzykę wczesnych Stonesów, doceniłem wkład Jonesa.
       Nazywał się Lewis Brian Hopkins-Jones. Podobnie, jak Mick Jagger i Keith Richards pochodził z tzw. klasy średniej, jego ojciec był inżynierem lotniczym. Urodził się w niewielkiej uzdrowiskowo-wypoczynkowej miejscowości Cheltenham.
       Brian, jeszcze jako smarkacz, miał światowe ambicje. Był jednak odmieńcem, dzieciakiem wyalienowanym i sfrustrowanym. Ponoć w szkole był obiektem regularnych zaczepek i złośliwych żartów ze strony rówieśników. Był niski i bardzo kiepsko radził sobie w grach zespołowych. Jedynym sportem, który go fascynował, były skoki do wody. Miał sporo kompleksów i leczył je w mocno nieodpowiedzialny sposób. Był jeszcze w szkole, kiedy jego czternastoletnia przyjaciółka zaszła w ciążę. Dziecko zostało adoptowane, ale dla rodziny i całego otoczenia był to prawdziwy szok. Usidlał dziewczyny grając świetnie rolę faceta wrażliwego, skrzywdzonego i niezrozumianego przez otoczenie. Trzeba przyznać, że nawet kiedy stał się jednym z najsłynniejszych ludzi w świecie muzyki z postawy tej nie zrezygnował.
       Po skończeniu szkoły w Cheltenham mógłby, dzięki całkiem dobrym ocenom, z powodzeniem dostać się na uniwersytet, cóż z tego, skoro dyrekcja szkoły wystawiła mu fatalną, acz niewątpliwie zasłużoną opinię. Nie miał jeszcze dwudziestu lat, gdy siostra jednej z jego licznych przyjaciółek powiła mu syna.
       Jeśli chodzi o zdolności muzyczne to jak twierdzili jego bliscy Brian przejawiał je od najmłodszych lat. Naukę gry na pianinie rozpoczął w wieku sześciu lat. Jako dwunastolatek dołączył do orkiestry szkolnej i nauczył się grać na klarnecie. Na punkcie muzyki całkiem oszalał, gdy zobaczył występ Chris Barber’s Jazz Band. Po występie dopadł Alexisa Kornera, a ten pomógł młodemu entuzjaście bluesa znaleźć się w Londynie. Tam, po pewnym czasie, przyszedł do zespołu Briana Mick Jagger, który jako warunek wspólnego muzykowania postawił przyjęcie Keitha Richards. Tak to się zaczęło. Skończyło się wiosną 1969 roku.
       Jones, Jagger i Richards doskonale odpowiadali lansowanemu przez media wizerunkowi niegrzecznych chłopców. Zważywszy wcześniejsze „dokonania”, z całą pewnością można stwierdzić, że w pierwszym okresie działalności grupy to właśnie Brian był z nich trzech najbardziej niegrzecznym facetem.
       Z biegiem lat Brian Jones, pomysłodawca nazwy zespołu i pierwszy lider Stonesów, zaczął oddalać się od pozostałych muzyków. Kupił sobie farmę, na której A. Milne napisał Kubusia Puchatka. Tam z upodobaniem i sporą regularnością oddawał się orgiastycznym imprezom. Utonął we własnym basenie w nocy z 2 na 3 lipca 1969 roku. Tuż przed tragiczną śmiercią został usunięty z zespołu, a następnego dnia po jego śmierci ukazał się nowy singel Stonesów zawierający znakomite kawałki Honky Tonk Woman i You Can’t Always Get What You Want.
       Wkrótce po odejściu Briana w zaświaty, Stonesi poświęcili mu największy koncert w całej spisanej wcześniej historii rocka (trzeba pamiętać, że Woodstock oraz festiwal na wyspie Wight z 1970 roku miały miejsce później). Ten zorganizowany ku jego pamięci występ zgromadził w londyńskim Hyde Parku setki tysięcy widzów. Według odpowiedzialnej za całe przedsięwzięcie firmy Blackhill Enterprises – organizacja koncertu kosztowała 3000 funtów. Spory wydatek stanowiła scena, która miała metr wysokości. Zbudowano też trzymetrową platformę na kolumny, aby ustawić je na wysokości ponad 6 metrów, dzięki czemu dźwięk docierał o wiele dalej. Dziś oczywiście brzmi to dość zabawnie, ale wówczas była to najnowsza technika. Przybyli na koncert - z wielogodzinnym wyprzedzeniem - fani tworzyli niezwykłą scenerię. Przyozdobieni w paciorki, chusty i biżuterię brzdąkali na gitarach i grali na bębnach. Bill Wyman, ówczesny basista zespołu, stwierdził, że wszystko to wyglądało jak hippisowskie niebo.
       Tego dnia, oprócz Stonesów, na scenie pojawiły się, między innymi zespoły, takie jak: New Church wspomnianego Alexisa Kornera, Family, Screw, a przede wszystkim nowozałożony King Crimson, którego klawiszowiec Ian McDonald tak wspominał występ: Przed nami na trawie rozłożyły się tysiące angielskich hippisów i entuzjastów współczesnej kultury. Czuliśmy, że trafiliśmy w sedno, grając dla nich numer „20th Century Schizoid Man”.
       Około 17.20 prowadzący koncert Sam Cutler zapowiedział: The Stones chcą dziś zagrać dla Briana. Jaggerowi dopiero po kilku próbach udało się uciszyć tłum na tyle, żeby wygłosić mowę: naprawdę chciałbym coś powiedzieć o Brianie, nie wiem jak mam to zrobić, ale spróbuję. Widownia zamilkła w oczekiwaniu, a Mick odczytał dwie strofy Adonisa - romantycznego poety Percy’ego Shelleya, strofy napisane po śmierci innego romantyka - Johna Keatsa: Pokój. Pokój. On nie umarł, nie zasnął. Obudził się jeno ze snu życia.

Krzysztof Borowiec

foto by Google Search


wtorek, 25 sierpnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -