Blog > Komentarze do wpisu

-> BON SCOTT – SAMOBÓJCA NA RATY (felieton nr 32)

Kiedy 19 lutego 1980 roku oddalił się w zaświaty, dla wielu fanów rocka był to koniec AC/DC. Mylili się. Nie zmienia to jednak faktu, że postać tego wokalisty była, jest i zawsze będzie kojarzona z pierwszym, niezwykle ważnym okresem w historii grupy.


       Jako nastolatek lubiłem AC/DC, zresztą, tak naprawdę lubię ich do dzisiaj. Nie będę jednak ściemniał, że kiedy zmarł Scott to mnie to jakoś szczególnie dotknęło. Co więcej, bardzo szybko w roli nowego wokalisty zaakceptowałem Briana Johnsona. Przyszło mi to tym łatwiej, że znałem go wcześniej z Geordie - zespołu, który w latach mojej fascynacji glam rockiem należał do moich ulubionych. Jedno muszę jednak przyznać, Scott był autentyczny, był idealnym przykładem rockowego buntownika i zarazem ucieleśnieniem zasady sex and drugs and rock and roll. Choć, tak dla ścisłości, drugs w jego przypadku należało by zastąpić słowem alcohol.
       18 lutego 1980 roku był w Londynie bardzo kiepskim dniem. Od rana lało niesamowicie, a po południu kałuże zaczęły zamarzać. Pogoda była iście barowa. Nic dziwnego zatem, że Bon Scott wraz ze swoim kumplem Alistair’em Kinnear’em wybrał się do klubu Music Machine. Impreza była całkiem niezła, a w jej trakcie obaj goście ostro popijali. Po kilku godzinach alkoholowych zmagań imprezowicze postanowili jednak wrócić do domu Kinneare’a jego samochodem - Renault 5. Ten wyczyn akurat im się udało. Potem było już gorzej. Bardzo mocno wstawiony Bon nie chciał opuścić pojazdu. Kolega ułożył go zatem na plecach, przykrył kocykiem i udał się na spoczynek do własnego mieszkania. Kiedy po piętnastu godzinach Alistair postanowił zobaczyć co dzieje się ze śpiącym kumplem, Bon już nie żył. Mimo natychmiastowych działań lekarzy z King Collage Hospital nie udało się go reanimować. Miał 33 lata.
       Ronald Belford-Scott dołączył do AC/DC w styczniu 1974 roku, podczas koncertów w Adelajdzie. Początkowo pracował dla zespołu jako kierowca, potem chciał w kapeli bębnić, co zresztą było związane z jego funkcją w poprzednich grupach The Valentines oraz Fraternity. Bracia Young zaproponowali mu jednak śpiewanie. Bon spróbował i tak już zostało.
       Wokalnie Bon nie był jakimś fenomenem. W gruncie rzeczy nie dysponował głosem ani szczególnie mocnym, ani też wyjątkowo efektownym. To co posiadał, na pewno nie było tym, czym Stwórca obdarzył Roberta Planta, Paula Rodgersa, czy Davida Coverdale’a. Nie mniej jednak, posiadał głos o bardzo charakterystycznej barwie, w której – jak ktoś trafnie stwierdził – pobrzmiewała nuta perwersji. Śpiewał intuicyjnie, znakomicie wczuwał się w muzykę kolegów i swoim śpiewem nadawał tej muzyce dodatkowego waloru. W gruncie rzeczy jego interpretacja była naturalna, bezpretensjonalna i pozbawiona artystycznych zapędów. W początkowym okresie współpracy z AC/DC Scott sytuował się bliżej bluesa, potem, od albumu Let There Be Rock stał się bardziej heavymetalowy, a jego wokalizy znacznie częściej prowadzone były w wysokich rejestrach. Podczas koncertów głos Bona brzmiał jeszcze bardziej ekspresyjnie niż w studio. Na scenie Scott był kimś w rodzaju mistrza ceremonii, przykuwał uwagę widzów, a jego występy były wręcz elektryzujące.
       Na koncertach śpiewał na mocnym alkoholowym doładowaniu (określenie rausz byłoby tu raczej zbyt delikatne). Oto jak wspomina występy Bona jego kolega, fotografik Robert Ellis: Niekiedy zataczał się na estradzie! Ale był bardzo dobry i nie przeszkadzało mu to. Tak naprawdę nie potrafił inaczej. Czy można go sobie było wyobrazić na estradzie zupełnie trzeźwego? To byłoby straszne! Po śmierci Bona, wielu jego kolegów zarzucało sobie, że nie potrafili mu pomóc w ograniczeniu jego nałogu. Jeden z technicznych pracowników grupy twierdził: Potrafił wypić trzy butelki dziennie – na śniadanie, na obiad i kolację.
       Kiedy zamieszkał w Londynie stał się duszą towarzystwa, był obecny niemal na każdym muzycznym przyjęciu. Zawsze pojawiał się z butelką ginu lub whisky w ręce i oczywiście z dziewczyną u boku. Oprócz zamiłowania do imprez, Scott lubił tworzyć. Jak utrzymują koledzy, miał notes pełen tekstów, który nosił zawsze ze sobą. Cały swój wolny czas spędzał na pisaniu. W tekstach, o zabarwieniu mocno erotycznym, potrafił wprowadzić humor, a niektóre z jego kawałków były po prostu zabawne. Z perspektywy czasu należy docenić to, że potrafił wprowadzić do poważnego i często napuszonego hard rocka i heavy metalu humor. Po latach, w jednym z wywiadów, gitarzysta zespołu Angus Young tak wspominał Bona: Był zabawnym, ogromnie zabawnym facetem. Miał wyjątkowe poczucie humoru. Zdarzało się, że powiedział coś i tarzałeś się ze śmiechu przez dwa dni. Przed wyjściem na scenę błagaliśmy go, by milczał, bo gdyby zaczął te swoje gadki, nie bylibyśmy w stanie grać.
       Z AC/DC Bon przebył długą, wyboistą drogę do rockowej ekstraklasy. Kiedy wrota światowej kariery zostały szeroko otwarte, zupełnie bez sensu, na własne zresztą życzenie, przeniósł się w innym wymiar.
       Dyskografia  AC/DC z Bonem Scottem w składzie zawiera osiem albumów. Ostatnią nagraną z nim płytą była Higway To Hell. Krążek ten – parafrazując tytuł - stał się dla zespołu autostradą do rockowego panteonu. Niestety Scott już tego nie doczekał. Szkoda, że stał się kolejnym przykładem typowego rockandrollowca, który żyje szybko, intensywnie i wcześnie umiera.


Krzysztof Borowiec


foto by Google Search



poniedziałek, 03 sierpnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro

Komentarze
Gość: , *.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2014/03/01 16:46:14
o.o Nie da się ukryć że Bon Scott był alkoholikiem w dużej mierze ...szkoda tylko że nie dożył moich czasów...chętnie bym go obejżała na koncercie ^^ =Wiktoria 13 LAT
-
Gość: Nameless, *.c152.petrotel.pl
2016/03/10 16:51:47
Ostatni prawdziwy Rock N'Roll-owiec.
-
Gość: ssss, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/03/26 09:36:55
Kocham jego wokal w Ride on.


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -