Blog > Komentarze do wpisu

-> Cmentarz 202

Do dziś wśród tarnowian krąży pogłoska o przekleństwie ciążącym na tym miejscu, o nieudanych próbach zagospodarowania placu i bankructwach czynionych tam inwestycji. Cmentarz przy ul. Szpitalnej zaorano, ale pamięci o nim nie udało się zniszczyć. Do ostatecznej likwidacji doszło w 1964 roku – Ówczesny Zakład Zieleni Miejskiej wywiózł z tej nekropolii  ostatnią zachowaną płytę i zaorał teren. Pobudowano tam bloki mieszkalne, domy, ulice i inne obiekty użyteczności publicznej. Na pozostałej resztówce pozostały tylko drzewa, które rosną do dzisiaj i przypominają… Niezwykłą historię tego przeklętego miejsca w Tarnowie - pełnego tajemnic, ludzkich dramatów i… duchów interesująco opisuje na łamach Gazety Krakowskiej (piątek 17 lipca) Jerzy Reuter, ceniony tarnowski prozaik i nasz współpracownik. Jego tekst, który za zgodą autora publikujemy poniżej, spotkał się z żywym zainteresowaniem czytelników, m.in. Antoniego Sypka, znanego historyka i przewodniczącego miejscowej Rady Kultury, który w poruszającym tekście „Apel w sprawie cmentarza  nr 2002” (GK 22.07) napisał: W kulturze europejskiej (i nie tylko) niszczenie cmentarzy uważane jest za barbarzyństwo. Takie barbarzyństwo miało miejsce wTarnowiew1964 roku, kiedy to decyzją władz zniszczono cmentarz wojenny nr 202. (...). Ziemia tarnowska była areną I wojny światowej. Cmentarze wojenne z tego okresu umajają naszą ziemię, są ich setki. Spoczywają na nich młodzi chłopcy z Rosji, z krajów wielonarodowościowej monarchii austro-węgierskiej, w zbiorowych mogiłach pochowani są: Polacy, Austriacy, Włosi, Niemcy, Ślązacy, Tyrolczycy, Chorwaci, Serbowie, Węgrzy, Słowacy, Czesi. Tarnowskie (krakowskie?) władze partyjne i administracyjne jedną decyzjąw1964 r. okryły nasze Miasto wstydem. Prochy tych żołnierzy zostały zbezczeszczone. Hańba trwa do dziś. (...) W 2007 roku w Gorlicach, podczas sesji naukowej zorganizowanej przez różne stowarzyszenia opiekunów tych cmentarzy, Robert Kozłowski poruszył temat cmentarza nr 202 w Tarnowie. Był wielki wstyd, którego najadł się także zaproszony na sesję przewodniczący Rady Miasta Tarnowa Ryszard Żądło. Głośno jest w środowisku opiekunów i historyków cmentarzy z I wojny światowej o naszym wstydzie. Wystarczy w Internecie wpisać: cmentarze wojenne. Zobaczycie sami, ile się pisze o barbarzyństwie na cmentarzu nr 202. Apeluję więc po raz kolejny, tym razem poruszony artykułem Jerzego Reutera. Władze wojewódzkie, powiatowe i władze miasta obecnej kadencji powinny natychmiast przystąpić do działania. Na zachowanym skwerku postawić stosowny pomnik z tablicą epitafijną, z nazwiskami blisko 700 żołnierzy w tym miejscu pochowanych. Niech przystąpią do działania natychmiast, tę hańbę należy jak najszybciej usunąć z naszych sumień.
Z kolei na tychże samych łamach (GK 20.07) Łukasz Jaje napisał: „Wygląda na to, że ciążąca nad tym miejscem klątwa zostanie „odczarowana”. Po dziesiątkach lat zaniedbania i zniszczenia, cmentarz wojenny stanie się godnym miejscem spoczynku około 1500 austriackich i rosyjskich żołnierzy. Wojewoda małopolski przekazał 25 tys. zł na rozpoczęcie procedur związanych ze stworzeniem projektu odtworzenia nekropolii przy ul. Szpitalnej. Po 24 lipca poznamy biuro, które stworzy projekt odnowienia obiektu. W zakresie prac rekonstrukcyjnych, opracowanym w 2008r. ze środków wojewody małopolskiego, znalazło się m.in. odtworzenie: granic cmentarza, bramy cmentarnej, pomnika głównego oraz wytyczenie mogił, ustawienie nagrobków, montaż krzyży żeliwnych, umieszczenie tablicy informacyjnej i uporządkowanie zieleni.”

PS. Stosownym władzom, które zamierzają na ten cel (biuro i projekt) wydać „nasze” 25 tys. zł  przypominamy, że od dawna istnieją szczegółowe plany tego cmentarza, łącznie z projektem bramy i pomnika. Wystarczy tylko sięgnąć do odpowiednich publikacji z tamtych lat, którymi dysponuje min. autor artykułu Jerzy Reuter. Warto by też było zainteresować sprawą krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Jak się ma deklarowana kwota 25 tys. zł do 800 tys. zł przeznaczonych w tym roku przez wojewodę małopolskiego na renowację cmentarzy wojennych w regionie (w roku 2008 było to 655 tys. zł od wojewody, a 450 tys. zł od Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa), pozostawiamy bez komentarza.
CMENTARZ 202

      Pod koniec dwudziestolecia międzywojennego frustracja spowodowana polityczną sytuacją Europy wzniecała wśród mieszkańców Tarnowa potrzebę obcowania z siłami nadprzyrodzonymi i chęć zadawania pytań o niejasną przyszłość. Seanse spirytystyczne stały się chlebem powszednim i źródłem wielu sprzecznych informacji. Na jednym z takich spotkań przy „zaczarowanym” stoliku doszło do dziwnego zdarzenia. Po całonocnej, nieudanej próbie podjęcia rozmowy z duchami, pozostała kartka zapisana mnóstwem chaotycznych wyrazów i pojedynczych liter. Goście się rozeszli, a zapiski powędrowały do śmieci. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie ciekawość nastoletniej córki gospodarzy Józi, która zainteresowała się kartką i postanowiła odczytać litery. Dziewczyna bez żadnej trudności ułożyła sensowną treść rozmowy z duchem.
   Nadawcą listu z zaświatów był poległy w 1915 roku w Tarnowie żołnierz 46 pułku kozaków Anton Martyniuk. Błagał by powiadomić rodzinę o jego losie i miejscu pochówku. Pisał, że został pogrzebany na wielkim cmentarzu, umiejscowionym przy krzyżówce na drodze wyjazdowej z Tarnowa w kierunku Lisiej Góry. Nie było wątpliwości, że chodzi o cmentarz 202. Józia zaadresowała list według odczytanego z kartki adresu i wysłała do dalekiego Jekaterynosławia.

   Cmentarz 202, pomimo nie istniejących zaznaczeń na współczesnych mapach i braku informacji w urzędowych dokumentach, istniał i był jednym z największych cmentarzy w Galicji. Powstał na początku I wojny światowej na terenie wcześniejszego cmentarza garnizonowego i spoczęło na nim około 1500 austryjackich i rosyjskich żołnierzy.
   Pod koniec 1915 roku utworzono przy austryjackim ministerstwie wojny tak zwany Wydział Grobów Wojennych, którego obowiązkiem było projektowanie, budowa i dekoracja cmentarzy wojskowych. Zatrudniono wielu sławnych artystów, rzeźbiarzy, malarzy i kilka tysięcy ludzi do prac przy budowie nekropolii. Było to wielkie przedsięwzięcie. Tarnowski cmentarz usytuowany na zbiegu ulic Szpitalnej i Matki Bożej Fatimskiej otrzymał numer 202.
   Projektantem ozdobnej bramy i  pamiątkowego obelisku był wiedeński rzeźbiarz Heinrich Scholz. Na cmentarzu znajdowało się 165 mogił zbiorowych i 193 grobów pojedynczych, a 682 nazwiska poległych są skatalogowane w Krakowskim Archiwum Państwowym.

   Historia powstania cmentarza 202 jest krótka, natomiast upadek i powolne wypieranie tej potężnej nekropolii ze świadomości mieszkańców Tarnowa rozciągnęło się na kilkadziesiąt lat. Po zakończeniu I wojny powstawały inne cmentarze, upamiętniające śmierci polskich żołnierzy, zwłaszcza te po roku 1920, więc starania o groby byłych zaborców zeszły na plan ostatni. Mogiły się zapadały i zarastały zielskiem, a dekoracyjna brama rdzewiała i niszczała. W takim stanie cmentarz 202 przetrwał do lat 60 – tych i takim pamiętają go starsi mieszkańcy Tarnowa.
   Pierwszą próbą wymazania z historii austryjackich cmentarzy wojskowych jest okólnik z !955 roku wydany przez Wojewódzką Radę Narodową w Krakowie, skierowany do wszystkich podległych urzędów w województwie. Okólnik zalecał spisanie i podanie wykazu zaniedbanych i nieużywanych cmentarzy i kwater z I wojny światowej, nadających się do likwidacji. Już wtedy PRL - owscy urzędnicy rozpuścili absurdalną informację, że przed II wojną z cmentarza 202 ekshumowano zwłoki i pochowano na cmentarzu chyszowskim, co było oczywistą nieprawdą. Nie ma nigdzie najmniejszego skrawka dokumentu poświadczającego tak wielką operację, nawet w ówczesnych służbach sanitarnych i sądowych. Przekopanie prawie hektarowego kawałka ziemi i przewiezienie szczątków 1500 ludzi w inne miejsce nie mogłoby żadną miarą przejść w wielotysięcznym mieście bez zauważenia. Kłamstwo to posłużyło do późniejszej likwidacji cmentarza, usprawiedliwienia przed historią bestialstwa zbezczeszczenia i pokutuje nadal wśród niektórych historyków jako fakt.

   Do ostatecznej likwidacji doszło w 1964 roku. Zakład Zieleni Miejskiej wywiózł z terenu nekropolii ostatnią zachowaną płytę i zaorał teren. Pozostały tylko rzędy wyniosłych drzew, tworzące aleje w kształcie krzyża i pamięć wśród ludzi, którzy przez wiele lat w dzień zmarłych zapalali tam znicze i stawiali na pustym miejscu.
   Zniszczenie cmentarza 202 poprzedziły decyzje wydawane przez kilka ministerstw i zarządzenia na wszystkich szczeblach władzy. Likwidatorzy musieli mieć mocne podstawy urzędowe, by nie popaść w niełaskę historii, a biurokratyczny zamęt miał przysłonić zdrowy rozsądek. Oczywiście, złamano prawo, nie stosując wobec 202 ustawy o cmentarzach wojennych i ustawy o ochronie zabytków i dzieł sztuki. Walec głupoty wyrównał teren, pozostawiając cmentarz pod ziemią.
   Przez kilka lat po likwidacji miejsce to służyło wędrującym taborom cygańskim, a po ustawowym zakazie wędrowania Cyganów stało się punktem spotkań miejscowych pijaków i zieleńcem służącym za toaletę dla wyprowadzanych tam psów.

   W 1982 roku do pani Józefiny K. – dawnej Józi - przyszedł list z dalekiego Dniepropietrowska. Rodzina wspomnianego Martyniuka przesyłała po kilkudziesięciu latach wielkie podziękowania za informacje o ich przodku. List Józi dotarł do Martyniuków po trzydziestu latach wędrówki, potem przeleżał szmat czasu w zapomnieniu, schowany głęboko w szufladzie, aż doczekał swobodniejszego czasu na odpisanie. Duch z przeszłości zmaterializował się i poprosił za pośrednictwem rodziny o pamięć. Wnuczka rosyjskiego żołnierza zapowiadała swój przyjazd do Tarnowa i liczyła na wskazanie przez Józefinę grobu Antona. Pani Józefina nie odpisała. Czas stanu wojennego i wstyd za sytuację cmentarza nie pozwalały na ludzki odruch i pomoc rodzinie żołnierza.
   Do dzisiaj krąży wśród tarnowian pogłoska o przekleństwie ciążącym na tym miejscu, o nieudanych próbach zagospodarowania atrakcyjnego placu pod różne obiekty i bankructwach czynionych tam inwestycji. Plac po cmentarzu jest nadal miejscem zbiórek miejscowych pijaków, a wszelkie inicjatywy postawienia tam chociażby pamiątkowego pomnika rozbijają się o mur urzędniczej ignorancji.

   W roku 1977 władze Tarnowa wpadły na pomysł pozbycia się problemu cmentarza 202 i postanowiły zlikwidować cmentarz 200 na Chyszowie, by w ten sposób raz na zawsze zamknąć wstydliwą historię. Jak wspomina tarnowski historyk Antoni Sypek, uzyskano zgodę wszystkich urzędów i organizacji, nawet Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Po kilkuletnich pracach urzędniczych i wydaniu odpowiednich decyzji przystąpiono do przygotowania tej wielkiej operacji. Nie udało się. Na skutek zdecydowanego protestu mieszkańców projekt likwidacji zawieszono. Natomiast na mocy stworzonego prawa rozkopano cmentarz malaryczny na Piaskówce i szczątki ludzi wraz z piachem przewieziono na wielkie budowy w Tarnowie.
   Minęło kilkadziesiąt lat, a miejsce po wielkiej nekropolii nadal jest puste i aż się prosi o jakikolwiek symbol pamięci. Dzisiaj, mijając Plac Seklerski można zauważyć stojący tam drewniany słup z wyrzeźbionymi reliefami. Jest to jedyna w Tarnowie pamiątka po 202. W czerwcu 2006 roku odsłonięto drewnianą figurę upamiętniającą postać węgierskiego historyka Mihály Forgona, który zmarł w Tarnowie na skutek odniesionych ran w 1915 roku.

   Józefina K. zmarła w 1989 roku i pozostała w pamięci jako ostatnia osoba odwiedzająca miejsce po cmentarzu i zapalająca tam znicze.
/ za Antoni Sypek i Robert Kozłowski /


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)



niedziela, 26 lipca 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -