Blog > Komentarze do wpisu

-> Rockowe arcydzieło (felieton nr 29)

Trzydzieści cztery lata temu, 12 i 13 marca 1971 roku w sali klubu Fillmore East w Nowym Jorku odbyły się koncerty, z których nagrania wypełniły jedną z najlepszych płyt w historii światowego rocka. Album zatytułowany At Fillmore East, sygnowany przez zespół The Allman Brothers Band, uznany został za arcydzieło.


Kiedy dwa lata wcześniej Bill Graham, znany rockowy impresario, zaprosił muzyków The Allman Brothers Band by wystąpili w Fillmore East jako support grupy Blood Sweat And Tears, przedsięwzięcie zakończyło się artystyczną klapą. Mimo to jednak Graham zaryzykował po raz wtóry. Miał nosa. Podczas nowojorskich koncertów zrealizowano materiał na trzecią, najlepszą w dyskografii płytę zespołu. Mimo że pomysł nagrania jej na żywo wzbudzał spore kontrowersje, Duane Allman przekonywał: Scena to naturalne środowisko zespołu. Nagrywanie w studiu nas krępuje, dlatego chcemy nagrać album na żywo, by było w nim więcej naturalnego ognia. Mamy opracować tylko zarysy aranżacji i szkice piosenek, a to jak każdy z nas zagra solo, zależeć będzie wyłącznie od nas. I widać wena towarzyszyła muzykom cały czas, nie tylko wtedy, kiedy decydowali się na grę solo. Są takie koncerty podczas których wszystko artystycznie się układa, kiedy muzycy z lekkością osiągają szczyty swoich umiejętności, a przy tym jakaś niezwykła iskra boża pozwala im rozpalić magiczny wprost muzyczny ogień. Album, wówczas podwójny, ukazał się we wrześniu 1971 roku i bardzo szybko uplasował się w pierwszej dwudziestce najlepiej sprzedawanych płyt w Stanach Zjednoczonych. Po latach, ukazała się podwójna płyta CD, zawierająca te fragmenty koncertów, które w 1972 roku stały się znakomitym uzupełnieniem płyty Eat To Peach (przede wszystkim ponad półgodzinny Mountain Jam), a także utwory One Way Out oraz Midnight Rider oczywiście z Fillmore East, ale nagrane w końcu czerwca 1971 roku. Nie rozszerzone wydawnictwo zawierało łącznie siedem utworów. Na krążku pierwszym zamieszczono cztery kompozycje blues-rockowe wersje standardów.  Na początek Statesboro Blues Willa Mc Tella, zagrany z mocnym allmanowskim drive’m w iście południowej temperaturze. Potem Done Somebody Wrong Elmore Jamesa. Trzeci utwór to Stormy Monady, bodaj najbardziej znana w tym zestawie kompozycja T.Bone Walkera. To niezwykła przyjemność słuchać tak eleganckiego, pełnego finezji grania. Ciekawe, że jakby na przekór tytułowi to wręcz balsamiczne brzmienie, takie wieczorne granie, kojące serce po trudach dnia. Mogłoby się wydawać, że to właściwie nic takiego wielkiego. Jednak sposób budowania napięcia, sposoby artykułowania dźwięków i kreowania muzycznych przestrzeni są absolutnie niezwykłe. Duane Allman, którego brzmienie gorące, pełne, czasem jakby wymykające się spod kontroli, rozkwita szczególnie wówczas, gdy gra techniką slide. Dicky Betts, brzmiący bardzo czysto, jakby staranniej, doskonale uzupełnia Duane’a, ale udowadnia jednocześnie na ile sam jest znakomitym muzykiem. Gregg Allman z kolei. Bez jego Hammonda muzyka grupy chyba nie miałaby aż tak magicznego wymiaru. A przy tym ten jego śpiew. Mocny, czysty, jedyny w swoim rodzaju „czarny” biały głos. Ponadto, świetny na basie Berty Oakley, znakomici perkusiści, czyli: Jai Johanny Johanson i Butch Trucks oraz gościnnie na harmonijce w utworze Done Somebody Wrong Thom Doucette. Wszyscy grają jak w transie, a to dopiero przystawka, bo danie główne to druga płyta w tym zestawie. Pierwszą kończy ponad dziewiętnastominutowa kompozycja Willie Cobbsa You Don’t Love Me. W utworze tym Duane Allman po raz kolejny pokazuje jak wytrawnym jest gitarzystą. Jest tam moment, w którym wszyscy ucichli, a Duane gra zaledwie kilka nut. Czyni to z takim nerwem, że każdy dźwięk osiąga zupełnie nieprawdopodobny ładunek emocjonalny. W swoim czasie ktoś napisał nawet, że Duane gra tak, jakby za chwilę miał nastąpić koniec świata. Płyta druga, którą otwiera Hot ‘Lanta, wypełniona jest już własnymi kompozycjami zespołu. Muzycy w znacznie szerszy sposób demonstrują na niej swoje fenomenalne wprost zdolności improwizatorskie i, nie trzeba dodawać, że czynią w sposób absolutnie niepowtarzalny. Całość zamyka kompozycja Gregga Allmana, klasyczny, znakomity numer Whipping Post, zagrany jako jam pełen zmian nastroju, tempa i dynamiki. Jednak za najpiękniejszy utwór płyty uznawany jest In Memory Of Elizabeth Reed, napisany przez Dicky Bettsa. Utwór, znany z drugiej studyjnej płyty, znalazł się tutaj w bardzo kunsztownej formie, wzbogaconej pięknym, eleganckim wstępem. Zespół z niebywałą wprost łatwością kreuje magiczne muzyczne przestrzenie. Piękny motyw główny staje się jedynie pretekstem do pofolgowania muzycznej fantazji. Duane bez zbędnej ornamentyki, bez silenia się na techniczne popisy, z natchnioną delikatnością wzbogaca kolorystycznie całość. Zresztą, nie tylko w tym utworze zespół dowiódł, że jego siła to: ani nie zwinna rurka w ręku Duane’a, ani nie finezyjne, pełne energii granie Dicky’ego, ani nawet nie śpiew i Hammond Gregga. Jest coś, co łączy to wszystko w magiczną całość, i jak to zwał, tak zwał, ale to coś sprawia, że koncert do dziś przyprawia o głęboki, przyjemny dreszcz ciepłych muzycznie emocji.


Krzysztof Borowiec


foto by Google Search



sobota, 30 maja 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -