Blog > Komentarze do wpisu

-> Pejzażysta rodzajowy

Wraz z nadejściem wiosny coraz większego rozpędu nabiera nasze, z przeproszeniem życie galernicze, czy raczej wystawiennicze. Wystawa goni wystawę, galerie prześcigają się w pomysłach na coraz to nowe ekspozycje. Także te prywatne, a wśród nich prym wiodąca Galeria Sztuki „Hortar” państwa Kopczyńskich, gdzie dopiero co prezentował swoje prace Jerzy Martynów (właśnie „wyemigrowały” na południe Europy), a już we czwartek 7 maja odbył się tam wernisaż malarstwa Pawła Wałacha. Artysta ma dwa ulubione tematy: pejzaż i sceny rodzajowe. Ten pierwszy lokuje się gdzieś na linii wytyczonej przez francuskich impresjonistów, a kontynuowanej przez polskich kolorystów, nie wyłączając ich zaolziańskich kolegów i kontynuatorów takich jak Gustaw Fierla czy Gustaw Nowak. W podobnym klimacie utrzymana jest większość jego prac z drugiego ukochanego tematu, czyli scen rodzajowych. Są to bez wyjątku sceny osadzone w beskidzkim czy podbeskidzkim krajobrazie, przedstawiające życie mieszkańców wsi cieszyńskiej. Postaci w tradycyjnych strojach góralskich czy cieszyńskich zajmują się tutaj przeważnie wypasem owiec i różnymi z tym związanymi pracami. Reasumując twórczość Pawła Wałacha to rodzajowe pejzaże z tych najbardziej malarskich... . Budowane niemal wyłącznie przy pomocy plam barwnych, które określają kształty przedmiotów, wytyczają kierunek ruchu i zdradzają źródło światła. Specyficzna jest kolorystyka tych obrazów, zadziwiająca u pejzażysty; najoszczędniej artysta używa zieleni, za to obficie koloru niebieskiego i czerwieni w różnych odcieniach, szczególnie złamanej błękitem, rozbielonej, co daje w efekcie tony fioletowe i różowe. Te ostatnie, odcienie różu wydają się być ulubionymi barwami Wałacha. Różowawe światło, charakterystyczne dla słońca o wschodzie i zachodzie, nadaje niektórym z jego pejzaży odrealniony, niemal baśniowy klimat. Gorąco polecam wszystkim tę iście wiosenną ekspozycję, pełną pozytywnej energii i afirmacji życia. I tylko żal, że przed galerią brak jakiejkolwiek reklamy tego, co w środku. Czyżby kryzys uniemożliwiał wydrukowanie najskromniejszego bodaj afisza bądź plakatu?


Paweł Wałach urodził się w 1942 roku w Śmiłowicach. Pochodzi ze znanego i wielce zasłużonego dla regionu Śląska Cieszyńskiego góralskiego rodu.  W 1997 roku ukończył Konserwatorium w Ostrawie. Zajmuje się przede wszystkim malarstwem olejnym. Na swoim artystycznym koncie ma szereg wystaw indywidualnych: Niebory, Trzyniec, Czeski Cieszyn, Karwina, Ostrawa, Jastrzębie Zdrój, Wisła, Tarnowskie Góry, Częstochowa, Lubliniec.

  

Słusznie podkreśla Daniel Kadłubiec związek artysty z ziemią, na której się urodził i z której czerpie siłę do wyrażania swoich doznań, myśli i uczuć. W tych nostalgicznych, zarówno w temacie jak i w nastroju obrazach Wałach, kronikarz odchodzącego czasu, przypomina i utrwala korzenie, nie tylko swoje własne, ale sporej części cieszyńskiej kultury. Przywołany wyżej autor tak pisze o korzeniach malarstwa Pawła Wałacha:


Wałachowie tkwią w Ziemi Cieszyńskiej prawie od pięciuset lat. Po raz pierwszy nazwisko pojawiło się w roku 1519 i od tego czasu jego nosiciele w przeróżny sposób wzbogacali obraz kulturowo-artystyczny ziemi nad Olzą. Dość wspomnieć w tym miejscu choćby Jana Wałacha z Istebnej, kolegę Picassa z czasów studiów paryskich, malarza znakomitego, który rozsławił w świecie cieszyńską góralszczyznę.
W galerii tego rodu, zamieszkującego przeważnie środkowy Śląsk Cieszyński, a zatem jego Pogórze, poczesne miejsce zajmuje Paweł, rodem ze Śmiłowic, wsi malowniczej, rozpościerającej się pod starodawną górą Godulą, w której ma swoją siedzibę legendarny wąż Złotogłowiec, strzegący niezwykłych skarbów. Tymi skarbami jest zapewne cała tradycja kulturowa, wzrastająca przez wieki wraz z Wałachami w tutejszą ziemię, której stała się największym identyfikatorem. Paweł przez całe lata wchłaniał zaolziańską rejowską mowę, czyli miejscową gwarę, która tu do dziś rozbrzmiewa, przygląda się cudownej drewnianej architekturze wiejskich domów, w których skrzętnie gromadzono staropolskie druki, podziwia majestatyczny strój cieszyński, którego elementy przywozili tutejsi gazdowie gdzieś z renesansowej Italii, słuchał pieśniczek, które wypełniały nadolziańskie chałupy przez okrągły tydzień, towarzyszyły świętom i dniom powszednim, umilały pracę i były językiem, którym rozmawiano z Bogiem, bowiem kto śpiewa, to tak, jakby się dwa razy modlił - mawiano tu zawsze. Bywał też Paweł Wałach na prawdziwie cieszyńskich weselach, pełnych kultury, słowa, śpiewu, znał tych, którzy tę kulturę nieśli przez niesprzyjające czasy i podnosili niczym sztandar, głoszący, skąd nasz ród. Wie też doskonale, że - jak zauważył Gustaw Morcinek - ziemia jest jak twarz ludzka. Jego pejzaże mają więc ludzką, cieszyńską duszę, a w twarzach dziewczyn i chłopców zaklęta jest dusza tej ziemi.

  

Obrazy Pawła Wałacha zawierają artystyczną prawdę o tej prastarej ziemi, która, według legendy, powstała z uśmiechu Boga. Sięgają jej najgłębszych, najautentyczniejszych pokładów, które, przetworzone, wymodelowane przez artystę, stają się wyjątkowym znakiem tego jedynego miejsca na świecie. Jest to możliwe tylko wówczas, gdy artysta, oprócz niewątpliwego talentu, ma jeszcze siłę Anteuszową. Gdy korzeniami swoich przodków wrósł w swoją ziemię, której siłę dzięki temu odziedziczył. Malarstwo Pawła Wałacha jest wyrazem właśnie tej siły.


Ryszard Zaprzałka


foto by Paweł Topolski



sobota, 09 maja 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -