Blog > Komentarze do wpisu

-> Lotny bohater zapatrzony w gotyk

Jana Wnęka od czasów dzisiejszych dzielą prawie cztery pokolenia. W Odporyszowie nie żyje już nikt z jego rodziny. Co pozostało? Pomnik, ulica jego imienia z ośmioma domami i rzeźby, namacalny dowód jego istnienia i geniuszu. Kilka rzeźb Wnęka ma w swoich zbiorach Muzeum Etnograficzne w Krakowie. Właśnie wystawiło je w Studium Obiektu - to nowa sala ekspozycyjna, w której w ciszy i spokoju można obcować ze sztuką (dużym grupom muzeum wstęp odradza, by nie przeszkadzać tym, którzy chcą kontemplować). W latach 30. XX wieku, kiedy rejon Powiśla Dąbrowskiego eksplorował etnograf Tadeusz Seweryn, odkrył dokonania bardzo ciekawego człowieka - Jana Wnęka, cieśli, rzeźbiarza i konstruktora, który urodził się w miejscowości Kaczówka, a życie zawodowe spędził w Odporyszowie u stóp tamtejszego sanktuarium Matki Boskiej. Ocalałe prace schowane były gdzieś na zapleczu kościoła. Chyba nie bardzo wiedziano, gdzie znaleźć dla nich miejsce. Etnograf nabył wtedy dziewięć figur i tak dzieła tego artysty trafiły do naszej kolekcji - opowiada kustosz Grzegorz Graff z ME.

ljj

Fakty i mity z kryminałem w tle

Kim był geniusz z Odporyszowa? Co w jego historii jest prawdą, a co narosłymi przez pokolenia legendami?

Urodził się 28 sierpnia 1828 roku w Kaczówce, dziś już nieistniejącej wsi. Jego rodzice, Marcin i Tekla z domu Droszcz (albo Drożdż - zachowały się obie pisownie nazwiska), byli chłopami pańszczyźnianymi. W 1848 roku zniesiono w zaborze austriackim pańszczyznę, a rodzina Wnęków zyskała wolność. Biedną wolność, bo musieli utrzymać się z niewielkiego poletka. Mogli za to decydować o tym, kim będą ich dzieci. Jana, jako uzdolnionego, wysłali na naukę ciesielki.

I kolejny fakt: ślub z Ludwiką Ciombor z Odporyszowa. W aktach parafialnych zachował się wpis, że do zaślubin doszło 28 sierpnia 1858 roku (tego dnia Wnęk kończył 30 lat). Mieli pięcioro dzieci.

- Prawdopodobnie twarze rzeźbionych przez niego postaci to były twarze osób z jego rodziny, znajomych. W kompozycjach ukazujących życie Świętej Rodziny tam, gdzie pojawia się twarz Maryi, widzimy zapewne żonę Wnęka, Ludwikę. W naszej kolekcji bohaterem jest prorok Symeon. Artysta przedstawia go jako dojrzałego mężczyznę z pobrużdżonym czołem, skupioną twarzą, ubranego w plastycznie udrapowaną szatę sięgającą ziemi. Nie zachowały się źródła pisane, ale z przekazu ustnego powtarzanego przez wiele osób związanych z Wnękiem i zajmujących się nim wiemy, że artysta dał mu swoją twarz - mówi Graff.

Dobrze udokumentowany jest pierwszy lot Wnęka (1866 rok, odpust Zesłania Ducha Świętego). To druga, obok artystycznej, natura chłopa z Odporyszowa - konstruktor lotni. 25 lat przed Otto Lilienthalem, uznanym za pierwszego lotnika w historii świata, Wnęk pokonywał "lotami" (tak nazwał swoje skrzydła) kilkumetrowe trasy. Ostatni lot miał miejsce 10 czerwca 1869 roku. Wnęk spadł 1350 m od kościoła (inni podają odległość 500 m). Co mogło być przyczyną katastrofy? W Odporyszowie mówi się, że to był sabotaż. Rzemienie podtrzymujące skrzydła miał podciąć Michał Sowiński, zazdrosny o powodzenie współpracownik artysty (Sowiński był autorem polichromii rzeźb Wnęka). Nie zachowały się jednak żadne źródła potwierdzające te oskarżenia. Wnęk zmarł 10 sierpnia 1869 roku.

ds

Mistrz zapatrzony w gotyk

Nie wiadomo dokładnie, kiedy Wnęk rozpoczął współpracę z odporyszowskim kościołem. Miejscowi przekazują, że zaczął od ciesielki hełmu wieży oraz podniesienia kuli i krzyża wieńczącego dzwonnicę. Dostał tę pracę po tym, jak sprowadzony do budowy niemiecki majster spadł i potłukł się dotkliwie.

Kolejne prace cieśli dla tutejszego kościoła to serie rzeźb religijnych. Zaczęło się od tego, że ówczesny proboszcz ks. Stanisław Morgenstern, człowiek wykształcony, pielgrzymujący do światowych miejsc kultu, chciał zrobić w Odporyszowie kopię kaplic z Ziemi Świętej. Ogłosił konkurs, w którym Wnęk wystartował, zwyciężając m.in. pustelnika z Sieradzy o nazwisku Sowa i - jak podają miejscowi - Sowińskiego. Temu ostatniemu proboszcz powierzył malowanie drewnianych figur.

Nie wiadomo dokładnie, ile rzeźb Wnęk wykonał. Mówi się, że co najmniej 300. Figury umieszczono w 52 kaplicach przedstawiających sceny z życia i męki Jezusa oraz Maryi. Część uległa zniszczeniu jeszcze podczas I wojny światowej. Do dziś dotrwało około 100 drewnianych figur. Najwięcej ocalałych dzieł znajduje się w Muzeum Jana Wnęka przy kościele w Odporyszowie (zwiedzanie po telefonicznym zgłoszeniu na plebanii). Niestety, brak odpowiedniej ekspozycji i oświetlenia powoduje, że nie zobaczymy całego kunsztu artysty. Jego rzeźby można też zobaczyć w odporyszowskiej kaplicy św. Małgorzaty i na cmentarzu cholerycznym w kaplicach Siedmiu Boleści Matki Bożej.

Dziesięć dzieł Wnęka znajduje się również w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, a cztery w Tarnowie. - Patrząc na prace Wnęka, nie tylko te w Krakowie, na pewno zwraca uwagę dbałość o właściwe proporcje ciała ukazywanych postaci. Fałdy szat układają się tak, jakby to było prawdziwe płótno, a nie drewno. Niezwykłą pracę włożył rzeźbiarz w ukazanie twarzy. Starał się oddać każdy szczegół, ułożenie włosów. Przyglądając się zachowanym pracom, zauważyć można proces doskonalenia umiejętności. Na twarzach rysuje się zazwyczaj wyraz powagi, skupienia, są jakby na granicy snu i jawy. Są też twarze ukazujące łagodny uśmiech, gdy na przykład tematem jest postać Madonny adorującej Boga. Często pojawia się cierpienie, gdy chodzi o wyraz napięcia między ofiarą i oprawcą w scenach Męki Pańskiej - mówi Graff. I dodaje: - Wnęk zdawał sobie sprawę, że mimika jest lustrem duszy człowieka. Przykład naszych zaledwie dziewięciu prac to tylko przedsmak bogatego warsztatu twórcy.

Jak to możliwe, że analfabeta, zwykły cieśla, doszedł do takiego kunsztu artystycznego w rzeźbie? Graff przyznaje, że w sztuce Wnęka widać zapatrzenie w Wita Stwosza. - Zachowały się relacje, z których wynika, że fundator rzeźb, ks. Morgenstern, chciał, by dzieło Wnęka miało swoją wagę artystyczną. Dlatego zabrał cieślę do Krakowa, by ten mógł przyjrzeć się ołtarzowi w bazylice mariackiej. Odwiedzali też inne kościoły. Prawdopodobnie Wnęk sporządzał podczas tych wypraw rysunki. Na ich podstawie powstał materiał ikonograficzny. Te informacje znajdują potwierdzenie w dziełach artysty. Widać w nich zapatrzenie w gotyk: udrapowanie szat, pozy, dramaturgia scen. Wnęk jednak, jak każdy wybitny twórca, nadawał rzeźbom własny i niepowtarzalny wyraz - twierdzi kustosz.

a

Śledztwo w sprawie grobu

W Odporyszowie nie ma grobu Wnęka. Podobno pochowano go w nieoznakowanym grobie, ale nikt nie pamięta gdzie. Wzmianki o miejscu pochówku nie ma też w księgach parafialnych. Przy dacie śmierci Wnęka odnotowano jedynie, że 10 sierpnia 1869 roku opuścił żonę Ludwikę.

Jak to się stało, że ktoś, kto miał tak wyjątkową pozycję w lokalnej społeczności, został pochowany bezimiennie? Dziś można snuć jedynie domysły na ten temat. Jedna z hipotez mówi o tym, że Wnęk, mimo swojej wyjątkowości, nie był dobrze postrzegany. Ludzie bali się go, tolerując zarazem jego "dziwne" zachowanie ze względu na ks. Morgensterna. Podziw, jaki budził swoimi umiejętnościami rzeźbiarskimi, graniczył z lękiem przed nieznanymi i niezrozumiałymi dla ówczesnych ludzi próbami latania. I dlatego, kiedy spadł, miejscowi spalili "loty". Po katastrofie mogły pojawić się oskarżenia o kontakty z siłami nieczystymi. Od takich zarzutów prosta droga do pochówku w miejscu należnym samobójcom, chorym psychicznie czy podejrzewanym o konszachty z szatanem. I druga hipoteza - być może grobu Wnęka nie da się odnaleźć z tego prostego powodu, że parafialny cmentarz, na którym chowano zmarłych, od 1855 roku był wielokrotnie powiększany. Jeśli do tego dodać, że Odporyszowa nie ominęły zawieruchy wojenne i nie żyje tu już nikt z rodziny Wnęka, wniosek nasuwa się sam. Być może nikt nie opiekował się jego grobem, a niszczejąca mogiła została zrównana z ziemią przy kolejnych zmianach granic cmentarza.

Ustalenie grobu ważne jest nie tylko ze względu na upamiętnienie tej niezwykłej postaci, ale może też przynieść nowy dowód potwierdzający loty Wnęka. Jak twierdzi Jan Hoffmann z Muzeum Lotnictwa w Krakowie, odnalezienie miejsca pochówku pozwoliłoby na przeprowadzenie ekshumacji. Pomysł makabryczny, ale dzięki autopsji można by stwierdzić, czy zachowały się ślady złamań, jakich Wnęk doznał podczas upadku. - To byłby pośredni dowód potwierdzający jego loty - uważa Hoffmann.

A co z dowodem bezpośrednim? - Jak świat światem zawsze istniało donosicielstwo. Niemożliwe, żeby Austriacy, bo to były czasy zaborów, przegapili taką informację. Przecież w tamtych czasach latanie to było coś nienormalnego. Wnęk nie robił tego po kryjomu, a swoje loty wykonywał w czasie największego odpustu w parafii z wieży kościelnej. Był taką odpustową atrakcją. Nie wierzę w to, że nie znalazł się jakiś informator współpracujący z ówczesną policją, który nie napisał notki na ten temat. Te meldunki musiały być przekazywane gdzieś dalej i nie mogły utknąć na niskim szczeblu, bo sprawa była zbyt poważna. Być może gdzieś w Wiedniu w archiwach znaleźlibyśmy informację potwierdzającą loty Wnęka. Sprawą musiałby się jednak zająć profesjonalny archiwista - mówi Hoffmann.

hh

Przegrany bój o pioniera

Jak słusznie zauważa Jacek Andrzej Gałek, biograf Wnęka, a prywatnie mąż prawnuczki geniusza z Odporyszowa, mniej więcej co 20 lat wybucha zainteresowanie jego postacią. Po burzy za komunistów przyszedł czas na promocję w latach 90. Wtedy przed tutejszym kościołem stanął pomnik Wnęka, a Tarnowskie Stowarzyszenie Lotnicze rozpoczęło walkę o przyznanie mu tytułu pioniera lotnictwa. Dziś Jerzy Mazgaj, jeden z ojców założycieli TSL, mówi: - Przegraliśmy tę walkę. O Wnęku nie ma wzmianki nawet w Muzeum Techniki w Warszawie.

W 1995 roku - na rok przed 130. rocznicą pierwszego lotu Wnęka - na placu przed kościołem w Odporyszowie stanął pomnik cieśli. Ówczesnemu proboszczowi Henrykowi Surmie udało się zainteresować historią pioniera lotnictwa włodarzy regionu (m.in. wojewodę tarnowskiego - wtedy Tarnów był jeszcze województwem, burmistrzów Żabna i Dąbrowy Tarnowskiej). Znalazły się fundusze, dzięki którym powstał drewniany pomnik Wnęka. Wykonał go Marian Pajor z Łososiny.

- Helikopter latał i zrzucał kwiaty na pomnik. Nad głowami motolotnie latały. Ludzi się nazjeżdżało, bo to w uroczystość Zesłania Ducha Świętego było - wspomina Edward Piątek.

Pomnikowy Wnęk według Pajora to odrealniona postać mężczyzny wznosząca się na palcach tak, jakby za chwilę chciała rzucić się z wysoka. Do rozpostartych ramion przypięte ma skrzydła. Co ciekawe, taką samą postać odnajdziemy na statuetce Ikara, nagrodzie przyznawanej na przełomie lat 40.-50. przez Kolegium Kapitańskie LOT (wyróżnienie dostawały np. stewardesy za przelot miliona kilometrów). Niestety, nie da się dziś ustalić, czy autorem tej statuetki LOT-u jest również Marian Pajor, czy też może artysta skorzystał z wizji twórcy Ikara.

To nie koniec perypetii pomnika, bo drzewo, z którego go wykonano, przegniło i kilka lat temu odpadło drewniane skrzydło. Przez parę dni leżało na trawniku, aż ktoś je ukradł. Dziś w tym miejscu stoi nowy pomnik, zaprojektowany na wzór starego, ale już z tworzywa sztucznego z daleka przypominającego brąz.

W 130. rocznicę lotu Wnęka w prawdopodobnym miejscu upadku na obrzeżach lądowiska w Morzychnie odsłonięto obelisk upamiętniający "pierwszego polskiego szybownika" - tak o Wnęku mówią członkowie TSL. To oni zdecydowali, że krzyż, jaki stanął obok kamiennego obelisku, wykonano z konstrukcji skrzydła samolotu sportowego.

Mazgaj: - Cudze chwalicie, swego nie znacie. Wnęk był nasz, a my nie potrafimy go pokazać w świecie. Pomnik ważna rzecz, ale trzeba też zaprząc do promocji tej postaci towarzystwa lotnicze i szkolnictwo. Może wtedy zamiast opowiadać o Wnęku jak o jakiejś postaci na pół realnej, na pół mitycznej, będziemy rozmawiali o historycznym fakcie.

bb

W ślady Wnęka nie idą

Dziś Odporyszów trudno nazwać wsią, choć formalnie wciąż taki status posiada. Nieliczne drewniane domy zabudowywane są sidingiem.

- Zostało może z 10 gospodarstw, a i te są nietypowe. Krów prawie nie ma, a jest i takie gospodarstwo, gdzie zamiast świń hodują dziki - mówi Stefan Chmura, od 17 lat tutejszy sołtys.

Młodzi ludzie wyjeżdżają stąd w poszukiwaniu pracy. Najpopularniejsze kierunki? Anglia, Stany Zjednoczone, Irlandia. Kraków i Tarnów, rzadko. Częściej Warszawa. O powrocie myślą, ale dopiero na emeryturę. Pytani o Wnęka odpowiadają: - Artysta i lotnik. Pierwszy przed Niemcem latał.

O Wnęku mówią jednak nie jak o prawdziwym bohaterze, ale o Twardowskim na Księżycu. Widać to w języku. "Ponoć latał" - mówią. "Podobno frukał z wieży" - dodają. Mają go za wariata? Być może ("Obyś na Wnęka się nie podał" - mówią tutejsze matki do ogarniętych ciekawością świata dzieci, "Loty się zaczęły" - komentują kobiety problemy alkoholowe mężczyzn z Odporyszowa). Nie wierzą, że mógł z 45-metrowej kościelnej wieży polecieć? Raczej nie dowierzają.

Czy ktoś z tutejszych próbował powtórzyć wyczyn Wnęka i skoczyć z wieży dzwonnicy? - Nikt się na to nie poważył. I nie chodzi tu nawet o brak odwagi, bo tej młodym z Odporyszowa nie brakuje, ale o chwycenie idei i uparte dążenie do celu - mówi ks. Aleksander Bandura, od 2002 roku proboszcz tutejszej parafii.

Małgorzata Skowrońska
(Gazeta Wyborcza)

zdjęcia ze strony internetowej Urzędu Gminy Żabno


niedziela, 17 maja 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -