Blog > Komentarze do wpisu

-> Kolejowi złodzieje sami wskazali trop

Pitaval Tarnowski nr 9 Jerzego Reutera

   Ślady czerwonej farby zaprowadziły policjantów do podtarnowskiego Rzędzina, gdzie od lat działała szajka złodziei, okradających pociągi. Trop był wyraźny i niczym posoka rozlana na zielonej trawie, powiódł grupę pościgową do samego matecznika złodziejskiego i paserskiego geszeftu. Banda składała się głównie z miejscowych obiboków, kilku pracowników kolei i wyspecjalizowanych w handlu kradzionymi towarami paserów.
   Uderzali nocą. Od wspólników kolejarzy otrzymywali wiadomości o przejeżdżających pociągach i w umówionym miejscu, gdy skład zwalniał, wskakiwali do upatrzonego wcześniej wagonu. Żelaznymi łomami urywali kłódki i wszelkie zabezpieczenia, po czym dostawali się do środka. Nie mieli zbyt wiele czasu, bo po kilku minutach pociąg wjeżdżał na tarnowską stację, więc na ślepo wyrzucali towary na teren kolejowych plant, skąd inna grupa odbierała „przesyłkę” i odwoziła na meliny. Nie ulega wątpliwości, że najsprawniejszą częścią w tej maszynie występku byli paserzy, którzy potrafili sprzedać wszystko na pniu, zaopatrując tarnowskich handlarzy i przedsiębiorców w trefny, ale przynoszący zadowalające zyski towar.
    „Na złodzieju czapka gore” – tak mówi mądre przysłowie, a jednak najczęściej sami złodzieje zapominają o tym palącym się nakryciu głowy i tracąc czujność popełniają błędy. Kolejowi bandyci stracili rozum, gdy za brudne pieniądze zaczęli bawić się w tarnowskich szynkach, a swoim życiem ponad stan skupili na sobie uważny wzrok stróżów prawa. Dochodziło przy podziale łupów, do krwawych bójek na noże, po których ofiary trafiały do miejskiego szpitala, a wielkie alkoholowe libacje trwały nawet po kilka dni. Zuchwałość rabusiów była tak wielka, że z braku pieniędzy na zabawę napadali w biały dzień spokojnych obywateli i pod groźbą użycia noża okradali ofiary. W końcu popadli w duże długi i po całonocnej, zakrapianej obwicie wódką naradzie, postanowili dokonać zmasowanej kradzieży i złupić kilka pociągów w bardzo krótkim czasie. Do bezpośredniej akcji, czyli włamania, wyznaczono trzech starych złodziejaszków, zaprawionych w fachu i doświadczonych w okradaniu pociągów. Inna grupa z wynajętymi furmankami ulokowała się obok plant - zadaniem ich było szybkie „sprzątnięcie” i przetransportowanie łupu do paserów.
   Skok był dobrze zaplanowany, ale zabrakło jednego i najważniejszego elementu – bandytom nie dopisało szczęście. Z pierwszego wagonu ukradli kilka skrzynek, w których znajdowało się kilkadziesiąt kilogramów... jajek! Oczywiście, nawet tak drobny towar został szybko sprzedany. W następną noc, zgodnie z planem, złodzieje ogołocili kolejny wagon i ku ich rozpatrzy okazało się, że skradli kilka beczek czerwonej farby. Mało tego, jedna z beczek przy wyrzucaniu z pociągu rozbiła się i farba wyciekła. „Sprzątacze” nie zauważyli ciągnącego się za furmanką czerwonego śladu i spokojnie odwieźli towar do jednego z gospodarzy na Rzędzinie, znacząc jednocześnie na czerwono drogę. Policjanci nie mieli żadnych trudności w ujęciu sprawców, ponieważ szli po śladzie, który zostawili w swojej niefrasobliwości sami sprawcy.
   Ujęcie kolejowych złodziei nie położyło kresu tego groźnego procederu. Coraz to powstawały nowe, groźne bandy rabusiów, a najczęściej w miejscowościach leżących przy linii kolejowej Kraków – Lwów.
/za S. Potępa „Z życia półświatka”/


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)



wtorek, 26 maja 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

    Boże Ciało to zwyczajowa nazwa katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwanej również Świętem Najświętszego Ciała Chrystusa. Jest to święt



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -