Blog > Komentarze do wpisu

-> Wszystko o kobietach

Czego przeciętny zjadacz chleba płci męskiej nie wiedziałby o kobietach, tego może się dowiedzieć zaglądając na Małą Scenę tarnowskiego teatru, gdzie z okazji 48 Międzynarodowego Dnia Teatru dano uroczy drobiazg sceniczny w postaci sztuki Miro Gavrana Pt. „Wszystko o kobietach”. Ale czy może ona być istotnym źródłem (niechby i nieco frywolnym) wiedzy o kobietach? Nie koniecznie, tym bardziej, iż premierze towarzyszyła wystawa fotograficzna poważnych kobiecych portretów i aktów Andrzeja Tylko, znanego tarnowskiego artysty i konesera, by nie rzec kolekcjonera pięknych ciał… . Tak więc pytanie z kogo tak naprawdę się śmiejemy, bo komizm sytuacyjny dominuje i dyscyplinuje cały spektakl, pozostaje otwarte. Napisana z matematyczną wręcz precyzją sztuka Miro Gavrana "Wszystko o kobietach",  przypomina jako żywo misternie skonstruowaną układankę z puzzli. Układankę o losach trzech kobiet, ich subtelnych dyskretnych uczuciach, kobiet, które przeglądają się w sobie nawzajem jak w lustrach: matka, córki, siostry, rywalki, najlepsze przyjaciółki, koleżanki z pracy i z przedszkola... . Nie małe stanowi to wyzwanie dla trzech aktorek, którym wypadło grać aż piętnaście różnych ról, no i dla reżysera (Krzysztof Prus) zmuszonego ten aktorsko - żeński żywioł opanować. Na szczęście wszyscy wyszli z tej artystycznej opresji obronną ręką, a trzy tarnowskie divy – aktorki: Marta Marianna Gortych (Magda, Krysia, Janka, Mimi, Rozalia), Anna Lenczewska (Anita, Hania, Nina, Binia, Matylda) i Anna Nowicka (Jolka, Ola, Maria, Dzidzia, Luiza), dały prawdziwy popis swoich wcale nie małych umiejętności. A dobrze trafiona obsada to więcej niż połowa sukcesu, przynajmniej w tym przypadku. I trochę szkoda, że nie wystawiono tego podkasanego dziełka z okazji 8 marca, pasowałoby do Święta Kobiet jak ulał. Trochę dziwi też fakt, iż doroczne święto ludzi sceny obchodzono tak kameralnie, na małej scenie (na teatralnym foyer było jak trzeba – stadnie i biesiadnie, przemawiano i wręczano, m.in. uhonorowano teatralnego stolarza – weterana Józefa Kiełbasę), podczas gdy jeszcze do niedawna ambicją kolejnych dyrekcji była uroczysta, przygotowana z rozmachem premiera na Dużej Scenie teatru. Tym bardziej to dziwne, iż już za kilka tygodni teatr „idzie do remontu” (i to aż na dwa lata!), a trupa dyr. Żentary emigruje do pobliskiego Pałacu Młodzieży, gdzie na pewno nie ma warunków do twórczego rozwinięcia skrzydeł (maleńka scenka i widownia, brak zaplecza i teatralnej infrastruktury). A co z naszym rodzimym tarnowskim duchem teatru, którego w krakowskiej operze pomimo remontowej apokalipsy udało się przechować…? Tak więc najnowsza premiera była chyba ostatnią okazją do „pokazania się” miastu i światu… . Że tak się nie stało, kryzys zawinił, czy kaprys spowodował, pal diabli! Wróćmy do naszych pań. Trzy aktorki, a kobiet na scenie piętnaście. W różnym wieku: od przedszkolnego po bardzo zaawansowany. Piętnaście kobiet, pięć przeplatających się wątków. Jest i poważnie, i śmiesznie. Miro Gavran napisał dobrze skrojoną sztukę, tyle że skrojona jest ona nieco inaczej niż tradycyjne wyroby teatralnej konfekcji z wyższej półki. Są tam celne obserwacje obyczajowe i psychologiczne, dobrze napisane - ze sporym marginesem dla inwencji aktorów i reżysera - dialogi, podsycające ciekawość widza puenty poszczególnych scen. Tyle że widz musi sobie sam poskładać poszczególne wątki i powiązania między nimi, bo Gavran nie tworzy spójnej fabuły. Trochę to przypomina konstrukcję telenoweli, gdzie w każdej scenie przyglądamy się innej grupie bohaterów.   Na szczęście inaczej niż scenarzyści telenoweli, którzy rozwlekają do niemożliwości wątłą akcję, Gavran umie gospodarować czasem. No i ludzkimi zasobami… .

wok

A tak opisał najnowszy spektakl tarnowskiego teatru anonimowy autor portalu tarnowskieinfo.pl

Życie jest meandryczne i meandruje – „Wszystko o kobietach”

„Wszystko o kobietach” jest komedią. Świadczy o tym nie tylko tarnowska realizacja tekstu Miro Gavrana, ale i choćby fakt, że przed kilku laty sztuka ta prezentowana była w Tarnowie podczas festiwalu komedii i otrzymała nagrodę dla najlepszego przedstawienia. Wspominam o tym nie po to, by porównywać obydwie realizacje, ale by w obronie pierwszego zdania podeprzeć się autorytetem fachowców. Komedia to bowiem nie zawsze śmieszna, a do zaprezentowania w teatrze arcytrudna. Panie grające w tarnowskim spektaklu, a także reżyser Krzysztof Prus poradzili sobie z tym wyzwaniem ku zadowoleniu publiczności.

  

Miro Gavran na pewno nie opowiedział wszystkiego o kobietach, jak zadeklarował w tytule swojej sztuki, ale powiedział na tyle dużo i na tyle ciekawie, by warto było poświęcić czas na obejrzenie najnowszej premiery w tarnowskim teatrze. Zwłaszcza, że reżyser Krzysztof Prus i aktorki – Anna Nowicka, Anna Lenczewska i Maria Marianna Gortych z trudnym wyzwaniem poradziły sobie naprawdę udanie.

Tekst napisany jest z matematyczną precyzją. Nie bardzo da się opowiedzieć „o czym to jest”, a nawet gdyby się dało, to i tak nie opowiem. Powiedzmy jedynie, że prezentacja sztuki wymaga bardzo dużej „zawartości teatru w teatrze”. Trzy aktorki mają do zagrania piętnaście postaci i bardzo niewiele czasu by pojawić się na scenie raz jako przedszkolak, a za moment jako staruszka, dożywająca swoich dni w Domu Seniora. Rzecz toczy się bowiem na pięciu planach, a raczej w formule pięciu opowiadań, których bohaterami są kobiety, w różnym wieku, w różnych życiowych sytuacjach i rolach – żon, matek, sióstr, przyjaciółek, koleżanek z pracy, pensjonariuszek Domu Seniora. Jest śmiesznie, poważnie i przewrotnie - jak w każdym życiu. Jest również wiele teatralnych niebezpieczeństw, a raczej wiele do zepsucia. Po pierwsze dlatego, że poruszamy się strefie rażenia telenoweli – czyli opowieści o ciężkim życiu i trudnej miłości, po drugie zaś z powodów bardziej przyziemnych – każda z aktorek musi kilka razy „zmienić skórę” i jeszcze być w tym procesie w miarę wiarygodna.

  

Tarnowskim wykonawczyniom to się udało, w moim prywatnym i zupełnie niezobowiązującym rankingu najlepiej Annie Nowickiej. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że panie Lenczewska, Nowicka i Gortych wiedzą o kobietach sporo. Ciekawe skąd?

Oto bohaterowie ostatniego wydarzenia artystyczno – towarzyskiego w Solskim:

Autor Miro Gavran. Rocznik 1961, debiutował w teatrze sztuką "Antygona Kreona". Studiował dramaturgię w Akademii Teatru, Filmu i Telewizji w Zagrzebiu, pracował w teatrze jako dramaturg, następnie jako dyrektor artystyczny. W 1995 roku założył w Zagrzebiu Teatr Epilog, którego jest stałym dramatopisarzem. Jego sztuki, powieści dla dorosłych i dzieci przetłumaczono na ponad 25 języków. Jest też pierwszym chorwackim autorem granym w Stanach Zjednoczonych. Co roku w Trnavie (Słowacja) odbywa się festiwal realizacji jego sztuk - Gavranfest.

Reżyser Krzysztof Prus - reżyser teatralny, absolwent polonistyki (teatrologii) UJ i reżyserii dramatu w PWST w Krakowie. W 2001 zrealizował w Teatrze im. Solskiego "Zieloną gęś" Gałczyńskiego. Dziewięć aktorek (m. in. występujące we "Wszystko o kobietach" Anna Lenczewska i Anna Nowicka) zagrało około stu ról: kobiet, mężczyzn, zwierząt, tworów przyrody i ciał astralnych. Prus znany jest tarnowskiej publiczności również z nagrodzonego na ubiegłorocznej Talii "Tutam" Bogusława Schaeffera z udziałem Renaty Dancewicz i Zbigniewa Stryja.

Na koniec rozmowa z Krzysztofem Prusem, reżyserem opublikowana na stronach internetowych tarnowskiego teatru:

- Czy da się powiedzieć wszystko o kobietach w jednej teatralnej sztuce?

- Nie, ale warto wystawić przynajmniej jedną sztukę, która im tylko byłaby poświęcona. Chyba tak należy rozumieć tytuł "Wszystko o kobietach". Rzecz jest w całości o was, kobietach, ale przecież wszystkiego o was nie powiemy, bo niby skąd to mamy wiedzieć? Jesteście dla nas tajemnicą. Zresztą to, co w sztuce Gavrana jest najpiękniejsze, to właśnie niedopowiedzenia. Obserwujemy dwie kobiety, które rywalizują o przyjaźń trzeciej, ale czy naprawdę chodzi o przyjaźń? Może o miłość? Może o dominację? A skoro tak, to kto tym steruje: któraś z tych dwóch, które zabiegają, czy właśnie ta trzecia, która pozwala zabiegać, ta pozornie bierna, która jednak sprawia, że wszystko właśnie wokół niej się kręci? W innym wątku sztuki patrzymy na typową "mamuśkę", która próbuje pogodzić dwie skłócone córki i żałość nas bierze widząc jej niezdarne wysiłki, aż tu nagle bezładna technika zaczyna przynosić rezultaty: była więc mamusia bardziej niezdarna czy może bardziej przebiegła? Kierowały nią instynkt czy wyrachowanie? Każdy z pięciu wątków tej sztuki rozgrywa się pomiędzy trzema kobietami i każdy, kiedy mu się uważnie przyjrzeć, zawiera jakieś niedopowiedzenie, jakąś drobną tajemnicę.

- Czy istnieje fabularny związek pomiędzy tymi historiami?

- W pewien sposób związek stanowi brak związku. Obserwujemy małe dramaty, które rozgrywają się gdzieś obok nas przez ścianę, a ściślej rzecz biorąc przez przeciekający sufit. Bohaterki łączy wydatek na remont, lecz skoncentrowane na swoich problemach nie mają pojęcia, że w sąsiednim mieszkaniu, ogarniętym tą samą domową powodzią, tego samego dnia kulminuje się wielki, trwający od lat uczuciowy dramat. Istnieją relacje rodzinne pomiędzy niektórymi bohaterkami, ale niekoniecznie wiele znaczą. Matka pochłonięta rywalizacją w pracy nie znajdzie czasu, żeby przyjść do przedszkola obejrzeć występy córki. Babci występującej na wieczorku w domu opieki społecznej i walczącej z koleżankami o względy pewnego staruszka, obce są problemy jej wnuczek. Z drugiej strony, to czego najbardziej chciałaby dziewczynka-przedszkolak, to obecności mamy. To, czego pragnęłaby matka dla dwóch swoich córek, to żeby były podobne do ich szalonej babci.

- Czy na scenie wszystko to nie zacznie przypominać telenoweli?

- Może być jeszcze gorzej. Połączenie opowieści o zawiedzionej miłości z popisami przedszkolaków i staruszek rodzi obawę, że powstanie z tego jakiś zakalec, melodramat z rodzynkami pensjonatowego humoru. Nasze zadanie - aktorek, scenografa, reżysera - polega na tym, by odnaleźć istniejący pod powierzchnią sztuki podskórny nurt. Sprawić, żeby rozśmieszona sceną w przedszkolu publiczność nie ziewała na następnej. Sztuka jest komedią, ale przewrotną. Przewrotność autora tkwi w tym, że wszystkie piętnaście ról grają tylko trzy aktorki. Z jednej strony to świetnie, bo taka umowność eliminuje podobieństwo do telenoweli. Z drugiej - tego typu dramaturgia rodzi obawy, że widz pogubi się, kto tu jest kim, a ciągłe zmiany kostiumu i dekoracji zaburzą rytm, zgubią płynność opowieści. Jak więc sprawić, żeby każda z postaci była inna? Nie można grać formą - no, może do pewnego stopnia, w skrótowo potraktowanych wątkach w przedszkolu i domu starców. Nie można ograniczyć scenografii do minimum, bo tak subtelna i bogata materia, jaką jest sztuka o kobietach, wymaga subtelnej i bogatej oprawy scenograficznej. Jak to zrobić, żeby przechodzenie z jednego do drugiego świata było teatralnie uzasadnione i zamiast spowalniać, napędzało akcję? Jak to zrobić, żeby przeznaczona na małą scenę sztuka nie trwała dłużej niż 80 minut, zanim publiczność zacznie się dusić i męczyć? A przede wszystkim, jak sprawić, żeby na te 80 minut świadom teatralnej umowności widz dał się bez reszty pochłonąć magii tej naszej kobiecej opowieści?

oprac. Ryszard Zaprzałka

foto by Paweł Topolski

  

   


"WSZYSTKO O KOBIETACH" Miro Gavran

Przekład: Anna Tuszyńska
Reżyseria: Krzysztof Prus
Scenografia: Marek Mikulski

Występują:
- Marta Marianna Gortych (Magda, Krysia, Janka, Mimi, Rozalia)
- Anna Lenczewska (Anita, Hania, Nina, Binia, Matylda)
- Ana Nowicka (Jolka, Ola, Maria, Dzidzia, Luiza)

premiera: 27 marca 2009 r.

sobota, 04 kwietnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -