Blog > Komentarze do wpisu

-> Suplement do „Długu”

W marcu 1994 roku Sławomir Sikora i Artur Bryliński, młodzi, wykształceni ludzie z nienaganną przeszłością pozbawili w okrutny sposób życia człowieka, który domagał się od nich zwrotu wyimaginowanego długu. Proces w sprawie okrzykniętej najbrutalniejszą zbrodnią lat dziewięćdziesiątych zakończył się wyrokami 25 lat więzienia dla każdego ze sprawców. W 2004 roku, po 3690 dniach odsiadki, Sławomir Sikora opuścił więzienie. W grudniu 2005 roku, po szeroko zakrojonej akcji poparcia (specjalna strona w Internecie, ogólnopolskie Stowarzyszenie „Dług”), w której uczestniczyli dziennikarze, pisarze i politycy, został ułaskawiony przez prezydenta Kwaśniewskiego. Także w Tarnowie S. Sikora ma oddanych przyjaciół, zebrano tutaj kilka tysięcy podpisów, był u nas kilkakrotnie m.in. promując swoją autobiograficzną książkę „Dług”, w której podejmuje próbę rozliczenia się ze swojej zbrodni i lat spędzonych za kratami. Ale tak naprawdę jego historię opowiedział i nagłośnił znakomity film Krzysztofa Krauzego „Dług”, nagrodzony Złotymi Lwami na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. W swojej drugiej książce „Osadzony” opowiada o szkole przetrwania, jaką były dla niego miesiące po odzyskaniu wolności. Jego spowiednikiem jest Radek Gruca, młody dziennikarz śledczy „Dziennika” a wcześniej „Gazety Wyborczej”. Także z tą książką pojawił się w ubiegłym roku na spotkaniu w Tarnowie (dostał wtedy swój rysunkowy„portret” autorstwa T. Habiniaka)  . „Osadzony” to opowieść o uczuciach, wolności i miłości, ale też bardzo realistyczny obraz polskiego więzienia ostatnich kilkunastu lat, ukazujący zmiany, jakie w nim zaszły. Czy frajer, cwel, klawisz, grypsujący, znaczy to samo teraz, co kiedyś? Jak przetrwać życie w pudle? Jakie zawierać sojusze i co liczy się za murami: kasa, spryt, czy po prostu szczęście? A co z rodziną, kobietami, miłością... Poniżej publikujemy dwa teksty: „Klub Literacki Bartnicka 10” i „Osadzony lecz wolny” -  poświęcone tej ciągle otwartej sprawie pióra Juraty Bogny Serafińskiej, naszej stałej współpracowniczki.


Jurata Bogna Serafińska

Klub Literacki Bartnicka 10

Regały z książkami, duży stół, na nim kilka szklanek z herbatą, mała cukierniczka. Przy stole trwa dyskusja na tematy literackie. Uczestnicy spotkania rozmawiają, czytają fragmenty swoich utworów. Omawiają ostatni numer wydanej gazety. Dyskusja jest na wysokim poziomie. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to zwykłe spotkanie klubu literackiego, do którego należy, co najmniej kilku wybitnych pisarzy i poetów. Jest też zdolny rzeźbiarz. Malarz tym razem nie przyszedł.

Zwykłe spotkanie? Niezupełnie. Co najmniej kilka rzeczy odbiega od przyjętych dzisiaj zwyczajów. Na przykład ani razu nie zadzwoniła komórka. Czyżby wszyscy je powyłączali? To wręcz nieprawdopodobne. Poza tym pisarze nie wręczają sobie wizytówek, nie podają telefonów, adresów mailowych czy pocztowych. Nie opowiadają gdzie ostatnio byli i co robili. Dlaczego? Ubrani są przeważnie w sportowe bluzy. To trochę dziwne.

Ciekawa jestem, czy czytelnik zaczyna się domyślać, o jakim klubie literackim jest tu mowa.

Kilka dni temu miałam możliwość odwiedzenia tego klubu. Jest to Klub Literacki Bartnicka 10. Mieści się przy Zakładzie Karnym we Włocławku. Jadąc tam myślałam, że do Klubu należą początkujący pisarze. Myliłam się. To pisarze z dużym dorobkiem literackim.

Przypomniała mi się precedensowa sprawa Sergiusza Piaseckiego – pisarza ułaskawionego przez prezydenta Mościckiego (w wyniku wstawiennictwa m.in. Melchiora Wańkowicza).

Znam drugą podobną sprawę – pisarza ułaskawionego przez prezydenta Kwaśniewskiego. Tym pisarzem jest nasz Redaktor Naczelny – Sławek Sikora, który jeszcze kilka lat temu należał do Klubu Literackiego Bartnicka 10.

Okazuje się, ze Klub Literacki Bartnicka 10 jest wylęgarnią talentów. Poza tym istnieje w nim zespół redakcyjny wydający „Gazetę więzienną” – Czasopismo Społeczno-Kulturalne. Gazeta ukazuje się od 1995 roku. Była miesięcznikiem, kwartalnikiem, obecnie jest rocznikiem. W tym roku ukazał się numer 44. Ma ponad sześćdziesiąt stron i zawiera artykuły, recenzje, zdjęcia, informacje, ciekawostki, informacje o konkursie, nagrodzone wiersze. W III Ogólnopolskim Konkursie Poezji więziennej nagrody zdobyli dwaj poeci z Klubu Literackiego Bartnicka 10 – Sylwester Kurowski (II nagroda) i M.A. Egon (IV nagroda).

Od kilku lat Klub wydaje książkowe wydania pokonkursowe – ostatni to „Nemezis” z roku 2008.

Są też tacy członkowie Klubu Literackiego Bartnicka 10, którzy nie tylko publikują w wydaniach zbiorowych – ale wydają też książki indywidualne. Przykładem może być chociażby Piotr Konca – autor książki „Legia cudzoziemska – byłem tam” wydanej w 2006r. w Wydawnictwie XXL we Wrocławiu.

Szkoda, ze tak mało wiemy o tego typu klubach. Działają one na terenie naszego kraju – ale jednocześnie należą do jakiegoś niedostępnego nam świata równoległego. Są jakby w innej czasoprzestrzeni. Nie wiemy też zupełnie nic o wybitnych twórcach, którzy tam piszą, tworzą, działają….

Czy tak musi być?

Jurata Bogna Serafińska
Kwiecień 2009r.

tekst pochodzi z Serwisu "Wolność bez granic” http://43dom.interia.pl

 

Jurata Bogna Serafińska

Osadzony lecz wolny

Osadzony. Ten tytuł mówi wiele. Druga książka Sławomira Sikory napisana przez niego w duecie z Radosławem Grucą (Radżą). Rozdziały pod tytułem „Sławek” i „Radża” przeplątają się i wzajemnie uzupełniają. Aby napisać „Osadzonego” Sławek potrzebował wsparcia przyjaciela. W pierwszym rozdziale zostajemy wprowadzeni w klimat jaki panował podczas pracy nad książką.

„Tak, Radek jest moim przyjacielem gdyby nie on, ta książka pewnie by nie powstała. Dlaczego? Ponieważ w tamtych dniach (…) potrzebowałem prawdziwego wariata, idealisty, który tchnie we mnie wiarę w człowieka”.

Sławomir Sikora jest znany większości społeczeństwa, chociażby z filmu „Dług” Krzysztofa Krauzego. To on kilkanaście lat temu, będąc w tragicznym położeniu i nie mając szansy na jakąkolwiek pomoc ze strony instytucji do tego powołanych – wziął (jak filmowy bohater westernu) sprawy w swoje ręce, złamał prawo, został osądzony i skazany na dwadzieścia pięć lat więzienia.
Przez dziesięć lat był pensjonariuszem zakładów karnych, uczestnikiem więziennych warsztatów literackich, laureatem konkursów prozy więziennej, aby w końcu w roku 2005. w wyniku petycji społeczeństwa otrzymać ułaskawienie od Prezydenta R.P.

Przyczyny, które skłoniły, a właściwie zmusiły przed laty, dwóch biznesmenów Sławka i Artura do takiego a nie innego postępowania, są ogólnie znane i nie będę ich w tym miejscu analizować. Analizy tej dokonały dziesiątki tysięcy ludzi podpisujących petycje do Prezydenta RP z wnioskiem o ułaskawienie Sikory, a następnie Brylińskiego.

„Osadzony” – to książka, którą czyta się jednym tchem. Dlaczego? Na pewno nie tylko z tego powodu, że jest świetnie napisana. Czytelnik po prostu wyczuwa, że ta książka jest prawdziwa. Poznajemy świat znany nam dotychczas tylko częściowo i tendencyjnie w sposób w jaki media uznają dla nas za właściwy. Na temat świata za kratami mamy wiele błędnych wyobrażeń, opartych głównie na filmach fabularnych. Jednak życie to nie film. W życiu człowiek bywa naprawdę głodny, poniżany, pozbawiony wszystkiego… Na stronie 111 czytamy - „Białołęka. Jestem w dobrym pawilonie, jestem w pawilonie I, prowadzę świetlicę, mam dostęp do siłowni, otwartą celę., bo koledzy podcelowi należą do brygady sprzątających, a ja przy okazji zajmuje się sprzątaniem ambulatorium, a to już wy łącznie dla wtajemniczonych."

„Dobry pawilon”… Tak się akurat szczęśliwie złożyło. Ale więzienna rzeczywistość potrafi zmienić się w jednych chwili i bywa przykra, tragiczna, a często nawet bardzo niebezpieczna.

„Miałem łyżkę, którą nosiłem dla obrony. Długą łyżkę. W sekundę mogłem zrobić z niej sztycę do kłucia. (…) więzienna rzeczywistość jest brutalna, ja wysławiałem się zupełnie inaczej niż oni, nie wyglądałem jak przestępca, więc byłem łatwym celem”.

Tak. Sławek Sikora nie tylko mówił i zachowywał się inaczej niż jego współwięźniowie. On po prostu był inny od nich. To człowiek twórczy, mający swoje ideały i dążenia, marzenia z których nie zrezygnował w najbardziej, wydawało by się, beznadziejnej sytuacji. Umiał wykorzystać nawet czas spędzony w tak strasznych warunkach. Właśnie wtedy dojrzewał jako pisarz. Nikt na pewno nie będzie mu zazdrościł tego doświadczenia, ale też nikt nie będzie w stanie napisać tego, co może napisać Sławek.

Mało komu udaje się wyjść na wolność i przystąpić do realizacji swoich zamierzeń. Więzienie niszczy i zmienia każdego. Zmieniło też Sławka. Zmieniło, ale go nie złamało. Jako jeden z niewielu umiał zachować swoje własne ego. Nie zrezygnował z wyznawanych wartości, nie pozwolił aby jego ideały nurzały się w błocie, ani aby postawiono go poza nawiasem. Postanowił, że włączy się czynnie w życie społeczeństwa, że będzie go współtworzyć. Nie tylko postanowił, ale opracował też strategię działania i w odpowiednim momencie przystąpił do realizacji zamierzeń.

Jego książka jest książką o przetrwaniu, o tym że można zachować swoją osobowość w najbardziej ekstremalnych warunkach. To nie jest łatwe. Przeciwnie – to jest tak trudne, że dla wielu wręcz niemożliwe. Jak tego można dokonać? Odsyłam do lektury „Osadzonego”.

Książka Sikory ma wartość reportażu. Są w niej utrwalone scenki z życia więziennego mówiące o systemie jaki tam panuje, o hierarchii wśród więźniów i o tym, że wszystko tam jest ustalone i toczy się swoim trybem. Osadzeni muszą się dostosować do systemu. Kto to potrafi i ma odrobinę szczęścia może znajdzie sposób aby dostać się do jakiejś jaśniejszej oazy pośród tego morza beznadziejności – do oazy typu garkuchnia, świetlica, radiowęzeł… Kto nie zrozumie w porę o co chodzi – wypada z gry – często dosłownie. W więzieniu obowiązuje specyficzny język. Szamaki, grypsujący, gady, klawisze, cwele, frajerzy… Trzeba wiedzieć z kim ma się do czynienia. Trzeba wiedzieć co mówić, jak mówić i do kogo.

„Grypsujący w każdym więzieniu mieli tak zwanego mieszającego. On trzymał więzienie. On decydował o :kierunku rozwoju”. Te barany dręczyły, terroryzowały niegrypsujących przy jawnym (…) wsparciu gadów („gad” to obraźliwie o klawiszach(…).Sztywny szamak to gość, który „trzyma bajerę”, jest sztywny., jego cela jest sztywna, wszystko ma swoje zamienniki, jest ściśle określone, jak poruszać się po celi, jak położyć ręce, (…) jak tyłek posadzić na taborecie.”

W czasie lektury „Osadzonego” poznajemy warunki więzienne, ale naprawdę jest to książka o wolności, o tym, że to czy jesteśmy wolni – zależy przede wszystkim od nas samych, a nie od warunków w jakich jesteśmy. Sławek Sikora pisze o tym w bardzo poetycki sposób – „Zamknąłem oczy. Wciągnąłem powietrze. Wyrównałem oddech. (…) Położyłem rękę na sercu (…). I nagle coś mnie wyrwało. Poleciałem wysoko. Najpierw zobaczyłem pawilony. Jeden po drugim (…) jeszcze mur, ulica, bloki (…) i już mnie nie było. Jeszcze chwila i byłem w Warszawie, moim ukochanym mieście. Na ulicach cicho (…) Miasto szykuje się do Bożego Narodzenia. Wszędzie świąteczna atmosfera. Jestem wysoko. Daleko od wszystkiego. Jestem wreszcie wolny”.

Bohater książki potrafił zachować i ocalić swoją wewnętrzną wolność, ale potrzebował też odzyskać wolność zewnętrzną. Ten cel osiągnął dzięki swojej postawie i dzięki czynnej inicjatywie części naszego społeczeństwa.
Może właśnie dzięki tej odzyskanej upragnionej wolności – Sławek Sikora mógł uświadomić sobie swój talent literacki i napisać „Osadzonego”, a także powołać do istnienia Serwis „Wolność bez granic” oraz Fundację „For FreeDom”.

„Osadzony” to książka Sławomira Sikory – autora, który ma za sobą trudną przeszłość… i wielkie perspektywy na przyszłość, to książka, którą warto przeczytać.


Jurata Bogna Serafińska
Warszawa, luty 2009r.


„Osadzony” Sławomir Sikora i Radosław Gruca, „Albatros” 2008, 320 s.


zdjęcia ze zbiorów TKK



czwartek, 16 kwietnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

    Boże Ciało to zwyczajowa nazwa katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwanej również Świętem Najświętszego Ciała Chrystusa. Jest to święt



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -