Blog > Komentarze do wpisu

-> Niemodne piękno

Coraz częściej bywa tak, że rzeczy naprawdę wartościowe, szczególnie w sztuce, z trudem przebijają się przez komercyjny chłam i pseudo artystyczną tandetę. Sprawiając, iż ten komercyjny dyktat prawdziwe piękno czyni niemodnym. Na szczęście są przyczółki prawdziwej sztuki, gdzie prezentowane są dzieła z najwyższej półki. Jednym z takich miejsc jest w Tarnowie prestiżowa Galeria Sztuki „Hortar” mieszcząca się przy ulicy Legionów, będąca zgrabnym połączeniem wysmakowanego salonu artystycznego z małym ekskluzywnym centrum handlowym. Odbywające się tam rzadko, co jest celowym zamierzeniem gospodarzy Galerii, wernisaże i wystawy są za każdym razem znaczącym wydarzeniem kulturalnym i towarzyskim, gromadząc tłumnie tarnowskie elity. Jej właściciele, rodzina państwa Kopczyńskich, znani tarnowscy przedsiębiorcy i cenieni mecenasi sztuki tym razem zaprosili na swoje salony wystawiennicze dwóch wybitnych polskich artystów Aleksandra Dymitrowicza – malarza i Stanisława Wysockiego – rzeźbiarza. Zestawienie ich prac to nie przypadek a starannie przemyślany wybór, obaj zresztą wystawiają swoje obrazy i rzeźby nie po raz pierwszy razem. Właśnie ta artystyczna dwoistość, wzajemne oddziaływanie i uzupełnianie się, przenikanie i staroświeckie piękno ich prac, stanowią o sile otwartej w czwartek 2 kwietnia wystawy. To dzięki takim energetycznym artystom jak ostatni goście Janusza i Teresy Kopczyńskich niemodne piękno staje się znów modne… .

dp

Aleksander Dymitrowicz urodził się w 1943 r. na Litwie. Studia na PWSP we Wrocławiu ukończył w 1970 r., uzyskując dyplom z wyróżnieniem pod kierunkiem prof. Eugeniusza Gepperta i prof. Stanisława Dawskiego. Obecnie jest profesorem na Wydziale Malarstwa, Grafiki i Rzeźby ASP we Wrocławiu i w Instytucie Sztuki na Uniwersytecie Opolskim, gdzie prowadzi pracownię malarstwa. Uprawia malarstwo sztalugowe, rysunek, malarstwo architektoniczne. Od 1971 r. zrealizował ponad 60 wystaw indywidualnych w kraju i za granicą, głównie w Niemczech, Francji, Austrii, Belgii, Szwecji i Czechach. Brał udział w różnego rodzaju wystawach, pokazach i konfrontacjach. W 1992 r. otrzymał stypendium Domu Sztuki Belheim (Niemcy), które zakończone zostało wystawą prac artysty. Za swoją twórczość otrzymał w 1975 r. nagrodę za cykl malarstwa w architekturze. Następnie w 1977 r. Srebrny Medal na Ogólnopolskiej Wystawie „Bielska Jesień" oraz w 1980 r. Brązowy Medal na X Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego w Szczecinie. Jego prace znajdują się w zbiorach prywatnych w kraju, w Europie i w Ameryce.

df

Aleksander Dymitrowicz zawsze wydobywa swe obrazy z własnej pamięci. Nie chodzi przy tym o proces odtwarzania czegoś zapamiętanego, czego nie można było albo nie udało się namalować od razu, gdy jakiś obraz pojawił się przed jego oczami. Myślę, że w przypadku jego twórczości, w przypadku jego malarstwa, mamy do czynienia ze specyficzną, współczesną wersją platońskiej anamnesis. W proces ten wpisany jest pewien poprzedzający go, niezbędny etap – najpierw trzeba zapomnieć, żeby dać sobie szansę na przypomnienie. Wtedy, przefiltrowane przez rozmaite pokłady naszej pamięci, wracają do nas doznania, przeczytane teksty, ujrzane obrazy. Zapomnienie to jest nie tylko rodzajem dystansu – anamnesis zakłada bowiem pewną mimowolność, zgodę na to, że nasze dzieło będzie tworzone nie tylko głową. To przypomnienie zamienia się w pytanie – w zdziwienie, i dopiero wtedy można zacząć tworzyć. Uświadamiamy sobie jego obecność i musimy coś z nią zrobić, znaleźć sposób, by doprowadzić do spotkania z tą obecnością.

Obrazy Dymitrowicza to najczęściej pejzaże – sam artysta mówi zresztą o tym wyraźnie – choć pejzaże te bliskie są malarstwu abstrakcyjnemu. Nie odnajdziemy w nich natury, która byłaby podmiotem. Obrazy owe nie są miejscem spotkania artysty-obserwatora z naturą, która, potraktowana podmiotowo, mogłaby ze swej strony przyglądać się artyście. Być może dlatego (choć nie jest to jedyny powód) twórca niezbyt chętnie nadaje tytuły swoim obrazom – nawet wtedy, gdy kolejne płótna czy gwasze układają się w obszerniejsze cykle. Inną przyczyną tej niechęci jest z pewnością koncentracja twórcy na sprawach formalnych i programowe wręcz lekceważenie i unikanie wszelkiej literackości, którą najwyraźniej uważa Dymitrowicz za niemalarską.

wp

Stanisław Wysocki urodził się 1949 roku w Ełku. W latach 1978-1980 studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. W roku 1980. rozpoczął praktykę w „Hermann Noack Bildgiesserei" w Berlinie Zachodnim - w renomowanej odlewni rzeźb. Przez trzy lata doskonalił tam technikę odlewów na wosk tracony. W tym czasie realizowane tam były rzeźby takich artystów jak Henry Moore, Kenneth Armitage. W trakcie praktyki rozpoczął studia w Hochshule der Kunste, akademii sztuki w Berlinie. W 1986 roku powrócił do Wrocławia. W 1990 roku wraz z grupą wrocławskich artystów wystawił swoje prace w Cannden Art Center w Londynie. Pierwszą samodzielną wystawę zrobił w roku 1991 we wrocławskiej "Desie" przy pl. Kościuszki. Jego pracami zainteresowały się wówczas prestiżowe, skandynawskie galerie. Od tego czasu jego rzeźby znana są w Anglii, Danii, Szwecji, Belgii, Francji i w Niemczech. Obecnie mieszka i pracuje we Wrocławiu.
Artysta ma w dorobku 35 wystawy indywidualnych i 38 zbiorowych. Wystawiał m.in. w Berlinie, Wrocławiu, Hobro (Dania), Sztokholmie, Norymberdze, Leer (Niemcy), Warszawie, Łodzi, Bludenz (Austria), Kazimierzu nad Wisłą. Uczestniczył w Biennale Rzeźby Dolnośląskiej - I nagroda, XI Biennale w Ravennie (Włochy).

wf

Rzeźby Stanisława Wysockiego mają wyjątkowa moc przyciągania, zawsze gromadząc liczne grono wielbicieli. Tym razem przywiózł ich wiele, tak że niemałe przecież wnętrze galerii Zapiecek nagle skurczyło się, zaludnione odlewani smukłych, wysokich posągów „Matron”, „Pływaczek”, „Siedzących”, Odpoczywających”, „Łagodnych” i „Stanowczych”, „Gracji” i „Aten”.

Stanisław Wysocki ma na koncie już 36 wystawy indywidualnych i 38 zbiorowych, a pierwszą samodzielną wystawę zrobił dopiero w roku 1991. To ona zaważyła na tym, że artysta rzeźbą zajął się ostatecznie i na poważnie. Nie było to wcale takie oczywiste, gdyż ukończył Akademię Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, po dyplomie przez kilka lat pracował jako asystent na macierzystej uczelni. Tym samym ma biografie nietypową, bo sztuką zajął się stosunkowo późno, choć inklinacje w tym kierunku wykazywał „od dzieciństwa”.

Autor przyznał, że na własnej skórze przetestował przysłowie, że najtrudniej być prorokiem we własnym kraju. Jego sukces w Polsce jest zupełnie świeżej daty, i przyszedł jako ostatni, kiedy artysta mógł się wylegitymować już światową renomą. Jego pracami najpierw zainteresowały się dwie prestiżowe, skandynawskie galerie, które zresztą są promotorami jego twórczości po dziś dzień. Kolejno do ich grona dołączały rozmaite galerie i instytucje europejskie z Anglii, Belgii, Francji, i Niemiec. Na ich zamówienia Stanisław Wysocki realizował kolejne prace. Po raz kolejny okazuje się, że sukcesy w Warszawie i Krakowie najprościej osiągnąć wracając z Paryża i Berlina. Teraz proporcje uznania nabrały już równowagi. Wysocki jest autorem ponad dwumetrowej rzeźby "Powodzianka", która stoi na moście Uniwersyteckim we Wrocławiu, wyznaczając jeden z bardziej charakterystycznych punktów miasta. Jego dziełem jest też przejmujący "Krzyż Sybiracki" w kościele oo. Redemptorystów we wrocławskiej dzielnicy Biskupin, i znany pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w Lubinie.

Ryszard Zaprzałka


środa, 08 kwietnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz

Komentarze
Gość: ość, *.internetunion.pl
2015/12/01 13:35:14
Azjata wyjątkowo mierny jako malarz, jako "pedagog" psuł studentów.


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -