Blog > Komentarze do wpisu

-> MODA, BUNT I ROCK AND ROLL (felieton nr 27)

Kiedy człowiek ma nie więcej niż dwadzieścia kilka wiosen, świat, w którym przyszło mu żyć, jawi się jako kłębowisko relacji nie do przyjęcia. Wówczas wraz z rówieśnikami tworzy własną, alternatywną wobec otaczającego świata, często barwniejszą przestrzeń, zwaną przez innych subkulturą.

kb f 27

       Pierwszym opisanym zjawiskiem brytyjskiej subkultury młodzieżowej byli tak zwani teddy boys. Teddy – było zdrobnieniem od imienia Edward, gdyż teddy boys nosili marynarki przypominające edwardiańskie żakiety. Do tego, ubierali wzorzyste, często jaskrawe kamizelki i wąskie spodnie typu rurki. Ten swoisty, dandysowski styl zapoczątkowali młodzi ludzie pochodzący z klas wyższych, ale szybko przyjął się on w środowiskach robotniczych, jako reakcja na szarzyznę i zgrzebność panującą w powojennej Anglii. Mizernym, bo rodzimym odbiciem tego nurtu, byli w PRL-u tak zwani bikiniarze. Bikiniarz, który w oficjalnym języku nabrał zdecydowanie pejoratywnego znaczenia (leń i darmozjad) tak został opisany przez Jana Brzechwę: Pojawił się u nas bikiniarz przed laty:/ Plereza, naleśnik, szalone krawaty,/ Wzorzyste skarpety i portki do kostek/ Przesiąknął tym stylem niejeden wyrostek. Do tego ubioru należałoby dodać jeszcze buty „na słoninie”. W PRL-u, zważywszy na to, że prawdziwy bikiniarz z autentyczną europejską klasą był tylko jeden – w osobie wówczas ponad trzydziestoletniego Leopolda Tyrmanda – wypadałoby stwierdzić, iż bikiniarze byli orędownikami zakazanego u nas jazzu.
       Pierwszymi, zwalczającymi się wzajemnie grupami młodzieżowymi, byli w Wielkiej Brytanii modsi i rockersi. Rozwój tych subkultur przypadł na pierwszą połowę lat sześćdziesiątych. Modsi byli nastolatkami z londyńskiego East Endu i Soho. Demonstrowali, przyswoiwszy sobie włoski i francuski styl ubioru oraz uczesania, zgoła niebrytyjskie uwielbienie dla mody. Fryzura „na Rzymianina” (w Polsce znana jako uczesanie „na Tytusa”), z reguły lekki garnitur z lśniącego materiału oraz wąski krawat wyróżniały prawdziwego modsa. Ale, ale... do tego jeszcze mods winien był posiadać – co bardzo ważne – skuter, najlepiej, gdy była to vespa. W połowie lat sześćdziesiątych kodyfikatorzy stylu życia modsów wyznaczali w dyskotekach, klubach i butikach modę na zmieniające się tańce i stroje. Przedstawiciele ruchu nazywali siebie samych „modernistami” (stąd angielski skrót – mods). Poza Londynem ruch posiadał swoją mniej wyrafinowaną odmianę. Przyjęty standard stanowiły: krótkie nastroszone włosy, barwne, jaskrawe stroje, geometryczne fryzury oraz – u dziewcząt – intensywny makijaż. Modsi słuchali muzyki ska i soul, ale równie często takich grup jak The Who oraz Small Faces. Ruch modsów z jednej strony był przejawem kulturowej emancypacji nastolatków wywodzących się ze środowisk proletariackich, z drugiej zaś oznaczał koniec dyktatury elit w dziedzinie mody. Szybko jednak, zdobywszy popularność przeistoczył się z ruchu elitarnego w szerokie, apolityczne, a stopniowo również w konformistyczne zjawisko. Pewnego rodzaju trybunę modsów w mediach stanowił wówczas muzyczny program telewizyjny Ready, Steady, Go!
       Zagorzałymi przeciwnikami modsów byli wspomniani rockersi. Różnili się ci młodzi ludzie od dandysowatych modsów w sposób bardzo widoczny. Elementami ich stylu był zdecydowanie buntowniczy wygląd, brylantyna na włosach (płyn ten zrobił również furorę w Polsce), skórzane kurtki lub dżinsowe ubrania ze szczególnie popularnymi obcisłymi, jasnobłękitnymi dżinsami-rurkami. Nie otaczał ich splendor, jakiego powinna przydawać im sama nazwa. Rockersi rekrutowali się głównie spośród białej młodzieży ze środowisk robotniczych. Ich buntowniczy wizerunek kłócił się z ich konserwatywnym stosunkiem do narkotyków, muzyki, kwestii rasowych, a nawet spraw seksu. Z kolei z ich uwielbieniem dla rock and rolla konkurować mogło jedynie obsesyjne wręcz upodobanie do motocykli i szybkiej jazdy. W Londynie rockersi zbierali się w kilku punktach, skąd wyruszali na szaleńcze wyścigi, które – bywało, że kończyły się tragicznie. Tak pisał o tych ludziach znawca zjawiska – Johnny Stuart: Dla większości z nich, bliski związek z motocyklem był i pozostał częścią procesu dojrzewania, etapem na drodze do małżeństwa, oznaczającego normalność i konformizm. Z jednej strony wśród rockersów znaleźć można było nastolatków z marginesu, z drugiej natomiast niektórzy z nich tworzyli antyprzestępcze kluby motocyklowe, prowadzone przez duchownych. Ci młodzi ludzie słuchali muzyki tworzonej głównie przez białych rock and rollowców z Elvisem Presleyem na czele, ale także wykonawców brytyjskich, a zwłaszcza zespołu The Rolling Stones. Rockersi pogardzali modsami za ich „europejską” obsesję na punkcie stylu i mody oraz – jak uważali – za ich konformizm. Wzajemna niechęć spowodowała regularne wojny, jakie toczyły ze sobą oba ruchy. Arenami walk stawały się w tamtych latach nadmorskie kurorty. Dziś trudno znaleźć uzasadnienie dla wyboru tych, a nie innych miejscowości. Tak czy owak, młodzi ludzie z biegiem czasu dorośleli, a kolejne pokolenia nastolatków przejmowały od nich niektóre charakterystyczne elementy stylu i upodobań muzycznych, tworząc w kolejnych dekadach nowe subkultury.


Krzysztof Borowiec


foto by Google Search



niedziela, 19 kwietnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -